Obserwatorzy

czwartek, 30 stycznia 2014

Kebeb na diecie?! Pyszny przepis :)

Siemka!
Dziś gratka dla fanów kebaba i kolejny post pod tytułem fajny przepis :)
Jeśli się odchudzasz i żal ci, że nie możesz zjeść kebaba, którego uwielbiasz, to myślę, że tym postem poprawię ci humor :D
Natchnął mnie wczoraj kumpel, więc postanowiłam się podzielić. 
Zaraz wam podam przepis na kebaba, którego spokojnie możecie wsuwać nawet będąc na diecie, bo to kebab dietetyczny. 
Przepis ten dostałam od kolegi, który bardzo dba o właściwą dietę i sporo ćwiczy! Więc jeśli do tej pory wydawało wam się, że tylko kobiety mają fioła na punkcie swojego wyglądu, to własnie rozwiewam te wątpliwości. No, dobra dość tych wstępów, oto przepis:

Do wykonania tego pysznego kebaba będą wam potrzebne:
placki tortilla
pierś kurczaka
pół cebuli
świeża kapusta
sos czosnkowy: jogurt 0%, 3 ząbki czosnku, koperek, sól, pieprz
papryka mielona
oliwa z oliwek


Kurczaka nacieramy oliwą, solą, pieprzem i papryką mieloną. Zawijamy w folię aluminiową i wkładamy do piekarnika na 45 minut (temp. 200 st.). Po upieczeniu i wystudzeniu, kroimy kurczaka w plasterki. Kapustę szatkujemy i solimy, czekamy aż się zsika i odlewamy wodę. Na patelnię wykładamy pokrojoną drobno cebulkę, kapustę i kurczaka, smażymy przez chwilę. Wykładamy kurczaka z kapustą na placek tortilla i polewamy sosem czosnkowym. I gotowe! Można taki kebeb jeszcze podgrzać w mikrofali, a jak ktoś lubi dodać do środka ketchup, ale to już według uznania.
Na koniec jeszcze tylko dodam, że to danie jest naprawdę bardzo sycące. Wystarczy jeden by się najeść :)

Ps.Ci co zaglądają na mój blog wiedzą, że słaby ze mnie fotograf, dlatego zdjęcie oczywiście daje wiele do życzenia ;) Ale tam! Walić zdjęcie! Najważniejszy jest ten smaaak! Om om om om... :D
Read More




środa, 29 stycznia 2014

Masaż na odchudzanie :)

Hej!
Ostatnio było o ćwiczeniach dla leniwych - dziś będzie o masażu, też można powiedzieć, że dla leniwych ;)
Post ten dedykuję wszystkim tym, którzy wierzą w to, że robiąc niewiele można wiele zrzucić ;)
Ja w to wierzę! Bo lubię proste rozwiązania i nienawidzę ogromnych poświęceń.
No, dobra przejdźmy do meritum. Dziś wymyśliłam kolejną metodę na odchudzanie, która ponoć ma przynosić efekty. No... może nie wymyśliłam, ale powiedzmy sobie.. wynalazłam.


Czy któraś z czytelniczek próbowała już może tej jakże przyjemnej metody na poprawę swojej sylwetki? Przyznam się, że ja się kilka razy przymierzałam do wykupienia kilku wizyt w salonie masażu, jednak to droga inwestycja, no i obawiam się, że kilka wizyt mogłoby nie wystarczyć. W masażu bowiem tak jak i w przypadku ćwiczeń - ważna jest systematyka. A która z nas mogłaby sobie pozwolić na częste wizyty u masażysty!? Chyba tylko gwiazda filmowa ;)

Co nam daje masaż?
Masaż odchudzający poprawia krążenie krwi i pomaga usunąć toksyny z organizmu. 

Kiedy się masować?
Po pierwsze wtedy, kiedy czujemy taką potrzebę. Nie ma sensu się do niczego zmuszać, bo wtedy masaż nie będzie przynosił spodziewanych efektów. Najlepiej masować się po ciepłym prysznicu lub kąpieli, wtedy nasze ciało jest rozgrzane i masaż będzie efektywniejszy. Do masażu używamy oliwki, balsamu albo olejku zapachowego. 

O czym warto pamiętać stosując masaż?
Pij dużo płynów (wody)
Sam masaż nie wystarczy, więc włącz do tej metody zdrową dietę
Dobrze by oprócz masażu trochę się poruszać każdego dnia
Masażu nie wolno stosować: na podrażnionej skórze, w ciąży, w trakcie miesiączki lub choroby oraz na nogach z żylakami

A oto etapy krótkiego automasażu:
Połóż się na plecach, ugnij nogi w kolanach i wsuń pod nie zwinięty koc bądź poduszkę, to pozwoli ci rozluźnić mięśnie.

GŁASKANIE
Od tego zaczynamy i na tym kończymy każdy masaż. Pełni rolę podobną do rozgrzewki i jakby krótkiej przerwy. Głaskanie to także doskonały "przerywnik" między kolejnymi etapami masażu.

1. Ruch spiralny
Ma za zadanie obudzenie układu pokarmowego i zmuszenie go do pracy. Wykonujemy go opuszkami palców, ruchem okrężnym, zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

GŁASKANIE

2. Rozcieranie koliste.
Jak sama nazwa wskazuje rozcieramy skórę wzdłuż łuków żebrowych do boków ciała oraz od pępka do boków. Ruch kolisty wykonujemy szybko robiąc małe kółeczka tak, aby jedno zachodziło na drugie. 

GŁASKANIE

3. Ugniatanie
Wyobraźcie sobie, że ugniatacie ciasto - tak można opisać ten sposób masażu. Chwytamy oburącz fałd skóry i przeciągamy jedną ręką w dół podczas gdy drugą ciągniemy do góry.

GŁASKANIE

No i co powiecie na taki masażyk? Ten przedstawiony przeze mnie to naprawdę jeden z wielu i przyznam, że jeden z łatwiejszych. Można go wykonywać samemu, można poprosić o to partnera ;) (hahaha! no dobra to był żart, żadnego faceta nie stać na takie poświęcenie) Ale może przyjaciółka... i handel wymienny, raz Ty ją, raz ona Ciebie :)

No nic, w każdym bądź razie, ja polecam! I polecam także obejrzenie sobie poniższego filmiku. Bardzo mi się spodobał... ehhh, gdyby miało się takie sprawne rączki :)

Read More




niedziela, 26 stycznia 2014

Chleb, który odmienił moje życie

Witajcie kochani.
Dziś poruszę myślę, że dość kontrowersyjny temat - przynajmniej dla niektórych.

CHLEB    Jeść go czy nie jeść? - oto jest pytanie.

Większość dietetyków i diet zdecydowanie odradza jedzenie chleba. Argumenty, że chleb jest tuczący, że pęcznieje w naszym żołądku i przeszkadza nam w zrzuceniu wagi są dość mocne, muszę przyznać. Wielu znawców odchudzania radzi zastępować go pieczywem chrupkim, macą albo w ogóle zrezygnować z jedzenia pieczywa. 
Przyznam, że sama bardzo często wierzyłam tym opiniom i tak własnie robiłam. Uwielbiam macę, pieczywo chrupkie też jest smaczne, więc jak się odchudzałam żarłam na potęgę te, że tak powiem "zamienniki" i żyłam w przekonaniu, że dobrze robię, ale czy na pewno...?

Oczywiście w poszukiwaniu info na ten temat, poszperałam trochę w necie. Poczytałam kilka rożnych artykułów i oto moje ZA i PRZECIW jedzenia chleba:

ZA:
1. Pieczywo z ziarnami, otrębami, błonnikiem to cenne źródło wszelkich potrzebnych naszemu organizmowi witamin, składników mineralnych i odżywnych, których nie znajdziemy w żadnym innym posiłku w ciągu dnia.
2. Chleb jest najlepszy na śniadanie, bo to cenne źródło produktów zbożowych, dzięki którym sprawnej pracuje nam mózg. Fakt - jeśli wyjdę z domu bez śniadania trudniej mi przetrwać dzień w pracy.
3. Chleb na zakwasie posiada w sobie składniki, które wspomagają trawienie.
4. Chleb zawiera przeciwutleniacze, które jak wiadomo są nam bardzo potrzebne do usuwania toksyn z organizmu.
5. Chleb z błonnikiem... to wiadomo jak działa.

No i mamy pięć silnych, wydawać by się mogło argumentów za tym, żeby jeść chleb. Niestety, te wszystkie argumenty można obalić jednym..

PRZECIW:
1. Wszystko to co jest w chlebie da się zastąpić innymi składnikami. Ziarna i zboża można jeść w muesli, a przeciwutleniacze znajdziemy w warzywach.
2. W chlebie znajduje się cała masa substancji spulchniających, konserwujących itd..
3. W chlebie znajduje się mąka sojowa, która może powodować alergię.
4. Do pieczywa często dodaje się tłuszcze TRANS, które są rakotwórcze, a wszystko tylko po to, by chleb był dłużej świeży.
5 W chlebie znajduje się E282 (propionian wapniowy) ulepszacz smaku, który ma powstrzymywać pleśnienie, a u ludzi wywołuje migreny, zaburzenia koncentracji, rozstrój żołądka.

I oto mamy pięć argumentów ZA i pięć PRZECIW. To jeść ten chleb czy nie? Zostawiam was z tym pytaniem. Niech każdy z nas zdecyduje co położyć na talerz..

Ja jedynie mogę podać wam przepis na banalnie prosty chleb, który odmienił moje życie. I wcale nie ma w tym przesady! Chleby ze sklepu od dawna przestały mi smakować. Są sztuczne, syfiaste i jak na wodę z mąką- zdecydowanie za drogie. Dlatego odkąd poznałam przepis na chleb, który mogę upiec w domu - nie kupuje pieczywa ze sklepu. Przynajmniej wiem co jem! :)

Oto przepis:
litr ciepłej wody
5 dag drożdży
łyżka cukru, łyżka soli
8 łyżek płatków owsianych
ziarna zbóż, suszona śliwa, rodzynki, ziarnka dyni, słonecznika, siemię lniane itd..

Wodę, drożdże, łyżkę cukru i płatki owsiane wymieszać razem i zostawić na 20 minut, by "popracowały". Po tym czasie dodać kilogram mąki, łyżkę soli i ziarna z jakimi lubimy pieczywo (podane w ostatniej linijce). Ja najczęściej dodaję słonecznik, kminek i siemię lniane. Całość dokładnie mieszamy i wylewamy na dużą blachę (lub dwie wąskie blaszki). Wkładamy do zimnego piekarnika i ustawiamy temperaturę 200 stopni (elektryczny piekarnik: 180), po godzinie wyjmujemy takie oto cudo:



Dlaczego ten chlebek odmienił moje życie?
Spróbujcie - to się przekonacie :)
Smakuje naprawdę wybornie! No i jak widać po przepisie, jest banalny w wykonaniu. Może nie jest to produkt light, ale kto powiedział, że musimy od razu cały bochenek zjeść? Chociaż przyznam, że trudno się powstrzymać ;)
Read More




sobota, 25 stycznia 2014

Gimnastyka dla leniwych!!!

Jestem leniwcem. No już trudno, wydało się. Nienawidzę zakuwania w kajdany, nienawidzę obietnic, ani działania według jakiegoś planu. Wkurza mnie to! Dlatego drakońskie diety, w których odmierza się ryż co do ziarenka, strasznie źle na mnie działają. Szybko się wkurwiam, zniechęcam i generalnie nic z tego dobrego nie wychodzi. Oczywiście nie raz takich diet próbowałam i pewnie nie raz jeszcze spróbuję, łudząc się, że a nuż tym razem wytrzymam, ale to nie zmienia faktu, że nienawidzę tegoooo! Oprócz drastycznych diet z wyznaczonymi jadłospisami nienawidzę ćwiczyć! Owszem, chciałabym mieć figurę jak Mel B, czy tam inna Chodakowska... ba! Czasami nawet oglądam sobie filmy z ćwiczącymi laskami, ale na tym zwykle się kończy.



Nie mogę znaleźć w sobie motywacji... lub... po prostu jestem leniwcem i już!

Dlatego wpadłam na pomysł, by wymyślić sobie trening dla leniwych, czyli takich ja ja :)
No bo niby dlaczego, my- leniwce, mielibyśmy być zanadto spasieni, albo obwiśnięci!? ;)

Oto moje pomysły, na to jak by tu ćwiczyć-nie ruszając się zbytnio, ale osiągać efekty:

1. Napinaj pośladki podczas spaceru - o takiej metodzie powiedziała mi kiedyś koleżanka, która prowadzi aerobik w jednym z klubów. Regularnie napinanie pośladków podobno pięknie modeluje pupę. Na początku może być trudno, ale jeśli będzie robić to regularnie, to ćwiczenie wejdzie nam w krew i będzie "robiło się samo".

2. Napinaj mięśnie brzucha oglądając film - kolejne ćwiczenie, które poradziła mi moja koleżanka trenerka. Według niej wykonując to ćwiczenie kilka razy dziennie, pierwsze efekty można zauważyć już po miesiącu. To alternatywa dla brzuszków! Zresztą, mięśnie brzucha możemy napinać nie tylko przed telewizorem, ale zawsze kiedy jesteśmy w pozycji leżącej lub siedzącej.

3. Ćwicz łydki oglądając TV - jeśli siedząc przed telewizorem wyprostujemy nogi i będziemy unosić palce stóp do góry, a potem je opuszczać i tak na zmianę - mamy szansę ładnie wymodelować sobie łydki.

4. Step podczas reklam - jeśli oglądasz film w Tv, musisz się liczyć z tym, że co jakiś czas będzie blok reklamowy. Zamiast wiać w tym czasie do kuchni w celu przygotowania czegoś do żarcia, wstań i zacznij dreptać w miejscu. Tak wiem! Dla leniwca to może być nie lada poświęcenie, ale uwierz mi, podczas jednego filmu będziesz musiała wstać tylko kilka razy na kilka minut...no chyba, że lubisz Polsat - tam reklamy potrafią trwać dłużej niż fragment puszczonego filmu! W takim razie będziesz musiała zrobić odwrotnie - ćwiczyć na filmie :)

5. Zamiast jeździć do pracy, zrób sobie spacer. Wiem, że nie każdy sobie może na to pozwolić, bo niektóre z nas na pewno mają do pracy daleko. Jednak jeśli masz taką możliwość, to polecam ten sposób. Dla wielu z nas, to jedyna forma aktywności i możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza.

AMEN!

Jak wam się podobają moje pomysły? Może macie inne, które można by dopisać do listy?:)
Read More




piątek, 24 stycznia 2014

Pij wino, będziesz szczuplejsza!

W poszukiwaniu kolejnego sposobu na zgrabną sylwetkę wpadłam na to:

WINO ODCHUDZA!


Pewnie wiele z was puka się teraz w czoło z niedowierzaniem "Jak to wino odchudza! Przecież picie alkoholu jest zabronione w każdej diecie!". Owszem, diety zakazują spożywania alkoholu, ale.. jak to mawia mój mąż: wino to nie alkohol! To oczywiście tylko taki żart. Przeczytałam dziś w artykule z Cosmopolitan, że wino jednak odchudza. Fakt, ze tego sposobu jeszcze nie próbowałam, ale wyniki badań, które w nim przedstawiono są naprawdę imponujące. Te z was, które znają dobrze angielski odsyłam na stronkę cosmopolitan.com, te które tego języka na tyle dobrze nie znają, proszę o uwagę, bo będę recenzować ;)

Na początek troszkę statystyki:
Naukowcy przebadali 20.000 kobiet, które miały niezmienna wagę od 13 lat i doszli do wniosku, że 30% z nich, te które piły wino, były mniej narażone na przyrost wagi. Skąd ten wniosek? Wino jest bogate w przeciwutleniacze, zmniejsza poziom cholesterolu. Ponadto alkohol podnosi temperaturę ciała. Te z nas, które mają problemy z cerą naczyniową wiedzą to dokładnie, bo wystarczy lampeczka, a na policzkach zaraz pojawiają się rumieńce. W ten własnie sposób, organizm jest zmuszony do spalenia kalorii.
Naukowcy z USA odkryli, że w winie znajduje się substancja o nazwie piceatannol. Piceatannol to nasz najlepszy przyjaciel bowiem to własnie on zapobiega przekształcaniu się młodych komórek tłuszczu w te dojrzałe, które za jakiś czas stają się znienawidzonymi przez nas fałdami. Mało tego! badania wykazują, że osoby, które piją wino, mają mniejszy apetyt, a więc jedzą mniej! A to już coś! Prawda? Jestem skora w to uwierzyć. Spójrzmy na francuzów, a właściwie francuzki. Francuzi piją do każdego posiłku wino. Czy widziałyście kiedyś francuzkiego grubasa? Nie, no pewnie, że są! Nie mówię, że nie, ale chyba nie na taką skalę jak to występuje w USA - kraju fast-foodów. Poza tym, zwróćcie uwagę na gwiazdy. Jak myślicie dlaczego najczęściej piją wino? Bo tak wypada? Bo ładnie wygląda? Bo jest zdrowe? Tak! Oraz dlatego, że nie tuczy tak jak chociażby piwo - myślę, że z tego właśnie powodu! Piwsko pęczy, jest mocno kaloryczne, a wino... daje ogromną przyjemność picia i przy tym... odchudza! Taka jest moja teoria :) Jeśli ktoś ma inną, bardzo chętnie jej wysłucham :)

Oczywiście nie namawiam do picia alkoholu! Nie chciałabym być źle zrozumiana. Chciałam wam tylko pokazać, że będąc na diecie wcale nie musimy rezygnować z przyjemności. Niejedzenie słodyczy wcale nie oznacza, że nie możemy ich zastępować, np. batonikami muesli, a nie picie alkoholu wcale nie musi oznaczać, że przez całą dietę żałujemy sobie tego boskiego napoju. Lampeczka wineczka raz na jakiś czas nie zaszkodzi i jak się okazuje nie sprawi, że będziemy tyć, bo pijemy alko. 
Zresztą tak jak już kiedyś o tym pisałam: dieta ma być przyjemnością, a nie karą!
Szczęśliwe żyją dłużej i chudną więcej! O!

A jeśli potrzebujesz silnej motywacji do schudnięcia to:

JEDZ PRZED LUSTREM.
NAGO!


Read More




czwartek, 23 stycznia 2014

TYLKO DLA ŁASUCHÓW - Batonik Muesli

Własnie sobie uświadomiłam, że dawno nie wstawiałam żadnego przepisu. Dlatego dzisiejszy post będzie bogatszy niż poprzednie o ten właśnie drobny szczegół.

Zanim jednak przejdę do konkretów napiszę wam dlaczego według mnie warto jeść muesli:
*muesli zawiera płatki owsiane, suszone owoce, orzechy, ziarna
*muesli to doskonały zastrzyk energii
*muesli to zdrowa przekąska i ma mniej kalorii niż czekolada czy ciastko
*muesli zawiera dużo błonnika i węglowodanów złożonych
*muesli znajduje się w jadłospisie niemal każdej diety, a więc polecane jest dla osób, które chcą schudnąć

Przepis na batonik muesli, którego nie spieprzy nawet chujowa pani domu ;)
Banalnie prosty, czas wykonania to jakieś pięć minut, czas pieczenia - około godziny, a czas znikania z talerza jest zbliżony do prędkości światła, hehe! ;)

Pierwszy raz przepis na domowej roboty baton podała moja ukochana Nigella Lawson. Ja, troszkę go zmodyfikowałam na własne potrzeby (czyli zajrzałam do szafki i zobaczyłam co mam). Ten przepis jest o tyle fajny, że można go dowolnie modyfikować, dodawać co się lubi, ale baza jest niezmienna - bazą jest mleko skondensowane.

Do zrobienia batonu potrzebne będą:
Mleko skondensowane w puszce
2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki sezamu
2 łyżki poppingu z amarantusa
2 łyżki płatków kukurydzianych
rodzynki, śliwka suszona, żurawina.. i wszelkie tego typu dodatki, jakie chciałabyś widzieć w swoim muesli

Teraz wystarczy lekko podgrzać w rondelku mleczko i wrzucić do niego pozostałe składniki. Następnie wymieszać i wyłożyć na blaszkę. Pieczemy w temperaturze 130 stopni około godziny. Po wyjęciou z piekarnika odczekać 15 minut i pokroić na batony.






Taki baton może nie jest super light, ale jest naprawdę smaczny i do tego nie zawiera żadnych konserwantów.

SMACZNEGO!
Read More




środa, 22 stycznia 2014

Grelina - hormon obżarstwa

Dziś będzie trochę naukowo. Wczoraj zastanawiałam się jak powstrzymać się od żarłoczności, dziś znalazłam odpowiedź, co żarłoczność stymuluje.

Oto winowajca: GRELINA



Kiedy jesteśmy głodni żołądek uwalnia hormon, który informuje o tym nasz mózg. Ten hormon to własnie grelina. W momencie uzupełniania niedoboru energii, czyli spożycia posiłku poziom greliny spada. Jak się doczytałam, grelina została odkryta w 1999 roku.
Badania dowodzą, że grelina wydziela się w mniejszym stopniu u osób, które przeżuwają pokarm powoli. Zatem to wszystko, o czym mówią dietetycy to prawda - jedzmy spokojnie, powoli, małymi kęskami. Wtedy w naszym organizmie rozpocznie się wydzielanie innego hormonu - CCK, który działa odwrotnie niż grelina, czyli szybko powoduje uczucie sytości.

Przyjrzałam się bliżej grelinie, znalazłam chyba wszystko, co na jej temat wie internet i oto co jeszcze sie o niej dowiedziałam:

*grelina pobudza perystaltykę jelit
*grelina wydziela hormon wzrostu
*grelina jest odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności z jedzenia i picia, ale jednocześnie to właśnie ona odpowiedzialna jest za odkładanie się tkanki tłuszczowej
*grelina zwiększa odporność na chorobę Parkinsona, bo odpowiada za wytwarzanie dopaminy, a jak wiadomo u ludzi chorujących na Parkinsona komórki wytwarzające dopaminę obumierają i w ten sposób zostaje zaburzony system połączeń komunikacyjnych miedzy komórkami
*grelina sprawia, że wybieramy produkty tłuste, wysoko kaloryczne, czyli jakby "namawia" nas do zjedzenia hamburgera, frytek albo ociekającego czekoladą ciastaaaa!!
*grelina działa silniej u osób, które mało śpią
*niedobór greliny, może prowadzić do zaburzeń płodności

Jaki z tego wniosek?
Czy grelina to nasz przyjaciel czy wróg? Jak myślicie?

Z jednej strony jest naszym przyjacielem, bo chroni nas od Parkinsona, daje nam przyjemność z jedzenia. Z drugiej zaś, to własnie dzięki niej, nie potrafimy się powstrzymać od tłustego i wysokokalorycznego jedzenia.

Tak czy siak, grelina jest i zawsze będzie w naszym organizmie i na to wpływu nie mamy. Możemy jedynie szukać sposobów, by żyć z nią w zgodzie ;)

Na koniec moje trzy złote zasady, jak walczyć z żarłocznością:

1. Wiem, że powtarzam to aż do znudzenia, ale to naprawdę działa! Jeśli jestem głodna najpierw piję - wodę, herbatę... ważne żeby było mokre i najlepiej nie mało ani grama cukru :)



2. Staram się nie denerwować - wiem, to trudne, a w moim przypadku wręcz ekstremalnie trudne, bo jestem cholerykiem i wszystko, ale to wszystko potrafi mnie wkurwiać... jednak warto czasami się powstrzymać od nerwów, bo...
W stresie wydziela się kortyzol - hormon, który przekazuje organizmowi informacje, że natychmiast potrzebna jest dawka węglowodanów... i właśnie dlatego zajadamy stres słodkościami.
Dlatego wrzuć na luz!



3. Jeśli już muszę coś zjeść, jem owoce albo warzywa - w każdej postaci: na surowo, gotowane, pieczone, suszone, kandyzowane...


A jakie są wasze sposoby na walkę z obżarstwem? :)
Read More




wtorek, 21 stycznia 2014

Dieta jednodniowa i dałaaaam radę! Yeah!

No i można już chyba powiedzieć, że dałam radę i przeżyłam dietę jednodniową. Nie powiem, łatwo nie było, szczególnie w połowie dnia. 
Czego mi najbardziej brakowało?

KAWYYYYYYYY! 


Każdy mój dzień zaczynam filiżanką małej czarnej i ciężko było mi przetrwać dzień bez mojej "przyjaciółki od budzenia". Na szczęście dziś miałam dość pracowity dzień, więc szybko przeszłam do codziennych zajęć. Potem około godziny 13.00 nastąpił kolejny kryzys - bo przyszła pora na kolejną kawusię. Nie, nie złamałam się i teraz jestem z siebie dumna. Przetrwałam jakoś ten dzień i mam nadzieję, że to coś dało. Oczywiście nie da się chyba tego sprawdzić, mogę jedynie przypuszczać, że skoro sikałam dziś chyba ze sto razy i 3 razy zrobiłam tak zwana "dwójeczkę", to wszystko to co miałam z siebie wywalić - wywaliłam! :)
Teraz powiem wam jak wyglądał mój dzisiejszy jadłospis.
Na śniadanie: dwa jabłka smażone.
Na obiad: dwa jabłka pieczone oprószone cynamonem.
Na kolację: sałatka jabłkowa (pokrojone w kosteczkę jabłuszko z sokiem z cytryny i listkiem mięty)
W międzyczasie zjadłam 3 jabłka i wypiłam 2 litry wody niegazowanej.

Teraz już nie czuje głodu. Jutro zamierzam już jeść normalnie, ale czuję, jakby żołądek mi się skurczył, więc mam nadzieję, że oprócz oczyszczania organizmu, zmniejszył mi się apetyt.
Boże! Proszę, proszę, aby to była prawda, bo na zimę zawsze mam takie napady głodu, że muszę się bardzo powstrzymywać, aby jeść, a nie żreć! ;)

Podsumowując- bardzo polecam dietę jednodniową! Spróbujcie jej! Choćby z ciekawości :)
Read More




Czas na dietę jednodniową

Tak jak obiecywałam w poprzednim tygodniu zamierzam się troszkę oczyścić. Znalazłam sobie trzy metody na oczyszczanie organizmu (patrz poprzednie posty) i zdecydowałam, że czas wypróbować jedną z nich. Przez cały jutrzejszy dzień będę na diecie jabłkowej. Miałam zrobić sobie jutro kurację melonową, ale niestety nie udało mi się kupić melona, więc postawię na jabłka.


Moja jednodniowa dieta jabłkowa polega na zjedzeniu przez cały dzień tyle jabłek, ile dusza zapragnie i wypiciu minimum 2 litrów wody. 

Oto pięć złotych zasady diety jabłkowej:

1.Jem tyle jabłek, ile dusza zapragnie.
2.Jem jabłka ze skórką.
3.Jem jabłka w każdej postaci (smażone, pieczone, gotowane...), ale bez dodatku cukru.
4.Po każdym zjedzonym jabłku piję minimum pół szklanki wody.
5.Nie wolno mi spożywać kawy, herbaty, ani niczego poza jabłkami i wodą.

AMEN!

Mam nadzieję, że wytrzymam i że po jutrzejszym dniu nie będę rzygać jabłkami ;)

TRZYMAJCIE KCIUKI!!!

Na koniec jeszcze tylko napisze dlaczego wybrałam jabłka. Mogłam wybrać jakikolwiek owoc, a jednak... przyznam szczerze, że nie przepadam za jabłkami. Lubię je, ale jeśli miałabym do wyboru jabłko lub jakikolwiek inny owoc, to pewnie wybrałabym to drugie. Tym razem jednak posłuchałam głosu rozsądku. Jabłka są bardzo cennym owocem dla naszego zdrowia, bo:

1. Obniżają cholesterol.
2. Zawierają antyoksydanty, które jak wiadomo przedłużają życie.
3. Są najlepszym sprzymierzeńcem w walce z miażdżycą.
4. Są jednym z najmniej kalorycznych owoców.
5. Mają dużo witamin i wspomagają organizm w walce z infekcjami (a teraz jest na nie prawdziwy sezon!)
6. Jabłka chronią kolagen, a więc świetnie wpływają na urodę!

No dobra, to by było na tyle! Koniec zachwalania jabłek! Czas spać, bo jutro czeka mnie prawdziwa walka silnej woli coś czuję ;) Dawno się nie musztrowałam, ciekawe czy jeszcze pamiętam! ;)

A na dobranoc, ten oto przyjemny usypiacz:


Read More




poniedziałek, 20 stycznia 2014

Ciekawostka - Łakomstwo przyczyną bólu głowy

Boli cię głowa?
Może z obżarstwa!?


Doczytałam się ostatnio co jest jedną z przyczyn bólu głowy. OBŻARSTWO! Osoby lubiące jeść, w szczególności słodycze, powinny się więc liczyć z tym, że mogą się u nich pojawić gwałtowne bóle głowy i uczucie zmęczenia. 
Jak to działa?
Po zjedzeniu węglowodanów takich jak cukier i skrobia podnosi się poziom cukru we krwi, co powoduje silną odpowiedź systemu przemiany materii. Organizm zaczyna produkować insulinę (hormon odpowiedzialny za zagospodarowanie cukru), insulina rozprowadza cukier po wszystkich komórkach, a niedługo potem jego poziom gwałtownie spada. Wtedy własnie pojawia się rozdrażnienie, zmęczenie, głód i... ból głowy!
Dlatego nie wierzcie reklamom Marsów, Snickersów i innych słodkich przekąsek. Gdy jesteś głodna lepiej zjeść np. jabłko (doskonale radzi sobie z uczuciem głodu) albo wypić szklankę wody niegazowanej. Zajadanie głodu czymś słodkim, to oszukiwanie samego siebie, uczucie głodu znika bowiem tylko na krótko, by powrócić ze zdwojona siłą!

Na koniec moje pomysły, jak oszukać głód:

1. Jeśli jesteś głodna zjedz owoc.
2. Jedz wszystko co ma błonnik. Błonnik sprawia, że szybko się najemy zjadając mniej.
3. Jedz awokado, ma dużo węglowodanów i jest bardzo sycące.
4. Jedz orzeszki pini. Mają kwas pinoleniczny, który stymuluje wydzielanie hormonu sytości.
5. Jedz powoli. Szybkie jedzenie sprawia, że zjadasz więcej i przejadasz się.
6. Gdy poczujesz głód najpierw wypij szklankę wody, odczekaj pół godziny, a dopiero później coś zjedz. Na bank zjesz mniej niż zwykle!
7. W niebieskich naczyniach zjadamy mniej, bo kolor niebieski hamuje apetyt.
8. Jedz popcorn, ale tylko ten z mikrofali, zawiera dużo błonnika i nie ma w sobie tłuszczu.
9. Gdy dopadnie cię ochota na przekąskę między posiłkami - żuj gumę!
10. Maliny to owoce zawierające najwięcej błonnika, więc można się nimi bezkarnie opychać.
Read More




czwartek, 16 stycznia 2014

3 najważniejsze zasady w odchudzaniu

Dziś będzie na wesoło.
Oto moje trzy najważniejsze zasady odchudzania:

1. CZEKOLADA TO SAŁATKA


A więc możemy ją wsuwać do woli, byleby była gorzka!

2. KRADZIONE NIE TUCZY


A więc kradnij jedzenie gapie, która zostawiła samotny talerz w kuchni, byleby to była ryba!

3. KANAPKA WIĘKSZA OD TWOJEJ GŁOWY W CYCKI NIE IDZIE!


Nie radzę zatem jeść czegoś co się do ust nie mieści! :)

Miłego dnia życzę! 


PS. AAaaaaaaa! Zapomniałam!

16 stycznia to 

DZIEŃ PIKANTNYCH POTRAW!


Co macie dzisiaj na obiad? :)
Read More




środa, 15 stycznia 2014

Oczyszczanie organizmu - Oregasept

Dziś trzecia metoda na oczyszczenie organizmu, tym razem z pomocą oleju z oregano.
Czy ktoś już tego próbował?
Ja do tej pory tylko słyszałam o tym specyfiku i obiecałam sobie, że przyjrzę mu się bliżej.



Co to jest oregano, nie trzeba chyba mówić nikomu, zwłaszcza kobietom. Oregano to zioło, bez którego bardzo często nie mogą się obejść w kuchni. Kupujemy suszone i trzymamy w szafce z przyprawami by dodawać je do sałatek, mięs, sosów i innych dań, których smak zamierzamy podkreślić. Oregano ma bardzo wyraźny smak, ja uwielbiam dodawać je do jajeczniczki... mniam!

A teraz kilka słów o tym cudownym (ponoć-jeszcze to sprawdzę!) specyfiku.

Co to jest OREGASEPT?
Oregasept to olejek stworzony ze specjalnie wyselekcjonowanych odmian oregano. Posiada ponad 50 substancji antybiotycznych (!) i polifenole. Co to są antybiotyki i jak działają wszyscy doskonale wiemy, więc nie będę się na ten temat rozpisywać. Polifenole natomiast wzmacniają wątrobę, jelita i układ krążenia. Używane są jako doskonały środek do oczyszczania organizmu (oczyszczają krew, usuwają złogi cholesterolu, mają także właściwości odmładzające). Polifenole pomagają wchłaniać się witaminom, chronią i wzmacniają naczynia krwionośne.

Po co pić OREGASEPT?
Zażywanie Oregaseptu ma wspomóc oczyszczanie organizmu. Producent zapewnia, że dzięki temu olejkowi pozbędziemy się grzybów, bakterii i wszelkiego rodzaju wirusów z naszego organizmu, oczyścimy go ze złego cholesterolu.

Jak stosować?
Ponieważ Oregasept jest bardzo silnym olejkiem, należy go stosować w dużym rozcieńczeniu. Już 4 krople wystarczą, by wymieszać je z 1/3 szklanki wody, soku pomidorowego, warzywnego lub herbaty. Oregasept będzie także miał bardzo dobre działanie jeśli dodamy go do kefiru.
Stosować 2-3 razy dziennie.

Na koniec najważniejsze pytanie - czy to faktycznie działa?
To pytanie kieruje do was, bo ja tego jeszcze nie wiem. Jeśli ktoś z was już próbował kuracji oregaseptem, to proszę podzielcie się wrażeniami. Ja na razie mogę tylko napisać to, co słyszałam.
Stosowały go dwie moje koleżanki. Jedna w celu sprawdzenia jak to coś działa, druga w celu wyleczenia dziecka (dziewczynki) z bakterii coli.
Pierwsza z nich była sceptycznie nastawiona. Twierdziła, że choć wypiła całą buteleczkę nie zauważyła jakichś spektakularnych efektów. Zresztą trudno żeby zauważyła! Co miała niby zauważyć maszerujące co rano za okno bakterie z tyłka czy wirusy z nosa wynoszące swoje manatki za drzwi..?
Druga koleżanka była bardziej zadowolona. Jak twierdziła oregasept pomógł córeczce pozbyć się bakterii coli z narządów rodnych.
No cóż, w takim razie trzeba będzie go wypróbować na własnej skórze, że tak powiem! :)

Od przyszłego tygodnia zacznę oczyszczać swój organizm. Czy to będą zioła, dieta jednodniowa czy olej z oregano? A może wszystkie trzy? Czytaj mnie, a się dowiesz!
Read More




niedziela, 12 stycznia 2014

Oczyszczanie organizmu w jeden dzień

Hejka!
Dzisiaj część druga mojego planu na oczyszczanie organizmu ze złogów, toksyn i innych gównien, które zalegają nam w żyłach.

Oczyszczanie jednodniowe, czyli dieta jednodniowa.
Może trudno w to uwierzyć, ale w jeden dzień można pozbyć się sporej ilości toksyn i tłuszczyku, który zalega w naszym organizmie i sprawia, że czujemy się ciężko. Nie spodziewajmy się od razu spektakularnych efektów czy spadku wagi, nie o to w tym wszystkim chodzi, chociaż trzeba przyznać, że zgubić można nawet kilogram (głównie wody, bo wszystkie jednodniowe diety odprowadzają nadmiar wody z organizmu).
No to zaczynamy!

Oto trzy z moich ulubionych diet jednodniowych. Podzieliłam je w zależności od upodobań kulinarnych.

1. Dieta dla lubiących słodycze - Dieta melonowa



Melon zawiera aminokwasy, które nie pozwalają na odkładanie się tłuszczu w komórkach. Jest słodki, ale niskokaloryczny, więc to idealny owoc na dietę jednodniową dla wszystkich łasuchów słodkościowych :)

Dieta melonowa polega na tym, by w ciągu dnia zjeść trzy melony i wypić minimum litr herbatki imbirowej. Imbir, jak już kiedyś wspominałam jest doskonałym wspomagaczem odchudzania. Oprócz tego możemy oczywiście pić tyle wody, ile dusza zapragnie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jedzenie przez cały dzień melona może być nieco nudne, więc możecie sobie urozmaicić ten dzień robiąc np. zupę na zimno z melona. Miksujemy miąższ melona i dodajemy do niego sok z cytryny i łyżkę jogurtu naturalnego. Dozwolone jest także połączenie melona z ogórkiem zielonym, dodając do tego zioła (kminek, kolendra, pieprz) wyjdzie nam pyszna sałatka - na kolację jak znalazł!

2. Dieta na słodko-słono - Dieta sokowa



Soki z owoców i warzyw (oczywiście nie mam tu na myśli tego syfu w kartonach) to bomby witaminowe. Dostarczają organizmowi witamin, substancji mineralnych, zapobiegają odkładaniu się wody i wzmacniają tkankę łączną.
Dieta sokowa, to idealna dieta dla osób, które nie mają czasu na przygotowywanie posiłków, bo ciągle gdzieś biegną. Wystarczy wrzucić butelkę soku do torebki i pić, pić pić... i tak przez cały dzień.
Soki najlepiej przygotować samemu w domu. Wystarczy blender i praska. Jakie soki można pić? Sok marchwiowy, sok pomidorowy, jabłkowy... zmiksuj swoje ulubione owoce lub warzywa i sok gotowy, tylko pamiętaj, by nie dodawać ani cukru ani soli!
Między posiłkami warto pić herbatkę rooibos z sokiem z cytryny lub limonki.

Oto przykładowy zestaw "dań", na dzień z sokami:
Śniadanie: sok z jabłka plus wyciśnięty przez praskę korzeń imbiru (można do tego dodać sok z marchwi, ananasa lub innego ulubionego owocu)
Obiad: sok z pomidorów
Kolacja: sok z ogórka i papryki, dla smaczku można dodać trochę natki pietruszki

3. Dieta na słono - Dieta na zupie miso



Pasta miso to gęsta pasta japońska, produkowana ze sfermentowanej soi, najczęściej z dodatkiem ryżu lub jęczmienia. Zawiera kultury bakterii, które wspomagają przemianę materii i pobudzają do pracy jelita. Pastę miso dodaje się do zupy, która ma lekko słonawy posmak - idealna dla osób, które nie wyobrażają sobie życia bez soli (czyli np. dla mnie, hehe)

Przepis na zupę miso:
Ugotować bulion warzywny (marchew, korzeń pietruszki, korzeń selera, korzeń pora, posiekaną cebulę, czosnek). Dodajemy do niego zioła z listy: majeranek, tymianek, kminek, estragon, cząber, imbir lub kurkuma. Można dodać wszystkie, albo tylko te które lubimy. Na koniec dodajemy pastę miso. Pamiętajmy, by nie dodawać jej podczas gotowania, bo straci wszelkie właściwości lecznicze, a przecież nie o to nam chodzi! Pastę miso najlepiej rozrobić w szklance odlewając ciepły bulion, gdy dokładnie się rozpuści dodajemy do garnka z zupą. Zupę jemy trzy razy w ciągu dnia. Między posiłkami najlepiej pić herbatę zieloną albo oczywiście wodę niegazowaną (najlepiej niskosodową). 
Pastę miso można kupić praktycznie w każdym sklepie ze zdrową żywnością, a jeśli nie, to chociażby na allegro. Za opakowanie zapłacicie około 20 złotych, ale tej pasty wystarczy wam na baaaaardzo długo! Także warto, naprawdę warto zainwestować, wszak chodzi o wasze zdrowie :)

Na koniec jeszcze tylko małe przypomnienie. Pamiętajcie, że dieta jednodniowa to sposób na odtruwanie, a nie odchudzanie. Nie przeciągajcie tej diety na kilka dni! Jednodniowa-to jednodniowa! Możecie powracać do tej diety co jakiś czas, ale też bez przesady. No i oczywiście jeśli dziś robicie dietę, to jutro nie wpierdalacie czego popadnie, żeby się nawpychać, po dniu niemal głodówkowym. Tyle ode mnie :)

Co myślicie o moich propozycjach? Jaka jest wasza ulubiona dieta jednodniowa?
Read More




piątek, 10 stycznia 2014

Oczyszczanie organizmu z toksyn ziołami

Hej!
Dziś podam wam moje przepisy na kuracje oczyszczające organizm, które zamierzam wypróbować.
Część pierwsza- oczyszczanie ziołami.

Zioła zawierają olejki eteryczne, garbniki, związki trójterpenowe, kumaryny, sole mineralne i wiele innych cennych składników. Dzięki zawartości tych związków mają właściwości odtruwające i oczyszczające organizm z toksyn. Poza tym zioła mają właściwości grzybobójcze i bakteriobójcze. Dawniej uważano, że zioła mają energię, która potrafi pozytywnie naładować człowieka. Ja wciąż w to wierzę i dlatego lubię sobie czasami zrobić mieszankę ziołową czy to do kąpieli czy do picia.

Oto moje propozycje na ziołowe oczyszczanie:

Ziołowa mieszanka do picia
50 gram ziela krwawnika
50 gram ziela fiołka trójbarwnego
50 gram kwiatu stokrotki
50 gram kwiatu jasnoty białej
50 gram korzenia mniszka lekarskiego
50 gram korzenia łopianu
50 gram liścia poziomki
50 gram liścia brzozy
50 gram liścia maliny
20 gram szyszek chmielu
20 gram kwiatu nagietka

Wszystkie zioła wymieszać dokładnie. 1 Łyżeczkę zalewamy szklanką wrzątku i parzymy około 20 minut pod przykryciem. Pić gorący napar przed posiłkiem. Przepis na tą mieszankę pochodzi ze strony poradnikzdrowie.pl.

Zioła możemy kupić w każdym dobrym sklepie zielarskim i zrobić sobie taką mieszankę, która wystarczy nam naprawdę na długo.
Dla leniwych powiem, że w sklepach zielarskich dostępne są gotowe mieszanki oczyszczające i kosztują naprawdę grosze.

Oto przykładowe gotowe mieszanki







Innym sposobem na oczyszczanie organizmu jest kąpiel w ziołach.

Ziołowa mieszanka oczyszczająca do kąpieli
Podobnie jak mieszankę ziół do picia, mieszankę do kąpieli można kupić gotową, albo zrobić samemu. Ja polecam tą drugą metodę, a oto przepis:
Ziele tymianku 50g, kłącze tataraku 50g, korzeń omanu 50g, liść mięty 25g, liść orzecha 25g, ziele piołunu 20g, ziele tysiącznika lub goryczka żółta 20g, liść bobrka 20g, koszyczek rumianku 20g, owoc kminu 20g. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i zalewamy wrzątkiem. Po 20 minutach zaparzania pod przykryciem wlewamy wszystko do wanny i kąpiel gotowa. Po kąpieli powinno się skórę nacierać mieszanką miodu z mąką (mieszanka musi mieć konsystencję gęstej śmietany). Ponoć podczas tego zabiegu przez skórę potrafią wychodzić różne dziwne śluzy, pojawiają się krostki i takie tam. Jeśli tak jest, to znaczy że właśnie oczyszczasz się z pasożytów! Także bez stresu!
Ja przyznam, że jeszcze sobie nie robiłam takiej oczyszczającej kuracji, więc nie potwierdzę tych informacji, ale jeśli się na to oczyszczanie zdecyduję, na pewno o tym napiszę.

Read More




czwartek, 9 stycznia 2014

Jak oczyścić organizm po świętach?

No i mamy Nowy Rok!
Jak się u was zaczął?
U mnie bardzo pracowicie. Tak bardzo, że znowu zrobiłam sobie kolejna przerwę w pisaniu.
Macie jakieś postanowienia noworoczne? 

Ja mam jedno:


Obiecuję sobie, że nie będę już nic obiecywać! Obiecywanie jest do doopy, szczególnie jak się jest takim ADeHaDowcem jak ja, który ani chwili nie posiedzi spokojnie i robi tysiąc rzeczy na raz. Najpierw stawiam sobie 10 celów dziennie, potem się zarzynam, żeby dokonać choćby połowę, a na koniec szybko się okazuje, że skończył się dzień. NIE CHCĘ TAK WIĘCEJ! I choć nie raz obiecywałam sobie, że nie będę brać na siebie więcej niż mogę, to wciąż to robię! Dlatego moje postanowienie noworoczne jest takie, by nic nikomu, a już na pewno sobie - nie obiecywać, tylko działać i robić to co mam do zrobienia. Zrobię - to zrobię, nie dziś - to jutro, ale na pewno nie będzie takiego rozczarowania. 

No dobra, a teraz przejdźmy do konkretów. Przyznać mi się tu, ile wam przybyło po świętach? Mi chyba ze 3 kilo (ale boję się wejść na wagę, by to zweryfikować).

No i co zamierzacie teraz z tym fantem zrobić? A może już zaczęłyście dietę? Pochwalcie się! A ja wam powiem, co ja zamierzam...

Otóż zamierzam na początek oczyścić swój organizm. Jeszcze do końca nie wiem, którym sposobem, bo mam na myśli trzy... ale wybiorę któryś na pewno. 

Po pierwsze: ziołowa mieszanka oczyszczająca (zrobiona samodzielnie w domowym zaciszu)
Po drugie: dieta jedno- lub dwudniowa oczyszczająca organizm
Po trzecie: słyszałyście o olejku z oregano? Może go wypróbuję... hmmm..

Ponieważ mój blog do czegoś zobowiązuje, postanowiłam moją kurację oczyszczającą zostawić w waszych rękach ;) Dlatego mam do was prośbę, bardzo proszę udzielać się w komentarzach, którą kurację mi polecacie, albo, którą chciałybyście żebym dla was wypróbowała?
Oczywiście o efektach ze szczegółami zamierzam opowiedzieć wam w kolejnych postach :)

Zatem zapraszam do komentowania!
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML