Obserwatorzy

wtorek, 19 czerwca 2018

Truskawki w ciąży?

Truskawki w ciąży? A dlaczego nie? Kiedy ja byłam w ciąży obżerałam się owocami ile wlezie. Wierzcie lub nie, ale potrafiłam zjeść np. kilogram mandarynek, aż do wystąpienia uczulenia na skórze. Tego oczywiście nie polecam, bo co za dużo to niezdrowo, ale warto jeść wszystkie warzywa i owoce w ciąży.

Mam ciężarną koleżankę i kilka dni temu żaliła mi się, że mama ciągle jej zwraca uwagę co ma jeść, a co nie. Tego nie jedz bo pryskane, tego nie jest bo za zimne, tego nie jedz bo za gorące itd... Fakt dzisiaj trudno ocenić czy owoce, które kupujemy na targu są faktycznie z pola czy z tira, ale ja uważam, że nawet jeśli kupimy owoce z Hiszpanii czy z jakiegoś innego kraju, to lepiej jeść takie owoce niż łykać suplementy, szczególnie w ciąży.

Moim zdaniem truskawki są najlepsze dla kobiet, a tym bardziej tych w ciąży! Dlaczego? Truskawki moje drogie mają w sobie ogrom witamin i składników mineralnych, które mają bardzo korzystny wpływ na organizm. 

Wśród witamin znajdziemy witaminy: A, B1, B2, B3, B6, C, E. Truskawki zawierają też bardzo ważny (szczególnie dla kobiet w ciąży) kwas foliowy, wapń, potas, fosfor, magnez, żelazo, cynk, mangan.

Truskawki są owocami sezonowymi i jak dla mnie bardzo szybko się kończą dlatego kupuję je codziennie, szczególnie teraz, gdy są stosunkowo tanie. Truskawki miksuję lub zamrażam w całości. Uwielbiam zimą wyciągnąć z lodóweczki kubeczek z truskawkowymi lodami, moje dzieciaki też to uwielbiają.

Dlatego, kobietki jeśli nie przepadacie za truskawkami to zaraz postaram się was do nich przekonać ;)


Truskawki – właściwości:

truskawki w ciąży


Chronią oczy - dzięki właściwościom antyoksydacyjnym i witaminie C.

Wspomagają rozwój płodu – dzięki kwasowi foliowemu

Regulują ciśnienie krwi – dzięki dużej porcji potasu jaką posiadają

Chronią przed rakiem – dzięki zawartości kwasu elagowego

Pomagają schudnąć i oczyścić organizm z toksyn – dzięki temu, że maja mało cukru i sou, który zatrzymuje wodę w organizmie

Wzmacniają odporność – dzięki witaminie C

A na koniec truskawkowe maseczki. Zrób chociaż raz, a nie pożałujesz!




•  Cera sucha – zmiksuj truskawki blenderem i zmieszaj z 2 łyżkami miodu, łyżką śmietany kremówki lub ze zgniecionymi bananami. Tak powstała maseczka nie tylko przywróci właściwy poziom nawilżenia, lecz także złagodzi wszelkie podrażnienia skóry.

•  Cera dojrzała – zmiksowane truskawki połącz z łyżką oleju sojowego. Papkę nałóż na twarz na 20 minut. Maseczka rozświetli cerę i delikatnie spłyci zmarszczki.

•  Cera tłusta i trądzikowa – rozgnieć dojrzałe truskawki widelcem i zmieszaj je z ubitym białkiem z jaj. Połóż na twarz na 15-20 min. Następnie usuń z twarzy letnią wodą. Truskawki rozjaśniają i odświeżają cerę, a białko jaj pomaga obkurczyć rozszerzone pory i ustabilizować wydzielanie łoju.

•  Cera zmęczona – zgnieć truskawki z sokiem z cytryny. Maseczka ożywi i rozjaśni cerę.


Źródło: http://www.poradnikzdrowie.pl


truskawki w ciązy


Read More




piątek, 15 czerwca 2018

Zatrzymanie wody w organizmie i obrzęki w chorobie Hashimoto

Zatrzymanie wody w organizmie to jeden z problemów wielu osób bez względu na wiek. Ja również mam z tym problem i nie to żebym zganiała znowu kolejną rzecz na Hashimoto, ale niestety ta choroba ma wiele wspólnego z zatrzymaniem wody i obrzękami

Zatrzymanie wody z organizmie - najczęstsze przyczyny


zatrzymanie wody w organizmie


1. Nadmierne spożycie sodu

Dieta bogata w sód może sprawić, że zatrzyma nam się woda w tkankach, co doprowadzi do obrzęku. Sód znajdziemy w produktach przetworzonych, rybach wędzonych, przetworach z puszki. Aby ograniczyć spożycie soli zamiast soli kuchennej zaleca się spożywanie różowej soli himalajskiej lub zastępowanie soli ziołami.


2. Niedobór magnezu

Magnez jest ważny dla wielu funkcji organizmu, więc jego brak może powodować wiele problemów, w tym obrzęki. Według jednego z badań 200 mg. magnezu dziennie może zmniejszyć i leczyć obrzęk u kobiet cierpiących na PMS. Możesz łykać magnez w tabletkach lub jeść produkty bogate w magnez: ciemna czekolada, figi, szpinak, liściaste zielone warzywa, jogurt, orzechy i nasiona, awokado, groch.


3. Niedobór witaminy B6

Badania wykazały, że osoby cierpiące na zatrzymanie wody i obrzęki mają również niedobór witaminy B6. Inne badania wykazały, że kobiety, które codziennie otrzymują suplementy witaminy B6, mogą z łatwością poprawić swoją kondycję i pozbyć się obrzęków. Tak więc jak widać trzeba się suplementować - codziennie! Pistacje, ziemniaki, mięso z kurczaka, tuńczyk, indyk, chuda wołowina, suche owoce, nasiona słonecznika - w tych produktach znajdziesz witaminę B6.


4. Niedobór potasu

Potas jest jednym z najważniejszych minerałów dla naszego zdrowia, pomaga organizmowi utrzymać prawidłowy bilans wodny. Spożywanie pokarmów bogatych w sód może powodować obniżenie poziomu potasu w organizmie, co powoduje obrzęki i może powodować skurcze mięśni oraz ból. Potas można znaleźć np. w melonach i arbuzach.


5. Odwodnienie

Odwodnienie jest jedną z głównych przyczyn obrzęków. Organizm jest bardzo "mądry" i jeśli wyczuje, że dostarczamy mu za mało wody. Zatrzymuje wodę z organizmie, by jej nie zabrakło, gdy będzie tego potrzebował.


Zatrzymanie wody z organizmie - jak sobie z tym poradzić?


Oprócz tego co napisałam wyżej czyli oprócz nawadniania organizmu i suplementacji, warto pomagać sobie np. poprzez kąpiele czy masaże.

Ja polecam sól do kąpieli z kasztanowcem i balsam do stóp. Jeśli podobnie jak ja macie problemy z pękającymi naczyniami, te dwa produkty będą dla Was idealne.


Sól do kąpieli z kasztanowcem na obrzęki


zatrzymanie wody w organizmie


Sól BingoSpa do stóp ze skłonnościami do pękających naczynek zawiera ekstrakt z kasztanowca - źródło escyny i olejek z drzewa herbacianego mający działanie bakteriobójcze, grzybobójcze, normalizuje również pracę gruczołów łojowych. Olejek działa również przeciwbólowo i ściągająco na pory skóry. 


Escyna uszczelnia ściany naczyń włosowatych i zwiększa ich przepuszczalność do stanu normalnego dzięki zmniejszeniu kruchości naczyń. Usprawnia się przepływ krwi w naczyniach żylnych, co hamuje krzepliwość krwi i przeciwdziała powstawaniu zakrzepów wewnątrznaczyniowych.


Sól BingoSpa do stóp ze skłonnościami do pękających naczynek:

uszczelnia drobne naczynia krwionośne i zmniejsza ich widoczność
działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo
łagodzi podrażnienia skóry

Zawarte w soli mikroelementy - żelazo, chrom, molibden, miedź - wzmacniają i odżywiają delikatną skórę stóp.



Balsam do stóp na obrzęki



zatrzymanie wody w organizmie



Jego cudowne działanie spowodowane jest doskonałym doborem składników. Ich kompozycja zapewnia kompleksową pielęgnację i dba o dobrą kondycję skóry stóp. Połączenie działanie octowinianu glinu, miętowych olejków, pszczelego wosku oraz wazeliny to połączenie idealne.

W ten sposób powstał doskonały zestaw dla opuchniętych i wrażliwych stóp. Octowinian glinu znany jest z szerokiego zastosowania w różnorodnych produktach leczniczych, a jego dobroczynne działanie potwierdzają liczne badania. Oprócz właściwości ściągających, potrafi zadziałać przeciwbólowo na problematyczne miejsca. Potrafi załagodzić powstający stan zapalny, już przy pierwszych symptomach. Co więcej, zmiękcza skórę oraz zmniejsza powstały obrzęk. Jego działanie doskonale wspomaga olejek miętowy, który łagodzi przyjemnym chłodem posmarowane miejsce i daje miłe uczucie świeżości.

Wiecie już co robić gdy mamy opuchnięte nogi i problem z zatrzymaniem wody w organizmie! ;)

Read More




środa, 13 czerwca 2018

Na ratunek w nietolerancji histaminy, czyli moja przygoda z Histaslov

Dziś będzie znowu o histaminie. W poprzednim poście pisałam wam o nietolerancji histaminy o tym jak zamierzam przetestować Histaslov. Kto jeszcze nie przeczytał mojego posta, niech koniecznie nadrabia zaległości! KLIK.



Paczka od Histaslov dotarła do mnie już jakiś czas temu. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się aż tak hojnej przesyłki ;)



W paczce otrzymałam 2 opakowania kapsułek Histaslov (każde po 60 kapsułek), dwa opakowania takich jakby testerów - ulotka plus 2 tabletki (nie wiem czy można to tak nazwać) oraz materiały informacyjne w postaci ulotek, broszurek. 





Histaslov przyjmuję już od 2 tygodni i mam już swoje zdanie na temat tego suplementu diety. Dziś jeszcze nie zdradzę Wam co o nim myślę, chcę wybrać te dwa opakowania do końca, by zakończyć testowanie. Ale jak jesteście ciekawi, to zapraszam do śledzenia mojego bloga! Pełna recenzja już niebawem! :)



Odkąd otrzymałam możliwość testowania Histaslov moja ciekawość tematu wzrosła. Jak opętana zaczęłam szukać informacji w książkach, czasopismach, internecie.. No niestety, tak już mam, że jak mnie coś zaciekawi to zęby zjem, by dowiedzieć się absolutnie wszystkiego co tylko kiedykolwiek opublikowano na dany temat.

Nietolerancja histaminy - ciekawostki


W związku z tym chciałam wam dziś zdradzić kilka histaminowych ciekawostek, o których być może nie wiecie:

1. Każdy człowiek ma różny próg wrażliwości na histaminę. Może zdarzyć się tak, że jeden pomidor nie wywoła żadnej reakcji, ale zupa z pomidorów już tak!

2. Histamina ma kluczowe znaczenie w utrzymaniu naszego organizmu w stanie "czuwania" i zasypiania. Jednym z objawów nietolerancji histaminy jest problem z zasypianiem i utrzymaniem głębokiego snu.

3. Niedobory histaminy w żołądku mogą zmniejszać kwaśność soku żołądkowego i tym samym pogarszać trawienie. Jeśli natomiast sytuacja ma się w drugą stronę - czyli jeśli mamy nadmiar histaminy w żołądku - pojawia się zgaga!

4. Nietolerancję na histaminę najłatwiej rozpoznać po wysypce na skórze, ale mogą pojawić się też inne dziwne objawy. U kobiet pojawiają się bóle przypominające bóle miesiączkowe, jednak występują bez krwawień, miedzy miesiączkami.

5. Z nietolerancją histaminy jest trudniej walczyć z niż z alergią, bo nie mamy alergenu, na który musimy uważać. Problem polega na tym żeby unikać produktów zawierających histaminę.

Ciekawa jestem czy ktoś z was cierpi na nietolerancję histaminy?
A ilu z was, moi Drodzy ma jakieś niezidentyfikowane objawy?
Read More




środa, 23 maja 2018

Nietolerancja histaminy - moja przygoda z Histaslov

Dawno już pisałam o nietolerancji histaminy, a dziś do tego tematu wracam. Wracam, bo mam swoje powody, ale o tym za chwilę...

nietolerancja histaminy


Pamiętacie jak w marcu pisałam Wam o niedoborach witamin? O mojej wizycie u dermatologa i pękającej skórze...? No właśnie, temat wrócił, bo na kolejnej wizycie u endokrynologa okazało się, że wciąż nie mogę ustawić sobie diety, a moje wyniki badań pozostawiają wiele do życzenia. Mój endokrynolog polecił kolejny raz zmienić suplementację i sprawdzić czy przypadkiem z tym moim Hashimoto nie idzie coś jeszcze w parze. 

Na początek zaczęłam znowu jeść przetwory mleczne. Nie pijam mleka odkąd nie jem glutenu i dobrze mi z tym, ale pomyślałam, że wyrzucenie z jadłospisu jogurtów, kefirów, serów może się dla mnie źle skończyć. Na początku było ciężko, bo były bóle brzucha i biegunki, ale jakoś to przetrwałam. Teraz wiem już czego na pewno nie mogę zjeść jeśli chcę się dobrze czuć, a na co mogę sobie od czasu do czasu pozwolić.

Jakieś dwa tygodnie temu na jednym z babskich spotkań pojawił się temat nietolerancji pokarmowych, uczuleń, alergii no i diet. W moim towarzystwie ostatnio uchodzę za eksperta od odżywiania (chociaż absolutnie tak się nie czuję, bo nie wiem przecież wszystkiego wciąż walczę z własną dietą, a poza tym nie lubię się wywyższać), więc wszelkie pytania odnośnie jedzenia czy niejedzenia czegokolwiek kierowane są wprost do mnie.
No, ale nieważne, chciałam napomknąć tylko, że przy okazji tego spotkania powrócił temat odżywiania i alergii i jedna z koleżanek zapytała:

- Słuchaj, a czy ty przypadkiem nie masz jakiejś nietolerancji pokarmowej? Może przyczyną jest problem z nietolerancją histaminy?

Przyznam szczerze, że do tej pory nie brałam tego pod uwagę, ale u mnie wiele nie trzeba żeby zasiać ziarenko niepokoju i rozpalić we mnie płomień ciekawości.
Postanowiłam więc, że co mi szkodzi, poczytam o histaminie i sprawdzę, czy przypadkiem nie cierpię na nietolerancję. Zaczęłam od lektury w internecie. 


Co to jest histamina?



Histamina to substancja, która wydzielana jest przez nasz organizm, ale także zawiera się w produktach spożywczych, jeśli produkty są  z grupy długo dojrzewających co wynika z procesu ich przygotowania (np. wędzone ryby, czy sery pleśniowe) to tej histaminy zawierają relatywnie więcej.
Osoby po posiłkach bogatych w histaminę często myślą iż mają objawy alergii pokarmowej, a jednak prawdą jest to iż ich organizm nie jest w stanie poradzić sobie z jej rozkładem na poziomie jelita cienkiego. Niestety takie osoby bardzo późno mają stawioną poprawną diagnozę jaką jest nietolerancja histaminy wynikająca z zbyt niskiej aktywności enzymu DAO (oksydazy diaminowej), który jest odpowiedzialna za rozkład histaminy w organizmie.


Histamina występuje w wielu produktach, wysokie zawartości znajdziemy m.in.:



Sardynkach w puszcze
Serze Cheddar i Camembert
Markeli wędzonej
Salami i Kiełbasach dojrzewających
Szampanie wytrawnym i czerwonym winie

Zauważyłam, że te wszystkie produkty łączy jedno - wszystkie produkty są długo dojrzewające lub długo przechowywane. To nie wszystkie produkty z histaminą, wymieniłam tylko niektóre.


Nietolerancja histaminy - Jak sprawdzić czy ją mamy?


nietolerancja histaminy



Sposobów jest kilka, ale najlepsze to:

- Możemy zrobić sobie testy z krwi polegające na zbadaniu aktywności enzymu DAO – jest to najbardziej miarodajne badanie laboratoryjne. 

- Albo udać się do lekarza na wywiad chorobowy i dokonać szczegółowej analizy spożywanych pokarmów i dotychczasowych prób znalezienia alergenu.

Ja oczywiście postanowiłam wszystko sprawdzić sama, taka ze mnie Zosia-Samosia ;)

Tak więc postanowiłam zrobić swojemu organizmowi kolejny test i sprawdzić czy przypadkiem nie cierpię na nietolerancję histaminy. Buszując po internecie znalazłam rozwiązanie! Są takie kapsułki, które nazywają się HISTAslov. Te tabletki zawierają DAO czyli oksydazę diaminową, naturalny enzym rozkładający histaminę.
Łykamy taką kapsułkę przed posiłkiem zawierającym histaminę i ... i tyle właściwie :)

A co się dzieje później tego nie wiem, bo jeszcze nie próbowałam tych kapsułek, ale mam zamiar je przetestować.

Napisałam do producenta, opisałam swoją historię i liczyłam na pozytywne rozpatrzenie prośby o przesłanie próbki. I wiecie co, chociaż się tego nie spodziewałam, dostałam odpowiedź pozytywną! Także na dniach mam dostać przesyłkę! Juhu! A gdy tylko ją dostanę rzecz jasna pochwalę się nią i na pewno opiszę swoje wrażenia po przetestowaniu.
Read More




wtorek, 15 maja 2018

Domowe sposoby na kleszcze

Sezon kleszczowy uważam za otwarty. Odkąd rozpoczęłam działking mam oczy i uszy dookoła głowy, bo na działkach i w lasach atakują kleszcze, meszki, komary!
O ile jeszcze ugryzienie komara czy meszki da się jakoś przeżyć, chociaż te ostatnie tak bardzo gryzą, że ręce i nogi puchną, o tyle kleszcze są bardziej niebezpieczne. Nie bardzo wiemy jak wyjąć kleszcza, nie bardzo wiemy jak się w ogóle zachować, gdy go na sobie zobaczymy no i wszelkie próby zabicia dziada, który jeszcze dobrze się w nas nie "wpiął", że tak powiem mogą się kończyć niepowodzeniem.

Pamiętam jak kiedyś na ognisku zauważyłam, że mojemu mężowi coś chodzi po kołnierzyku. Szybko okazało się, że to kleszcz. Nie uwierzycie ale tak skubaniec zasuwał, że nie zdążyłam do złapać!!! Uciekł! A ognisko mieliśmy już do końca zwalone, bo baliśmy się, że wróci i zamiast się cieszyć do kiełbasy, nerwowo się drapaliśmy i rozglądaliśmy, bo .. kleszcz!

Przestrzegam przed kleszczami! Niby takie małe niepozorne dziady, a jednak...

A dziś mam dla Was doskonały sposób na kleszcze! A właściwie trzy sposoby. Poczytajcie.. :)

Domowe sposoby na kleszcze




Kleszcze nie lubią drażniących zapachów. Jednak nie każdego intensywnego zapachu się boją trzeba wiedzieć, które zapachy na nie działają, a które nie.

W ostatnim sezonie kleszczowym walczyłam z kleszczami przede wszystkim tonikiem z owoców cytrusowych. bardzo łatwo go zrobić, a jego działanie nie tylko odstraszy kleszcze, ale również sprawi, że będziemy ładnie pachnieć :)


 Domowe sposoby na kleszcze -Tonik cytrusowy 




Tonik cytrusowy jest bardzo łatwy do zrobienia. Obieramy cytrynę ze skórki, obieramy pomarańcza ze skórki, zalewamy szklanka wody i zagotowujemy przez kilka minut. Płyn odcedzamy i wlewamy do buteleczki z atomizerem. Takim tonikiem spryskujemy się od góry do dołu. Ponieważ nie ma w nim żadnych drażniących substancji można śmiało spryskiwać sobie głowę, całe ciało, a nawet włosy dzieciom czy futro psom, kotom... no generalnie ten tonik jest bardzo łagodny dla nas i naszych pupili, a drażniący i wkurzający kleszcze :)


Domowe sposoby na kleszcze - Czosnek 




Czosnek - zapewne z racji swoich właściwości i silnego zapachu, również jest świetnym sposobem na kleszcze. Jak używać czosnku na kleszcze? Chyba najlepiej byłoby sobie zrobić z niego korale ;)
Nie no, żartowałam. ja to robię tak:

Przecinam ząbek czosnku, wyciskam z niego "sok" i smaruję się nim w kilku miejscach: na zgięciach rąk i nóg, na szyi i na nadgarstkach. Dziwicie się, że to pomaga? Naprawdę pomaga. Spróbujcie.
Z tego co słyszałam, to z czosnku można też zrobić tonik, wystarczy go zalać wodą i odstawić na kilka godzin, ale jakoś nie wiem czy chcę żeby mi całe ubranie jechało czosnkiem. Już po wysmarowaniu się "sokiem czosnkowym" wystarczająco pachnę ;)


Domowe sposoby na kleszcze - Olejki eteryczne 




I ostatni przepis podłapałam niedawno z netu. Przyznam, że jeszcze go nie robiłam, ale być może wypróbuję, to dam znać jak działa. Już po składnikach widać, że będzie miał przyjemny zapach.

10 kropli olejku eterycznego z rozmarynu
7 kropli olejku eterycznego z cynamonu
3 krople olejku eterycznego z cedru
2 łyżki stołowe olejku migdałowego

Mieszamy ze sobą wszystkie olejki, a powstałą mieszanką skrapiamy obficie miejsca narażone na ugryzienie kleszczy. Uwielbiam cynamon, uwielbiam zapach cedru - także wyobrażam już sobie, że to będzie fajny "perfum przeciwkleszczowy" :)

I na koniec jeszcze jeden fajny sposób, który ostatnio zauważyłam, że daje radę kleszczom, a jednocześnie nas wyszczupla ;)


l-karnityna
KUP TERAZ
L-karnityna z zieloną herbatą i miętą pachnie bosko, chłodzi po nałożeniu na skórę i dzięki temu świetnie ujędrnia skórę. 

Ten koncentrat ma bardzo silny miętowy zapach więc na pewno będzie odstraszał nie tylko kleszcze ale i komary, meszki...
Poza tym ma działanie ujędrniające, chłodzące - a więc na lato jak znalazł :)
No i trzeci powód, że warto ją mieć - czyż można chcieć czegoś więcej jak leżeć, pachnieć i chudnąć? :)
W każdym razie - ja polecam! :)





A jakie są wasze sposoby na kleszcze?


Read More




środa, 9 maja 2018

Nalewka z kasztanów na cellulit i problemy z krążeniem

Maj to miesiąc kasztanów! Zbieracie? Jeśli nie, to polecam, bo jak się ostatnio dowiedziałam kasztany mają cudowne właściwości, które zamierzam wykorzystać :)
Do tej pory kasztany zbierałam jedynie dla przyjemności. Uwielbiam ozdabiać nimi dom. Bardzo ładnie wyglądają ułożone w koszyczku, czy miedzy owocami...



Moja mama co roku zbiera kasztany i układa dookoła komputera i telewizora wierząc, że kasztany zbierają promienie emitowane przez te elektroniczne urządzenia, promienie, które mają zły wpływ na nasz organizm. Czytałam trochę na ten temat i wiem, że trochę w tym racji.

Kasztany jednak zarówno liście, kwiaty jak i owoce są bardzo niedoceniane, a mają wiele cennych właściwości.

Kasztany zawierają flawonoidy, saponiny, sole mineralne, karotenoidy i witaminę K.

Mają działanie:

- uszczelniające naczynia włosowate
- zmniejszające kruchość naczyń krwionośnych
- wzmacniające odporność

Nalewka z kasztanów na cellulit i problemy z krążeniem

nalewka z kasztanów


Kiedy dowiedziałam się, że kasztanowiec ma takie cudowne działanie od razu pomyślałam o cellulicie. Ciągle wraca, ciągle wkurza! Może kasztanowiec sobie z nim poradzi?
Znalazłam więc przepis, który zamierzam wypróbować - nalewka z kasztanowca. Robi się ją bardzo prosto, więc warto.

10 kasztanów należy rozgnieść i zalać 3 szklankami spirytusu. Odstawić w ciemne miejsce na 14 dni. Po tym czasie nalewkę przecedzamy i przelewamy do ciemnej butelki. Pijemy codziennie 10-15 kropli. To powinno pomóc i na naczynka i na obrzęki i na cellulit. Sprawdzę to! :)

Znalazłam też trzy fajne, inne przepisy na to jak wykorzystać te wszystkie dobroczynne właściwości kasztanów! 

Napar z kasztanowca na miażdżycę naczyń krwionośnych:

100 g kory kasztanowca
100 g ziela serdecznika
100 g ziela krwawnika
50 g ziela ruty
50 g ziela rdestu ptasiego
50 g kwiatów słonecznika
50 g liści melisy
50 g owoców kminku

Wszystkie zioła wymieszać i wsypać do słoika. 1 łyżeczkę parzyć pod przykryciem 25 minut. Pić 3 razy dziennie.

Kasztany na żylaki


2 stołowe łyżki liści kasztanów (świeżych lub suchych) zalewamy szklanką wody o temperaturze pokojowej. Odstawiamy na 8 godzin w ciemne miejsce. Pijemy po 3 łyżki stołowe 4-6 razy dziennie.

Ziołowa mieszanka na otyłość i cellulit 

Mieszamy ze sobą po łyżce stołowej: liścia i kwiatu kasztanowca, ziele glistnika, siemię lniane, korzeń babki, korzeń żywokostu, ziele krwawnika, ziele tasznika. 3 łyżki mieszanki zalewamy 2 szklankami wody i zagotowujemy. Przecedzamy i pijemy 2 razy w ciągu dnia po pół szklanki.

Jak Wam się podobają takie sposoby na cellulit i problemy z krążeniem?
Read More




piątek, 20 kwietnia 2018

Indyk ze śliwkami - przepis bez glutenu, bez laktozy

Ostatnio przerzuciłam się na indyka. Tyle się naczytałam o tych antybiotykach wstrzykiwanych w kurczaki, że mi się odechciało jeść ;)
Ponoć indyki nie są tak faszerowane, dlatego są droższe, mają delikatniejsze mięso. Tak więc ostatnio delektuję się indykami i polecam każdemu! :)

Polecam też moje przepisy bez glutenu. Bez laktozy. FIT, zdrowo, kolorowo itd! :)

Przepis na indyka ze śliwkami odkryłam niedawno w jakieś książeczce dla haszimotowców oczywiście. W tej chwili nie pamiętam tytułu, a nie mam jej pod ręką. Ale jeszcze wam o tym na pewno napiszę, bo to już nie pierwszy mój przepis wypróbowany z tej książki! :)

No to łapcie!

Indyk ze śliwkami



300 g filetu z indyka
10 śliwek (ja kupowałem te z Biedry duże okrągłe chociaż w oryginalnym przepisie mają być węgierki)
mała czerwona cebula
1/2 szklanki bulionu
łyżka oliwy
1/4 łyżeczki rozmarynu
1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
1/4 łyżeczki kardamonu
duża szczypta soli

Mięsko kroimy w plasterki, rozbijamy tłuczkiem, posypujemy przyprawiamy i odstawiamy na godzinkę niech nabierze aromatu. Śliwki drylujemy, przekrajmy na pół. Cebulę kroimy i smażymy lekko na oleju. Dodajemy indyka, smażymy z każdej strony chwilę i wlewamy bulion. Dusimy około 5 minut. Na koniec dodajemy śliwki i dusimy pod przykryciem do miękkości.

Indyk smakuje idealnie z kaszą! 
Mniam! :)

SMACZNEGO!
Read More




niedziela, 8 kwietnia 2018

Zabiegi na twarz, ciało i włosy, które przygotują twoje ciało na wiosnę!

Witajcie Kochani!

Czujecie już wiosnę? Ja czuję!  U mnie dziś cieplutko, słonecznie, aż się chce zdjąć z siebie te grube kurtki, buty, szaliki, czapki... Nie wiem jak wy spędzacie niedzielę, ja dzisiaj postanowiłam odpocząć. OD WSZYSTKICH! Taka jestem! :)
Wczoraj mój mąż miał tzw. wychodne i zostawił mnie z dziećmi wieczorem samą. Po tym sobotnim wieczornym szaleństwie czuje się jakby przejechał po mnie czołg. Dlatego dzisiaj mama odpoczywa!
A gdy mama odpoczywa, odpoczywa całe ciało :)

Dziewczyny!
Już za chwilę sezon dekoltowy! Już za chwilę zrzucimy z siebie kilogramy ciuchów jak śpiewał Norbi! Dlatego warto poświęcić chwilę, by przygotować skórę i włosy na wiosnę! Ja dzisiaj zafundowałam sobie domowe SPA i wam też polecam :)
Wasza skóra i włosy wam podziękują :)

A oto jakie zabiegi na ciało i włosy polecam.



Regeneracja skóry to podstawa, szczególnie po zimie!

U mnie: Peeling plus krem odżywczy.
Moja skóra po zimie jest zmasakrowana. Mam cerę naczynkową, bardzo delikatną, która nie lubi nagłych zmian temperatur, bo wtedy bardzo się buntuje. Niestety tegoroczna zima była jaka była i moja cera bardzo się pogorszyła. Dlatego postanowiłam o nią zadbać zanim zacznie się na dobre wiosna.

Moje zabiegi na twarz do cery suchej


Najpierw dokładnie myję twarz, usuwając z niej nadmiar sebum i zanieczyszczenia. Pomaga mi w tym gąbeczka Konnyak, którą kupiłam jak zwykle w Sklepie Naturica za jakieś śmieszne pieniądze, coś około 20 zł. Ponieważ mam cerę bardzo wrażliwą, nie lubię używać do mycia żadnych detergentów (a mycie ręcznie, samą wodą nie zmywa ze skóry wszystkiego), bo zwyczajnie wysuszają mi cerę, więc ta gąbeczka jest dla mnie prawdziwym wybawieniem. Gąbeczka zrobiona jest z naturalnego korzenia jakiejś dziwnej rośliny i ma w sobie mnóstwo witamin i minerałów, które sprawiają, że mycie twarzy nie wymaga już żadnych środków myjących. Ta gąbeczka usuwa z twarzy brud i martwy naskórek, dzięki czemu oczyszcza skórę, ale jej nie podrażnia. 



Tak normalnie nie polecam mycia gąbkami czy szczotkami, bo są siedliskiem bakterii, ale w tym przypadku jest inaczej. Gdy gąbeczkę zmoczymy staje się miękka, gdy wyschnie robi się twarda jak kamień, a więc nic się tam do niej do środka nie dostaje, więc jest sterylna :)

Po masażu i dokładnym oczyszczaniu twarzy gąbką, nakładam peeling z placentą owcy, a potem krem z placentą. Te dwa kosmetyki kupiłam już jakiś czas temu, nawet miałam o nich zrobić artykuł, ale jakoś tak wyszło, że nie zrobiłam, więc teraz napisze słów kilka.
Peeling jest delikatny, ale bardzo fajnie działa na moją skórę, zawiera ekstrakt z owoców i tybetańskich ziół, no i do tego placentę owcy! Ta placenta to nic innego jak łożysko owcy. Jest bombą witaminową, dzięki której nasza skóra zyskuje nie tylko świeży wygląd, ale jest w stanie odmłodnieć, zniwelować zmarszczki. Jak dla mnie świetny zestaw: peeling plus krem. Peeling głęboko oczyszcza i odżywia skórę, natomiast krem położony zaraz po peelingu ujędrnia skórę i nawilża, a to uczucie nawilżenia zostaje na cały dzień.
Słuchajcie dziewczyny! Róbcie peelingi! Naprawdę, bez tego ani rusz! Peeling musi być dobrze dobrany do cery, także szukajcie swojego peelingu, który pomoże wam się pozbyć wierzchniej warstwy skóry. Jeśli nie będziecie usuwać tej warstwy skóry będziecie się szybciej starzeć, a wasze kremy nie będą działać, przez ta właśnie barierę w postaci zrogowaciałego naskórka. 
Ten zestaw, który ja polecam jest w świetnej cenie, a poza tym poleciłam go już trzem koleżankom i wszystkie były zadowolone, także warto się skusić! ;)
TU macie linka do sklepu.

Moje zabiegi na ciało


Gdy twarz już mamy wypielęgnowaną, możemy się zając ciałkiem. U mnie ciałko niezmiennie jest pielęgnowane i ujędrniane koncentratami BingoSpa. Próbowałam już różnych innych drogeryjnych specyfików, nawet byłam na zabiegach ujędrniających w salonie kosmetycznym, ale nie... no NIE, nic tak nie działa jak te boskie koncentraty ujędrniające plus folia.




Robimy peeling ciała, pod prysznicem rzecz jasna, potem nakładamy ulubiony koncentrat - mój już się co prawda kończy, ale niezmiennie baobab, potem owijam się folia i leżę 45 minut pod kocykiem. Po zdjęciu folii jak zwykle wychodzi ze mnie ze dwa wiadra wody ;) Ale za to skóra jest cudownie gładka i ujędrniona! Jeśli jeszcze tego nie próbowałaś, to polecam. To najskuteczniejszy zabieg antycellulitowy. Kiedyś w ten sposób pozbyłam się cellulitu w 6 tygodni. Odsyłam do TEGO artykułu. Oczywiście była też dieta, także nie to, że samo się zrobiło, aczkolwiek ujędrnić ciało można nawet i bez diety ;) No i te zabiegi warto robić nieprzerwanie, raz w tygodniu... tak dla relaksu, dla podtrzymania efektu. Jeśli się odchudzasz to też warto zadbać o skórę, w końcu nie samą dietą człowiek żyje! ;)

Moje zabiegi na włosy


No i w końcu włosy! Moje włosy po zimie są istną tragedią. Te czapki i suszarki wcale im nie służą. Końcówki się rozdwajają, włosy się łamią, stały się chropowate, matowe, a do tego łupież :(
Zmieniałam szampon w zimie chyba z 10 razy i nic. Aż w końcu przeczytałam na stronie u jakiejś blogerki włosowej, że po zimie trzeba oczyścić włosy i skalp. No w sumie... pewnie ma dziewczyna rację, bo skoro robimy sobie detoks, robimy detoks kiszek, że tak powiem, detoks skóry to czemu by nie włosów. No więc i ja zrobiłam swoim włosom detoks.

Detoks włosów po zimie


Mój pierwszy detoks był nieudany. Naczytałam się o tym jak to się oczyszcza włosy olejkami z solą lub fusami z kawy i durna, zupełnie nieprzemyślanie postanowiłam się zastosować. Efekt był taki, że mąż wyczesywał mi włosy ze dwie godziny gęstym grzebieniem takim dla ludzi z wszawicą! Nie wiem co mnie podkusiło żeby sobie na włosy wylać fusy z kawy i jeszcze tym masować łeb! Nie róbcie tego, nie polecam!
Następnym razem postanowiłam już nie być mentalną blondynką (przepraszam wszystkie blondynki) i kupiłam szampon oczyszczający. Tak, można kupić takie specjalne szampony do oczyszczania włosów. I to wam polecam, nie polecam absolutnie robienia jakichś durnych mieszanek domowych na włosy jeśli nie macie w tym doświadczenia. Szampon to szampon, umyjemy włosy i z dyńki, ze tak powiem ;)
Tak też zrobiłam drugim razem. Kupiłam szampon z żen-szeniem, który oczyszcza włosy i skalp. Genialny jest ten szampon! Pachnie prawdziwym żen-szeniem! (chociaż mój mąż twierdzi, że śmierdzi, ale chłopy się nie znajo! ;) ) Ale zapach to pikuś! Ten szampon oczarował mnie nie tylko działaniem, ale też tym, że w środku jest PRAWDZIWY KORZEŃ ŻEN-SZENIA! A to już naprawdę bardzo dużo mówi samo za siebie w sumie, jak genialny musi być skład tego szamponu, że nawet żen-szeń w tym szamponie żyje!!!



Podoba mi się zapach tego szamponu, bo to oznacza, że ten szampon nie ma w sobie perfum - czyli nie niszczy włosów. No i tak, po umyciu tym szamponem włosów, łupież zniknął od razu - to już wielki plus dla niego! Jeszcze żaden szampon nie usunął u mnie łupieżu po jednym zastosowaniu, także silny jest skurczybyk ;) Po drugie o tym, że jest to szampon oczyszczający przekonałam się praktycznie zaraz po umyciu włosów, bo za cholerę nie mogłam ich rozczesać, wkurzona zadzwoniłam do sklepu, w którym go kupiłam i powiedziałam o tym pani konsultantce i ta mi wszystko wytłumaczyła (cudowna istota, dziękuję za darmową poradę fryzjerską! ).
Otóż tak: szampony oczyszczające do włosów mają zwykle bardzo głębokie działanie, działają na skórę, ale też na włosy. Otwierają łuskę włosa i wnikają głęboko, żeby dogłębnie oczyścić. Dlatego po takim myciu oczyszczającym musimy nałożyć na włosy jakąś mega odżywkę. Odżywka musi nawilżać, odżywiać i zamykać łuskę włosa. Ja skusiłam się jakąś szaloną odżywkę z tłuszczem wężowym. Pani ze sklepu zapewniała mnie, że to jakiś hicior i że sprzedaje mi ta odżywkę tylko dlatego, że jestem ich klientką, a jak ktoś nie jest klientem to nie można kupić. I faktycznie nie mają tego na stronie, tylko na FB sprzedają w takiej specjalnej grupie. Także jakby ktoś chciał to piszcie do mnie (dietysekrety@wp.pl), to powiem jak to cudo zamówić. 



Odżywka bosko pachnie i pozostawia ten zapach na włosach (co jest dla mnie kolejnym zaskoczeniem!), poza tym świetnie regeneruje włosy, wygładza i nawilża. mam wrażenie, że te moje włosy są tak gładkie jak skóra węża, chociaż węża nie głaskałam, to nie wiem skąd mam takie wrażenie, haha! Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że dzięki niej zregenerowałam końcówki! A już myślałam, że będę musiała ścinać :)
Także detoks plus regeneracja włosów zaliczona!

A jak Wy moi drodzy przygotowujecie się na wiosnę? Robicie coś ze swoim ciałem, cerą, włosami? :)
Read More




piątek, 30 marca 2018

Jak nie przytyć w święta? Moich 10 sprawdzonych sposobów!

Jak nie przytyć w święta? Wbrew pozom nie jest to takie trudne. Wystarczy trochę samokontroli. Ja mam na to kilka sprawdzonych sposobów, którymi dzisiaj się z Wami podzielę.
Przyzna, że w moim przypadku nie będzie trudno, bo jestem na diecie bezglutenowej, ale moje zasady będą dotyczyły każdego, bez względu na to czy jest na diecie czy nie. Poznajcie moje sposoby na zachowanie figury podczas świątecznej uczty!

Aha i jeszcze jedno. Wbrew pozorom te święta są bardzo krótkie, więc nie martwcie się, dwa dni obżarstwa to nie tak długo ;) Dacie radę, trzymać linię! ;)

Jak nie przytyć w święta? Moich 10 sprawdzonych sposobów!



1. Zaczynaj dzień od szklanki wody z cytryną. Taki napój doskonale budzi twój metabolizm i pomaga oczyścić organizm.

2. Wypij przed posiłkiem szklankę wody, w ten sposób zjesz mniej. Nie musisz tego robić ostentacyjnie, żeby każdy widział, co to kogo obchodzi! Jeśli spędzasz święta w domu, szklankę ciepłej wody wypij w kuchni, by nikt nie zadawał miliona pytań. Jeśli natomiast święta spędzasz poza domem pij małymi łyczkami szklankę wody zanim zaczniesz jeść obiad czy śniadanko wielkanocne.

3. Unikaj pieczywa! Osoby, które są na diecie bezglutenowej (tak jak ja) mają łatwo, bo na codzień nie jedzą białych bułek,  które są pustymi kaloriami czy chleba. Jeśli jesz normalnie pieczywo, odpuść sobie jedzenie chleba przynajmniej w święta, zobaczysz, że lepiej się poczujesz :)

4. Wybieraj ze stołu te przysmaki, które mają mało kalorii. tak wiem, to nie jest łatwe, ale czy nie wspominałam, że zachowanie figury wymaga poświęceń? ;) Ja zawsze zanim sięgnę po coś do jedzenia wyobrażam sobie ile godzin czy dni będę musiała ćwiczyć, by to żarcie nie poszło mi w dupkę, tylko w cycki ;)

5. Staraj się nie jeść po 18.00. Co prawda w święta czasami siedzimy za stołem nawet do późnych godzin nocnych, ale kto powiedział, że masz jeść po nocach? Wystarczy twoje towarzystwo przy stole. Zaciśnij zęby i nie łap się już za jedzenie po 18.00.

W 42 dni straciła 11 cm w talii i 9 w biodrach


6. Postaraj się, by nie podjadać między posiłkami. To będzie mega trudne, zdaję sobie sprawę z tego, bo sama mam problem z podjadaniem. Zapowiedziałam sobie jednak, że mogę między posiłkami podjeść max. 3 kawałki. Za każdy dodatkowy kawałek, od którego nie będę się w stanie powstrzymać będę sobie wymierzać karę 10 minut ćwiczeń. Ponieważ nie przepadam za ćwiczeniami na pewno będę się tym razem pilnować! Haha! :)

7. Jeśli święta spędzasz w domu postaw na zdrowe potrawy z małą ilością tłuszczu, cukru i glutenu. Mówię ci to ja - ta, która z dnia na dzień przestała jeść gluten i laktozę, która w sumie też jest cukrem. To pozwoliło mi stracić dość szybko na wadze. Także polecam! :)

8. Wieczorem i rano szczotkuj ciało lub traktuj masażerem. Być może wyda ci się to głupie lub śmieszne, ale gdy przypomnisz sobie jak powstaje cellulit, nagle okazuje się, że to ma sens! Szczotkowanie ciała to jedna z ważniejszych rzeczy, jaką możesz zrobić chcąc uchronić się przed cellulitem.

9. Ja przed snem w okresie świątecznym bardzo intensywnie i często robię sobie body-wrapping. Dlaczego? Dlatego, że body-wrapping to zabieg, dzięki któremu można się pozbyć z ciała toksyn. Codziennie robię sobie peeling z kawy, potem nakładam na ciało koncentrat antycellulitowy i na koniec owijam się folią. Pod tą folią, pod którą siedzę około godziny, pocę się jak dzika świnka i dzięki temu pozbywam się z organizmu toksyn! :)
Polecam wieczorem przed spaniem: relaksuje, wygładza ciało, ujędrnia skórę i pomaga na cellulit jak nic! :)

10. Postaraj się codziennie o odrobinę ruchu.  Pogoda trochę się poprawiła, zdaje się, że wiosna idzie - nareszcie! - także codziennie po obiedzie spaceruj. Nie kładź się na kanapę po obfitym posiłku, tylko idź zrób obchód dookoła domu i spal trochę tych babeczek, ciasteczek, mazurków... :)

Wesołych Świąt Kochani! :)
Read More




poniedziałek, 26 marca 2018

Wielkanocne sałatki bez glutenu, bez laktozy - z grillowaną białą kiełbasą i z parowanym burakiem!

Wielkanocne sałaki - lubicie? Ja uwielbiam wszystkie sałatki, a ostatnio testuję sałatki, które zamierzam postawić na stół wielkanocny. Musi być kolorowo, musi być zdrowo i oczywiście bez glutenu i bez laktozy! :)
Jeśli lubicie takie zdrowe przepisy i sałatki z jajkami to zapraszam na dzisiejszego posta! :)

Wielkanocne sałaki - Sałatka z grillowaną białą kiełbasą


Sałatka wielkanocna

sałatka wielkanocna


Składniki:

Mix sałat
3 kawałki białej kiełbasy (u mnie bez glutenu i laktozy)
Pół papryki czerwonej
5 jajek ugotowanych na twardo
Szczypiorek
Sól, pieprz, majonez (opcjonalnie)

Kiełbasę kroimy w plasterki i grillujemy na patelni grillowej. Gdy wystygnie możemy przystąpić do przygotowywania sałatki. na talerzu układany najpierw mix sałat, później kiełbasę, następnie jajka i paprykę. Solimy, dodajemy pieprzu, dekorujemy majonezem i szczypiorkiem. 
Sałatka obłędna!
W takim wydaniu białej kiełbasy jeszcze nie jadłam. U mnie z białą kiełbasą był zawsze żurek i na tym koniec. Niestety w tym roku z żurku muszę zrezygnować, więc szukam innych pomysłów na białką kiełbasę. Jeśli też ją lubicie to zajrzyjcie na portal Netkobieta, tam widziałam ostatnio fajne przepisy na białą kiełbasę z różnymi sosami lub z ziołami. 


Wielkanocne sałaki - Sałatka z parowanym burakiem



Składniki:

Mix sałat
Jeden średni burak parowany (może być też pieczony)
4 jajka gotowane na twaro
Pęczek rzodkiewki
Owczy ser feta 
Szczypiorek
Sos francuski vinegret

Buraka parowanego ja kupuję na targu, ale można go samodzielnie przygotować. Albo gotujemy buraka w skórce na parze albo zawijamy w folię aluminiową i pieczemy około 30 minut. Gdy burak ostygnie kroimy go w plasterki lub w słupki. Mix sałat wysypujemy na talerz, na nich układamy bukaczki, potem jajka pokrojone na ćwiartki, ser feta, rzodkiewkę. Sałatkę polewamy sosem vinegret i posypujemy szczypiorkiem.
Ta sałatka ma bardzo ciekawy smak. Nawet mój mąż, który jest typowym mięsożercą i nie przepada za burakami, brał trzy dokładki! Także niezła rekomendacja.
TUTAJ macie jeszcze jedną fajną sałatkę z czerwonym burakiem. 

Te dwie sałatki na pewno staną na moim Wielkanocnym stole, a wy jakie sałatki zamierzacie zrobić na święta? :)

W końcu znalazła skuteczny sposób na cellulit!

Ps. Kto zauważył mistrza drugiego planu, łapka w górę? ;)
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML