21:31

Niestrawność fermentacyjna - jak sobie z nią poradzić?

Niestrawność fermentacyjna - jak sobie z nią poradzić?
Dziś będzie o niestrawności, inaczej zwanej dyspepsją. Niestrawność to nieprawidłowo przebiegający proces trawienia, który może wynikać z chorób przewodu pokarmowego takich jak: choroba wrzodowa, nieżyt żołądka, nieżyt jelit, stany zapalne trzustki i pęcherzyka żółciowego, nieprawidłowe wydzielanie żółci. Niestrawności sprzyja spożywanie niektórych pokarmów. 

Niestrawność - pierwsze objawy

niestrawność


Niestrawność może pojawić się u każdego bez względu na wiek. Pierwsze objawy niestrawności są nietrudne do zdiagnozowania. Ból i pieczenie w nadbrzuszu, nudności i wymioty, zgaga, odbijanie się po posiłkach i uczucie jakby jedzenie chciało się cofnąć, mogą pojawić się także wymioty, biegunka, wzdęcia.


Czy niestrawności da się w jakiś sposób uniknąć? Oczywiście, można się wspomagać dietą. Warto zwracać bardziej uwagę na to co jemy. Tłuste, smażone mięso czy częste jedzenie grillowanych potraw może przyczynić się do niestrawności. Aby sobie pomóc najlepiej unikać produktów, które mogą wzmagać niestrawność oraz spożywać duże ilości błonnika, który pomoże jelitom i ograniczy wchłanianie tłuszczu.

Niestrawność - jakich pokarmów unikać?


Są takie produkty, owoce, warzywa, które mogą powodować niestrawność, tych rzeczy trzeba unikać. Jakie to produkty?

Tłuste mięsa, smażone, pieczone, grillowane
Produkty smażone na głębokim tłuszczu, np. frytki
Pikantne potrawy i warzywa (np. cebula, czosnek, ostra papryka)
Grzyby
Sery pleśniowe
Majonez, sosy na bazie majonezu

Niestrawności można się nabawić także pijąc zbyt małe ilości płynów. 
Jeśli będziemy jeść zbyt zachłannie i szybko, przejadając się także spodziewajmy się bólu brzucha i niestrawności. Pamiętajcie - wszystko z umiarem.

Niestrawność - na ratunek mieszanki ziołowe 


niestrawność
Czytaj więcej


Na koniec podam wam trzy mieszanki ziołowe, które ulżą w niestrawności. Jednak pamiętajcie, że samo picie ziół nie wystarczy. Warto obserwować swój organizm, by wiedzieć po czym mamy niestrawność i wykluczyć z diety te pokarmy, po których czujemy się gorzej.

Mieszanka łagodząca

Rumianek - 50 g
Mięta - 50 g
Dziurawiec - 50 g
Kłącze tataraku - 20 g
Owoc kolendry - 20 g
Korzeń arcydzięgla - 20 g
Melisa - 50 g
Krwawnik - 50 g

Zmieszaj wszystkie zioła w pojemniku. Pij sporządzony odwar 3 razy dziennie pół godziny przed jedzeniem. 1 łyżkę ziół zalej szklanką wody i doprowadź do wrzenia. Po 3 minutach odstaw i przykryj. Zaparzaj jeszcze przez 10 minut.

Mieszanka na dobre trawienie

Kwiat nagietka - 50 g
Nasienie lnu - 50 g
Ziele dziurawca - 50 g
Koszyczek rumianku - 50 g
Ziele tymianku - 50 g
Owoc kopru włoskiego - 50 g

Zioła wymieszaj w pojemniku. 1 łyżkę ziół zalewaj szklanką wody i odstaw na kilkanaście minut, po 10-15 minutach doprowadź do wrzenia. Zdejmij z ognia, zaparzaj pod przykryciem 10 minut. Taki napar najlepiej pić 3 razy dziennie przed posiłkiem.


Zajrzyj też do mojego wcześniejszego artykułu, w którym pisałam o ziołowych naparach na trawienie.

Źródło przepisów

11:30

Zjadasz banana, a skórkę wyrzucasz? Robisz błąd!

Zjadasz banana, a skórkę wyrzucasz? Robisz błąd!
Lubisz banany? Ja bardzo! Jem praktycznie codziennie, bo dostarczają mojemu organizmowi potasu, którego ciągle mi brakuje. Do tej pory zjadałam banana, a skórkę wyrzucałam. odkąd przeczytałam pewien artykuł o zastosowaniu skórki od banana, nie wyrzucam jej tylko wykorzystuję - do różnych celów. Zaraz podam wam kilka z nich.

10 zastosowań skórki od banana




1. Na ból głowy

Jeśli boli cię głowa umieść skórkę od banana na głowie, a dokładniej na czole. Powinno pomóc w ciągu kilku minut. Możesz przed przyłożeniem schłodzić ją w lodówce.



2. Na kurzajki

Jeśli masz kurzajki, pocieraj je skórką od banana lub umieść na skórze skórkę bananową i owiń bandażem. To powinno pomóc się ich pozbyć. Oczywiście nie wystarczy jeden taki zabieg, będziesz musiał powtarzać go przynajmniej kilka razy.




Banany bardzo ładnie nawilżają skórę, więc jeśli masz łuszczycę pocieraj delikatnie skórę skórka od banana, to złagodzi podrażnienia i wygładzi skórę. Gdyby leczenie łuszczycy było takie proste, nie byłaby taką straszną chorobą. Banan nie wyleczy łuszczycy, ale na pewno zmiękczy skór i sprawi, że nie będzie tak swędzieć i łuszczyć się.



4. Na wysypkę

Podobnie jest z wysypką. Jeśli masz na skórze wysypkę wysmaruj się bananem, swędzenie powinno szybko ustąpić. Jeśli nie masz pod ręką kremu nawilżającego lub witaminowego banan będzie jak znalazł.



5. Wybielanie zębów

Ponoć niektórzy wybielają zęby z pomocą bananów. Wystarczy pocierać zęby regularnie dwa razy dziennie skórką po bananie. Efekt ma być widoczny kilka tygodniu później.

9 ZASKAKUJĄCYCH FAKTÓW O BANANACH - ZNASZ WSZYSTKIE? :)



6. Na hemoroidy

Czy to możliwe? Pocieranie skóry 5 razy dziennie skórką po bananie ma pomóc na hemoroidy!? Cóż, jeśli nie pomoże na pewno nie zaszkodzi. Oprócz bananów dobrym sposobem są też okłady ze startych ziemniaków. Chociaż to może brzmieć śmiesznie - naprawdę działa.



7. Na ukąszenia owadów

Szczególnie drażniące są ukąszenia po komarach, swędzą, pieką.. Posmaruj skórę bananem, za chwilę powinno przejść i złagodzić świąd.



8. Na siniaki

Jeśli masz jakieś siniaki i chcesz się ich szybko pozbyć, wysmaruj skórę bananem. Banan zawiera dużo witamin w tym potas. Też sprawdziłam! Ja mam dużą skłonność do robienia siniaków i jeśli już mi się takowy zrobi, pocieram go skórką po bananie  - faktycznie wydaje się, że taki siniak goi się i szybciej znika.



9. Na trądzik

A co z trądzikiem?! Czy wiesz, że jeśli będziesz regularnie pocierać skórę skórką po bananie to zmniejszysz swój trądzik? Podobnie będą działały maseczki na bazie bananów. 



10. Do polerowania jak znalazł!

A na koniec nic urodowego. Skórką z banana możesz czyścić naczynia metalowe i biżuterię. A słyszałam też o tym, że porysowane płyty można uratować własnie poprzez nacieranie ich skórką po bananie.



Źródło: http://pyfunny.com/


13:57

Dam ci trzy powody, dla których zaczniesz jeść soczewicę!

Dam ci trzy powody, dla których zaczniesz jeść soczewicę!
Soczewica swego czasu kojarzona była z pokarmem dla biedoty. Na szczęście dzisiaj wiemy już, że to mit i coraz częściej włączamy ją do swojego jadłospisu. A ty, jak często jesz soczewicę? Jeśli niezbyt często, to dam ci dzisiaj trzy powody, dla których zaczniesz to robić. Oczywiście powodów jest więcej niż tylko trzy, ja wybrałam trzy, które osobiście są dla mnie najważniejsze. 

 Trzy powody, dla których zaczniesz jeść soczewicę


trzy powody, dla których zaczniesz jeść soczewicę


Soczewica znana jest ludzkości od tysięcy lat. Jeśli nie jesz mięsa lub jeśli jesteś weganinem soczewica doskonale zastąpi ci mięso. Soczewica jest dobrym źródłem żelaza, które znajduje się w czerwonym mięsie, zawiera również potas, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania układu krążenia. Soczewica ma bardzo niski indeks glikemiczny, dzięki czemu jest idealna dla cukrzyków, a ponieważ nie zawiera też glutenu osoby chore na celiakię mogą ją wykorzystywać do robienia chleba, babeczek, placków i naleśników.

Powód pierwszy, by jeść soczewicę - błonnik i białko


Soczewica zawiera mnóstwo błonnik i białka. Dla wegetarian i wegan soczewica jest dobrym zamiennikiem białka. 1/2 szklanki suchej soczewicy, która daje nieco ponad 1 szklankę gotowanej soczewicy, zawiera około 26 gramów białka. Pamiętaj też, że spożycie błonnika obniża poziom cholesterolu we krwi i może chronić przed rozwojem raka jelita grubego i cukrzycy, a szklanka soczewicy wypełnia 80% dziennego zapotrzebowania na błonnik.

Powód drugi, by jeść soczewicę - witaminy i minerały


Soczewica jest doskonałym źródłem potasu. Pół szklanki suchej soczewicy ma więcej potasu niż jeden banan. To  świetna wiadomość dla cukrzyków, którzy nie mogą jeść bananów ze względu na wysoki indeks glikemiczny. Oprócz potasu w soczewicy jest sporo kwasu foliowego. Kwas foliowy jest szczególnie ważny dla kobiet w ciąży nie tylko bowiem zapobiega chorobom cewy nerwowej, pomaga organizmowi tworzyć DNA, wspiera tworzenie czerwonych krwinek, ale także zapobiega anemii, chroni przed rozwojem chorób serca, zapobiega nowotworom.

Powód trzeci, by jeść soczewicę - żelazo i mangan


W soczewicy jest żelaza ale także mangan. Mangan odgrywa dużą rolę w utrzymaniu prawidłowego poziomu cukru we krwi i pomaga chronić przed uszkodzeniami spowodowanymi przez wolne rodniki. Wolne rodniki natomiast mogą wywoływać wiele chorób poprzez osłabienie układu odpornościowego. Wolne rodniki przyczyniają się także do przyspieszenia procesu starzenia. 

Żelazo to kolejny powód dla którego powinieneś jeść soczewicę, szczególnie jeśli cierpisz na jego brak. Żelazo odgrywa ważną rolę w tworzeniu hemoglobiny we krwi (hemoglobina przenosi tlen do komórek). Jeśli brakuje ci żelaza, możesz czuć się ospały i zmęczony. Jest to pierwszy znak niedokrwistości, stan, w którym liczba czerwonych krwinek spada zbyt nisko. Zadbaj o to, by do tego nie doprowadzić. Ja sama swego czasu miałam problem z żelazem, na szczęście poradziłam sobie z tym niedoborem.



W tej książce znajdziesz przepisy na biblijny chleb z soczewicą, podlaskie soczewiaki, marokańską zupę harira, typowe nepalskie danie dhal, a także wiele ulubionych przepisów na gulasze, dania jednogarnkowe, sałaty i aromatyczne curry. Ponad sto nowych potraw wypróbowanych przez Beatę Pawlikowską.

18:05

Najlepsza surówka do ryby! Mój przepis!

Najlepsza surówka do ryby! Mój przepis!
Dziś chciałam wam podać przepis na moją ulubioną surówkę do ryby. Nie wiem jak wy, ja bardzo lubię smażoną lub pieczoną rybę z ziemniakami lub frytkami i surówką. Taki trochę fast food, ale czasem można przecież pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa ;)
Surówka, którą robię i której przepis zobaczycie poniżej pasuje nie tylko do ryby, można ją podawać także z mięsem, ale nie ukrywam, że z rybą smakuje najlepiej.
To jedna z tych surówek, które moje dzieci uwielbiają bardziej niż frytki! No dobra, dosyć tego zachwalania, czas na przepis!

Najlepsza surówka do ryby




pół główki małej kapusty pekińskiej (lub 1/4 dużej)
dwie marchewki
duża pietruszka
pół selera
kawałek pora
łyżka majonezu
łyżka jogurtu lub śmietany jak kto woli
sól, pieprz do smaku

Kapustę drobno poszatkować, pozostałe warzywa obrać i zetrzeć na tarce, pora drobno pokroić. Wymieszać całość z majonezem i jogurtem lub śmietaną, dosmaczyć solą i pieprzem.

Zaraz pewnie co niektórzy mnie zrugają za ten majonez, ale wiecie co? W tej surówce musi być ta jedna łyżka majonezu, często robię tak surówkę i wierzcie mi, że próbowałam już naprawdę różnych jej wersji, z samym jogurtem naturalnym, z samą śmietaną, nawet z olejem. I co? NIE! Nie nie nie! Tutaj musi być ta łyżka majonezu! Bez tego będzie po prostu mdło!
Ja robię tak jak napisałam, ty możesz zrobić dodając tylko jogurt, ale wiedz, że to już nie będzie ten smak.

Jeśli lubisz rybę, a nie masz pomysłu jak ją przyrządzić może spodobać ci się przepis na rybę pieczoną z warzywami w szpinakowym sosie.


Przepis na rybę znajdziesz TUTAJ

Jeśli jesteś tu nie pierwszy raz zapewne wiesz, że choruję na Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Moje przepisy, którymi się dziele są zdrowe i nie zawierają glutenu. Jeśli cierpisz na chorobę autoimmunologiczną, zajrzyj tutaj:

Ta książka rozprawia się z ośmioma najpopularniejszymi mitami o chorobach autoimmunologicznych:

Mit pierwszy: Skutki chorób autoimmunologicznych są nieodwracalne.
Mit drugi: Konieczne jest stosowanie silnych mocnych leków.
Mit trzeci: Gdy stosujesz leki na chorobę autoagresywną, efekty uboczne są bez znaczenia.
Mit czwarty: Poprawa trawienia i stanu zdrowia jelit nie ma wpływu na rozwój choroby autoimmunologicznej.
Mit piąty: Przejście na dietę bezglutenową nie ma żadnego wpływu na rozwój wyżej wymienionych schorzeń.
Mit szósty: Choroba autoimmunologiczna skazuje chorego na kiepską jakość życia.
Mit siódmy: Choroby autoagresywne mają podłoże genetyczne, czynniki środowiskowe nie mają znaczenia.
Mit ósmy: Twój układ odpornościowy jest, jaki jest, nie możesz go w żaden sposób usprawnić.

W książce znajdziesz ponad 150 opracowanych przez lekarkę przepisów na dania, które Ci przywrócą zdrowie.

09:01

10 powodów przez które nie schudniesz nigdy!

10 powodów przez które nie schudniesz nigdy!
Są dwa typy ludzi – tacy co jedzą bez opamiętania i nie przytyją nawet kilograma. Są też tacy, którzy ledwo pomyślą o jedzeniu, a już mają kilka kilogramów do przodu. Taki paradoks. Sama kiedyś należałam do pierwszej grupy. Mogłam jeść i jeść i nadal waga stała w miejscu jak zaklęta. Teraz nie jest mi już tak łatwo utrzymać wagę w miejscu, szczególnie, że już i lata nie te i hormony szaleją. Niestety osoby, które mają problemy z hormonami, gromadzeniem się wody w organizmie – nie mają lekko.

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać jakie są jeszcze inne przyczyny problemów ze schudnięciem.  Naliczyłam ich 10, a może znasz więcej?

10 powodów przez które nigdy nie schudniesz


10 powodów przez które nie schudniesz nigdy!


1. Za mało śpisz

Jeśli masz za mało snu w ciągu dnia to nie tylko nie masz siły na ćwiczenia, ale także spowalnia twój metabolizm, zwiększa się apetyt (organizm nie ma siły, a przecież potrzebuje energii), wzrasta hormon stresu, który z kolei wpływa na apetyt. 8 godzin snu byłoby idealnie, w rzeczywistości mało kto tyle śpi. Postaraj się spać jak najdłużej. Wieczorami nie przesiaduj na komórce, kładź się spać wcześniej.

2. Pijesz słodkie napoje i pijesz ich za dużo

Napoje słodzone, zwłaszcza napoje gazowane, są wrogiem każdej diety.  Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego ile cukru znajduje się w jednej szklance słodzonego napoju. Jeśli nie lubisz pić wody, wrzuć do szklanki plasterek arbuza, cytryny albo innego ulubionego owocu. Nie zapominaj też o tym, że słodkie drinki też mają dużo kalorii!

3. Nie kontrolujesz zjadanych ilości 

Często wydaje nam się, że skoro już jemy zdrowy posiłek, to przecież możemy jeść duże porcje. Nic bardziej mylnego! To, że jesz dietetyczną sałatkę nie oznacza, że możesz jeść dwa razy tyle! Podstawą jest jedzenie niewielkich porcji kilka razy w ciągu dnia. 

4. Jesz za mało lub omijasz posiłki

Jeść za dużo jest źle, ale jeść za mało też nie posłuży diecie. Nasz organizm bowiem jest naprawdę bardzo inteligentny. Jeśli będziesz się głodzić lub robić zbyt duże przerwy w jedzeniu, twój metabolizm zwolni, a organizm będzie odkładał „na później” zaoszczędzone  kalorie.  Najlepiej jest więc jeść wyznaczone porcje w wyznaczonych godzinach.

5. Zbyt restrykcyjna dieta

Zbyt restrykcyjna dieta to też nie jest rozwiązanie. Nasz organizm potrzebuje przecież wszystkich minerałów, witamin. Nie jest wiec dobrze ograniczanie w dostarczaniu mu tych składników. Na początku może wydawać się, że chudniemy, ale nie da się długo wytrzymać na takiej ubogiej diecie. Gdy wrócisz po jakimś czasie do normalnych nawyków żywieniowych, przytyjesz szybko i dużo, i tych kilogramów nie będzie ci się łatwo pozbyć – zapewniam!

6. Masz ukrytą chorobę

Problemy ze zrzuceniem wagi będą miały osoby chorujące na tarczycę (tak jak ja ), zespół policystycznych jajników,  cukrzycę… problemy z utrata wagi zawsze powinny zapalać u nas lampkę „a może się przebadam”. Jeśli odżywiasz się regularnie, w miarę zdrowo, a mimo tego twoja waga rośnie – zbadaj się! Ja w ten właśnie sposób odkryłam u siebie niedoczynność tarczycy i Hashimoto

7. Pijesz mało wody

Tak to strasznie banalne i wszyscy to powtarzają, ale woda jest kluczem do zrzucenia wagi. Woda nie tylko nawadnia organizm ale pozwala kontrolować apetyt, metabolizm i wspomaga procesy odchudzania. Pij 2 litry wody dziennie, serio, wiem, że słyszałeś to miliony razy, ale bez utrzymania prawidłowego nawodnienia waga będzie stała jak zaklęta!

Sprawdź dlaczego lepiej nie pić wody butelkowanej!

8. Omijasz śniadanie

Najczęstszy błąd osób odchudzających się. Na śniadanie kawa i tak do południa bez posiłku. Błąd! Nie jeść możesz kolacji – śniadanie to podstawa! Śniadanie pomaga utrzymać poziom cukru we krwi na zdrowym poziomie, obniżając poziom cholesterolu i utrzymując niski poziom tłuszczów nasyconych. Bez śniadania nie będziesz mieć energii, przestaniesz kontrolować swój głód i nadrobisz wieczornym podjadaniem.

9. Nie ćwiczysz

Wydaje ci się, że dieta wystarczy, by schudnąć? No, jeśli masz naście lat to może wystarczy. Jeśli jesteś już w słusznym wielu bez jakiegokolwiek ruchu trudno będzie ruszyć z wagą. Do trzydziestki łatwiej jest chudnąć, po trzydziestce mamy coraz mniej ruchu, siedzimy całymi dniami przed komputerami, po trzydziestce to już nawet nie wspomnę. Ruszaj się! Idź na basen, przejedź się rowerem, dotleń się!

10. Ćwiczysz, ale robisz to źle

Niektórzy wciąż myślą, że wystarczy robić dziennie 50 brzuszków, by mieć talię osy. Niestety nie ma tak łatwo! Jeśli nie będziesz różnicować treningów, to na nic się zda twoje ćwiczenie. Robienie brzuszków nie sprawi, że zgubisz brzuch, a przysiady nie wyrzeźbią ci pośladków. Tylko zróżnicowany trening pozwoli osiągnąć sukces. Musisz się spocić żeby schudnąć! Innego wyjścia nie masz!

POLECAM ZAPOZNAĆ SIĘ Z TĄ LEKTURĄ:

Ta książka rozprawia się z ośmioma najpopularniejszymi mitami o chorobach autoimmunologicznych:

Mit pierwszy: Skutki chorób autoimmunologicznych są nieodwracalne.
Mit drugi: Konieczne jest stosowanie silnych mocnych leków.
Mit trzeci: Gdy stosujesz leki na chorobę autoagresywną, efekty uboczne są bez znaczenia.
Mit czwarty: Poprawa trawienia i stanu zdrowia jelit nie ma wpływu na rozwój choroby autoimmunologicznej.
Mit piąty: Przejście na dietę bezglutenową nie ma żadnego wpływu na rozwój wyżej wymienionych schorzeń.
Mit szósty: Choroba autoimmunologiczna skazuje chorego na kiepską jakość życia.
Mit siódmy: Choroby autoagresywne mają podłoże genetyczne, czynniki środowiskowe nie mają znaczenia.
Mit ósmy: Twój układ odpornościowy jest, jaki jest, nie możesz go w żaden sposób usprawnić.

W książce znajdziesz ponad 150 opracowanych przez lekarkę przepisów na dania, które Ci przywrócą zdrowie.



22:25

Zgaga - moich 5 najlepszych sposobów!

Zgaga - moich 5 najlepszych sposobów!
Pewnie każdy chociaż raz w życiu ją miał. Jeśli jesteś tym szczęśliwcem, który nie wie co to palenie w przełyku, to ciesz się, bo to nic przyjemnego! Ja czasami miewam zgagę. Da się wytrzymać jeśli nie jest to częste i zna się sposób jak w miarę szybko się jej pozbyć.
Najgorzej było z nią wygrać, gdy byłam w ciąży. Nie wszystkie bowiem zioła można pić, gdy pod sercem rośnie dziecko i nie wszystkie domowe sposoby zadziałają, gdy brzuch pod nosem, ale próbować warto!
Dziś podam wam moje sprawdzone sposoby na zgagę, mam nadzieję, że wybierzecie coś dla siebie!

Zgaga co to takiego?

zgaga


Zgaga to choroba, która objawia się paleniem, pieczeniem w przełyku. Zwykle towarzyszy jej odbijanie. Bezpośrednią przyczyną zgagi jest zmiana napięcia mięśni w okolicy wpustu do żołądka na tle nerwowym lub nadkwasowości soku żołądkowego.
Zgaga może pojawić się nagle i wcale nie jest łatwo się jej pozbyć. Zgaga pojawia się po nadużyciu alkoholu, po przejedzeniu, czasami jest objawem cukrzycy. 

Co zrobić jeśli mamy zgagę?
Jak sobie z nią radzić?

Po pierwsze musimy bezdyskusyjnie zmienić sposób odżywiania. Wykluczamy z diety: alkohol, czarną kawę, kwaśne owoce,papierosy, smażone, tłuste potrawy.


Ratunku możemy też szukać w ziołach i naturalnych sposobach, które są naprawdę bardzo skuteczne. Oto kilka moich podpowiedzi.

Zgaga - moje domowe sposoby



1. Sok z surowych ziemniaków.

Dwa ziemniaki zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Wyciśnij sok, który pij 3-4 razy dziennie po 1/3 szklanki.

2. Sok z surowej kapusty

Podobnie będzie działać sok z surowej kapusty. Niestety do wyciśnięcia soku z kapusty trzeba mieć wyciskarkę, tu nie będzie już tak łatwo jak ziemniakami.

3. Migdały

Migdały ją jednym z tych produktów, które alkalizują! Warto zatem zjeść kilka migdałów o posiłku.


4. Ziołowe napary

Nie popijaj posiłków zwykłą herbatą, spróbuj naparu z rumianku, kopru włoskiego, anyżku. Warto też pić siemię lniane zalane ciepłą wodą i odstawione do rozpuszczenia.

5. Mieszanka ziołowa na zgagę

Na zgagę warto zrobić sobie taką mieszankę ziołową, którą pijemy przed posiłkiem. Mieszanka wystarczy na długo. Zrób ją w dużym słoju lub w puszce i trzymaj w ciemnym miejscu.

40 g kwiatu nagietka
30 g liści szałwii
20 g ziela skrzypu
20 g piołunu
20 g liścia melisy
20 g kłącza tataraku
20 g korzenia kozłka

Wszystkie zioła wymieszać dokładnie. Trzymać w suchym, ciemnym miejscu. 1 łyżkę zalać szklanką zimnej wody, doprowadzić do wrzenia, podgrzewać 3 minuty, zdjąć z ognia. Parzyć 10 minut pod przykryciem, przecedzić. Pić przed każdym posiłkiem pół szklanki. 

00:21

Jak miód Manuka uratował mnie przed kolejną anginą tego lata!

Jak miód Manuka uratował mnie przed kolejną anginą tego lata!
Chciałam wam dziś opowiedzieć historię pewnego miodu. Miodu, najzdrowszego na świecie! Chodzi o Miód Manuka. Wiecie co to takiego? Miód Manuka - to miód wytwarzany w Nowej Zelandii przez pszczoły, które zbierają nektar jedynie z krzewu manuka. Za chwilę opowiem wam więcej o tym, ale na początek kilka słów wyjaśnienia odnośnie tytułu dzisiejszego posta.

miód manuka


W maju chorowałam miesiąc! TAK! Miesiąc czasu nie mogłam sobie poradzić z cholerną anginą, która dobijała mnie mimo brania nieprzerwanie trzech mega silnych antybiotyków jeden po drugim. W końcu jakoś się wygrzebałam, ale mój laryngolog już łapał się za głowę i po ostatniej konsultacji powiedział, żebym bardziej na siebie uważała, bo jak tak dalej pójdzie to usunie mi migdały. Nie wiem co miał na myśli mówiąc, żebym bardziej na siebie uważała, odżywiam się zdrowo, jem dużo warzyw, owoców, niewiele mięsa, nie palę, jeśli już piję to tylko wino - wytrawne, unikam słodyczy i niezdrowych przekąsek, bo źle się po nich czuje przez tą moją chorą tarczycę... codziennie jeżdżę na rowerze - więc ruchu mi nie brakuje! AAAaaaa zapomniałabym - suplementuję się codziennie inaczej mój endo, by mnie szybko zrugał (na bieżąco sprawdza poziom witamin i czy przypadkiem nie brakuje mi wit. D, żelaza itd...). Jestem okazem zdrowia! - wydawać by się mogło, a jednak... w tym roku angina nie odpuszcza. 
W poniedziałek zbudziłam się z potwornym bólem gardła, zawroty głowy, mdłości, gorączka... zanim doczołgałam się do łazienki żeby zajrzeć do gardła wiedziałam już, że znowu się przypałętała! 

- No nie wierzę! - krzyknął mój mąż gdy mnie ujrzał - ty masz znowu anginę!

Płakać mi się chciało. Nie, nie płakać - WYĆ! Zapisałam się do laryngologa, ale termin wizyty przypadał dopiero na następy dzień rano. Do tego czasu podła angina rozpanoszy mi się tak bardzo, że chyba skonam - pomyślałam. Niestety nie miałam innego wyjścia jak poczekać na wizytę. Nie chciałam jednak czekać biernie i chociaż wiedziałam, że bez antybiotyku się nie obejdzie, postanowiłam działać. Poprosiłam męża o zrobienie bomby witaminowej, którą zawsze sobie robimy gdy zaczyna nas brać choroba. Mąż sięgnął po miód, cytrynę i czosnek. Zmiksował wszystko razem i nakarmił mnie jak młodego pelikana. Poszłam spać. Miodowo-czosnkową miksturę jadłam tego dna jeszcze dwa razy. We wtorek zbudziłam się już w lepszym nastroju, a gardło bolało już mniej. Na wizycie laryngolog stwierdził, że co prawda mam czerwone gardło - tak jak to bywa na początku anginy, ale musimy się wstrzymać jeszcze chwilę zanim zadziałamy (tak to jeden z tych lekarzy, którzy nie dają antybiotyku tak na wszelki wypadek zanim choroba się naprawdę nie zacznie, dlatego tak go lubię), więc zaprosił mnie na konsultację za dzień-dwa - do tego czasu angina będzie szalała na bank. Ale ja się nie poddałam i trzy razy dziennie jadłam miód z czosnkiem i cytryną i wiecie co - angina nie miała szansy się tym razem rozkręcić! A dlaczego? Bo nie jadłam zwykłego miodu tylko  MIÓD MANUKA

Miód Manuka - co to takiego?


miód manuka


Pewnie trudno uwierzyć w to, że miód uratował mnie od anginy, prawda? A jednak! Miód Manuka bowiem, to nie jest zwykły miód jaki możecie kupić w sklepie spożywczym czy na targu. Miód Manuka to najlepszy i najzdrowszy miód na świecie! Miód ten powstaje z nektaru krzewów, które porastają czyste, dziewicze tereny Nowej Zelandii. Jednak to nie jest jedyna rzecz, która odróżnia ten miód od naszych rodzimych miodów kwiatowych. Miód Manuka odróżnia się od innych wysoką zawartością methyloglyoxalu. Związek ten występuje tylko w tym miodzie i ma silne właściwości przeciwbakteryjne, co oznacza, że:

niszczy bakterie, wirusy i grzyby
chroni organizm przed infekcjami
ma działanie przeciwzapalne
zapobiega nowotworom

W połączeniu z witaminą C natomiast jego działanie jest tak silne, że ... coś czuję, że właśnie dlatego moja angina nie miała z tym duetem żadnych szans!

Czyż to nie jest dobry powód, by spróbować miodu Manuka? Jeśli choróbsko dopada cię nagle, nawet latem - tak jak mnie ostatnio - to chyba nie ma lepszej alternatywy! To pierwszy dobry powód, by spróbować tego miodu. A kolejne?

Na stronie producenta (tam zresztą kupisz certyfikowany Miód Manuka, tej stronie możesz zaufać) czytamy:

Nowa Zelandia jest jedynym krajem, który zakazuje stosowania antybiotyków w ulach. W procesie pszczelarskim lub podczas przetwórstwa miodu nie są stosowane żadne hormony, ani antybiotyki.

Warto także wiedzieć, że:

Zapasy miodu podlegają corocznym audytom, a także losowym niezależnym testom w ramach programu monitorowania MPI (Ministerstwo Przemysłu Pierwotnego). Dzięki produkcji miodu w odległych, dzikich obszarach, nie na ulepszonych gruntach rolnych, pszczoły nie są narażone na działanie pestycydów. Miód jest regularnie testowany, aby upewnić się, że jest wolny od pestycydów i innych zanieczyszczeń.

Mnie to w zupełności przekonuje!

Chociaż cena miodu może nie do końca skłaniać do zakupu, to wierzcie mi, że warto! Ten miód powinien gościć na naszych stołach codziennie. Dla poprawy zdrowia i wzmocnienia odporności dwie łyżeczki rano na czczo i nie straszne ci będą żadne choroby! Ja zaczynam już dziś, by zimą nie zaskoczyła mnie już żadna choroba!




Po słoiczek miodu zapraszam na stronę MIODYMANUKA.PL.

17:48

Leczo w 15 minut! Pyszny przepis na letni obiad.

Leczo w 15 minut! Pyszny przepis na letni obiad.
Co dziś jedliście na obiad? U nas było leczo wedle życzenia mojego małżona :)
Zrobić leczo, to w sumie żaden problem, ale pomyślałam, że może chcielibyście wiedzieć ja ja to robię ;)
Na zrobienie mojego leczo wystarczy 15 minut.

Leczo w 15 minut

leczo

2 papryki (czerwona i żółta)
jedna średnia cukinia
słodka cebula
kawałek kiełbasy (u mnie oczywiście gluten free)
passata pomidorowa
sól, pieprz, papryka czerwona i oregano do smaku
łyżka oleju

Warzywa myjemy i kroimy w kostkę. Do garnka wlewamy olej, dodajemy cebulkę i pokrojoną w kosteczkę kiełbasę. Smażymy kilka minut do zrumienienia. Następnie dodajemy pokrojoną paprykę, wlewamy passatę, mieszamy. Na koniec dodajemy cukinię i doprawiamy do smaku, solą, pieprzem, papryką i oregano. Ja smażę leczo pod przykryciem około 10 minut, bo nie lubię rozgotowanej cukinii, ale myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by smażyć ją dłużej! ;)

leczo



Lubicie takie szybkie obiady?
Jakie macie pomysły na letnie posiłki, takie żeby nie stać pół dnia w kuchni?
Ja ciągle szukam nowych inspiracji, bo moje towarzystwo bardzo wybredne ;)


  
Książka zawiera 500 zdjęć, na których krok po kroku przedstawiono najlepsze przepisy kuchni lekkostrawnej. Przepisy opatrzono też fotograficzną mapą składników. 
W poradniku znajdziemy podstawowe techniki przygotowania sosów, przekąsek,pierwszych i drugich dań oraz deserów.
Wszystkie potrawy wykonano w wersji light. Oprócz tradycyjnych potraw w odchudzonej postaci książka zawiera również przepisy na oryginalne i kreatywne dania bogate w smaki.

10:43

Owocowy kalejdoskop - sprawdź czy znasz te wszystkie egzotyczne owoce!

Owocowy kalejdoskop - sprawdź czy znasz te wszystkie egzotyczne owoce!
Osoby będące na diecie powinny dostarczać organizmowi dużo witamin i składników mineralnych. A gdzie ich szukać? Rzecz jasna – w owocach i warzywach. Tylko co zrobić jeśli mamy już dość jedzenia w kółko marchewki, selera naciowego, jabłek, kiwi… może warto poszukać innych owoców, które wyglądają jak arcydzieła sztuki matki natury?
Przedstawiam wam dzisiaj owocowy kalejdoskop. Niesamowitą mieszankę smaków, kolorów i kształtów.

Cytron - ręka buddy



Ręka Buddy to przedziwny owoc, który swoją nazwę zapewne wziął od swojego dziwacznego wyglądu. Ręka buddy wygląda bowiem jak prawdziwa dłoń z wieloma palcami. Trudno określić jego smak, za to aromat ma tak silny, że utrzymuje się w mieszkaniu nawet jeszcze dwa tygodnie po jego zjedzeniu. Ręka buddy to doskonałe źródło witaminy C. Idealnie pasuje do ryb, sałatek, koktajli i słodkich wypieków. Chińczycy uwielbiają go w każdej postaci, uważany jest nawet za symbol szczęścia i powodzenia w handlu.

Pitaya



Pitaya to jadalny kaktus, nazywany owocem smoka. Jest niezwykłą rośliną nie tylko ze względu na zjawiskowo piękne owoce, pitaya to jedna z tych roślin, które kwitną tylko nocą. Ma aromatyczny, orzeźwiający smak, jednak dla niektórych może być mało zdecydowany, nawet mdły. Dlatego najlepiej podawać ją do sałatek.  Pitaya to źródło zdrowych tłuszczów, błonnika i wapnia. 

Tamaryndowiec indyjski



Dobra wiadomość jest taka, że tamaryndowiec mogą bezkarnie wsuwać wszystkie te osoby, które się odchudzają, bo owoce zawierają zaledwie pięć kalorii i jeden gram cukru, dzięki czemu jest doskonałą przekąską. Niestety zła wiadomość to taka, że te dziwaczne owoce są tak kwaśne, że mało kto potrafi wytrzymać ich szczypiący w język smak.

Witamina C, w jakich owocach jest jej najwięcej? Cytryna z nimi przegrywa!

Używany jest często w kuchni azjatyckiej i amerykańskiej np. do sosu Worchester. W niektórych kręgach znany jest jako środek  uśmierzający. W USA tamaryndowca wykorzystuje się do produkcji leków na przeziębienie, zaparcia, gorączkę, nudności. Z nasion tamarydndowca wytwarzana jest biżuteria.

Kiwano



Wygląda jak rogaty melon, smakuje jak mieszanka ogórka, kiwi i bananów. Ciekawostką jest to, że wewnątrz jednego owocu znajduje się około 500 nasion! Ogórek kiwano jest bogaty w witaminę C, żelazo i potas. Ma bardzo orzeźwiający smak, wprost idealny do ryb, sałatek, deserów, a nawet owoców morza.
WAŻNE: jest bardzo niskokaloryczny!

Chlebowiec



Pochodzi z Azji, ma ogromne liście, nie wspominając już o owocach, które potrafią mieć nawet 1 m długości i ważyć nawet 40 kilo (jeden). Chlebowiec w smaku przypomina chleb (też mi odkrycie, prawda?) oraz figę z subtelną domieszką miodu. Miąższ tego owocu służy do wypieku chleba i tylko on właściwie jest jadalny. Chociaż niektórzy twierdzą, że zjadają także nasiona chlebowca, ale tylko po uprzednim ugotowaniu lub upieczeniu.

Arnota właściwa



To niewielkie drzewko rosnące w Ameryce i Meksyku  wykorzystywane jest w przemyśle spożywczym do barwienia produktów. Zawiera ogromne pokłady witaminy A oraz selen, magnez i wapń. Indianie Ameryki Południowej wykorzystują barwnik z tej rośliny (biksynę) do malowania ciała.

Noni



Ostatnio dosyć popularne stało się picie soku z owoców noni – dlaczego? Pewnie dlatego, że pół szklanki soku noni zawiera tylko 15 kalorii i 1,5 g cukru. Noni zawiera także więcej niż 50% zalecanej dziennej dawki witaminy C. W kulturze polinezyjskiej noni to najlepsze lekarstwo na bóle miesiączkowe. Dziś naukowcy chętnie badają właściwości tego niepozornego owocu, niektórzy uważają nawet, że noni leczy raka. 

Rambutan




Rambutan to niezły włochacz, prawda? Niestety nie jest zbyt popularny w Polsce. Chociaż jest krewnym liczi, to ponoć smakuje o wiele lepiej. Aby dobrać się do rambutanu należy rozchylić delikatnie nożem stosunkowo miękką skorupkę, w środku znajduje się galaretowata masa i pestka. Ta ostatnia- rzecz jasna, nie jest jadalna, za to galaretkaaaa…. Soczysta, pachnąca, pysznaaa!

Guanabana




Guanabana jest zielono- żółtym owocem, jest bardzo smaczna, w środku znajduje się masa podobna do budyniowej. Guanabana najlepiej jeść łyżeczką lub wrzucić do sokowarki i wycisnąć sok. Guanabana zawiera tyle witamin i minerałów, że można by przeżyć dość długo jedząc tylko ten jeden owoc. Niestety w związku z tym ma także dość sporo kalorii. Zalecana osobom z niedoborem witamin i leczącym raka, bo ma działanie antagonistyczne.

Jak wam się podobają te egzotyczne owoce. Przyznać się czy ktoś z was znał chociaż jeden? A może ktoś próbował? ;)






19:49

Trzy domowe przyprawy, które musisz zrobić sama!

Trzy domowe przyprawy, które musisz zrobić sama!
Dziś mnie naszło na przyprawy. Ciekawa jestem czy kupujecie gotowe mieszanki czy improwizujecie? Ja rzadko kupuję gotowe mieszanki, staram się dodawać do potraw pojedyncze przyprawy i szukać swojego smaku, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Z gotowymi przyprawami jest tak, że nie da się nimi zepsuć smaku dania. Wystarczy wsypać odpowiednią ilość i tyle. Z improwizacją natomiast różnie to u mnie bywa. Często niestety jest tak, że gdy bardzo się staram to zawsze coś spieprzę! 

Ponieważ od pewnego czasu stałam się strasznie wybredna jeśli chodzi o jedzenie, praktycznie wszystko przygotowuję w domu sama. Piekę chleb, mięso, robię pasty na kanapki, paprykarze... cuda wianki. Na moje nieszczęście przepisy mam w głowie. No bo jak się piecze dwa razy w tygodniu chleb, albo mięso to już człowiek zna proporcje. Na codzeń robię to wszystko spontanicznie, odruchowo, bezmyślnie i wychodzi. Gdy mamy mieć gości -  ręce zaczynają się trząść coś się za długo wypiecze, coś się za krótko wysmaży, albo za dużo sypnie i koniec. Dlatego gdy mamy mieć gości częściej korzystam z gotowych np. przypraw, żeby nie przesolić, przepieprzyć...itd.

Czosnek niedźwiedzi na detoks i odchudzanie!

Z drugiej jednak strony - nie jem glutenu - w przyprawach natomiast ten gluten dość często jest przemycany. Dlatego wymyśliłam sobie, że zamiast kupować gotowe mieszanki przypraw niewiadomego pochodzenia, zrobię swoje domowe przyprawy. Znalazłam trzy fajne przepisy i tymi przepisami chcę się z wami dzisiaj podzielić. 

Trzy domowe przyprawy, które musisz zrobić sama!


domowe przyprawy


Jakich przypraw najczęściej używacie? Ja jeśli już używam gotowych mieszanek to przyprawę do kurczaka, przyprawę do gyrosa i przyprawę do pizzy. Z resztą sobie jakoś radzę :)

Przyprawa do kurczaka



1 łyżka stołowa mielonego imbiru
1 łyżka stołowa białego pieprzu
2 łyżki stołowe aromatu cytrynowego
1 łyżka stołowa papryki słodkiej
1 łyżka stołowa soli
2 łyżki stołowe czarnego pieprzu
1 łyżka stołowa chilli

Przyprawa curry



1 łyżka stołowa kolendry
1 łyżka stołowa imbiru
1 łyżka stołowa gorczycy w proszku
1 łyżka stołowa kminku
1 łyżka stołowa czarnego pieprzu
1/2 łyżki stołowej chilli
1/2 łyżki stołowej cynamonu
szczypta czosnku w proszku
szczypta kardamonu i soli

Przyprawa do pizzy



2 łyżeczki bazylii
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka rozmarynu
1/2 łyżeczki tymianku
2 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka soli

Pamiętajcie o tym, by każdą z tych przypraw dokładnie wymieszać i trzymać w szczelnie zamykanym pojemniku, by nie przeszły wilgocią. 

Przepisy te pochodzą z książki, do której często ostatnio zaglądam - Ziołolecznictwo Ojców Boniftratrów, którą zresztą każdemu polecam, oprócz takich fajnych przepisów jest tam mnóstwo cennych rad na to jak poradzić sobie z różnymi dolegliwościami z pomocą ziół.


Jak wam się podobają takie mieszanki?
Zrobicie? ;)

10:30

10 zdrowotnych właściwości malin

10 zdrowotnych właściwości malin
Jedliście już maliny?

Ja miałam okazję wczoraj pierwszy raz spróbować, ehhh niebo w gębie! Uwielbiam maliny! Moje dzieci też. Niestety maliny podobnie jak inne owoce i warzywa w tym roku są strasznie drogie. Cóż, nic na to nie poradzimy, nie będziemy się może objadać wiadrami, ale zachęcam do podjadania, bo maliny są sezonowe, a sezon na nie trwa krótko. Jedzenie malin niesie za sobą mnóstwo korzyści zdrowotnych. Ja znam aż 10 powodów dla których warto sięgać po maliny i o tym chciałam wam dzisiaj napisać.

10 zdrowotnych właściwości malin

10 zdrowotnych właściwości malin


1. Zawierają mnóstwo antyoksydantów, witamin i minerałów, które wzmacniają nasz układ odpornościowy, chronią nas przed przedwczesnym starzeniem i nowotworami.

2. Skoro już mowa o nowotworach, w malinach znajduje się kwas elagowy – to taka substancja, która chroni nasze komórki przed rakiem.

3. Maliny mają działanie przeciwzapalne, to dlatego poleca się zimą picie soku malinowego i jedzenie konfitury z malin. Gdy tylko bierze nas przeziębienie koniecznie sięgajmy po maliny!

4. Oprócz wzmacniania odporności maliny mają działanie napotne, czyli rozgrzewają organizm i powodują, że poprzez to wydalamy z organizmu toksyny.

5. Maliny regulują poziom cukru we krwi. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy się odchudzają!

6. W 100 g malin jest tylko 52 kalorie – więc można jeść maliny garściami! Na diecie sa idealna przekąską.



7. Zawierają mnóstwo błonnika i pomagają przyspieszyć metabolizm.

8. Czytałam kiedyś, że olej z pestek malin jest świetnym naturalnym filtrem UV.

9. Maliny obniżają ciśnienie krwi, wzmacniają serce, mają działanie przeciwmiażdżycowe.

10. Zawierają mnóstwo potasu, miedzi i żelaza, dzięki temu wspomagają leczenie anemii, wpływają pozytywnie na gospodarkę wodno-elektrolitową. Są polecane szczególnie osobom, które mają problemy z nerkami i woreczkiem żółciowym.

Objadajcie się więc malinami ile wlezie!
Jedzcie na surowo, dodawajcie do lodów, ciast.

Ja w tym roku będę robić nalewkę z malin według takiego przepisu, może się komuś przyda:

10 zdrowotnych właściwości malin


1 kg malin,
0,5 l spirytusu (60% lub 96%),
około 0,4 litra miodu (w zależności od słodkości malin i upodobań

Maliny umieszczamy w słoiku zalewamy płynnym miodem. Odstawiamy w ciemne miejsce na tydzień. Po tygodniu zalewamy spirytusem i znowu odstawiamy na tydzień. Po kolejnym tygodniu odcedzamy owoce, a nalewkę zlewamy do butelek. Nalewkę najlepiej odstawić do piwniczki na minimum kilka tygodni. Wiadomo, że im dłużej postoi, tym lepsza. Ja otwieram butelkę nie wcześniej jak po 3 miesiącach.


Oprócz jedzenia malin, picia soczków tudzież nalewek malinowych polecam też używanie malin jako naturalnych kosmetyków. Wystarczy zgnieść 3-4 maliny (choćby w dłoniach) i wetrzeć w skórę. Kwasy owocowe zawarte w malinach pomogą wygładzić i rozjaśnić cerę. Fajnie jest tez do malin dodać, np. łyżkę jogurtu naturalnego. Jogurt jeszcze dodatkowo wzmocni działanie tych owoców.

Lubicie maliny?
Macie jakieś fajne przepisy z malinami w roli głównej?

Jeśli lubisz domowe przepisy, to zachęcam do zajrzenia do tej książki z przepisami na najlepsze nalewki i wina lecznicze.

11:46

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym - PRZEPIS

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym - PRZEPIS
Dawno nie dodawałam żadnego przepisu, czas to nadrobić. Co robicie na obiad jak nie macie żadnego konkretnego pomysłu? Improwizujecie? Bo ja tak! Czasami z tego fajne dania wychodzą :)
Mistrzynią kuchni nie jestem, więc jak już coś wymyśle, muszę sobie zapisać, bo za kilka dni zapomnę co gotowałam, dlatego wczorajszy obiad zapisuję w moim przepiśniku i na blogu.


Wczoraj była niedziela wolna od handlu. Wszystkie sklepy pozamykane, a ja zapomniałam, że w lodówce pustka. Co tu zrobić na obiad? Zajrzałam do zamrażalnika, zajrzałam do szafki w których trzymam kaszę i ryż i wymyśliłam!

Pieczona ryba z warzywami w sosie szpinakowym!


Brzmi nieźle co? ;)

Smakuje też bardzo fajnie, ostrzegam! Znikała tak szybko z talerzy, że nie zdążyłam dobrych zdjęć zrobić, mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym


Do zrobienia tej rybki potrzeba:

Opakowanie mrożonej ryby - u mnie mintaj
dwa woreczki ryżu
jeden woreczek kaszy jaglanej
mieszanka warzyw mrożonych (u mnie chińska)
dwie garści szpinaku
sól, pieprz
2 łyżki sosu sojowego
łyżka masła
3/4 szklanki mleka 
łyżka mąki kukurydzianej

Woreczki z kaszą i ryżem, rozcinam, wrzucam na gotującą się wodę. Nie mam zwyczaju gotować w tych foliówkach, ale jak ktoś lubi, to może gotować ryż w worku, nie ma to znaczenia w sumie, ważne żeby było ugotowane. Jeśli gotujecie tak jak ja, kaszę i ryż bez folii to po kilku minutach wrzucamy warzywa . Gdy ryż z kaszą dojdą, warzywa zmiękną wyłączamy palnik. Solimy, dodajemy pieprzu i układamy w brytfannie. Na wierzch kładziemy surową rybę. Solimy, pieprzymy, wkładamy do piekarnika na jakieś 15-20 minut, temperatura 180 stopni. 

W tym czasie przygotowujemy sos ze szpinaku:

Na patelni rozpuszczamy masło dodajemy 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę oraz szpinak. Czekamy chwilkę, aż szpinak zmięknie. Dolewamy mleko, smażymy chwilę, wsypujemy mąkę do zagęszczenia sosu. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Na talerz najpierw nakładamy pieczoną rybę, potem polewamy sosem szpinakowym.

U mnie w domu rybę jada się często, bo wszyscy ją bardzo lubimy. Przyznam, że zapach i aromat jest tak cudowny, że nałożyłam na talerz i od razu zaczęłam jeść. Zanim się zorientowałam, ze hmmm, dobre, muszę zrobić zdjęcie i wam pokazać co wymyśliłam w brytfance niewiele zostało.

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym

Tak więc jak widzicie, nawet gdy w lodówce pustka, można wyczarować fajne i pyszne danie.

Moja kuzynka wychodzi z założenia, że jak w domu nie ma co jeść, to trzeba iść do fast-fooda. A W ŻYCIU! Jak nie ma co jeść - improwizujemy!

Na koniec chciałam wam jeszcze przypomnieć mój ostatni artykuł, w którym radzę jak zabrać ze sobą na urlop mała siłownię, która zmieści się właściwie w kieszeni kurtki ;)




22:31

Własna siłownia w kieszeni, czyli jak nie rezygnować z ćwiczeń nawet podczas urlopu!

Własna siłownia w kieszeni, czyli jak nie rezygnować z ćwiczeń nawet podczas urlopu!
Rezygnujesz z aktywności na urlopie? Nie rób tego! Ostatnio pisałam o tym co zrobić, żeby nie przytyć na urlopie, dziś chciałam wrócić znowu do tematu urlopowania, w końcu to temat na czasie! :)
Ludzie na urlopie spędzają czas w różny sposób. Są tacy, którzy lubią aktywnie odpoczywać np. chodząc po górach, jeżdżąc na rowerze. Są też tacy, którzy lubią leniuchować na leżakach. Czasami podczas urlopu dajemy sobie "wolne" od ćwiczeń, albo rezygnujemy z codziennej aktywności, bo zmusza nas do tego sytuacja (np. jedziemy w takie miejsce, w którym nie ma siłowni, bieżni rowerka). No, różnie to w życiu bywa. Niby tydzień czy dwa bez ruchu nas nie zabije, ale też nas nie wzmocni! Szczególnie jeśli jesteśmy w trakcie wyzwania, albo kuracji odchudzającej. Nie warto w takim przypadku rezygnować lub zmieniać plany. 

Są różne sposoby na to, by nie było konieczności rezygnowania z ćwiczeń. Jeśli chodzisz na siłownię, a wyjeżdżasz w miejsce, w którym siłowni nie ma, możesz sobie tą siłownię zastąpić np. jazdą na rowerze albo zabrać ze sobą akcesoria, które pomogą ci w codziennych ćwiczeniach. Przygotowałam dzisiaj dla was trzy fajne propozycje na zabranie sprzętu do ćwiczeń, który zajmuje naprawdę bardzo mało miejsca, a z którym ćwiczenia są mega fajne. Bierzemy własną siłownię do kieszeni i hajda na urlop!

Własna siłownia w kieszeni, czyli trzy akcesoria, które zabierzesz ze sobą na urlop




Ekspander to taśma zakończona uchwytami. Połączenie uchwytów z taśmą za pomocą klamer zapewnia łatwą i szybką regulację oraz mocne trzymanie taśmy. Dzięki takiemu rozwiązaniu można w prosty sposób dopasować ekspander do różnych zastosowań oraz do indywidualnych wymiarów ćwiczącego. Taśma o długości 200 cm jest bardzo uniwersalna, sprawdzi się w wielu różnych rodzajach ćwiczeń. Dzięki niemu wzmocnimy wszystkie partie ciała. Ekspander z łatwością zastąpi większość przyrządów, na których ćwiczysz w siłowni.

A co najważniejsze, zajmuje naprawdę minimum miejsca, więc zmieści się chociażby w kieszeni. Można go bez przeszkód zabrać ze sobą na wycieczkę, urlop, wszędzie gdzie tylko chcesz. 




Guma do ćwiczeń to kolejne akcesorium, które zmieści się w kieszeni i pomoże ci trenować w każdym miejscu na świecie o każdej porze! Na stronie trainingshowroom można kupić fajny zestaw trzech gum. Gumy mają różną elastyczność, dzięki czemu można je wykorzystywać do różnych ćwiczeń. Gumy treningowe wykorzystujemy do ćwiczeń mięśni ramion, brzucha, pleców, nóg. 



I mój osobisty faworyt - skakanka z obciążeniem! Do tej pory myślałam, że nie ma nic lepszego jak skakanka z licznikiem, a jednak okazuje się, że skakanka z obciążeniem to prawdziwy HIT! Co prawda taka skakanka niejedną kieszeń by urwała, szczególnie jeśli wybierzemy skakankę z dużym obciążeniem np. 2 kg, ale i tak uważam, że warto ją zabrać ze sobą na urlop. Dzięki skakance można robić trening interwałowy, szybkościowy, aerobowy. Skakanka pomaga w spalaniu tłuszczu, zwiększa koordynację i kondycję. Jeśli zaczynacie dopiero swoją przygodę ze skakanką polecam wybrać skakankę bez obciążenia i stopniowo je zwiększać ;) To chyba oczywiste było ;)

Jak wam się podobają moje propozycje na własną siłownię w kieszeni ;)

Macie jeszcze jakieś inne pomysły?

A może jednak rezygnujecie z aktywności podczas urlopu?


Copyright © 2016 Diety i ich sekrety , Blogger