12:03

Jak nie przytyć na urlopie - 5 najlepszych sposobów

Do mojego urlopu zostało już niewiele, powoli odliczam dni i już zacieram rączki. W tym roku po raz pierwszy rodzinnie - góry. Ze względu na mojego męża, który ostatnimi czasy (no właściwie to przez ostatnie 4 lata) marudził co roku, że "znoooowu plaża". Niestety jak się ma małe dzieci to taka jest prawda, że najlepiej sprawdza się plaża. Posadzisz dziecko na piasku, dasz wiaderko, grabki, a sama leżysz na leżaczku i delektujesz się słońcem. Ja tak najlepiej odpoczywam. Tak wyglądały nasze ostatnie wakacje, przed ostatnie i przed, przed ostatnie... W tym roku jednak mąż się zbuntował i stanowczo powiedział "jedziemy w góry i koniec!". Cóż, dzieciaki już trochę większe, nie miałam wyjścia i zgodziłam się. Czuję, że nie będę żałować, bo w sumie to sama dawno nie byłam w górach, a chętnie bym coś pozwiedzała. Jak nasza młodsza córa będzie marudzić, tata weźmie na "barana" i dalej w drogę!

Jak nie przytyć na urlopie 




Przez ostatnie lata wylegiwaliśmy się na plaży. Mimo tego, że wchodziło się do wody popływać, były też zabawy z dziećmi, nie brakowało nam ruchu, po powrocie do domu na wadze było kilka kilogramów więcej. W tym roku postanowiłam bardziej się pilnować i zrobić sobie spis rad, które pomogą mi utrzymać wagę.

Na początek wypisałam sobie przez co rośnie oponka na urlopie:

- brak lub mało ruchu
- jedzenie byle czego
- picie słodkich napojów gazowanych (cola, piwo smakowe)
- brak kontroli nad jedzeniem i piciem (podjadane co chwilę)
- jedzenie i picie do późnych godzin nocnych (wieczorny grill)
- jedzenie w dziwnych miejscach fast-foody




Jak widać z moich obserwacji wynika, że głównie jedliśmy i robiliśmy to źle. No nie jest to odkrycie na miarę Kolumba, bo wiadomo, że tyje się od jedzenia częstego, niepahamowanego, śmieciowego. Nawet dużo ruchu nie było w stanie spalić tych wszystkich kalorii. Odżywiając się tak, wystarczy dwa tygodnie by przybrać kilka kilogramów. Co zrobić, by w tym roku nie popełnić tego samego błędu? Oto co sobie wymyśliłam!

5 moich najlepszych sposobów




W tym roku tak jak pisałam jedziemy w góry, więc jest szansa, ze mało będzie leżakowania na kocyku, ale to nie znaczy, że na takim urlopie nie można się utuczyć. Dlatego postanowiłam, że posiłki będę przygotowywać sama, będę bardzo zwracać uwagę na to co jemy i gdzie jemy oraz pijemy. Nie będziemy kupować niczego pod wpływem kaprysu (np. lody czy chipsy co godzinę!) i nie będziemy jadać na szlaku, a na pewno nie fast-foody, bo to one dostarczają najwięcej pustych kalorii! A teraz moich 5 rad, krótko zwięźle i na temat!

1. Posiłki w miarę możliwości będę przygotowywać sama. Śniadania i kolacje na kwaterze -wiadomo, jeśli zaś chodzi o jedzenie w trasie to najlepiej brać ze sobą kanapki, jakieś zdrowe przekąski typu warzywa, owoce, dla dzieci zwykłe krakersy, paluszki - wszystko - byle nie chipsy i frytki w budkach na trasie. Na szczęście ja nie jem glutenu to takie przekąski odpadają, ale jak pamiętam w zeszłym roku rekompensowałam sobie to bardzo frytkami - w tym roku mówię dość!

2. Do picia tylko woda! Żadnych słodzonych soków, lemoniad, gazowanych słodkich napojów! Jeśli sama woda nie wystarcza (bo marudy marudzą, że bez smaku) wrzucamy do niej owoce - jagody, cytrynę, kawałek arbuza... jakikolwiek owoc, który nada fajnego smaku wodzie.

3. Jeśli posiłki na trasie (bo nie oszukujmy się czasem chce się coś ciepłego), to tylko regionalne! Np. zupy! W górach jest przecież słynna kwaśnica! A w innych miejscach też na pewno jakieś potrawy regionalne mają, to lepsze niż kebaby, frytki czy hamburgery. Tym bardziej, że w takich budkach raczej ani frytki ani hamburger nie jest dobrej jakości.


4. Chęć zjedzenia słodyczy najlepiej wypełnić np. kanapką z masłem orzechowym. Czyli pieczywo chrupkie smarujemy masłem orzechowym i gotowe! Smaczna, sycąca i naprawdę fajna przekąska. Takie małe słoiczki masła orzechowego widziałam niedawno w Biedronce, zmieszczą się bez problemu w każdym plecaku razem z opakowaniem chrupkiego lub ryżowego pieczywa.

5. Koniec z codziennym grilowaniem! Tak wiem, grilowanie jest fajne, ale jedzenie codziennie przed snem karkówki, kiełbasy boczku... na pewno nie pomoże nam w utrzymaniu dobrej wagi. Zamiast tego proponuję sałatki! Mix sałat, pomidorki koktajlowe i mozarella w kuleczkach polana pysznym sosem - taki przykład, bo pomysłów może być przecież wiele!

Co myślicie o moich sposobach?

Macie może jakieś swoje sprawdzone rady na to jak na urlopie nie przybierać na wadze?





3 komentarze:

  1. Można grillować warzywa są zdrowe i mega smaczne :) ... A w poprzednim wpisie napisałaś, że zawsze przyżądzasz posiłki samodzielnie i nawet chleb pieczesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, sama przygotowuję wszystkie posiłki - jak jestem w domu. Na urlopie - wiesz, nie biorę ze sobą pod pachę kuchenki, piekarnika... Poza tym jeśli sama wszystko robisz, dobrze wiesz, że chce się czasami żeby ktoś upiekł czy ugotował coś dla Ciebie.
      No i pozostaje jeszcze jedna kwestia - ja nie jem glutenu, ale nie terroryzuję swojej rodziny i jeśli dzieci mają ochotę na ciastko czy bułeczkę, to im przecież nie zabraniam. Domyślam się, że mojego bloga czytają nie tylko osoby, które nie jedzą glutenu, więc... jak ktoś ma ochotę na krakersy czy paluszki... ;)

      Usuń
  2. B. ważny p. 1. - tymczasem 80% Polaków wybiera all incclusive, bo żarcie i picie bez umiaru.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Diety i ich sekrety , Blogger