12:52

Śniadanie jest ważne! 3 propozycje śniadań na diecie

Śniadanie jest ważne! 3 propozycje śniadań na diecie
Jesteś na diecie?
To tak samo jak ja!
Moja dieta trwa niezmiennie od 3 lat. To dieta bez glutenu, bez pustych kalorii, bez wysokokalorycznych słodyczy. Jestem na diecie i dobrze mi z tym. Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi! Żeby dobrze się czuć. A jeśli przy tym będziemy gubić kilogramy to już będzie pełnia szczęścia. Tak właśnie u mnie jest. No cóż, nie było łatwo zmienić swoje przyzwyczajenia. Nie było łatwo wmówić sobie, że jedzenie zwykłego pieczywa nie jest mi potrzebne. Nie było łatwo zastąpić mąkę pszenną mąkami bezglutenowymi, ale opłacało się!

Jeśli zaczęłaś dietę, albo zamierzasz ją zacząć musisz wiedzieć jedno. Dieta, która jest czasowa, która nie ma nic wspólnego ze zdrowymi nawykami, a jest raczej katorgą i częstym odmawianiem sobie wszystkiego, nie jest dobrym rozwiązaniem. Taka dieta, owszem pomoże ci w szybkim tempie stracić nawet sporo kilogramów, ale gdy wrócisz do dawnych nawyków będą tam na ciebie czekać: efekt jojo i frustracja. I po co ci to? Lepiej zmienić siebie, zmienić na stałe swój jadłospis i cieszyć się piękną sylwetką na dłużej!

Pierwszą rzeczą jaką musisz zmienić, to nastawienie. Musisz zrozumieć, że jeść zdrowo wcale nie znaczy mało (ja najadam się do syta!), nudno (moje posiłki są naprawdę zróżnicowane), drogo (wcale nie płacę więcej za produkty, z których czaruję moje zdrowe dania).

Po drugie - kto ci powiedział, że masz rezygnować ze słodkości?! Cukier - tak, przetworzone słodycze - tak, ale słodkości to nie tylko cukier i batoniki! Można wyczarować pyszne, lekkie ciasta, które nie sprawią, że przybędzie ci boczków, a doznania smakowe będą cię wznosić pod niebiosa!

Po trzecie - nie rezygnuj ze śniadania! I o tym właśnie głównie chciałam dzisiaj ci powiedzieć.

Śniadanie jest ważne! 3 propozycje śniadań na diecie


Wszędzie krzyczą, że śniadanie jest ważne, zatem i ja będę krzyczeć! TAK! ŚNIADANIE JEST WAŻNE! To śniadanie daje ci energię na początek dnia, to od śniadania zależy jaki będziesz miała humor (serio! na głodniaka wszystko wydaje się gorsze! 😉 ), to śniadanie może przyspieszyć twój metabolizm! A tego ci właśnie potrzeba chcąc schudnąć!

Co jeść na śniadanie?
Nie byle co!
Trzeba zadbać o to, żeby śniadanie było tak skomponowane, by dostarczało dużo energii, niewiele kalorii i było twoim pozytywnym kopem na początek dnia!

Jak już wspominałam ostatnio, przeniosłam się jakiś czas temu na instagrama. To tam teraz gotuję, inspiruję, podpowiadam co jeść, by schudnąć. Zapraszam zatem po moje zdrowe przepisy na insta, a tymczasem podam wam linki, do trzech śniadań, którymi warto zaczynać dzień.

1. Pudding chia


Przejdź do przepisu

Pudding na bazie mleka migdałowego z bananem, masłem orzechowym i migdałami. Ponieważ pudding est bez dodatku cukru moim "słodzidłem" są rodzynki. 

2. Pieczony naleśnik


Przejdź do przepisu

Naleśniki zapewne gościły na waszych stołach nie raz.Na śniadanie, na obiad, na deser. To świetny sposób na posiłek na słodko. A próbowałaś już naleśnika pieczonego?? Zdziwisz się, bo niby te same składniki, a doznania smakowe zupełnie inne! Spróbuj pieczonego naleśnika koniecznie!

3. Smalec wegański


Przejdź do przepisu

Smalec wegański to świetna alternatywa dla wędliny. Idealnie pasuje do każdego pieczywa, a nawet krakersów czy tortilli! A do tego zrobisz go z kilku składników i to w pięć minut!

10 antycellulitowych rytuałów, które pomogą ci się pozbyć pomarańczowej skórki

17:33

Hormony, które spalają tłuszcz

Hormony, które spalają tłuszcz
Dziś będzie trochę naukowo, o hormonach.

Wiesz jaka jest ich rola w odchudzaniu?

OGROMNA!

Ja sama bardzo boleśnie odczuwam zaburzoną gospodarkę hormonalną w moim organizmie. Niestety, gdy w grę wchodzi choroba tarczycy, trudno jest utrzymać wagę na wodzy. Jednak nie jest to niemożliwe! 
Zanim zaczniesz się odchudzać, sprawdź swoje hormony! A jeśli już się odchudzasz i nie widzisz efektów, zrób to tym bardziej. Ja bardzo długo nie wiedziałam czemu nie mogę schudnąć, skoro jem niewiele, wszystkiego sobie odmawiam, a na wadze coraz więcej. Dopiero po uregulowaniu hormonów i zmianie diety zobaczyłam efekty.

Hormony, które spalają tłuszcz

Fot. https://thebluediamondgallery.com/


Ludzki organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje energii. Jemy, a więc dostarczamy organizmowi pożywienia, które w procesie przemiany materii przetwarzane jest na energię. Aby ten proces przebiegał prawidłowo nasz mózg wydziela określone hormony, które przenoszą informacje i pobudzają wytwarzanie określonych enzymów. Wśród hormonów są te, które odkładają tłuszcz i te które go rozkładają. Dziś napiszę wam o hormonach, które spalają tłuszcz, w kolejnym artykule przeczytacie o tych, które tłuszcz odkładają.

Hormon wzrostu - jego zadaniem jest uwalnianie tłuszczu z komórek tłuszczowych, by organizm mógł go przetworzyć na energię. Te procesy zaczynają się godzinę po zaśnięciu i trwają przez całą noc. 
Trzustka wytwarza glukagon, który zapewnia organizmowi energię w sytuacji, kiedy ilość cukru spada poniżej określonego poziomu. Aby wytworzyć energię organizm musi zużyć sporą ilość tłuszczu z komórek tłuszczowych. 
Szczególnie "łąkome" na tłuszcz są: kortyzol i adrenalina. Teoretycznie jeden dzień wystarczyłby im, by go całkowicie zniszczyć. Tarczyca natomiast wytwarza hormony, które regulują rozkład tłuszczu w sposób umiarkowany. Dlatego właśnie tak ważne jest, by pracowała prawidłowo.


Jeśli chcesz utrzymać tarczycę w dobrej kondycji jedz produkty zawierające jod. Dla tarczycy ważna jest także tyrozyna - aminokwas, który znajdziemy w wysokobiałkowych produktach tj. np. soja.

Procesy trawienia i spalania tłuszczu regulują enzymy. Magnez jest jednym ze składników takich enzymów, które pobudzają układ nerwowy. Dzięki magnezowi możemy przyspieszyć przemianę materii! Zapamiętaj to! Magnez znajduje się w orzechach, roślinach strączkowych i produktach pełnoziarnistych. Oczywiście nie tylko tam, ale tam występuję w naturalnej formie, w dużych ilościach. 

Pamiętaj, że glukagon i hormony wzrostu potrzebują dużej ilości białka! Jedz więc produkty wysokobiałkowe!


Może masz ochotę na kotleciki z kaszy z cieciorką?



Witamina C oraz B6 wspomagają działanie hormonów wzrostu (które odpowiadają za rozkład tłuszczu)!

Źródło: Dieta spalająca tłuszcz, Ch. Zacker, S. Mutter, Diogenes, Warszawa, 2002

Nie masz pomysłu co jeść?
Żaden problem! Zajrzyj na mojego Insta, na którym znajdziesz całe mnóstwo inspiracji na proste, tani i zdrowe posiłki. Nie zabraknie też deserów, bo kto powiedział, że dieta musi być nudna!



20:32

Jak prawidłowo myć zęby szczoteczką elektryczną?

Jak prawidłowo myć zęby szczoteczką elektryczną?


Na pierwszy rzut oka szczoteczki elektryczne przypominają szczoteczki manualne – składają się z rękojeści i główki czyszczącej. W przypadku urządzeń elektrycznych, główka ta jest jednak wymienna i według zaleceń producentów, jej zamiany na nową powinno się dokonywać raz na trzy miesiące. Poza tym, szczoteczki elektryczne, w przeciwieństwie do swoich manualnych odpowiedników, posiadają wbudowany w rękojeść miniaturowy akumulator, dzięki któremu możliwa jest praca urządzenia na odpowiednich obrotach.

Co warto wiedzieć o myciu zębów szczoteczką elektryczną?


Dla osób, które dotąd ze szczoteczkami elektrycznymi nie miały do czynienia, szczotkowanie zębów tego typu urządzeniami może stanowić pewien kłopot. Co więc warto wiedzieć o elektrycznym myciu?
Przede wszystkim, korzystając ze szczoteczki elektrycznej musimy pamiętać o tym, by nie dociskać włosia szczoteczki do zębów zbyt mocno. Urządzeniem elektrycznym na pewno nie możemy wywierać na szkliwo takiej siły jak szczoteczką manualną, ponieważ znacznie zwiększa to ryzyko urazów oraz wystąpienia krwawienia. Szczoteczki elektryczne działają na tyle szybko i intensywnie, że podczas mycia wystarczy przyłożyć je do uzębienia i po prostu pozwolić im działać. Tylko tyle i aż tyle!
Na szczęście, wiele modeli szczoteczek elektrycznych posiada zainstalowany czujnik siły nacisku. Za jego sprawą, gdy tylko nasza siła docisku na włókna jest zbyt mocna, szczoteczka automatycznie zwalnia swoje obroty, chroniąc nas tym samym przed wszelkimi przykrymi konsekwencjami zdrowotnymi.

Jak długo należy szczotkować zęby szczoteczką elektryczną?


To prawda, że szczoteczki elektryczne zapewniają nam znacznie skuteczniejsze czyszczenie niż klasyczne szczoteczki manualne, jednak nie oznacza to, że możemy szczotkować nimi swoją jamę ustną krócej. Według stomatologów, zarówno w przypadku korzystania ze szczoteczki elektrycznej, jak i manualnej, czyszczenie jamy ustnej powinno trwać przez pełne dwie minuty, gdyż tylko przez taki czas zdołamy objąć włosiem szczoteczki możliwie wszystkie newralgiczne obszary.
Abyśmy nie musieli samodzielnie pilnować właściwego czasu czyszczenia, wiele ze współczesnych modeli szczoteczek elektrycznych wyposażono w specjalne czasomierze – jeden z nich, po zalecanych przez stomatologów dwóch minutach automatycznie wyłącza szczoteczkę, zaś drugi to trzydziestosekundowy interwał, co pół minuty dający nam sygnał, że nadeszła pora zmiany obmywanej partii jamy ustnej.

Mycie zębów szczoteczką elektryczną krok po kroku


Obecnie dobrej jakości szczoteczkę elektryczną z jednym, podstawowym trybem pracy możemy nabyć już za 60-80 złotych, co nie wydaje się być ceną wygórowaną. Ciekawe propozycje szczoteczek znajdziemy na stronie https://szczoteczka-elektryczna.edu.pl/ Sposób postępowania w codziennej pielęgnacji jamy ustnej ze szczoteczką elektryczną pokrótce nakreślono poniżej:
  • sprawdź, czy szczoteczka jest odpowiednio naładowana – bez tego nasze urządzenie będzie nieefektywne. Zawsze gdy zauważysz, że wskaźnik naładowania urządzenia pulsacyjnie miga, niezwłocznie podłączaj urządzenie do gniazdka. Dzięki temu, Twoja szczoteczka każdorazowo będzie gotowa do użytku;
  • namocz szczoteczkę i nałóż na jej włosie niewielką ilość pasty – pamiętaj przy tym, by preparat, którego używasz do codziennej pielęgnacji, był dostosowany do wymagań szczoteczek elektrycznych. Najlepiej, by pasta, którą wybierzesz, nie pieniła się zbyt mocno, i by miała niski współczynnik ścieralności (RDA). Samo mycie zębów podziel na cztery części, na każdą partię jamy ustnej przeznaczając trzydzieści sekund czyszczenia. Zaczynaj od mycia górnych części zębów i przez cały czas staraj się trzymać szczoteczkę pod kątem 45 stopni;
  • wyczyść język i przepłukaj jamę ustną płynem do płukania – to na języku gromadzi się najwięcej bakterii, które mogą stanowić przyczynę chociażby nieprzyjemnego zapachu z ust. Aby nasze czyszczenie było maksymalnie efektywne, warto też uzupełnić je przepłukaniem ust płynem o działaniu antybakteryjnym;
  • umyj szczoteczkę i odstaw ją do ładowarki – po czyszczeniu opłukaj rękojeść szczoteczki z resztek pasty, od czasu do czasu to samo rób z jej trzonkiem. Po wszystkim przetrzyj szczoteczkę do sucha i odstaw jej rękojeść do ładowarki.

19:54

Wegański deser - mus czekoladowy z aquafaby

Wegański deser - mus czekoladowy z aquafaby
Przyznaję - bawię się ostatnio wegańskimi przepisami. Uwielbiam odkrywać nowe smaki. Moje podróże po wegańskim świecie możecie śledzić na moim koncie na Instagramie - @dietysekrety. Weganką nie zostanę, chyba już to gdzieś pisałam ;), bo to groziłoby chyba rozwodem, hehe. Mój mąż po moim tygodniu wegańskim powiedział, że "...dobre to żarcie, ale mogłoby być bardziej mięsne". 

Przyznam, że ostatnio przez tą kwarantannę przybyło mi trochę sadełka, więc zaczęłam szukać sposobu na powrót do dawnej sylwetki. Ćwiczę codziennie rano, biegam wieczorami i staram się bardziej zwracać uwagę na puste kalorie ;) Niestety nie ma gdzie tego spalić, więc trzeba być bardziej uważnym.

A jak tam u Was?
Wagi w górę czy stabilnie? :)
Moja na razie stoi w kącie i wyjdzie dopiero jak przeprosi ;)

Co jem gdy najdzie mnie ochota na słodkie? Jem słodkie! Haha! Ale zdrowe! Ostatnio odkryłam aquafabę! Wiecie co to takiego? To zalewa po fasoli z puszki, albo ciecierzycy (także woda po gotowaniu fasoli). Do tej pory bezmyślnie ją wylewałam, a ty? Też?! Okazuje się jednak, że z tej niepozornej zalewy można zrobić mega pyszny deser! 

Wegański deser - mus czekoladowy z aquafaby

Wegański deser - mus czekoladowy z aquafaby

Wegański deser - mus czekoladowy z aquafaby

Wegański deser - mus czekoladowy z aquafaby


👉2/3 szklanki wody po białej fasoli lub ciecierzycy
👉5-7 łyżek cukru pudru
👉Opakowanie cukru waniliowego 16 g.
👉100 g gorzkiej czekolady
👉2-3 łyżki oleju kokosowego

Wodę po fasoli ubijamy tak długo, aż uzyskamy konsystencję która zatrzyma pianę w misce nawet po odwróceniu jej do góry dnem. W trakcie ubijania dodajemy po łyżce cukru pudru i cukru waniliowego.
Czekoladę rozpuszczamy z olejem kokosowym tak, aby powstała lejąca się masa. Gdy trochę przestygnie dodajemy ubitą pianę i delikatnie mieszamy.
Po zrobieniu mus powinien stać w lodówce przynajmniej pół godziny.
Można go podawać z ulubionymi dodatkami, ale i bez tego smakuje obłędnie! 

Do zrobienia musu nadaje się zarówno zalewa po fasoli z puszki jak i po cieciorce. Ostrzegam jednak, że zalewa z cieciorki potrzebuje 5 minut do tego by stać się pianą, natomiast ta po fasoli czasem nawet po 40 minutach jest jeszcze nie gotowa.

Tak czy siak, polecam zrobić przynajmniej raz!

Zakochasz się! :)

Chcesz więcej fajnych przepisów?

Zapraszam tutaj: @dietysekrety




19:37

Marmurkowe wegetariańskie kotlety z cieciorką i kaszą jaglaną - PRZEPISY BEZ GLUTENU

Marmurkowe wegetariańskie kotlety z cieciorką i kaszą jaglaną - PRZEPISY BEZ GLUTENU
Strasznie się ostatnio wkręciłam na Instagrama ;)
Tak wiem, niezły mam refleks. Dziś insta mają nawet dzieci, a stara baba sobie nagle przypomniała, że tam też można mieć konto i robić coś fajnego 😂
Wszystko zaczęło się od tego, że zaczęłam ostatnio robić zdjęcia żarcia i przesyłać koleżance moje pomysły. Ta, zachwycona któregoś razu pyta, a nie możesz mi po prostu podać adresu swojego insta zamiast tak dziubdziać w smsie? Ehm... nie mam ista! Opieprzyła mnie i kazała założyć. Nie to żebym była taka podatna na wpływy, ale założyłam konto, chyba na początku z ciekawości...  

Oczywiście na początku zupełnie nie wiedziałam o co w tym chodzi, co to są "hasztagi" itd. Zaczęłam wrzucać stare zdjęcia z bloga. Do czasu... aż szanowna pokazała mi o co kaman. Od tamtej pory śmigam! ;)

Nie powiem żebym była jakąś gwiazdą IG, tak naprawdę to dopiero raczkuję, ale zauważyłam, że moje przepisy się podobają, zdjęcia są komentowane i codziennie odnajduje mnie ktoś nowy, kto dołącza do grona sympatyków. To miłe :)

Nie wiem do dziś na czym polega magia tego narzędzia internetowego, ale mam wrażenie, że tu na blogu te moje przepisy w jakiś sposób się marnują ;) Zdjęcia nie wyglądają na blogu tak ładnie, jak na na IG, potrawy nie są tutaj tak apetyczne... oj co wam będę mówić. Wpadajcie i sprawdźcie sami!


Wiem, że nie każdy lubi IG, nie każdy ma tam konto, ale powoli chyba będę się tam przenosić, także większość moich inspiracji i przepisów znajdziecie właśnie na moim koncie na IG. Oczywiście nie zamierzam zamykać bloga! Nic z tych rzeczy, po prostu teraz bardziej mam fazę na gotowanie i fotografowanie ;)

Jak wam się podoba mój pomysł?
Wolicie czytać mnie tutaj czy na może oglądać na insta?

A teraz obiecany przepis, dla tych co nie mogą mnie śledzić na IG. 

Marmurkowe wegetariańskie kotlety z cieciorką i kaszą jaglaną 




✔puszka ciecierzycy
✔woreczek kaszy jaglanej
✔jajko
✔cebula
✔łyżka oleju
✔pół łyżeczki papryki słodkiej
✔2 łyżki sosu sojowego
✔gałązka natki pietruszki
✔3 łyżki mąki ryżowej
✔sól, pieprz do smaku

Kaszę jaglaną wysypujemy do wody, gotujemy do miękkości. Ciecierzycę i przesmażoną cebulkę blendujemy. Dodajemy do ciecierzycy ugotowaną kaszę, przyprawy - czyli sól, paprykę, pieprz. Na koniec dodajemy poszatkowaną natkę pietruszki. Formujemy kotleciki i układamy na blaszce. Ja obtaczam je w mące ryżowej, bo wtedy ładnie się rumienią i wychodzą na nich takie ładne marmurowe wzorki. Jednak jeśli nie chcesz, nie musisz ich wcale obtaczać. Kotleciki pieczemy w piekarniku nagrzanym na 200 stopni jakieś 15-20 minut.

Najlepiej smakują z czymś pikantnym, u mnie z surówką z białej, długiej rzodkwi.

Surówka:
✔jeden korzeń białej rzodkwi
✔łyżka ostrej musztardy
✔łyżka jogurtu (u mnie kozi)
✔sól, pieprz do smaku
.
Rzodkiew ścieram na grubych oczkach, mieszam z jogurtem i musztardą, doprawiam do smaku solą i pieprzem.

Lubicie takie wege obiady? 🙄

Na koniec zdradzę wam sekret 😜

Jeśli lubicie takie wegetariańskie obiady jutro na moim IG pojawi się przepis na takie oto kotleciki lekko pikantne - tym razem z kaszą gryczaną, warzywami i fetą.



15:39

Wegański smalec z fasoli - dwa przepisy* BEZ GLUTENU

Wegański smalec z fasoli - dwa przepisy* BEZ GLUTENU
Dziś chciałam się z wami podzielić dwoma fajnymi przepisami na smalec z fasoli - wegański! Weganką nie jestem i chyba raczej nigdy nie będę, bo za bardzo kocham indyka, kurczaka, żeberka... Chociaż kto wie... moja siostra zapierała się, że nigdy nie przejdzie na żadną dietę, a jednak...

Wracając do pasztetu - lubicie wegańskie przepisy? Ja czasami się skuszę i przyznam, że jeszcze nigdy się nie zawiodłam, zawsze było pyszne. Śmieszą mnie tylko te nazwy - wegański pasztet, wegański boczek, wegańska kiełbasa. To tak jakby weganie żałowali, że jednak nie jedzą mięsa, dlatego nadają swoim potrawom mięsne nazwy. Po co?

Zapytałam o to kiedyś moją przyjaciółkę, która jest wegetarianką. Odpowiedź mnie zaskoczyła: "A zjadłabyś pastę z fasoli, grillowane plastry marchwi, albo bobki fasolowe?". Racja! Nie brzmi apetycznie. Zostawmy to nazewnictwo, przejdźmy do przepisów. Są bardzo proste, wykonanie zajmie wam raptem kilka minut, można jeść od razu, ale warto jednak poczekać, bo pasztet schłodzony smakuje o wiele lepiej!

Wegański smalec z fasoli z musztardą


Wegański smalec z fasoli

Wegański smalec z fasoli


👉puszka białej fasoli
👉2 łyżki musztardy sarepskiej
👉jeden ogórek 🥒 kiszony
👉cebulka
👉2 łyżki oleju
👉papryka wędzona
👉sól i pieprz

Cebulkę kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju. Pod koniec smażenia dodajemy paprykę. Fasolę i ogórka z musztardą blendujemy na gładką masę. Dodajemy podsmażoną cebulkę, dosmaczamy solą i pieprzem jeśli uznacie, że trzeba. Odstawiamy do lodówki.

Wegański smalec z fasoli z jabłkiem

Wegański smalec z fasoli

Wegański smalec z fasoli


👉puszka białej fasoli
👉kwaśne jabłko
👉pół łyżeczki pieprzu
👉4 łyżeczki sosu sojowego
👉4 listki laurowe
👉4 kulki ziela angielskiego
👉pół łyżeczki majeranku
👉sól do smaku

Fasolę odcedzamy, miksujemy. Cebulkę i jabłko drobno kroimy. Podsmażamy na oleju z listkiem i zielem. Gdy cebulka ładnie się zarumieni, wyjmujemy listki, ziele i miksujemy z fasolą. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy całość. Przekładamy do słoiczka.
Ten smalec podajemy koniecznie z ogórkiem kiszonym!



Oba przepisy są wypróbowane (pierwszy mam od koleżanki weganki, drugi podpatrzony na Jadłonomii z własną modyfikacją), nie musisz się więc obawiać, że coś pójdzie nie tak, zresztą co mogłoby pójść nie tak! To takie proste, a takie smaczne ;)

Więcej fajnych przepisów znajdziecie na moim INSTA, jak to fajnie powiedziała jedna z moich czytelniczek...


Jeśli spodobał Ci się przepis daj kciuka i wpadaj na insta! 


19:58

Jesteś na diecie? Jedz frytki!

Jesteś na diecie? Jedz frytki!
Uwielbiam frytki! Takie tradycyjne z ziemniaka. Przyznam, że kupuję czasami gotowe, takie do piekarnika. Tylko czy oby są zdrowe? No niestety, nie ma się co oszukiwać. Gotowe fast foody to nie jest dobre rozwiązanie, szczególnie jeśli jesteś na diecie. 
Nie, nie jestem zwolenniczką katowania się. Jestem zwyczajną laską i jak zwyczajna laska mam czasami ochotę pogrzeszyć i CZASAMI to robię. Moja dieta opiera się na zasadzie 6/7, czyli 6 dni jem zdrowo, jeden dzień w tygodniu pozwalam sobie na drobne grzeszki - takie właśnie jak frytki czy słodkości.

Czy frytki mogą być zdrowe?
Jasne, że mogą!
Odkąd ktoś mądry wymyślił, że frytki niekoniecznie muszą być z ziemniaka ;)

Oto moich 8 propozycji na zdrowe frytki! Voila! 

8 powodów, dla których warto jeść frytki na diecie

Zdjęcie autorstwa Valeria Boltneva z Pexels


Dieta wcale nie musi być nudna. Dieta wcale nie musi być niesmaczna. No i wcale nie oznacza, że na diecie nie można jeść frytek! Wręcz przeciwnie! To bardzo wskazane! Szczególnie jeśli wybierzesz jedną z moich propozycji.




Wszystkie frytki robimy w ten sam sposób, bez względu na to, którą opcję wybierzesz. Warzywo kroimy w kształcie frytek. Przesypujemy do salaterki, oblewamy łyżką oleju, obsypujemy solą i ulubionymi przyprawami: może to być papryka słodka, czosnek, chilli, rozmaryn... Wybierz te przyprawy, które lubisz. Frytki układamy na blaszce jeden obok drugiego. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180-200 stopni na jakieś 15-20 minut. Musisz śledzić proces pieczenia, niektóre z warzyw potrzebują mniej czasu. Gotowe!

Takie frytki możesz jeść z ulubionym sosem albo ketchupem.

SMACZNEGO!

A teraz kilka faktów nt. warzyw. Zdaję sobie sprawę, że pewnie będzie ci trudno podjąć decyzję, z których warzyw najlepiej zrobić frytki. Najlepiej wypróbuj wszystkich,a w razie gdybyś miała wątpliwości to...

Bataty - zawierają dużą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, idealne więc będą dla osób z miażdżycą, nadciśnieniem czy otyłością.

Cukinia - jest bogata w żelazo, potas i magnez, ma sporą dawkę witaminy C, K, PP i B1 oraz beta karoten. Pozytywnie wpływa na trawienie, odkwasza organizm, wzmacnia układ odpornościowy, redukuje stres, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka.

Seler - pobudza przemianę materii, usuwając jednocześnie szkodliwe produkty uboczne tego procesu np. kwas moczowy, który niewydalony zamienia się w kryształki odkładające się w stawach i powodujące skazę moczanową oraz silne bóle 


Marchew - zawiera beta-karoten i inne witaminy oraz pierwiastki mineralne, częste picie soku z marchwi oraz spożywanie jej (głównie na surowo) sprawi, że będziesz mieć piękną skórę, która będzie wyglądać jakby była muśnięta słońcem

Burak - bogaty w witaminy z grupy B, w witaminy C, A, E, K, błonnik pokarmowy, przeciwutleniacze oraz kwas foliowy. Burak wspiera kości, wzmacnia zęby oraz wspomaga funkcjonowanie mózgu.

Pietruszka - zawiera dużą ilość witaminy C i żelaza, działa antyseptycznie, a także jest zalecana kobietom karmiącym piersią.

Dynia - jest warzywem niskokalorycznym i lekkostrawnym, jej miąższ ma niską wartość energetyczną, dlatego jest cennym składnikiem diet odchudzających

Kabaczek - odkwasza organizm, jest niskokaloryczny i lekkostrawny



To jak? 
Dieta?!
Jedz frytki!

09:16

Pyszna tarta bezglutenowa, bezmleczna

Pyszna tarta bezglutenowa, bezmleczna
Naszło mnie wczoraj na tartę. Dawno nie robiłam, a ponieważ warzyw miałam w lodówce jak na lekarstwo postanowiłam wyczarować z nich tartę! Tak! Tarta to jedno z tych dań, do których wystarczy kawałek tego, kawałek tamtego... tak też było u mnie. Chociaż niektórzy mówią, że tarta to takie trochę danie na winie , bo wrzucamy na nią "co się nawinie", to jak dla mnie jest ona świetną alternatywą pizzy, lekką, zdrową... no i jest jeszcze jeden plus - mimo powszechnej opinii, że zajmuje dużo czasu - tarta robi się błyskawicznie! Przynajmniej ta moja :)

Ostatnio staram się unikać mleka. Tak wiem, jak  to brzmi... jak wariactwo. Glutenu nie, mleka nie...
Hmm, to nie tak, że nie jem mleka i jego przetworów wcale. Nie potrafię się oprzeć serom, szczególnie tym dojrzewającym, jogurtom, twarożkom... Moja młodsza córka nie je mleka od kilku miesięcy ze względów zdrowotnych i ja jako matka, muszę tak przygotowywać posiłki, by mogła jeść to co wszyscy i bym nie musiała stać w kuchni pół dnia gotując trzy obiady. Dlatego niektóre moje posiłki są bezmleczne. Do takich też należy moja tarta! :)

A teraz łapcie przepis.

Pyszna tarta bezglutenowa, bezmleczna

tarta bezglutenowa


Składniki:

200 g mąki (u mnie ryżowa i kukurydziana)
80 g zimnego masła roślinnego (może być olej kokosowy lub zwykłe masło, margaryna..)
szczypta soli
jajko
łyżka zimnej wody

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Formujemy kulę i wkładamy ciasto do lodówki. Teraz kroimy warzywa na farsz. Tak naprawdę na taką tartę możemy położyć co tylko chcemy. Może to być mieszanka warzyw mrożonych, mogą to być sery, owoce... no w przypadku tych ostatnich wyjdzie nam tarta na słodko, ale też na pewno ją pokochacie jeśli lubicie takie wypieki.


Ja na moją tartę położyłam: cukinię, żółtą paprykę, pora i kawałek boczku. Ten boczek został mi jeszcze ze świąt. Wyjęłam go z zamrażalnika i pokroiłam w paseczki, a następnie podsmażyłam na patelni. Pozostałe składniki pokroiłam w kosteczkę. Do tarty dorzuciłam też łyżeczkę koperku dla smaku.

tarta bezglutenowa, bezmleczna


Składniki na farsz:

2 jajka
3 łyżki śmietanki kokosowej (może być też zwykła śmietana 30% lub jogurt)
szczypta soli i pieprzu do smaku

Do mojego przepisu dodałam też: 1/3 małej cukinii, pół żółtej papryki, 2 cm. pora, gałązkę koperku, 5 plasterków boczku.

Ciasto wyjmujemy w lodówki i wykładamy do blaszki. Ja nie bawię się w żadne tam wałkowanie, nie chce mi się, po prostu wykładam ciasto na brytfankę i formuję je palcami. Wcześniej moczę chwilę dłonie w zimnej wodzie, bo jak to mówią - ciasto na tartę powinno być chrupkie, a więc nie może być w dłoniach zagrzane.

tarta bezglutenowa, bezmleczna

Ciasto nakłuwam widelcem i wkładam do piekarnika nagrzanego na 180 stopni, na jakieś 20 minut. Po tym czasie wyjmuję na chwilę, układam farsz. Na farsz wylewam jajko wymieszane uprzednio z jogurtem. Całość posypuję koperkiem.

Tartę piekę ponownie około 20 minut, aż będzie rumiana i chrupka. 

Moja tarta przed upieczeniem wygląda tak:

tarta bezglutenowa, bezmleczna

A po upieczeniu tak:

tarta bezglutenowa, bezmleczna


tarta bezglutenowa, bezmleczna

A ty co jesz dzisiaj na obiad? ;)



CZYTAJ TAKŻE:


17:34

Jak nie przytyć i nie zbankrutować w czasach koronawirusa?

Jak nie przytyć i nie zbankrutować w czasach koronawirusa?
Dziś będzie post z moimi przemyśleniami ;)
Dawno tego nie robiłam, wybaczcie jeśli będę przynudzać ;)

Nie wiem jak wy, ja już 6 tydzień siedzę w domu. No tak, mam wesołą dwójeczkę, wobec czego ktoś musi się nią zająć. Padło na mnie. Jestem pewna, że nie jestem jedyna. Większość mateczek z małymi dziećmi tak teraz ma, jesteś jedną z nich?

Zastanawiałam się ostatnio nad tym, jakie są dwa najgorsze zagrożenia dla siedzących na kwarantannie i wiecie, co mnie najbardziej przeraża? To, że przytyję i to, że mocno nadszarpnę swój budżet domowy. Tak, te dwie rzeczy zdecydowanie najbardziej mnie przerażają. Przybierać na wadze powoli już zaczęłam, więc szukałam sposobów, by tego uniknąć.

Jak nie przytyć w czasach koronawirusa?


Pierwszym krokiem był zakup tabletek na pohamowanie apetytu, bo chociaż staram się odżywiać zdrowo, nie jem glutenu, unikam słodyczy, to brak ruchu daje mi się mocno we znaki, a apetyt rośnie w zastraszającym tempie. To kolejny przykład na to, że sama dieta nie wystarczy, by utrzymać piękną sylwetkę, do tego trzeba jeszcze minimum ruchu. Niestety tego ruchu mi mocno brakuje, z racji, że mam naprawdę malutkie mieszkanie. Biegać też nie mogę, bo mieszkam w centrum miasta, gdzie za jakąkolwiek aktywność fizyczną sypią się mandaty. 

Ale poradziłam sobie z tym!

Odkąd łykam błonnik z ananasem, łatwiej mi zapanować nad apetytem, a odkąd ćwiczę z Fit Matka Wariatka, moja waga zaczyna wracać do normy i to jest fajne!
Nie jest łatwo przy Hashimoto zapanować nad wagą, szczególnie jeśli się siedzi ponad miesiąc na doopie... ale jak widać nie jest to niemożliwe! :)

Polecam ten trening na początek: 



Dlaczego akurat ten? Hmmm, możecie na początek wybrać inny, krótszy... ale jeśli chcecie ruszyć z kopyta, to nie ma się co mazgaić! ;) Poza tym Fit Matka jest bezlitosna w swoich treningach, więc trudno będzie u niej znaleźć coś dla leniuchów, które nie lubią się pocić ;)
Ja na początek robiłam połowę tego treningu, nie z lenistwa, a raczej z obawy, że nie wstanę następnego dnia z łóżka. Po dwóch dniach byłam już gotowa na robienie całości. Będzie bolało, będzie piekło, ale... będą też efekty! :)

Jak nie zbankrutować w czasach koronawirusa?


Drugą zmorą, której się obawiam jest uszczuplenie portfela. Z domu wychodzić nie można, galerie pozamykane, ale to nie znaczy, że nie da się szastać kasą! Ja na początku tego nie czułam, ale po dwóch tygodniach zauważyłam, że coś mi na koncie kasy brakuje... co do cholery! Ktoś mi podbiera kasiorę z konta?! ;)

Szybko okazało się, że moje zakupy internetowe były chyba sposobem na hmm... teraz jak się zorientowałam w temacie to nawet nie wiem na co... na nudę? na odreagowanie kwarantanny? na poprawienie sobie humoru? Cholera, nieważne! Są lepsze sposoby na kwarantannę niż robienie zakupów, bo na allegro uwolnili Smarta ;)

Jak nie zbankrutować na kwarantannie? Ja się jeszcze tego uczę i to nie od byle kogo, a od Uli z Mamonika! 💗



A jak Ty radzisz sobie z przymusową kwarantanną?
Też podobnie jak ja obawiasz się, że przytyjesz?
A może jesteś jedną z tych osób, które pracują?

19:05

Błonnik z ananasem - moja opinia o suplemencie diety na nadmierny apetyt

Błonnik z ananasem - moja opinia o suplemencie diety na nadmierny apetyt
Jakiś tydzień temu chwaliłam się na moim Insta, że zaczynam suplementację z błonnikiem Big Garden. Dziś minęło już trochę czasu, myślę, że czas na moje pierwsze spostrzeżenia. Od razu powiem, że efektów jako takich nie pokażę, bo na to za wcześnie, ale... jeśli stoisz przed wyborem kupić/nie kupić, to myślę, że rozwieję Twoje wątpliwości. 



Od razu powiem, że nie planowałam tego zakupu. Poszłam, po prostu, któregoś dnia do apteki i poprosiłam o jakiś suplement zmniejszający apetyt. Był tylko ten. Wyboru nie miałam, a byłam dość zdesperowana.
Dlaczego o tym piszę?
Bo zwykle przed takim wyborem czytam skład, opinie... tym razem nie miałam na to czasu, więc był to tzw. "ryzyk-fizyk". Opłacało się?

Moim zdaniem tak, a oto szczegółowa recenzja.

Cena 30 zł za 100 tabletek - więc całkiem niezła

Dawkowanie - jedyne czego nie można przekraczać to magicznej dawki 10 tabletek dziennie.
Tabletki łykamy na 30 minut przed posiłkiem w dowolnej dawce, popijając szklanką wody.

Działanie: Pierwszego dnia łykałam co 2 godziny po jednej tabletce. Nie potrafiłam jakoś tego wypośrodkować, bo czasami trudno jest określić czy będę jadła za godzinę czy za pół, a tabletkę trzeba łyknąć na 30 minut przed posiłkiem. Dwa dni mi zajęło zanim się przestawiłam na to kiedy łykać tabletkę, a kiedy jeść. Nie ukrywam, łatwo nie było... Po 3 dniach stwierdziłam, że te tabletki wcale nie działają. Łykam je zgodnie z planem, a mimo tego nie ograniczają łaknienia. Miałam rzucić to w kąt, ale... ja się nie tak łatwo poddaję! Zaczęłam jeszcze raz czytać ulotkę i przypomniałam sobie, że producent daje nam wolną rękę chyba nie bez kozery. Skoro nie jest dokładnie napisane ile tabletek jednorazowo można łyknąć to może łyknę dwie!? Tak też zrobiłam. Od 4 dnia zaczęłam łykać po dwie tabletki jednorazowo i dopiero wtedy poczułam działanie tego błonnika. Jest super!



Tabletki błonnik z ananasem pomogły mi:

- ograniczyć spożywanie słodyczy
- ograniczyć ilość spożywanych pokarmów w ciągu dnia
- zrezygnować z kolacji

Ciekawa jestem efektów na wadze i w obwodach :)

Aha, muszę jeszcze dodać, że zaczęłam ćwiczyć. Codziennie 20-30 minut tabaty.

Jeśli podobnie jak ja jesteś więźniem we własnym domu...
Jeśli masz wilczy apetyt i boisz się przytyć na kwarantannie...

Polecam codziennie kilkanaście minut ruchu, nawet w domowym zaciszu, suplement wspomagający utrzymanie wagi i oczywiście zdrową dietę! Zajrzyj w moje PRZEPISY BEZGLUTENU.

Zapraszam też na mojego Insta! :)



13:05

Ciasto bezglutenowe - delicja PRZEPIS

Ciasto bezglutenowe - delicja PRZEPIS
Zgodnie z moją obietnicą z insta wrzucam przepis na pyszne ciasto bezglutenowe delicja, które dziś w przypływie weny twórczej upiekłam. Też siedzicie na chacie z powodu kwarantanny? :)
To tym bardziej przepis się przyda!



Składniki:

2 jajka
1/4 szkl. mąki kukurydzianej
1/4 szkl. mąki ziemniaczanej
pół szkl. cukru
pół łyżeczki proszku do pieczenia

3 galaretki
czekolada mleczna


Ubijamy białka, pod koniec ubijania dodajemy cukier. Gdy piana będzie dobrze ubita dodajemy do białek po jednym żółtku. Na koniec wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Ciasto przelewamy do małej tortownicy. Pieczemy w temperaturze 180 stopni około 30 minut. 

3 galaretki przygotowujemy według przepisu. Czekamy aż ciasto wystygnie, a galaretki stężeją. Wylewamy na ciasto. Na wierzch wylewamy rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladę. Na poczatku ciasto wygląda tak:

Ciasto bezglutenowe - delicja PRZEPIS


TA DAM!
GOTOWE!
SMACZNEGO!

Chcesz więcej fajnych przepisów?

Zajrzyj na mój profil na instagramie lub do mojego przepisownika.

11:49

Jak dezynfekować owoce i warzywa przed koronawirusem?

Jak dezynfekować owoce i warzywa przed koronawirusem?
Ostatnio na tapecie temat koronawirusa. Ja do tej pory tego tematu nie poruszałam na łamach bloga. Wydaje mi się, że w sieci jest wystarczająco dużo informacji. Jednak dziś dostałam pytanie od jednej z moich czytelniczek i postanowiłam na to pytanie odpowiedzieć publicznie. 

Czy owoce i warzywa trzeba dezynfekować, by się nie zarazić koronawirusem? Jeśli tak, to w jaki sposób to robić?

To bardzo dobre pytanie! W sieci pojawiło się mnóstwo przepisów na płyn do dezynfekcji rąk. Wszyscy o tym piszą, bo ten temat jest bardzo na czasie. Płynu takiego nie można już praktycznie nigdzie kupić. A co z owocami i warzywami? Czy przed jedzeniem też powinniśmy je dezynfekować?

A czy wcześniej zanim pojawił się koronawirus nie myłaś owoców i warzyw?
Czy zanim wybuchła pandemia nie stosowałaś zasad higieny?

Myślę, że każdy z nas doskonale wie, że owoce i warzywa przyniesione ze sklepu wymagają dokładnego mycia. Bez względu na to czy istnieje koronawirus czy nie, zasady higieny obowiązują cały czas! Ja przed podaniem dzieciom posiłku zawsze dokładnie myję ręce i nie ma znaczenia czy podaję im zupę czy owoce. Warto o tym pamiętać zawsze! Nie podawajcie dzieciom żadnego owocu bez mycia! Nieważne, że to banan czy mandarynka! Czy zjadacie je w całości, czy obieracie! Przed podaniem, przed obraniem owoce należy dokładnie myć pod bieżącą wodą!
A teraz przykłady dezynfekcji owoców i warzyw.

Jak dezynfekować owoce i warzywa przed koronawirusem

Jak dezynfekować owoce i warzywa przed koronawirusem
Fot. https://www.publicdomainpictures.net/

1. Ocet


Ocet to jeden z lepszych środków do dezynfekcji owoców i warzyw. Wlewamy wodę do miski, dodajemy pół szklanki octu, wkładamy warzywa i owoce i pozostawiamy na 20 minut. 

2. Ocet + sok z cytryny + woda


Można sobie zrobić spray z octy, cytryny i wody. Zmieszaj w równych proporcjach te trzy składniki, przelej do pojemniczka i spryskuj owoce oraz warzywa przed spożyciem. Po spryskaniu pozostaw na ręczniku papierowym na jakieś 10 minut. Przed zjedzeniem myj owoce i warzywa pod bieżąca wodą.



3. Olejek herbaciany


Ostatnim znanym mi sposobem jest dezynfekcja w olejku herbacianym. Dodaj łyżeczkę olejku herbacianego do wody, zanurz w niej owoce i warzywa przed spożyciem. Dokładnie umyj.

Warto pamiętać!

Nie tylko koronawirus, ale i inne wirusy, bakterie, grzyby znajdujące się na owocach i warzywach giną, gdy zostają poddane obróbce cieplnej. 


14:03

Rosół chiński, który pokochają twoje dzieci - przepis

Rosół chiński, który pokochają twoje dzieci - przepis
Dziś chciałam wam "sprzedać" fajny sposób na rosół chiński - idealną zupkę dla dzieci. Dzieci jak wiadomo nie lubią pikantnych dań i dziwnych smaków. Nie wiem czy wszystkie tak mają, te które ja znam, za nic w świecie nie zjedzą czegoś co pachnie ostrością i dziwnie wygląda.

No, ale ileż można gotować w kółko rosół i pomidorówkę?
Ileż można robić pizze i spaghetti?
Ile można tłuc kotletów schabowych?

Czas na zmianę!

Może być drobna, ale niech to będzie zmiana, którą odczują wszystkie kubki smakowe.
Zanim zostałam matką, byłam żoną, która uwielbiała eksperymenty. Mój mąż z łezką w oku wspomniał mi ostatnio, że przez pierwszy rok naszego małżeństwa nie dostał dwa razy takiego samego obiadu! Kurcze, faktycznie. Przypominam to sobie! Ponieważ ja bardzo lubię gotować, piec i eksperymentować w kuchni. I tak właśnie powstał pomysł na szybką, smaczną i zdrową zupkę zwaną przez moje dzieci "rosołem chińskim". Od kiedy pierwszy raz go zrobiłam moje dzieci za każdym razem gdy mówię, że na obiad rosół pytają "ale zwykły czy chiński?". Dobra a teraz przepis! 

Rosół chiński, który pokochają twoje dzieci - przepis



Składniki:
ok. 3 l. wody
300 g mięsa mielonego
duża marchewka
średni korzeń pietruszki
pół pora
pół małego selera
kawałek imbiru
makaron ryżowy
sól, pieprz do smaku
1/4 łyżeczki imbiru suszonego
1/4 łyżeczki czosnku suszonego
1/4 łyżeczki kurkumy
szczypta cynamonu
suszona włoszczyzna (opcjonalnie)

Do mięsa mielonego dodaję sól, pieprz, suszoną włoszczyznę i lepię małe kulki. Kulki układam na talerzu, czekają na wrzucenie do wrzącej wody.



Następnie wstawiam garnek z wodą i gaz, czekam, aż zacznie wrzeć. Na wrzącą wodę wrzucam pokrojone w słupki warzywa, drobno posiekany imbir i dodaję przyprawy. Na gotującą się zupę wrzucam kulki z mięsa mielonego. Na koniec dodaję garść makaronu ryżowego. Pamiętajcie, że makaron ryżowy zwiększa swoją objętość pod wpływem ciepła więc jeśli wrzucicie całe opakowanie, to zamiast zupy wyjdzie wam sos ;)

SMACZNEGO!


14:56

Jak nauczyć dziecko ekologii i segregowania śmieci?

Jak nauczyć dziecko ekologii i segregowania śmieci?


Ostatnio moja starsza była na urodzinach u koleżanki. Ona sama świetnie się bawiła, tylko mówiła, że nic nie jadła. Nie wnikałam w temat, bo wiem, że jest niejadkiem, ale kilka dni później spotkałam mamę jubilatki, którą nie szczędziła mi kąśliwych uwag.

"Pani córka jest strasznie wybredna i źle wychowana! Jak się przychodzi do kogoś na urodziny to wypadałoby się ładniej zachowywać, a nie wybrzydzać przy jedzeniu i jeszcze innych namawiać do tego samego. Poza tym, bardzo nie podobało mi się grzebanie w szafkach kuchennych, nieładnie! Proszę porozmawiać ze swoim dzieckiem, bo daje zły przykład!"

Po takim tekście byłam wściekła. Jak tylko młoda wróciła ze szkoły do domu od razu wylądowała u mnie na "dywaniku". Po rozmowie jednak okazało się, że to nie moje dziecko jest źle wychowane, tylko Pani Mama ma w nosie zdrowie swoich dzieci i ochronę środowiska, a gdy moja córka śmiała powiedzieć o tym została zbesztana i wyzwana od niewychowanych gówniar. Nie popieram tego i w kolejnej rozmowie wyjaśniłam Pani Mamie, że to ja nie życzę sobie, by moje dziecko było tak traktowane.

O co ta cała afera?

Okazało się, że na imprezie nie było do zjedzenia nic "normalnego". Chipsy, chrupki, żelki, cola itd... no okej. Ja rozumiem, że mama jubilatki nie musi być mistrzynią kuchni, może nie lubi gotować, może nie umie piec, może nie chce tego robić, może czasu nie ma... jak dla mnie wporzo, skoro ktoś tak lubi! Tylko, że moje dzieci są nauczone, że chipsy i cola u nas w domu są tylko w weekendy. Dlatego moja córka nie chciała jeść chipsów, nie sięgnęła po colę (swoją drogą szacun dla niej, nie sądziłam, że ma taką silną wolę). Gdy koleżanki zapytały ją dlaczego nie chce się raczyć takimi "pysznościami", powiedziała prawdę: bo ona takich rzeczy nie lubi i nie je na codzień. Przypomniała sobie też sytuację z urodzin swojego kuzyna kiedy to najadła się słodyczy, a potem poszła na trampolinę. Po godzinie wszystko wylądowało w sedesie. Moje dzieci uczą się na własnych błędach.


Na pytanie czy to prawda, że grzebała w kuchennych szafkach, przyznała, że grzebała, ale tylko dlatego, by znaleźć jakieś pudełko po herbacie, albo butelkę plastikową po wodzie... chciała po prostu pokazać koleżankom, że opakowania po produktach spożywczych wcale nie muszą lądować od razu w śmietniku, można z nich zrobić: ozdoby, zabawki, albo np. pojemniki na kredki. Dzieci uwielbiają przecież kreatywne zabawy! Wiem, że nie wszystkie, ale jednak część z nich...




Muszę się pochwalić, że moje dziecko (na razie tylko starsze, bo młoda ma dopiero 4 lata) jest bardzo kreatywne. I może to zabrzmi głupio, ale niemal codziennie sprawdza kosz z frakcją suchą w poszukiwaniu pudełek albo puszek, które da się jeszcze do czegoś wykorzystać. U nas w domu segregujemy śmieci. Używamy do tego bardzo wygodnych koszy do segregacji, dzięki którym taka segregacja jest łatwa. Ja sama bardzo dbam o środowisko i jeśli mogę ponownie wykorzystać jakiś pojemniczek albo pudełko to to robię i pokazuję dzieciom jak można zrobić coś ładnego z rzeczy, którą inni po prostu wyrzucają. Ostatnio razem z dziewczynami wykorzystałyśmy puszki po groszku i kukurydzy. Powstały z tego pojemniki na kredki (zdjęcia wyżej). Po co kupować w sklepie skoro można zrobić samemu? Jest jeszcze jeden plus takiego działania. Czas wspólnie spędzony z dziećmi - to jest bezcenne!

A zatem jak nauczyć dziecko ekologii i segregacji śmieci?


1. Wyrabiajmy w dzieciach zdrowe nawyki! Zgodnie z zasadą, że dziecko nie pójdzie za twoją radą, a za twoim przykładem, pokazujmy dzieciom jak segregować śmieci, mówmy im co jest zdrowe, a co nie, opowiadajmy im co stanie się z naszą planetą jeśli nie zaczniemy o nią dbać!

2. Segregowanie śmieci może być fajną zabawą! Moja starsza córka ma pod swoim biurkiem zwykły kosz na śmieci (no nie było mocnych, musiał być z Krainą Lodu!) do którego wrzuca wszystkie odpady suche. Raz w tygodniu albo częściej, gdy już nazbiera jej się śmieci wyrzuca całość na podłogę i pokazuje swojej młodszej siostrze jak segregować śmieci. Młoda ma z tego naprawdę niezły ubaw. Szczególnie lubi zakrętki od butelek. układa je kolorami, maluje na nich oczka i bawi się tym. Po zabawie zakrętki trafiają do specjalnie wyznaczonego kosza w przedszkolu.

3. W starszych dzieciach warto wyrabiać poczucie obowiązku prosząc je np. o to by dbały o wyrzucane śmieci. Moja starsza córka ma kilka domowych obowiązków. Ma za zadanie codziennie karmić kota, uczyć swoją młodszą siostrę segregowania śmieci i pilnować, by kosze na śmieci były na czas wyrzucane. Tzn. gdy kosz na śmieci się przepełnia sama wynosi śmieci (te lekkie z papierem lub z plastikiem), a w przypadku frakcji "bio" lub odpadów zmieszanych pilnuje, by zrobił to mój mąż. W ten sposób dziecko czuje się "szeryfem", który pilnuje porządku, a jednocześnie wyrabia w sobie ekologiczne nawyki.

Zachęcam do takich działań!
Zachęcam do rozmowy z dziećmi!
Zachęcam do wspólnej zabawy i wykorzystywania pudełek, butelek, zakrętek...

To naprawdę nie boli, a może bardzo pomóc naszej planecie.
A ty, Drogi Czytelniku segregujesz śmieci? Uczysz swoje dziecko segregacji?
Może macie jakieś inne pomysły na to jak nauczyć latorośl by dbała o środowisko?

18:33

Jak wykorzystać mięso i warzywa z rosołu - 3 sposoby

Jak wykorzystać mięso i warzywa z rosołu - 3 sposoby
Czy u was też co tydzień w niedzielę ten sam problem? Fajnie jest zrobić rosół, ale co zrobić z mięsem i warzywami ?! Jest kilka sposobów. Moi się zawsze śmieją, że skoro dziś rosół, jutro pomidorowa. Chyba nie tylko u mnie tak jest, zresztą nie mam nic do pomidorowej - bardzo ją lubię.
Wracając jednak do tematu. 
Co robicie z mięsem i warzywami z rosołu?

Moja teściowa obierała mięso, wkładała do woreczka i zamrażała. Po jakimś czasie, gdy uzbierała już odpowiednią ilość mięsa - robiła pasztet. Tak też można, jednak u mnie to nie przejdzie, bo dzieciaki nie przepadają za pasztetem, mąż zresztą też.

Jednak u mnie mięso też się nie marnuje. Mam trzy sprawdzone sposoby na kurczaka i warzywa z rosołu! Oto one!

Jak wykorzystać mięso i warzywa z rosołu - 3 sposoby


Sałatka jarzynowa




Chyba najprostszy sposób na warzywa z rosołu. Pokroić, dosmaczyć, dodać jeszcze kilka składników, które raczej każdy ma w domu i gotowe! 

Składniki:

2 marchewki
pół selera
korzeń pietruszki
2 ogórki kiszone
jeden duży ziemniak
kilka łyżek kukurydzy
pół jabłka
pół cebuli

Wszystkie warzywa kroimy w drobną kostkę. Mieszamy razem z łyżką majonezu lub śmietany, dosmaczamy solą i pieprzem do smaku i gotowe.


Jednak nie zawsze warzywa z rosołu nadają się do pokrojenia. Udało mi się kilka razy niestety je rozgotować. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak wrzucić wszystko do blendera i zmiksować na gładką masę. Powstała w ten sposób pasta może być świetnym farszem na pierogi, albo... na kartacze!

Kartacze bezglutenowe




Składniki:

6 ziemniaków (3 ugotowane i 3 surowe)
mąka bezglutenowa (u mnie ryżowa)
mąka ziemniaczana 
jajko
sól
pieprz

farsz mięsny - wszystkie warzywa i mięso z rosołu zblendowane na gładką masę i doprawione solą i pieprzem

3 ziemniaki gotujemy, studzimy i rozgniatamy widelcem lub wyciskamy przez praskę. 3 pozostałe ziemniaki ścieramy na tarce na drobnych oczkach. Dodajemy jajko sól i mąkę. Nie podałam w przepisie ile tej mąki, bo tak naprawdę wszystko zależy od tego jakiej mąki użyjecie. W przypadku zwykłej mąki pszennej wystarczyłoby 2-3 łyżki mąki zwykłej i tyle samo ziemniaczanej. W przypadku mąki bezglutenowej wsypuj mąkę do czasu aż ciasto przestanie się kleić do rąk i uda ci się je uformować w kulkę. Dzielimy ciasto na kilka porcji, lepimy kuleczkę do środka wkładamy farsz mięsny.
Kartacze wrzucamy na gotującą się wodę. Gotujemy tak długo aż wypłyną na wierzch. Podajemy z podsmażoną cebulką lub skwarkami.

Sos do makaronu




Składniki:

mięso z rosołu
warzywa z rosołu pokrojone w kostkę
pół butelki passaty pomidorowej
ulubione przyprawy
cebula
3 łyżki kukurydzy z puszki
łyżka oleju

Na rozgrzaną patelnię wrzucamy pokrojoną cebulę. Smażymy do zrumienienia. Dodajemy pokrojone mięso z rosołu i warzywa oraz kukurydzę. Można dodać wszystkie warzywa, albo tylko te, które lubisz. Ja akurat dodaję wszystkie łącznie z selerem i pietruszką. Smażymy przez chwilkę, a następnie zalewamy passatą pomidorową i dosmaczamy ulubionymi przyprawami.
Jak wam się podobają moje pomysły?
Ciekawa jestem co wy robicie z warzywami i mięsem z rosołu.
Piszcie w komentarzach! Inspirujcie!

Copyright © 2016 Diety i ich sekrety , Blogger