Dziś będzie trochę naukowo. Wczoraj zastanawiałam się jak powstrzymać się od żarłoczności, dziś znalazłam odpowiedź, co żarłoczność stymuluje.
Kiedy jesteśmy głodni żołądek uwalnia hormon, który informuje o tym nasz mózg. Ten hormon to własnie grelina. W momencie uzupełniania niedoboru energii, czyli spożycia posiłku poziom greliny spada. Jak się doczytałam, grelina została odkryta w 1999 roku.
Badania dowodzą, że grelina wydziela się w mniejszym stopniu u osób, które przeżuwają pokarm powoli. Zatem to wszystko, o czym mówią dietetycy to prawda - jedzmy spokojnie, powoli, małymi kęskami. Wtedy w naszym organizmie rozpocznie się wydzielanie innego hormonu - CCK, który działa odwrotnie niż grelina, czyli szybko powoduje uczucie sytości.
Przyjrzałam się bliżej grelinie, znalazłam chyba wszystko, co na jej temat wie internet i oto co jeszcze sie o niej dowiedziałam:
*grelina pobudza perystaltykę jelit
*grelina wydziela hormon wzrostu
*grelina jest odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności z jedzenia i picia, ale jednocześnie to właśnie ona odpowiedzialna jest za odkładanie się tkanki tłuszczowej
*grelina zwiększa odporność na chorobę Parkinsona, bo odpowiada za wytwarzanie dopaminy, a jak wiadomo u ludzi chorujących na Parkinsona komórki wytwarzające dopaminę obumierają i w ten sposób zostaje zaburzony system połączeń komunikacyjnych miedzy komórkami
*grelina sprawia, że wybieramy produkty tłuste, wysoko kaloryczne, czyli jakby "namawia" nas do zjedzenia hamburgera, frytek albo ociekającego czekoladą ciastaaaa!!
*grelina działa silniej u osób, które mało śpią
*niedobór greliny, może prowadzić do zaburzeń płodności
Jaki z tego wniosek?
Czy grelina to nasz przyjaciel czy wróg? Jak myślicie?
Z jednej strony jest naszym przyjacielem, bo chroni nas od Parkinsona, daje nam przyjemność z jedzenia. Z drugiej zaś, to własnie dzięki niej, nie potrafimy się powstrzymać od tłustego i wysokokalorycznego jedzenia.
Tak czy siak, grelina jest i zawsze będzie w naszym organizmie i na to wpływu nie mamy. Możemy jedynie szukać sposobów, by żyć z nią w zgodzie ;)
Na koniec moje trzy złote zasady, jak walczyć z żarłocznością:
1. Wiem, że powtarzam to aż do znudzenia, ale to naprawdę działa! Jeśli jestem głodna najpierw piję - wodę, herbatę... ważne żeby było mokre i najlepiej nie mało ani grama cukru :)
2. Staram się nie denerwować - wiem, to trudne, a w moim przypadku wręcz ekstremalnie trudne, bo jestem cholerykiem i wszystko, ale to wszystko potrafi mnie wkurwiać... jednak warto czasami się powstrzymać od nerwów, bo...
W stresie wydziela się kortyzol - hormon, który przekazuje organizmowi informacje, że natychmiast potrzebna jest dawka węglowodanów... i właśnie dlatego zajadamy stres słodkościami.
Dlatego wrzuć na luz!
3. Jeśli już muszę coś zjeść, jem owoce albo warzywa - w każdej postaci: na surowo, gotowane, pieczone, suszone, kandyzowane...
Oto winowajca: GRELINA
Kiedy jesteśmy głodni żołądek uwalnia hormon, który informuje o tym nasz mózg. Ten hormon to własnie grelina. W momencie uzupełniania niedoboru energii, czyli spożycia posiłku poziom greliny spada. Jak się doczytałam, grelina została odkryta w 1999 roku.
Badania dowodzą, że grelina wydziela się w mniejszym stopniu u osób, które przeżuwają pokarm powoli. Zatem to wszystko, o czym mówią dietetycy to prawda - jedzmy spokojnie, powoli, małymi kęskami. Wtedy w naszym organizmie rozpocznie się wydzielanie innego hormonu - CCK, który działa odwrotnie niż grelina, czyli szybko powoduje uczucie sytości.
Przyjrzałam się bliżej grelinie, znalazłam chyba wszystko, co na jej temat wie internet i oto co jeszcze sie o niej dowiedziałam:
*grelina pobudza perystaltykę jelit
*grelina wydziela hormon wzrostu
*grelina jest odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności z jedzenia i picia, ale jednocześnie to właśnie ona odpowiedzialna jest za odkładanie się tkanki tłuszczowej
*grelina zwiększa odporność na chorobę Parkinsona, bo odpowiada za wytwarzanie dopaminy, a jak wiadomo u ludzi chorujących na Parkinsona komórki wytwarzające dopaminę obumierają i w ten sposób zostaje zaburzony system połączeń komunikacyjnych miedzy komórkami
*grelina sprawia, że wybieramy produkty tłuste, wysoko kaloryczne, czyli jakby "namawia" nas do zjedzenia hamburgera, frytek albo ociekającego czekoladą ciastaaaa!!
*grelina działa silniej u osób, które mało śpią
*niedobór greliny, może prowadzić do zaburzeń płodności
Jaki z tego wniosek?
Czy grelina to nasz przyjaciel czy wróg? Jak myślicie?
Z jednej strony jest naszym przyjacielem, bo chroni nas od Parkinsona, daje nam przyjemność z jedzenia. Z drugiej zaś, to własnie dzięki niej, nie potrafimy się powstrzymać od tłustego i wysokokalorycznego jedzenia.
Tak czy siak, grelina jest i zawsze będzie w naszym organizmie i na to wpływu nie mamy. Możemy jedynie szukać sposobów, by żyć z nią w zgodzie ;)
Na koniec moje trzy złote zasady, jak walczyć z żarłocznością:
1. Wiem, że powtarzam to aż do znudzenia, ale to naprawdę działa! Jeśli jestem głodna najpierw piję - wodę, herbatę... ważne żeby było mokre i najlepiej nie mało ani grama cukru :)
2. Staram się nie denerwować - wiem, to trudne, a w moim przypadku wręcz ekstremalnie trudne, bo jestem cholerykiem i wszystko, ale to wszystko potrafi mnie wkurwiać... jednak warto czasami się powstrzymać od nerwów, bo...
W stresie wydziela się kortyzol - hormon, który przekazuje organizmowi informacje, że natychmiast potrzebna jest dawka węglowodanów... i właśnie dlatego zajadamy stres słodkościami.
Dlatego wrzuć na luz!
A jakie są wasze sposoby na walkę z obżarstwem? :)







