Obserwatorzy

sobota, 14 stycznia 2017

Jak schudnąć zimą - moje niezawodne sposoby!

Słuchajcie chora jestem. Gorączka mi wczoraj dała nieźle w kość, ale dzisiaj jak to się mówi już mi od tyłka odeszło więc mogę napisać dla was post, który od dawna planowałam.

Cholerrrrrna zima! Zimą wszystko jest trudniejsze:

- przemieszczanie się
- ubieranie się na cebulkę
- nawet odchudzanie!

Nie to co latem, narzucisz na siebie byle co, do pracy pojedziesz rowerem i możesz wcinać po całych dniach świeże warzywa i owoce. A co zimą? Zimą jest mało słońca, więc częściej mamy chandrę, którą najlepiej wyleczyć czekoladą. Zimą jest kurewsko zimno, więc czasami nawet nie chce nam się ruszyć dupy żeby wyjść na basen, czy na siłownię. No i wieczny dylemat - co by tu zjeść?!
Nie wiem jak wy, ja zimą nie lubię jeść owoców. Mimo tego, że w marketach znajdziemy dużo różnych owoców, to jakoś nie jestem przekonana czy oby na pewno zima powinnam wsuwać truskawki czy tam borówki... Jeśli już jem jakieś owoce to tylko jabłka i owoce cytrusowe.
Wiec jak tu schudnąć zimą?! 
HA!
Ja mam na to swoje niezawodne sposoby :)

Jak chudnąć zimą - moje niezawodne sposoby!




1. Jedz często ale mało

Ta zasada zawsze się sprawdza. I nieważne czy jest zima czy lato. Jeśli będziesz jeść mało, twój organizm będzie lepiej trawił i przyswajał pożywienie, jeśli będziesz jeść często, nie będziesz mieć ataków wilczego głodu.

2. Jedz dużo kiszonek

Kiszonki najlepiej smakują zimą. Nie wyobrażam sobie, żeby chociaż raz w tygodniu nie zjeść kapusty kiszonej czy kiszonych ogórków. Te kiszonki są bardzo wartościowe i warto je jeść zimą ze względu na dużą ilość witamin oraz na to, że doskonale popędzają metabolizm. Poza tym kiszonki wpływają na naturalną florę bakteryjną jelit, dzięki czemu wspierają naszą odporność.

3. Stawiaj na zupy


Nie wiem jak wy, ja zimą stawiam na zupy. Zupy są bardzo pożywne. Mają mnóstwo witamin bo i dużo w nich warzyw. Zupy łatwo się trawią i rozgrzewają organizm zimą. Poza tym zupy przyspieszają metabolizm i oczyszczają organizm. Pamiętacie jeden z moich postów o zupie detoks? No to przypominam! Link tutaj ---> ZUPA ODKWASZAJĄCA ORGANIZM

4. Pokochaj pikantne przyprawy

Wiele razy już wam o tym mówiłam, że pikantne przyprawy są bardzo polecane w odchudzaniu. Pikantne przyprawy zawierają kapsaicynę, która pobudza trawienie i powoduje wzrost temperatury ciała. Dzięki temu szybciej spalamy kalorie i szybciej możemy schudnąć.

5. Zacznij ćwiczyć

Ja ostatnio zafascynowana jestem jogą. Mam taką koleżankę, która nauczyła mnie kilku pozycji i bardzo mi się to spodobało. Jak się okazuje joga to idealne ćwiczenia dla mnie! Uspokajają mnie, wyciszają, a nawet mogę powiedzieć odciągają mnie od sięgania po słodycze. Uważam, że każdy kto chce schudnąć powinien polubić jakiś rodzaj sportu - nieważne jaki - ważne żeby tej aktywności nie zabrakło nam w ciągu tygodnia czy nawet dnia. Zimą niestety mamy ograniczone pole do popisu, ale nie powinniśmy rezygnować z ćwiczeń.
Powiem wam jeszcze, że zastanawiam się nad kupnem tej książki:


Podobno jest świetna, super się ją czyta i co ważniejsze są w niej nie tylko pozycje jogi, ale i przepisy z nimi połączone także dobrze jest, by zebrać wszystko w całość i wtedy osiągniemy lepszy efekt w odchudzaniu :)
Pewnie się skuszę na ta książkę, bo bardzo mnie zaintrygowała. Ma ktoś tą pozycję w domu? Polecacie?

6. Masaż jest bardzo ważny

Wiecie, że samo odchudzanie niewiele daje? Aby skóra była jędrna, gładka, dobrze napięta nie wystarczy zbilansowana dieta, trzeba ją jeszcze ręcznie pobudzać ;)
Pamiętajcie o masażu, pamiętajcie o peelingach pod prysznicem i o body-wrappingu!
Body-wrapping jest najlepszy na zimowe wieczory!
Nic nas tak nie rozgrzeje jak koncentrat antycellulitowy i folia :)

Dla tych co nie wiedzą o czym mówię, przypominam:

"Body-wrapping to zabieg, który polega na wmasowaniu w skórę aktywnego balsamu, który następnie zostaje owinięty folią. Pod folią organizm zaczyna się ogrzewać, ucisk pobudza krążenie krwi i otwieranie się porów w skórze. W ten sposób balsam może swobodnie wnikać pod skórę i działać na nią wygładzająco, ujędrniająco. Gdy składniki balsamu wnikną pod skórę rozbijają cellulit, pobudzają krążenie limfy co wyraźnie poprawia stan skóry".[Źródło].

ja dzięki temu zabiegowi kiedyś pozbyłam się cellulitu :) Niestety nie na długo bo jak z tej radości zaczęłam znowu podjadać, jeść słodycze, przestałam pilnować diety to znowu mi się pojawił cholernik jeden! Ale przynajmniej wiem, że cellulitu można się pozbyć :)
Jak? Link TUTAJ


To chyba wszystko.
Jeśli zastosujecie się do tych moich rad, myślę, że odchudzanie nie będzie wam szło opornie - nawet zimą! Wiadomo, że jeśli ktoś się odchudza to i nie może pić słodkich napojów, musi dbać o to by nie jeść cukru za dużo, pic dużo wody... o tym wam już nie pisałam, bo chyba nie muszę wam tego przypominać co? :)

Pozdrawiam i ściskam ciepło!
Niech ta zima już pójdzie przecz! ;)

Read More




piątek, 30 grudnia 2016

Szybkie sposoby noworocznego na kaca!

Hej!
Dziś kilka rad na kaca, które mogą się coniektórym przydać! ;)
Nie napiszę ani jednego słowa dziś o diecie i odchudzaniu, bo jestem zdania, że ten jeden dzień w roku można sobie popuścić pasa! ;)
Zresztą byłabym hipokrytką gdybym namawiała was na dietę w Sylwestra! Sama nie zmierzam sobie niczego odmawiać, to tylko jeden dzień w roku! ;)

A teraz moje rady dla tych co lubią procenty.

W Nowy Rok będzie jak znalazł! ;)

Szybkie sposoby na noworocznego kaca



1. Gdy tylko się obudzisz wypij wodę z cytryną. Pij ile dasz radę! Jeśli jedną szklankę to jedną, jeśli dwie, to wypij nawet dwie! Nie ma nic gorszego niż odwodnienie, nie pozwól by cię dopadło, bo to główna przyczyna kaca i bólu głowy.

2. Wypij dużą szklankę soku grapefruitowego, pomarańczowego albo pomidorowego. Nie wiem jak wy, ja na kaca mam zwykle jadłowstręt także dobrze jest przynajmniej pić jeśli nie możesz jeść. Poza tym soki zawierają fruktozę, cukier który przyspieszy metabolizm alkoholu.

3. Zjedz rosół. Jeśli masz zaciśnięte gardło i nie dajesz rady zjeść kanapki to zjedz rosół, albo chociaż wypij rosół! To ci pomoże uzupełnić potas i sód, który wypłukał z Twojego organizmu alkohol. 

4. Kiedyś koleżanka podała mi przepis na koktajl bananowy, który ponoć na nią działa najlepiej i szybko niweluje kaca. Jeśli lubicie mleko może i u was zdziała cuda ;)

pół szklanki mleka
banan
2 łyżeczki miodu

Zmiksuj wszystko blenderem. Banany zawierają dużo potasu, miód ma w sobie fruktozę - czyli wszystko czego nam brakuje w organizmie na kacu ;)

5. Gdy pijesz, jedz coś tłustego. Nie mogę uwierzyć, że to napisałam, ale niestety tłuste potrawy dają sobie najlepiej radę z alkoholem i kacem. Tłuszcz "użyje" alkoholu do swojej emulgacji, więc do krwi wchłonięta zostanie mniejsza ilość, co oznacza, że trudniej będzie się upić.

6. Pijąc pamiętaj, że im więcej rodzajów alkoholu zmieszasz tym gorzej dla ciebie i twojego żołądka. Najlepiej pić czystą wódkę. Unikaj ginu, rumu czy brendy - po nich kac jest niesamowicie silny! Białe wino działa wolniej niż czerwone :)

7. Przyznam, że gdy mam kaca najlepiej działa na mnie zjedzenie zupki chińskiej i picie małymi łyczkami napoju izotonicznego - już obojętne jakiego! Ważne, że taki napój zawiera bogactwo witamin i soli mineralnych, które zostały z organizmu wypłukane. A ta zupka chińska, wiem że fuj, ale gdy mnie głowa boli, a gardło mam zaciśnięte ona mi najlepiej wchodzi :)

8. Kąpiel lub prysznic. Ostatnio odkryłam bardzo fajną emulsję do kąpieli i mój mąż po przetestowaniu stwierdził, że jest świetna. Dlaczego pisze o mężu - bo mój mąż nie akceptuje żadnych płynów do kąpieli, nienawidzi piany i pachnieć! (o zgrozo!). Gdy się kąpie to jedynie żel pod prysznic Nivea (ten sam od stul lat!) i absolutnie żadnych bąbelków do wody nie pozwala wpuszczać. Tym jednak razem gdy zobaczyłam ten widok nędzy i rozpaczy jak wrócił z wieczoru kawalerskiego zapakowałam go do wanny i wlałam nowego płynu do kąpieli. Nawet się nie za bardzo zorientował w czym się wyleguje godzinę, przechytrzyłam go! Haha! Ale za to następnego dnia mi podziękował i gdy się zbudził i wstał z łóżka stwierdził, że czuje się jak młody bóg. Także rekomendacja dla płynu do kąpieli naprawdę nielada! Chyba napiszę o tym właścicielowi sklepu ;)

A jakbyście mieli okazje wypróbować ten płyn to naprawdę polecam, to jest ten:

Borowinowy eliksir do kapieli




Pachnie nieziemsko i nawet sporo piany wychodzi jak się go wleje 100 ml. tak jak napisane na opakowaniu. Uprzedzając wasze pytania: ja kupuję kosmetyki BingoSpa w Sklepie Naturica.

Co do kąpieli pod prysznicem - jeśli się zdecydujecie to radzę polewać się na przemian ciepłą i zimną wodą.

9. Nie leż, spaceruj! Ja wiem, że to trudne gdy się kręci w głowie, ale jak będziecie leżeć to będziecie dłużej do siebie dochodzić.

10. I na koniec chyba najstarszy sposób na kaca - czym się zatrułeś tym się lecz. Wypij kieliszek wódki z pieprzem. Tylko nasyp tyle pieprzu żeby wódka była aż czarna. Na mnie taki kieliszek działa tylko w jedną stronę ;)
A potem to już z górki, żołądek ruszy i błyskawicznie dochodzę do siebie :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę delikatnego kaca Sylwestrowego! ;)
Read More




poniedziałek, 26 grudnia 2016

Korzyści z koenzymu Q10 dla naszego organizmu

Witajcie Kochani!

Jak tam święta?
Przejedzeni pewnie do cna... ;)
Ja szczerze mówiąc pękam!
Powiedziałam sobie, że nie zjem więcej niż jestem w stanie zjeść, ale niestety nie udało mi się :/
Cholera! Jak co roku!
No nic, będę się odchudzać później, jak mawiała Scarlett O'Hara - pomyślę o tym jutro ;)

Dziś, żeby nie zapomnieć muszę wam powiedzieć coś ważnego. 

Mój kuzyn, z którym widuję się właściwie tylko raz w roku - własnie w święta - przyprowadził w tym roku W KOŃCU swoją dziewczynę. Nareszcie się bidna doczekała, hehe ;)
Brawo kuzyn! Życzę ci, żebyś się w końcu ustatkował, bo co niektórzy zaczynają ci zazdrościć (patrz.--> mój mąż! haha! ). Ale nieważne...

Dziewczyna przypadła mi do gustu, bo jak z innymi nie da się właściwie pogadać o niczym konkretnym, tak z tą nową dziewczyną znalazłyśmy wspólny temat - ZDROWIE i URODA.

Dziewczyna kuzyna jest panią kosmetyczką, więc nie omieszkałam wypytać jej o różnie rzeczy związane z kosmetykami wyszczuplającymi, antycellulitowymi itd... ale największy SZOK, NIEDOWIERZANIE wzbudziło we mnie to co dowiedziałam się o KOENZYMIE Q10.

CZYTAJCIE!
Będziecie szoknięte jak ja, zobaczycie! ;)

Koenzym Q10:


To naturalna substancja znajdująca się we wszystkich komórkach naszego ciała, zwiększa skuteczność działania enzymów które są zaangażowane w wytwarzanie energii. Jest jego szczególnie dużo w sercu dlatego dostarczenie tej substancji w odpowiedniej ilości zapewne skuteczną pracę mięśnia sercowego.

Koenzym Q10 wskazany jest szczególnie dla osób, które cierpią na choroby serca, działa jako przeciwutleniacz, eliminuje wolne rodniki, które przyczyniają się do powstawania zmarszczek i rozwoju róznych chorób.

Koenzym Q10  wzmacnia mięsień sercowy, pomaga regulować ciśnienie krwi. Poza tym wraz z wiekiem gdy nasza skóra traci jędrność, elastyczność, pojawiają się na niej zmarszczki warto wzmacniać ją kremami z koenzymem Q10.

Koenzym Q10 można łykać z kapsułkach. Warto jest przyjmować go w dawce 100 mg dziennie. Kapsułki przyjmujemy po posiłkach. Fajne jest to, że można bezpiecznie łykać takie kapsułki, bo nie wywołują żadnych skutków ubocznych. 

Jeśli zaś chodzi o skórę, to nie wiem jak wy, ja zawsze staram się wybierać kremy, które zawierają ten własnie enzym choćby w najmniejszych ilościach. Koenzym Q10 znajduje się w kremach to twarzy, kremach do ciała, serum, kremach pod oczy, a także kosmetykach wyszczuplających.

Znalazłam takie serum:

http://naturica.pl/p/1/624/serum-do-twarzy-i-ciala-15-ml-colway-international-kosmetyki-do-twarzy.html


Wspomaga metabolizm komórek i ich regenerację, działa przeciwutleniająco; zapobiega uszkodzeniu komórek, redukuje zmarszczki, ujędrnia i odmładza skórę, poprawia nawilżenie i elastyczność.

Znalazłam to serum w moim ulubionym sklepie, w którym zaopatruję się w kosmetyki wyszczuplające i strasznie kusi. Czytałam o nim same dobre opinie...hhhmmm, nie wiem, może się skuszę chociaż, cena niezbyt zachęcająca, ale kosmetyki Colway tanie nie są, za to są bardzo skuteczne.

Czy ktoś z Was zna to serum, możecie coś na jego temat powiedzieć?
Piszcie!
Bo ja bardzo dużą wagę przywiązuję do opinii innych zanim coś kupię :)



Read More




wtorek, 20 grudnia 2016

Odchudzanie zgodne z DNA

Witajcie Kochani!
Dziś mam dla was prawdziwą BOMBĘ! Słyszeliście już o GENODIECIE? Tak, tak, ja też zbierałam szczękę z podłogi jak pierwszy raz o tym usłyszałam. „Czego to ludzie nie wymyślą!?” - zabrzmiało w mojej głowie. Ale… być może w tym szaleństwie jest metoda!



Stali czytelnicy, którzy bardzo dobrze mnie znają wiedzą, że lubię odkrywać nieznane, przecierać ścieżki, którymi jeszcze nikt nie szedł, zaskakiwać nowinkami. Tak też będzie i w tym przypadku. Powiem wam dzisiaj co to jest ta cała genodieta i czy warto się na nią skusić ;)

Co to jest genodieta?


Genodieta to nic innego jak sposób żywienia dopasowany do naszego profilu genetycznego. W naszych genach zapisanych jest bardzo wiele informacji: kolor oczu, włosów, karnacja, charakter, płeć. Z naszego DNA można się dowiedzieć o predyspozycjach naszego organizmu do zachorowania na choroby cywilizacyjne, a gdy przyjrzymy się mu jeszcze bliżej - jak się okazuje - możemy wyczytać z niego na przykład nasze zdolności metaboliczne. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej jak tojest możliwe polecam zapytać wujka google. W sieci znajdziecie naprawdę mnóstwo informacji na ten temat i to wcale nie jest żart! Z naszych genów możemy wyczytać jakie jest ryzyko wystąpienia u nas nadwagi czy otyłości, jakie choroby układu krążenia nam grożą oraz jak inicjują się w naszym organizmie procesy zapalne. Taka wiedza nam się przyda, ale jest jeden warunek. Musimy umieć ją nabyć w mądry sposób i wykorzystać. Znając prawdopodobieństwo wystąpienia jakiejś choroby możemy tak ustawić swoją dietę, by było jak najmniejsze ryzyko zachorowania. Jeśli zaś jakaś choroba się w nas już rozwinęła odpowiednie dobranie diety sprawi, że szybciej pozbędziemy się choroby.

To może być REWOLUCJA w odchudzaniu! Prawda? Jak dla mnie to naprawdę genialne rozwiązanie dla wielu z nas. Znam bardzo wiele takich osób, które mimo odchudzania nie mogą schudnąć, albo które chudną tylko przez pewien czas, a potem ich waga nie wiedzieć czemu stoi. Teraz dzięki takiej genodiecie można się dowiedzieć czy mamy uczulenie na gluten albo laktozę, albo co musimy wyłączyć z jadłospisu, żeby w końcu schudnąć!

Dla kogo genodieta?


Pewnie zastanawiasz się teraz czy genodieta jest dla ciebie? Łatwo to sprawdzić. Przeczytaj tych 15 pytań i jeśli odpowiedź na przynajmniej jedno brzmi TAK, to znaczy, że genodieta jest dedykowana dla ciebie:

1. Czy często czujesz się źle, chociaż nie widzisz żadnych konkretnych objawów poza zmęczeniem?
2. Czy wielokrotnie podejmowałeś decyzję o zrzuceniu zbędnych kilogramów, ale bez rezultatów?
3. Czy chcesz się zdrowo odżywiać, ale produkty powszechnie uważane za zdrowe nie służą ci?
4. Czy często chorujesz na infekcje i stany zapalne?
5 Czy nie możesz rozpoznać przyczyny tycia?
6. Czy masz podwyższony poziom cholesterolu i jesteś potencjalnie zagrożony miażdżycą?
7. Czy chorujesz na cukrzycę i inne choroby przewlekłe (również w trakcie terapii antynowotworowej)?
8. Czy masz w rodzinie przypadki chorób nowotworowych, cukrzycy typu II, chorób neurodegeneracyjnych, zawałów serca lub innych chorób układu krążenia?
9. Czy ćwiczysz, ale treningi nie przynoszą spodziewanych efektów?
10. Czy nie wiesz jaką wybrać aktywność fizyczną aby zachować kondycję i jednocześnie zdrowo chudnąć?
11. Czy myślisz o zastosowaniu modnej diety bezglutenowej lub bezlaktozowej, ale nie wiesz, czy to będzie dla ciebie zdrowe?
12. Czy lubisz mocną kawę ale nie wiesz czy ze względu na zdrowie możesz ją pić?
13. Czy pragniesz zostać rodzicem, ale masz trudności w realizacji tego marzenia?
14. Czy chcesz zadbać o prawidłowe przygotowanie i przebieg ciąży?
15. Czy chcesz zadbać o prawidłowy rozwój swojego dziecka od pierwszych dni jego życia?

No dobra, to teraz już wiecie co to genodieta.
Wiecie też czy genodieta to metoda na odchudzanie dla was...

Teraz powiem wam co trzeba zrobić by taką genodietę "zdobyć". Klikamy tutaj --> KLIK, wypełniamy formularz kontaktowy i czekamy na maila z dalszymi instrukcjami.

Więcej informacji na temat badań genetycznych w kontekście diety, prawidłowego żywienia oraz profilaktyki chorób dietozależnych szukajcie na stronie DF Medica.
Read More




niedziela, 11 grudnia 2016

Jak odchudzić świąteczne potrawy? Moje pomysły..

Witajcie Kochani!

Dziś jeden z moich ostatnich postów (jeśli nie ostatni) przed świętami. Porządki świąteczne tak mnie pochłonęły, że żałuję teraz że nie mam pięciu rąk ;)

Ponieważ teraz wszyscy piszą o świętach postanowiłam, że nie będę gorsza! ;)
Co możecie kupić swoim najbliższym to już wiecie, moja ściągawka jest TUTAJ.
Teraz powiem wam jak możecie odchudzić nieco święta.

Hmm, no cóż łatwo nie będzie, szczególnie jeśli macie święta objazdowe, ale jeśli spędzacie je głównie w domu powinno wam się udać ;)



Święta Bożego narodzenia, nie wiem jak u was, u mnie są co roku mocno obfite. Jedzenia jest zawsze dużo i te wszystkie potrawy są raczej tłuste. Niestety nie mam za bardzo wpływu na to co na stół stawia moja mama, która jest tradycjonalistką i na odchudzanie świąt raczej nie pójdzie, ale zaproponowałam już, nie niektóre potrawy przynoszę ja i te będą na pewno odchudzone! :)

No dobra, dosyć tego gadania, na pewno ciekawi jesteście jak odchudzić świąteczne potrawy. Oto moja propozycje :)

Jak odchudzić świąteczne potrawy?


1. Ryba

Karp u mnie jest pozycją obowiązkową, od niego zaczynamy kolację wigilijną. Moja mama go smaży i to prawie na głębokim oleju. Ja proponuję karpia upiec lub smażyć na oleju kokosowym, ewentualnie na patelni grillowej. Taka rybka będzie równie smaczna i nie będzie tak chłonąc tłuszczu.

2. Barszcz czerwony z uszkami

No cóż, barszczyk trudno jest odchudzać, bo cały jego sekret tkwi w pływających, tłustych oczkach. Co ja proponuję? Gotujcie barszcz sami, nie dodawajcie do niego tego z torebki, będzie mniej konserwantów, nie zabielajcie go śmietaną (jeśli już musicie dodajcie jogurt naturalny), a zamiast octu dodajcie ocet jabłkowy - przynajmniej pobudzicie perystaltykę jelit.

Jeśli chodzi o uszka, spróbujcie je zrobić z maki bezglutenowej - będą lżejsze :)

3. Śledzie

Uwielbiam! Chociaż śledzie są zdrowe i pyszne to te świąteczne mimo tego, że zawierają mnóstwo kwasów omega-3 potrafią mieć dużo kalorii. Wszystko przez to, że dodajemy do nich oleju albo taplamy je w śmietanie. Śledzie z samą cebulką lub marchewką marynowane w occie albo jeszcze lepiej skropione sokiem z cytryny są jeszcze lepsze! Spróbujcie mówię wam pyszota! :)

4. Ryba po grecku

U was też jest zawsze na stole? U nas ZAWSZE, jemy bardzo dużo ryb, bo je lubimy. Jak odchudzić rybę po grecku? Jeśli macie garnek do gotowania na parze, zamiast ją smażyć gotujcie. Warzywa zaś smażcie na oleju kokosowym, jest o wiele zdrowiej, a na smaku ryba nie traci.

5. Groch z kapustą

No cóż, grochu z kapustą nie da się za bardzo odchudzić, jedyne co możecie zrobić to zrezygnować z zasmażki :)

6. Sałatka jarzynowa

Jest pyszna, jest zdrowa ale nieco kaloryczna. Nie dodawaj do niej śmietany, zrezygnuj z majonezu, postaw na jogurt naturalny z odrobiną musztardy.

7. Ciasta

U nas mało ciast się piecze, zawsze jest sernik i pierniczki. Kochani, ciasta do odchudzenia są najłatwiejsze. Poszukajcie w internecie przepisów na lekkie serniki z jogurtów naturalnych albo pierniczki light - na pewno znajdziecie coś dla siebie. Generalnie zasada jest taka -mniej cukru więcej ksylitolu albo stewii :)

8. Kompot

Kompotu wcale nie musicie słodzić, wystarczy wybrać takie owoce, które są już same w sobie słodkie. Taki odchudzony kompot jest "pysi" jak mówi moja  młodsza córeczka :)

9. Wędliny i mięsa

Kupujecie? To przestańcie! Zacznijcie piec samodzielnie albo obgotowywać. Będzie mniej soli, konserwantów i innych "ulepszaczy" smaku, które idą w boczki :)

10. Pieczywo

Jeśli nie wyobrażasz sobie świąt bez pieczywa upiecz swój własny chleb, chociażby według takiego przepisu KLIK, albo chociaż postaw na chleb bezglutenowy, razowy - cokolwiek byle nie biały gnieciuch!

A wy jakie macie pomysły na odchudzone świąteczne potrawy?
Podzielicie się nimi?
Read More




środa, 7 grudnia 2016

Moja lista prezentów świątecznych

Z tymi świętami to jakieś czyste szaleństwo! Wszędzie o nich trąbią już od listopada. Trochę mnie to wkurza, nie powiem, bo czuje już zmniejszający się portfel... czuję już to zakupowe szaleństwo, ten zapach wypastowanych podłóg, pachnące firanki, kapustę z grzybami... niby fajnie, ale my - matki mamy przechlapane! O wszystkim musimy myśleć same! Zakupy, sprzątanie, prezenty... pamiętam, że jak byłam mała to uwielbiałam ten czas przedświąteczny, tyle w domu się działo. Teraz już mniej to lubię, bo teraz to ja jestem tą na której spoczywa obowiązek przygotowań ;)



Dziewczyny, czy wasi mężowie też tak "chętnie" wam pomagają, czy tylko ja mam takiego lenia w domu? Jak go o coś poproszę to nie powiem, zrobi... ale musi przy tym 5 razy odpoczywać i 8 razy się zmęczyć. Jak widzi, że coś robię, to jak nie stękam znacząco to udaje, że nie widzi. Np. jak zmieniałam firanki to musiałam udawać, że spadam ze stołka, żeby przyszedł i mi łaskawie pomógł. I ta jego pomoc na tym się skończyła, że mi tyle zakładek narobił, że i tak poprawić musiałam. Oczywiście następnego dnia, bo jakby zobaczył, że po nim poprawiam, to by dopiero awantura była i obraza majestatu!

Jaki jest u was podział ról?
Sprzątacie razem?
Bożeee, może ja sobie źle chłopa wychowałam!
Ale chyba już za późno na poprawki, hehe..

Ciekawa jestem jak jest u was z prezentami świątecznymi. Kto ogarnia? U nas ostatnio jest tak, że wiemy mniej więcej co, by się komu przydało i tak się obdarowujemy. Mama znacząco już na początku grudnia marudzi że skończyły jej się perfumy, tata szuka skarpet i "niby" znaleźć nie może, siostra ostatnio wiecznie na diecie, wiec wiadomo żadnych czekoladek w paczce, szwagier mówi, że chętnie by uzupełnił swój barek... i wszystko wiadomo.

Także dzisiaj przedstawię wam moje typy, moje prezenty, które mam na swojej liście do kupienia, może podpatrzycie u mnie coś co wam się spodoba, a może mi coś odradzicie! :)

MOJA LISTA PREZENTÓW ŚWIĄTECZNYCH


PREZENT DLA MAMY



Zaczniemy od mojej mamuśki. Nasze ulubione perfumy Euphoria! :)

PREZENT DLA TATY



Tatuś skarpet nie dostanie, bo bardziej od skarpet lubi szachy więc myślę, że z takich się ucieszy i to bardzo ;)


PREZENT DLA SIOSTRY

http://naturica.pl/zestaw-do-body-wrappingu-sredniozaawansowany


Moja siostrunia wiecznie na diecie, więc myślę, że się bardzo ucieszy jak dostanie KOMPLETNY ZESTAW ANTYCELLULITOWY. Fajnie, że jest tam rozpisane dzień po dniu co trzeba robić, będzie miała radochę i mam nadzieję, że w końcu schudnie i przestanie całą rodzinę terroryzować swoją dietą, hehe! ;)

PREZENT DLA SZWAGRA



Mój szwagier ma zajebiste poczucie humoru więc mam nieodpartą chęć na zrobienie mu psikusa i w tym roku żadnego alko nie będzie, a w zamian za to... strażnik butelki! Haha! :)

PREZENTY DLA MOICH DZIECI



Dla starszej - ciężarówka z błyszczykami - marzy o tym od kilku miesięcy i chyba w końcu jej kupię, a niech ma! 

Natomiast młoda dostanie, uwaga - stołeczek! :)
Tak wiem, prezent wprost idealny dla dziecka! ;)
Ale szczerze mówiąc to mam już dość zabawek w domu, a moja najmłodsza latorośl targa stołki po całym domu  - bo tak lubi :)

I NA KOŃCU PREZENT DLA MAŁŻONA :)



Jak nic dostanie ode mnie w tym roku taką koszulkę! Ostatnio już parę razy sobie u mnie nagrabił przedrzeźniając mnie, że niby się wymądrzam, to będzie miał za karę koszulkę! Hehe ...

A co sama chciałabym dostać?

ŚWIĘTY SPOKÓJ! ;)

Ps. Aha jakby wam się coś spodobało z mojej listy, to zdjęcia wzięłam z allegro, więc wszystko z tego posta można kupić na aukcjach. Z wyjątkiem zestawu antycellulitowego - to kupicie w Sklepie Naturica.


Read More




środa, 30 listopada 2016

Wino na serce według Marii Treben

Witajcie Kochani!
Dzisiaj chciałabym wam podać fajny przepis na wino na serce. Przepis pochodzi z książki "Apteka Pana Boga", którą serdecznie polecam każdemu kto pokłada nadzieje w leczeniu ziołami. Książka zawiera całą masę porad i przepisów jak z pomocą ziół poradzić sobie z różnymi chorobami i bolączkami ciała i duszy.

Pozwolicie, że przytoczę fragment, który doskonale będzie pasował do dzisiejszego posta :)

"Przełożona klasztoru Hildegarda Bingen żyła przeszło 800 lat temu i zmarła w wieku 81 lat. Była znaną misztyczką i miała częste "widzenia". Jak to sama, na końcu swego dzieła życia podkreśliła i wyjaśniła,wszystkie jej pisma, wszystko co kiedykolwiek napisała - powstało wyłącznie dzięki tym niebiańskim obrazom i słowom jakie do niej docierały. Wszystkie wymienione choroby i opisane leki zostały jej objawione przez Boga. papież Eugeniusz III zbadał dar jasnowidzenia Hidegardy i oficjalnie uznał jej charyzmę. Teraz po 800 latach, jej medyczne wskazania są również przez współczesna medycynę uważane za prawidłowe.
Doktor Hertzka, lekarz ogólny, praktykujący przyrodolecznictwo w Konstancy nad jeziorem Bodeńskim, przedstawił w książce "So Heilt Gott" kilka recept świętej Hildegardy, miedzy innymi wino na serce. Stosowanie tego wina daje wyjątkowo dobre rezultaty. Przy wszystkich dolegliwościach sercowych oraz poważnych schorzeniach serca i zajmuje, jak twierdzo dr. Hertzka wiele miejsca w jego codziennej praktyce lekarskiej." [Źródło]

A teraz obiecana receptura wina na serce



10 świeżych łodyg pietruszki wraz z liśćmi wkłada się do jednego litra dobrego gatunkowo wina i dodaje dwie łyżki octu winnego. Całość należy podgrzewać przez około 10 minut uważając żeby nie wykipiało. następnie dodajemy około 300 miodu naturalnego. Zlewamy do butelek i gotowe!

Chociaż w przepisie nie ma jasnego określenia o jakie wino chodzi to domyślam się, że o czerwone, bowiem czerwone wino ma lepsze właściwości niż białe.
Poza tym jeszcze jedno sprostowanie.
W przepisie podane jest, by dodać miód i wino raz jeszcze zagotować. Ja polecam jednak by tego nie robić, bo gotowany miód traci wszelkie swoje właściwości.

Na koniec powiem wam kilka słów od siebie.

Jak myślicie w czym tkwi sekret tego wina?



MIÓD - miody to jedna z najłatwiej dostępnych substancji leczniczych. Zawierają cukry proste, enzymy, biopierwiastki i bioflawonoidy. Są niezastąpione w leczeniu nerwicy, depresji, przeziębienia.  
"Liczba badań potwierdzających lecznicze działanie miodu i jego substancji czynnych w ciągu ostatnich 5 lat przekroczyła 100. I tak zespół naukowców z University of California zbadał lecznicze właściwości miodu rzepakowego z USA. Stosowany pomocniczo w terapii kardiologicznej miód rzepakowy wraz z środkami regulującymi pracę serca spowodował trwałą poprawę i zmniejszył o 40 proc. częstość ataków arytmii w stosunku do grupy kontrolnej, której podawano tylko same środki regulujące pracę serca i rozszerzające naczynia." [Źródło]



PIETRUSZKA - Zawiera witaminy A, B1, B2, B3, B4, B5, B6, B12 K, β-karoten, kwas foliowy. Pietruszka wzmacnia serce, rozpuszcza cholesterol, oczyszcza krew, dostarcza naszemu organizmowi wapń, magnez, fosfor, potas, żelazo, mangan i siarkę.

Jak wam się podoba mój przepis na wino?
Wypróbujecie? :)

Ps. A gdybyście lubiły wino, ale bały się go pić na diecie, to mam dla was dobrą wiadomość WINO ODCHUDZA! :)
A pisałam o tym TUTAJ :)
Read More




poniedziałek, 28 listopada 2016

10 sposobów na zmniejszenie tkanki tłuszczowej

O tym jak przyspieszyć metabolizm pisałam wiele razy. O sprzymierzeńcach odchudzania również już było. Sposobów na zmniejszenie tkanki tłuszczowej jest wiele, ja dziś chciałam wam przedstawić 10 najskuteczniejszych. Na pewno pomyślicie sobie, że to już było, że już to czytaliście, że już o tym wiecie. Owszem. Wszyscy to wiedzą! Wszyscy wiedza, że obżeranie się po nocach sprawa, że przybywa nam na wadze. Wszyscy wiedzą, że aby się pozbyć cellulitu trzeba ćwiczyć i stosować dietę. Wszyscy wiedzą, że nie ma cudownej diety, dzięki której stracicie brzuch na zawsze. A jednak...
Wszyscy wiedzą, a mało kto chudnie ;)

Dlatego nawet jeśli myślisz sobie teraz. Ja to wiem, To wiedzą wszyscy... przeczytaj proszę Cię bardzo ten artykuł do końca, zatrzymaj się chwilę, pomyśl i wprowadź w życie chociaż kilka z wymienionych przeze mnie sposobów na zmniejszenie tkanki tłuszczowej.

10 sposobów na zmniejszenie tkanki tłuszczowej


1. Zmniejsz do minimum lub w ogóle usuń z diety spożywanie cukru, soli, skrobi, alkoholu. Tak wiem, że to trudne, ale nie niemożliwe. Już samo usunięcie z diety cukru bardzo wiele zmieni. Zrób sobie taki mały test. Wejdź na wagę, zważ się. Nie jedz przez tydzień, dwa, miesiąc, nic co ma w sobie cukier, czytaj uważnie etykiety (!) a zobaczysz jak waga sama "bez większego wysiłku" (mówię to w cudzym słowie bo niejedzenie cukru to wysiłek sam w sobie) spadnie w dół!

2. Wykorzystaj termogenezę do zmniejszenia tkanki tłuszczowej w twoim organizmie. 
"Termogeneza poposiłkowa jest procesem wytwarzania ciepła w organizmie po spożyciu pokarmu. Organizm wykorzystuje kilokalorie, czerpiąc je ze zmagazynowanej tkanki tłuszczowej. Niektóre rodzaje żywności wywołują większy efekt termogenny, dlatego noszą nazwę termogeników. Charakteryzują się tym, że organizm chcąc je strawić, potrzebuje znacznie więcej kalorii niż w przypadku innych rodzajów pożywienia. Tajemnica działania termogeników polega na pobudzeniu współczulnego układu nerwowego, co w konsekwencji: stymuluje metabolizm, zwiększa wydatki energetyczne (głównie poprzez nasilenie spalania tłuszczów) oraz hamuje odczuwanie głodu i zwiększa odczuwanie sytości."[Źródło]

Jedz brokuły, paprykę, soje, pomidory, szpinak, fasolkę szparagową, bakłażan, ogórek, marchewkę, kalafior, seler.


3. Wykorzystaj lipolizę! (czyli proces prowadzący do rozkładu komórek tłuszczowych i przyśpieszenia ich metabolizmu).
Nasiona konopi, chia, orzechy włoskie i łosoś są niezwykle bogate w kwasy tłuszczowe omega-3, które zwiększają lipolizę dzięki temu można spalić więcej tłuszczu zamiast go gromadzić.

4. Pij dużo wody. Wiem, że każdy to mówi, ale woda ma naprawdę kluczowe znaczenie. Bez niej nie pozbędziesz się toksyn, które utrudniają schudnięcie. Woda nawadnia, oczyszcza i regeneruje. Poza tym woda jest niezbędna do osiągnięcia wymarzonej wagi.

5. Żadnych napojów gazowanych. Najnowsze badania wykazały, że nawet woda gazowana może przeszkodzić w schudnięciu. Dlatego zapomnij o jakichkolwiek napojach gazowanych jeśli zależy ci na zrzuceniu tkanki tłuszczowej.

6. Trening cardio to podstawa. No niestety nie samą dietą człowiek żyje. Jeśli nie włożysz minimalnego wysiłku, to nie osiągniesz celu. Najlepsze w spalaniu tłuszczyku są ćwiczenia cardio.

"Trening cardio w domu to doskonała alternatywa dla osób, które nie chcą lub nie mogą ćwiczyć na siłowni czy w klubie fitness. Aby ćwiczenia cardio przyniosły wymarzony efekt, trzeba odpowiednio dostosować czas ich trwania (wszystkie ćwiczenia powinny zająć ok. 30-40 minut), intensywność (umiarkowana) oraz częstotliwość (powinny być powtarzane 3 razy w tygodniu, ale nigdy dzień po dniu)."[Źródło]

W internecie jest pełno filmików, z którymi bardzo przyjemnie się ćwiczy. Ja ostatnio bardzo lubię Mel B :)



7. Jedz codziennie błonnik w dużych ilościach. Błonnik znajduje się w warzywach, owocach, płatkach owsianych.. nie zapomnij dać sobie dużej dawki błonnika każdego dnia!

8. Nie oszukuj siebie! Czasami zdarza nam się nawet podczas diety złamać jakąś zasadę, zjeść coś czego nie powinniśmy. Nic się nie stanie jeśli zrobisz sobie dyspensę ;)
Jednak jeśli będziesz to powtarzać każdego dnia, wmawiając sobie, że tylko jeszcze ten jeden raz, nigdy nie osiągniesz wymarzonego celu.

9. Staraj się codziennie pić ocet jabłkowy. Możesz go dodawać do sałatek lub rozcieńczyć w wodzie. Ocet jabłkowy pomoże ci utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi i pozbyć się tkanki tłuszczowej z brzucha :)

10. Jedz codziennie zupę. Teraz w okresie zimowym zupa jest najlepszym posiłkiem w ciągu dnia. Rozgrzewa, zawiera dużo warzyw i twój organizm nie będzie miał problemu z jej trawieniem, bo jest w formie płynnej. Nie ukrywam, że najwartościowsze są zupy krem. Możesz też pokusić się o zrobienie zupy odkwaszającej organizm. POLECAM! Mam dobry przepis, który jest TUTAJ :)
Read More




czwartek, 24 listopada 2016

Dieta na porost włosów

Słyszeliście już o diecie dzięki której wasze włosy będą piękne, długie, lśniące?! Nieee...? To zaraz się dowiecie co jeść, by przyspieszyć porost włosów.
Nie wiem jak u was, ale u mnie zawsze na zimę włosy lecą jak szalone. Po każdym myciu wyciągam garść z odpływu i garść ze szczotki. Do tej pory myślałam, że to w sumie normalne jest. Idzie zima, jem mniej świeżych owoców i warzyw, dostarczam organizmowi mniej witamin to i włosy lecą. To prawda, ale jednak tylko częściowa. Przecież mamy wpływ na to co jemy, więc dlaczego nie mielibyśmy sobie ustawić diety tak, by zaspokajała potrzeby naszych włosów i wspierała je w rozwoju!

Znacie mnie... wiecie, że jak już na coś wpadnę, to szukam i szukam i szukam, dotąd aż znajdę! I znalazłam! Jak się okazuje jest kilka sposobów na przyspieszenie wzrostu włosów. 
Postanowiłam, że podejdę do problemu tylko od strony żywienia i diety, nie będę się zagłębiać w sprawy kosmetyczne, przynajmniej nie tym razem ;)

Dieta na porost włosów



Tak więc pierwszą rzeczą jaka musicie wiedzieć, jest to, że jest 5 produktów, a właściwie warzyw i owoców, które mocna wspierają porost włosów. No dobra, pewnie jest ich więcej, ale ja znam pięć - na początek to powinno wystarczyć :)


Aby dietą wspomagać porost włosów musicie regularnie jeść:

Banany



Banany zawierają krzemionkę, bardzo cenny budulec włosów. Dzięki niej włosy rosną silne, mocne, grube i są naprawdę zdrowe i lśniące. 
Krzem znajduje się także w fasoli, szparagach i zielonych warzywach liściastych.

Bataty



Nie wiem czy je lubicie, ja ostatnio je uwielbiam! Kroje takiego batata jak frytka i piekę kilka minut w piekarniku. Bataty tak przygotowane są pysze, słodkie i zdrowe! Na szczęście już można je kupić wszędzie, nawet w Biedronce ;)
bataty zawierają mnóstwo witaminy A dzięki, której włosy rosną zdecydowanie szybciej. I żadne tam przyspieszacze wzrostu włosa nie są w stanie im pomóc szybciej i lepiej niż bataty.

Witamina A znajduje się też w marchewce, dyni, szparagach.

Owoce cytrusowe




Cytryna, pomarańcze, mandarynki, grapefruity - te owoce zawierają dużo witaminy C. Witamina C odgrywa kluczową rolę w zachowaniu młodego wyglądu skóry, budowie paznokci oraz wzroście włosów. Dlaczego? Ano dlatego, że witamina C wspiera syntezę kolagenu. A kolagen moi drodzy, nie wiem czy wiecie, że ma kluczową rolę w walce ze zmarszczkami, wypadającymi włosami, słabymi paznokciami. Więcej o kolagenie możecie przeczytać TUTAJ.


Fasola i soczewica

Zarówno w fasoli jak i w soczewicy jest dużo białka i żelaza. Białko i żelazo bardzo dobrze wpływają na wzrost włosów. Pamiętajmy, że jeśli zabraknie w naszej diecie tych pierwiastków włosy przestaną rosnąć i zaczną wypadać. Nie warto więc omijać fasoli, a jeśli jej nie lubicie to chociaż soczewicę jedzcie.

Jaja



Jajka co prawda nie są owocem ani warzywem, ale za to zawierają coś, co waszym włosom się przyda do prawidłowego wzrostu i rozwoju. Chodzi o biotynę! Biotyna gromadzi w sobie cząsteczki siarki i zasila nimi znajdującą się w korzeniu włosa macierz. A jak wiadomo, siarka jest jednym z pierwiastków niezbędnych dla wzrostu mocnych, zdrowych włosów. Źródło.

Biotynę znajdziecie też w awokado, migdałach, orzeszkach ziemnych.

Ja ostatnio przyznam się, że sobie biorę codziennie dwie tabletki do ssania z biotyną. Są bardzo przyjemne w smaku i nie dużo kosztują - no przynajmniej u mnie :)
Tak tez można.

I można dodatkowo wspomagać się ziołami. 

Maria Treben w swojej książce "Apteka Pana Boga", którą zresztą uwielbiam, bo zawsze mi pomaga wyjść z kłopotów zdrowotnych naturalnymi sposobami, pisze:

"Bierze się po garści świeżych: pokrzyw, liści orzecha, brzozy i dzikiego, czarnego bzu oraz łodygę jaskółczego ziela, zalewa zimna wodą, doprowadza prawie do wrzenia i pozostawia na 3 minuty do naciągnięcia. Połową wywaru myje się dokładnie włosy szamponem (przyp. red.) i spłukuje wodą. Druga połową wywaru polewa się powoli głowę, p[pozostawia się na włosach przez kilka minut i spłukuje czystą wodą." Źródło.


A wy jak pomagacie swoim włosom rosnąć? :)
Read More




niedziela, 20 listopada 2016

Czy dieta ma wpływ na płeć dziecka?

Takie pytanie dostałam kilka dni temu na maila. Pani prosi mnie o radę co powinna jeść, a czego nie jeść, bo słyszała gdzieś, że dieta ma wpływ na płeć dziecka. Wiecie co... z tą dietą matki karmiącej, kobiet w ciąży i przed ciążą różnie to bywa.
Jedni uważają, że dieta ma wpływ na płeć dziecka, inni śmieją się i pukają w czoła. Przytoczę tu fragment artykułu, który znalazłam na stronie babyonline:

"Naukowcy z Uniwersytetu w Exeter i Oxford byli przekonani co do swojej tezy, że dieta matki wpływa na płeć dziecka. W  „Journal of Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences” udowadniali oni, że występuje ścisły związek między spożywaniem żywności wysokoenergetycznej w okresie zapłodnienia a urodzeniem syna. Zdaniem tych badaczy odkrycie to może pomóc w wyjaśnieniu spadku urodzeń chłopców w krajach rozwiniętych, ponieważ kobiety w tych krajach wybierają zazwyczaj dietę niskokaloryczną.
Tę tezę potwierdzają też badania naukowców z RPA z Uniwersytetu Pretorii w Republice Południowej Afryki o czym informował „New Scientist”. Wyniki ich badań potwierdzały tezę, że kobiety z wysokim poziomem cukru we krwi rodzą więcej męskiego potomstwa.
Aby sprawdzić wpływ diety na płeć potomstwa naukowcy z RPA prowadzili doświadczenia na myszach. Przez trzy dni, w czasie których samice miały kontakt z samcami, 20 z nich otrzymywało, wraz z wodą, hormon, który hamuje transport glukozy do krwiobiegu. Efektem jego działania był spadek stężenia glukozy we krwi. Przez resztę doświadczenia samicom podawano już czystą wodę. Okazało się, że myszy z grupy kontrolnej rodziły więcej samców - 53 proc., niż myszy, u których przed poczęciem doszło do spadku stężenia cukru - tylko 41 proc. Zdaniem autorów badań, odkrycie to pozostaje w zgodzie z wcześniejszymi obserwacjami, że samice z wysokim poziomem cukru we krwi z powodu cukrzycy rodzą więcej męskiego potomstwa niż przeciętnie."

Także coś w tym jednak może być. Nie tylko matka karmiąca i kobieta w ciąży powinna uważać na to co je, ale przyszłe mamy również!

Jak to wygląda w rzeczywistości?

Jak dieta ma wpływ na płeć dziecka?



Co jeść jeśli chcesz mieć chłopca?

Krótko mówiąc potrawy bogate w sód i potas oraz witaminę C.

Jedz: mięso, solone wędliny, ryby w różnych postaciach, chleb (wszystkie rodzaje), ryż, kluski, ziemniaki, grzyby, pietruszkę, fasolę, soję, kukurydzę, suszone owoce, zwłaszcza banany, morele, pomarańcze, brzoskwinie, czereśnie, śliwki, figi. Warto też pić wodę niegazowaną bogatą w sód.

Co jeść jeśli chcesz mieć dziewczynkę?

Jedz wszystko to co ma dużo wapnia i magnezu, czyli: jogurty, sery, przetwory mleczne, orzechy, ryby, brokuły, szpinak, marchew, ciecierzycę, groch, kaszę gryczaną marchew.

Nie ma co ukrywać, że w diecie kobiet ciężarnych bardzo ważną rolę pełnią także witaminy.

Pamiętajcie więc drogie mamy, by w codziennej diecie była ich wystarczająca ilość. Tylko wtedy wasz dzidziuś będzie zdrowy i silny. Jeśli chcecie, możecie się suplementować - powiem wam o tym wasz ginekolog. A ja powiem wam gdzie szukać ważnych dla was witamin:

Witamina C

Szukajcie jej w papryce, pietruszce, chrzanie, porzeczkach czarnych, pomarańczach, cytrynie, owocach dzikiej róży.

Witamina E

Szukajcie jej  w warzywach liściastych, ziarnach zbóż, kiełkach pszenicy, szparagach, liściach selera, olejach - kukurydzianym, sojowym, oleju z lnu.

Witamina B1

Szukajcie jej w drożdżach, kaszy gryczanej, mięsie wieprzowym, orzechach włoskich, płatkach owsianych, jajkach, rybach.

Witamina B2

Szukajcie jej w drożdżach, migdałach, jajach, baraninie, wołowinie, cielęcinie, płatkach owsianych.

Witamina B3

Szukajcie jej w mięsie, orzechach, nasionach słonecznika.

Witamina B12

Szukajcie jej w wątróbce, drożdżach soku pomarańczowym, szpinaku, sałacie, soi, brukselce.

Witamina A

Szukajcie jej w tranie, wątróbce, serze białym, marchewce, dyni, fasoli, grochu, śliwkach, natce pietruszki.

Witamina D

Szukajcie jej w łososiu, makreli, maśle, wątróbce, śledziu.
Witamina D to jest akurat taka witamina, której wiecznie nam brakuje. Dlatego warto ją łykać w tabletkach, szczególnie zimą.

Przyszłe mamy, tak więc jak widzicie warto dbać o swoją dietę jeszcze zanim zobaczycie dwie kreski na teście ciążowym. A jak już będziecie w ciąży, to macie tutaj ode mnie pozycję obowiązkową:


Dostałam tą książkę jak byłam w pierwszej ciąży i codziennie z niej korzystałam, a teraz każdemu ją polecam. Zawiera całą masę ciekawych i bardzo zdrowych przepisów. Także jeśli zależy ci na sobie i twoim dziecku, pamiętaj, że to co jesz ma wpływ nie tylko na zdrowie ale i na płeć :)

Książkę tą możecie kupić TUTAJ, albo szukajcie jej w dobrych księgarniach, aczkolwiek wiadomo, na internecie zawsze taniej. Powiem wam, że mi się ta książka bardzo podoba, bo jest podzielona na trymestry. Bo nie wiem czy wiecie, że wasze dziecko w każdym trymestrze potrzebuje innych składników odżywczych do prawidłowego rozwoju. Ja pamiętam, że mocno to śledziłam i pilnowałam, by w tygodniu w którym kształtują się na przykład kości, mózg - jadłam dużo wapnia, magnezu itd.. A jak dostałam ta książkę to już nie musiałam się martwić i szukać info w necie jakie witaminy mam jeść, gdzie ich szukać i jak przygotować sobie pełnowartościowy posiłek, bo tam wszystko było napisane. Nawet przy każdym posiłku są wyliczone kalorie, zawartość białka, tłuszczów, węglowodanów, błonnika :)

Ciekawi mnie wasze zdanie, jak to z wami było? Albo może jak to będzie... bo może jesteście przed decyzj o ciąży.. ;)
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML