19:49

Trzy domowe przyprawy, które musisz zrobić sama!

Trzy domowe przyprawy, które musisz zrobić sama!
Dziś mnie naszło na przyprawy. Ciekawa jestem czy kupujecie gotowe mieszanki czy improwizujecie? Ja rzadko kupuję gotowe mieszanki, staram się dodawać do potraw pojedyncze przyprawy i szukać swojego smaku, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Z gotowymi przyprawami jest tak, że nie da się nimi zepsuć smaku dania. Wystarczy wsypać odpowiednią ilość i tyle. Z improwizacją natomiast różnie to u mnie bywa. Często niestety jest tak, że gdy bardzo się staram to zawsze coś spieprzę! 

Ponieważ od pewnego czasu stałam się strasznie wybredna jeśli chodzi o jedzenie, praktycznie wszystko przygotowuję w domu sama. Piekę chleb, mięso, robię pasty na kanapki, paprykarze... cuda wianki. Na moje nieszczęście przepisy mam w głowie. No bo jak się piecze dwa razy w tygodniu chleb, albo mięso to już człowiek zna proporcje. Na codzeń robię to wszystko spontanicznie, odruchowo, bezmyślnie i wychodzi. Gdy mamy mieć gości -  ręce zaczynają się trząść coś się za długo wypiecze, coś się za krótko wysmaży, albo za dużo sypnie i koniec. Dlatego gdy mamy mieć gości częściej korzystam z gotowych np. przypraw, żeby nie przesolić, przepieprzyć...itd.

Czosnek niedźwiedzi na detoks i odchudzanie!

Z drugiej jednak strony - nie jem glutenu - w przyprawach natomiast ten gluten dość często jest przemycany. Dlatego wymyśliłam sobie, że zamiast kupować gotowe mieszanki przypraw niewiadomego pochodzenia, zrobię swoje domowe przyprawy. Znalazłam trzy fajne przepisy i tymi przepisami chcę się z wami dzisiaj podzielić. 

Trzy domowe przyprawy, które musisz zrobić sama!


domowe przyprawy


Jakich przypraw najczęściej używacie? Ja jeśli już używam gotowych mieszanek to przyprawę do kurczaka, przyprawę do gyrosa i przyprawę do pizzy. Z resztą sobie jakoś radzę :)

Przyprawa do kurczaka



1 łyżka stołowa mielonego imbiru
1 łyżka stołowa białego pieprzu
2 łyżki stołowe aromatu cytrynowego
1 łyżka stołowa papryki słodkiej
1 łyżka stołowa soli
2 łyżki stołowe czarnego pieprzu
1 łyżka stołowa chilli

Przyprawa curry



1 łyżka stołowa kolendry
1 łyżka stołowa imbiru
1 łyżka stołowa gorczycy w proszku
1 łyżka stołowa kminku
1 łyżka stołowa czarnego pieprzu
1/2 łyżki stołowej chilli
1/2 łyżki stołowej cynamonu
szczypta czosnku w proszku
szczypta kardamonu i soli

Przyprawa do pizzy



2 łyżeczki bazylii
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka rozmarynu
1/2 łyżeczki tymianku
2 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka soli

Pamiętajcie o tym, by każdą z tych przypraw dokładnie wymieszać i trzymać w szczelnie zamykanym pojemniku, by nie przeszły wilgocią. 

Przepisy te pochodzą z książki, do której często ostatnio zaglądam - Ziołolecznictwo Ojców Boniftratrów, którą zresztą każdemu polecam, oprócz takich fajnych przepisów jest tam mnóstwo cennych rad na to jak poradzić sobie z różnymi dolegliwościami z pomocą ziół.


Jak wam się podobają takie mieszanki?
Zrobicie? ;)

10:30

10 zdrowotnych właściwości malin

10 zdrowotnych właściwości malin
Jedliście już maliny?

Ja miałam okazję wczoraj pierwszy raz spróbować, ehhh niebo w gębie! Uwielbiam maliny! Moje dzieci też. Niestety maliny podobnie jak inne owoce i warzywa w tym roku są strasznie drogie. Cóż, nic na to nie poradzimy, nie będziemy się może objadać wiadrami, ale zachęcam do podjadania, bo maliny są sezonowe, a sezon na nie trwa krótko. Jedzenie malin niesie za sobą mnóstwo korzyści zdrowotnych. Ja znam aż 10 powodów dla których warto sięgać po maliny i o tym chciałam wam dzisiaj napisać.

10 zdrowotnych właściwości malin

10 zdrowotnych właściwości malin


1. Zawierają mnóstwo antyoksydantów, witamin i minerałów, które wzmacniają nasz układ odpornościowy, chronią nas przed przedwczesnym starzeniem i nowotworami.

2. Skoro już mowa o nowotworach, w malinach znajduje się kwas elagowy – to taka substancja, która chroni nasze komórki przed rakiem.

3. Maliny mają działanie przeciwzapalne, to dlatego poleca się zimą picie soku malinowego i jedzenie konfitury z malin. Gdy tylko bierze nas przeziębienie koniecznie sięgajmy po maliny!

4. Oprócz wzmacniania odporności maliny mają działanie napotne, czyli rozgrzewają organizm i powodują, że poprzez to wydalamy z organizmu toksyny.

5. Maliny regulują poziom cukru we krwi. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy się odchudzają!

6. W 100 g malin jest tylko 52 kalorie – więc można jeść maliny garściami! Na diecie sa idealna przekąską.



7. Zawierają mnóstwo błonnika i pomagają przyspieszyć metabolizm.

8. Czytałam kiedyś, że olej z pestek malin jest świetnym naturalnym filtrem UV.

9. Maliny obniżają ciśnienie krwi, wzmacniają serce, mają działanie przeciwmiażdżycowe.

10. Zawierają mnóstwo potasu, miedzi i żelaza, dzięki temu wspomagają leczenie anemii, wpływają pozytywnie na gospodarkę wodno-elektrolitową. Są polecane szczególnie osobom, które mają problemy z nerkami i woreczkiem żółciowym.

Objadajcie się więc malinami ile wlezie!
Jedzcie na surowo, dodawajcie do lodów, ciast.

Ja w tym roku będę robić nalewkę z malin według takiego przepisu, może się komuś przyda:

10 zdrowotnych właściwości malin


1 kg malin,
0,5 l spirytusu (60% lub 96%),
około 0,4 litra miodu (w zależności od słodkości malin i upodobań

Maliny umieszczamy w słoiku zalewamy płynnym miodem. Odstawiamy w ciemne miejsce na tydzień. Po tygodniu zalewamy spirytusem i znowu odstawiamy na tydzień. Po kolejnym tygodniu odcedzamy owoce, a nalewkę zlewamy do butelek. Nalewkę najlepiej odstawić do piwniczki na minimum kilka tygodni. Wiadomo, że im dłużej postoi, tym lepsza. Ja otwieram butelkę nie wcześniej jak po 3 miesiącach.


Oprócz jedzenia malin, picia soczków tudzież nalewek malinowych polecam też używanie malin jako naturalnych kosmetyków. Wystarczy zgnieść 3-4 maliny (choćby w dłoniach) i wetrzeć w skórę. Kwasy owocowe zawarte w malinach pomogą wygładzić i rozjaśnić cerę. Fajnie jest tez do malin dodać, np. łyżkę jogurtu naturalnego. Jogurt jeszcze dodatkowo wzmocni działanie tych owoców.

Lubicie maliny?
Macie jakieś fajne przepisy z malinami w roli głównej?

Jeśli lubisz domowe przepisy, to zachęcam do zajrzenia do tej książki z przepisami na najlepsze nalewki i wina lecznicze.

11:46

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym - PRZEPIS

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym - PRZEPIS
Dawno nie dodawałam żadnego przepisu, czas to nadrobić. Co robicie na obiad jak nie macie żadnego konkretnego pomysłu? Improwizujecie? Bo ja tak! Czasami z tego fajne dania wychodzą :)
Mistrzynią kuchni nie jestem, więc jak już coś wymyśle, muszę sobie zapisać, bo za kilka dni zapomnę co gotowałam, dlatego wczorajszy obiad zapisuję w moim przepiśniku i na blogu.


Wczoraj była niedziela wolna od handlu. Wszystkie sklepy pozamykane, a ja zapomniałam, że w lodówce pustka. Co tu zrobić na obiad? Zajrzałam do zamrażalnika, zajrzałam do szafki w których trzymam kaszę i ryż i wymyśliłam!

Pieczona ryba z warzywami w sosie szpinakowym!


Brzmi nieźle co? ;)

Smakuje też bardzo fajnie, ostrzegam! Znikała tak szybko z talerzy, że nie zdążyłam dobrych zdjęć zrobić, mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym


Do zrobienia tej rybki potrzeba:

Opakowanie mrożonej ryby - u mnie mintaj
dwa woreczki ryżu
jeden woreczek kaszy jaglanej
mieszanka warzyw mrożonych (u mnie chińska)
dwie garści szpinaku
sól, pieprz
2 łyżki sosu sojowego
łyżka masła
3/4 szklanki mleka 
łyżka mąki kukurydzianej

Woreczki z kaszą i ryżem, rozcinam, wrzucam na gotującą się wodę. Nie mam zwyczaju gotować w tych foliówkach, ale jak ktoś lubi, to może gotować ryż w worku, nie ma to znaczenia w sumie, ważne żeby było ugotowane. Jeśli gotujecie tak jak ja, kaszę i ryż bez folii to po kilku minutach wrzucamy warzywa . Gdy ryż z kaszą dojdą, warzywa zmiękną wyłączamy palnik. Solimy, dodajemy pieprzu i układamy w brytfannie. Na wierzch kładziemy surową rybę. Solimy, pieprzymy, wkładamy do piekarnika na jakieś 15-20 minut, temperatura 180 stopni. 

W tym czasie przygotowujemy sos ze szpinaku:

Na patelni rozpuszczamy masło dodajemy 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę oraz szpinak. Czekamy chwilkę, aż szpinak zmięknie. Dolewamy mleko, smażymy chwilę, wsypujemy mąkę do zagęszczenia sosu. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Na talerz najpierw nakładamy pieczoną rybę, potem polewamy sosem szpinakowym.

U mnie w domu rybę jada się często, bo wszyscy ją bardzo lubimy. Przyznam, że zapach i aromat jest tak cudowny, że nałożyłam na talerz i od razu zaczęłam jeść. Zanim się zorientowałam, ze hmmm, dobre, muszę zrobić zdjęcie i wam pokazać co wymyśliłam w brytfance niewiele zostało.

Pieczona ryba w warzywami w sosie szpinakowym

Tak więc jak widzicie, nawet gdy w lodówce pustka, można wyczarować fajne i pyszne danie.

Moja kuzynka wychodzi z założenia, że jak w domu nie ma co jeść, to trzeba iść do fast-fooda. A W ŻYCIU! Jak nie ma co jeść - improwizujemy!

Na koniec chciałam wam jeszcze przypomnieć mój ostatni artykuł, w którym radzę jak zabrać ze sobą na urlop mała siłownię, która zmieści się właściwie w kieszeni kurtki ;)




22:31

Własna siłownia w kieszeni, czyli jak nie rezygnować z ćwiczeń nawet podczas urlopu!

Własna siłownia w kieszeni, czyli jak nie rezygnować z ćwiczeń nawet podczas urlopu!
Rezygnujesz z aktywności na urlopie? Nie rób tego! Ostatnio pisałam o tym co zrobić, żeby nie przytyć na urlopie, dziś chciałam wrócić znowu do tematu urlopowania, w końcu to temat na czasie! :)
Ludzie na urlopie spędzają czas w różny sposób. Są tacy, którzy lubią aktywnie odpoczywać np. chodząc po górach, jeżdżąc na rowerze. Są też tacy, którzy lubią leniuchować na leżakach. Czasami podczas urlopu dajemy sobie "wolne" od ćwiczeń, albo rezygnujemy z codziennej aktywności, bo zmusza nas do tego sytuacja (np. jedziemy w takie miejsce, w którym nie ma siłowni, bieżni rowerka). No, różnie to w życiu bywa. Niby tydzień czy dwa bez ruchu nas nie zabije, ale też nas nie wzmocni! Szczególnie jeśli jesteśmy w trakcie wyzwania, albo kuracji odchudzającej. Nie warto w takim przypadku rezygnować lub zmieniać plany. 

Są różne sposoby na to, by nie było konieczności rezygnowania z ćwiczeń. Jeśli chodzisz na siłownię, a wyjeżdżasz w miejsce, w którym siłowni nie ma, możesz sobie tą siłownię zastąpić np. jazdą na rowerze albo zabrać ze sobą akcesoria, które pomogą ci w codziennych ćwiczeniach. Przygotowałam dzisiaj dla was trzy fajne propozycje na zabranie sprzętu do ćwiczeń, który zajmuje naprawdę bardzo mało miejsca, a z którym ćwiczenia są mega fajne. Bierzemy własną siłownię do kieszeni i hajda na urlop!

Własna siłownia w kieszeni, czyli trzy akcesoria, które zabierzesz ze sobą na urlop




Ekspander to taśma zakończona uchwytami. Połączenie uchwytów z taśmą za pomocą klamer zapewnia łatwą i szybką regulację oraz mocne trzymanie taśmy. Dzięki takiemu rozwiązaniu można w prosty sposób dopasować ekspander do różnych zastosowań oraz do indywidualnych wymiarów ćwiczącego. Taśma o długości 200 cm jest bardzo uniwersalna, sprawdzi się w wielu różnych rodzajach ćwiczeń. Dzięki niemu wzmocnimy wszystkie partie ciała. Ekspander z łatwością zastąpi większość przyrządów, na których ćwiczysz w siłowni.

A co najważniejsze, zajmuje naprawdę minimum miejsca, więc zmieści się chociażby w kieszeni. Można go bez przeszkód zabrać ze sobą na wycieczkę, urlop, wszędzie gdzie tylko chcesz. 




Guma do ćwiczeń to kolejne akcesorium, które zmieści się w kieszeni i pomoże ci trenować w każdym miejscu na świecie o każdej porze! Na stronie trainingshowroom można kupić fajny zestaw trzech gum. Gumy mają różną elastyczność, dzięki czemu można je wykorzystywać do różnych ćwiczeń. Gumy treningowe wykorzystujemy do ćwiczeń mięśni ramion, brzucha, pleców, nóg. 



I mój osobisty faworyt - skakanka z obciążeniem! Do tej pory myślałam, że nie ma nic lepszego jak skakanka z licznikiem, a jednak okazuje się, że skakanka z obciążeniem to prawdziwy HIT! Co prawda taka skakanka niejedną kieszeń by urwała, szczególnie jeśli wybierzemy skakankę z dużym obciążeniem np. 2 kg, ale i tak uważam, że warto ją zabrać ze sobą na urlop. Dzięki skakance można robić trening interwałowy, szybkościowy, aerobowy. Skakanka pomaga w spalaniu tłuszczu, zwiększa koordynację i kondycję. Jeśli zaczynacie dopiero swoją przygodę ze skakanką polecam wybrać skakankę bez obciążenia i stopniowo je zwiększać ;) To chyba oczywiste było ;)

Jak wam się podobają moje propozycje na własną siłownię w kieszeni ;)

Macie jeszcze jakieś inne pomysły?

A może jednak rezygnujecie z aktywności podczas urlopu?


12:03

Jak nie przytyć na urlopie - 5 najlepszych sposobów

Jak nie przytyć na urlopie - 5 najlepszych sposobów
Do mojego urlopu zostało już niewiele, powoli odliczam dni i już zacieram rączki. W tym roku po raz pierwszy rodzinnie - góry. Ze względu na mojego męża, który ostatnimi czasy (no właściwie to przez ostatnie 4 lata) marudził co roku, że "znoooowu plaża". Niestety jak się ma małe dzieci to taka jest prawda, że najlepiej sprawdza się plaża. Posadzisz dziecko na piasku, dasz wiaderko, grabki, a sama leżysz na leżaczku i delektujesz się słońcem. Ja tak najlepiej odpoczywam. Tak wyglądały nasze ostatnie wakacje, przed ostatnie i przed, przed ostatnie... W tym roku jednak mąż się zbuntował i stanowczo powiedział "jedziemy w góry i koniec!". Cóż, dzieciaki już trochę większe, nie miałam wyjścia i zgodziłam się. Czuję, że nie będę żałować, bo w sumie to sama dawno nie byłam w górach, a chętnie bym coś pozwiedzała. Jak nasza młodsza córa będzie marudzić, tata weźmie na "barana" i dalej w drogę!

Jak nie przytyć na urlopie 




Przez ostatnie lata wylegiwaliśmy się na plaży. Mimo tego, że wchodziło się do wody popływać, były też zabawy z dziećmi, nie brakowało nam ruchu, po powrocie do domu na wadze było kilka kilogramów więcej. W tym roku postanowiłam bardziej się pilnować i zrobić sobie spis rad, które pomogą mi utrzymać wagę.

Na początek wypisałam sobie przez co rośnie oponka na urlopie:

- brak lub mało ruchu
- jedzenie byle czego
- picie słodkich napojów gazowanych (cola, piwo smakowe)
- brak kontroli nad jedzeniem i piciem (podjadane co chwilę)
- jedzenie i picie do późnych godzin nocnych (wieczorny grill)
- jedzenie w dziwnych miejscach fast-foody




Jak widać z moich obserwacji wynika, że głównie jedliśmy i robiliśmy to źle. No nie jest to odkrycie na miarę Kolumba, bo wiadomo, że tyje się od jedzenia częstego, niepahamowanego, śmieciowego. Nawet dużo ruchu nie było w stanie spalić tych wszystkich kalorii. Odżywiając się tak, wystarczy dwa tygodnie by przybrać kilka kilogramów. Co zrobić, by w tym roku nie popełnić tego samego błędu? Oto co sobie wymyśliłam!

5 moich najlepszych sposobów




W tym roku tak jak pisałam jedziemy w góry, więc jest szansa, ze mało będzie leżakowania na kocyku, ale to nie znaczy, że na takim urlopie nie można się utuczyć. Dlatego postanowiłam, że posiłki będę przygotowywać sama, będę bardzo zwracać uwagę na to co jemy i gdzie jemy oraz pijemy. Nie będziemy kupować niczego pod wpływem kaprysu (np. lody czy chipsy co godzinę!) i nie będziemy jadać na szlaku, a na pewno nie fast-foody, bo to one dostarczają najwięcej pustych kalorii! A teraz moich 5 rad, krótko zwięźle i na temat!

1. Posiłki w miarę możliwości będę przygotowywać sama. Śniadania i kolacje na kwaterze -wiadomo, jeśli zaś chodzi o jedzenie w trasie to najlepiej brać ze sobą kanapki, jakieś zdrowe przekąski typu warzywa, owoce, dla dzieci zwykłe krakersy, paluszki - wszystko - byle nie chipsy i frytki w budkach na trasie. Na szczęście ja nie jem glutenu to takie przekąski odpadają, ale jak pamiętam w zeszłym roku rekompensowałam sobie to bardzo frytkami - w tym roku mówię dość!

2. Do picia tylko woda! Żadnych słodzonych soków, lemoniad, gazowanych słodkich napojów! Jeśli sama woda nie wystarcza (bo marudy marudzą, że bez smaku) wrzucamy do niej owoce - jagody, cytrynę, kawałek arbuza... jakikolwiek owoc, który nada fajnego smaku wodzie.

3. Jeśli posiłki na trasie (bo nie oszukujmy się czasem chce się coś ciepłego), to tylko regionalne! Np. zupy! W górach jest przecież słynna kwaśnica! A w innych miejscach też na pewno jakieś potrawy regionalne mają, to lepsze niż kebaby, frytki czy hamburgery. Tym bardziej, że w takich budkach raczej ani frytki ani hamburger nie jest dobrej jakości.


4. Chęć zjedzenia słodyczy najlepiej wypełnić np. kanapką z masłem orzechowym. Czyli pieczywo chrupkie smarujemy masłem orzechowym i gotowe! Smaczna, sycąca i naprawdę fajna przekąska. Takie małe słoiczki masła orzechowego widziałam niedawno w Biedronce, zmieszczą się bez problemu w każdym plecaku razem z opakowaniem chrupkiego lub ryżowego pieczywa.

5. Koniec z codziennym grilowaniem! Tak wiem, grilowanie jest fajne, ale jedzenie codziennie przed snem karkówki, kiełbasy boczku... na pewno nie pomoże nam w utrzymaniu dobrej wagi. Zamiast tego proponuję sałatki! Mix sałat, pomidorki koktajlowe i mozarella w kuleczkach polana pysznym sosem - taki przykład, bo pomysłów może być przecież wiele!

Co myślicie o moich sposobach?

Macie może jakieś swoje sprawdzone rady na to jak na urlopie nie przybierać na wadze?





13:43

Zalety cateringu, czy jak przekonać męża, że nie gotuję na komunię!

Zalety cateringu, czy jak przekonać męża, że nie gotuję na komunię!
W ostatni weekend byłam na imprezie z okazji 10 rocznicy ślubu mojej koleżanki. Impreza była bardzo wykwintna, w ekskluzywnym hotelu, z animatorem dla dzieci. Byliśmy tam całą rodziną, wszyscy zachwyceni. My z pysznego jedzenia i obsługi, dzieci z przesympatycznej pani, która się z nimi bawiła. Po tej imprezie nagle nas olśniło, że za rok nasz starsza córa ma komunię. Naszła mnie ogromna ochota na zrobienie komunii właśnie w tym lokalu. Niewiele myśląc zadzwoniłam do menedżerki, by zarezerwować miejsce. Po krótkiej rozmowie i poznaniu cennika odechciało mi się.

- Nie wiem czego się spodziewałaś – skwitował z głupim uśmieszkiem mój mąż – przecież wiadomo, że takie imprezy kosztują tyle co małe wesele. Komunię zrobimy w domu. Jesteś przecież świetną kucharką!

Nie chcielibyście zobaczyć mojej miny wtedy. Nie chcecie też wiedzieć, jakim spojrzeniem zabiłam męża po tych słowach.

TAK!!
O niczym innym nie marzę jak stać dwa dni w garach, a potem zamiast być z córką w tym ważnym dla niej dniu, robić za służącą, kelnerkę, pomywaczkę i kucharkę… przynieś, wynieś, pozamiataj!

OOOoooo na pewno!

Jeśli komunię zrobimy w domu, tak jak twierdzi mój mąż, to nikt nie będzie stał przy garach tylko zwyczajnie zamówię dobry catering! Tak wymyśliłam i tak będzie! Teraz nie pozostało mi nic innego jak przekonać męża, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla wszystkich.

Wypisałam sobie zalety cateringu, które świadczą o jego wyższości nad staniem przy garach lub zamawianiem sali wraz z obsługą.

Źródło: Cateringowy.com


1. Nie musimy stać przy garach. To chyba największa zaleta. Pomyśleć, że jeszcze zanim zaczniemy gotować trzeba znaleźć jakieś fajne przepisy, potem pojechać na zakupy… to naprawdę ogromna oszczędność czasu i energii.

2. Catering zawsze się uda, a nasze domowe ciasto czy mięsko może się przesolić, przypalić… także wybierając catering nie musimy się martwić, że coś nam nie wyjdzie. Nie wiem jak u was u mnie często jest tak, że jak się staram żeby wyszło dobrze, to zawsze coś się przypali, przedobrzy i potem mam stresa.

3. Catering często wychodzi taniej niż gotowanie w domu. TAK! Policzmy sobie wyjeżdżoną benzynę jeśli jeździmy po kilku sklepach w poszukiwaniu wszystkich składników do zrobienia konkretnego przepisu, zużytą energię do zrobienia jedzonka, a do tego koszt produktów. 

4. Dzięki cateringowi nie trzeba martwić się, że coś nieładnie wygląda na stole, wystarczy przygotowane dania postawić na stół, rozpakować i gotowe. Dania z cateringu są też zazwyczaj tak przygotowane, że zupy są zawsze ciepłe, a ciepłych dań nie musimy podgrzewać (bo stoją nad podgrzewaczami)!
5. Catering pozwoli nam mieć na stole wszystko co sobie tylko wymyślimy! Nie musimy się martwić, że nie umiemy np. przygotowywać krewetek, a chcemy uraczyć nimi gości. 

6. Wybierając catering mamy mniej zmywania! Tylko talerze i sztućce! Nie musimy więc ogarniać sterty garów.

7. W przypadku komunii catering sprawdza się jeszcze lepiej, bo wiadomo, że najpierw jest ceremonia w kościele, a potem przyjęcie w domu. Pamiętam jak to było, gdy ja byłam mała. Moja mama wraz z babcią i ciocią zostały w domu, nakrywały stoły, szykowały jedzenie, tak by na przyjście gości wszystko było ciepłe. Ehh gdyby wtedy dało się zamówić catering moja mama nie musiałaby biegać cały dzień w fartuszku, tylko usiadłaby jak dama przy stole i delektowała się jedzeniem.

8. Catering zdecydowanie bardziej się opłaca niż wynajmowanie sali.

Myślicie, że tych 8 powodów przekona mojego męża do cateringu? Mam nadzieję, że tak! :)

Zrobiłam już nawet mały „risercz” i znalazłam fajną stronkę – Masters Catering. Z tego co widzę na ich stronie https://cateringowy.com/catering-na-komunie/, mają bardzo bogata ofertę na właściwie każdą okazję. Jeśli zamówione dania wyglądają tak jak te na zdjęciach i smakują tak jak wyglądają to jestem już w nich zakochana! 


08:36

Bez niego nie przetrwasz lata!

Bez niego nie przetrwasz lata!


Mam go zawsze w kosmetyczce.
Używam dwa-trzy razy w tygodniu regularnie.
Uwielbiam, gdy po nim moja skóra staję się gładka i jędrna.
Nie wyobrażam sobie, by go zabrakło.

Wiesz o czym mówię?
W takim razie zgaduj dalej!

Nie ujędrnisz bez niego skóry.
Nie usuniesz cellulitu jeśli nie będziesz go stosować.
Jest niezbędny do wygładzenia skóry na całym ciele!
To twój MUST HAVE! Nie może ci go zabraknąć NIGDY! A na pewno latem!

Już wiesz o czym piszę, prawda? :)

PEELING! Moja droga PEELING! Bez niego ani rusz!
Dlaczego?

Zaraz podam ci 10 powodów dla których w twojej kosmetyczce nie może zabraknąć peelingu.



1. Peeling usuwa martwy naskórek. Nie wiem czy wiesz, ale skóra człowieka podobnie jak skóra węża "rośnie", dlatego musimy ją regularnie zmieniać. Może nie tak spektakularnie jak wąż, ale warto jednak pomóc skórze i złuszczać ją mechanicznie. Uczucie miękkości i świeżości po peelingu jest niesamowite! (no przynajmniej dla mnie)

2. Peeling doskonale oczyszcza skórę. Żadne płatki kosmetyczne, mleczka, toniki nie zrobią tego lepiej! Dzięki peelingowi możemy dobrze oczyścić skórę z brudu, potu i nadmiaru sebum.

3. Peeling odmładza! Jeśli twoja skóra wygląda na zmęczoną, matową, szarą to znak, że potrzebujesz peelingu! Nie czekaj tylko masuj i złuszczaj! Efekty zobaczysz od razu! Gwarantuję!

4. Peeling ujędrnia i poprawia ukrwienie. Jeśli masz problemy z ciśnieniem, krążeniem, nie ma lepszej metody jak zafundować sobie peeling całego ciała! Poważnie! Wiem co mówię, bo sama tak robię :)

5. Chcesz się pozbyć cellulitu, czyli podskórnej tkanki tłuszczowej? Peeling pomoże usunąć zgrubienia, ujędrnić skórę, wygładzić. Po peelingu dobrze jest nałożyć na skórę kosmetyk ujędrniający, który ma doskonale przygotowany naskórek (otworzone pory) i dzięki temu lepiej działa.

6. Peeling twarzy pomaga walczyć z błyszczeniem, wygładza naskórek, pomaga w wybielaniu skóry. Jeśli macie problemy z cerą koniecznie róbcie peeling przynajmniej raz w tygodniu!

7. Peelingując skórę łatwiej będzie pozbyć się np. blizn, rozstępów. 

8. Masz problem z wrastającymi włoskami? Zrób peeling przed depilacją! Nie dość, że depilacja łatwiej pójdzie i będzie mniej bolesna, to jeszcze skóra wygładzi się i będzie mega miła w dotyku. Ja regularnie depilują skórę i nie umiem już tego robić bez peelingu. 

9. Peeling odmładza! Nic dziwnego, dzięki niemu przecież nie dość , że poprawiamy ukrwienie, poprawiamy gładkość skóry to jeszcze usuwamy ze skóry wszystko to co blokuje pory, a zblokowane pory to niedotleniona skóra, która szybciej jest starzeje.

10. Jeśli chcesz się szybciej opalić to też radzę robić peeling. Oczywiście nie chwilę przed wyjściem na słońce. Ja robię dzień wcześniej, ale bez tego ani rusz!

No i jak? Masz jeszcze jakieś wątpliwości co do tego, że peeling jest najbardziej niezbędnym kosmetykiem w twojej kosmetyczce? Zdziwiłabym się jakbyś odpowiedziała TAK! ;)

A na koniec prawdziwa bomba! 
Zaraz podam ci adres sklepu gdzie masz największy wybór peelingów.

TA DAAAAM - Zapraszam do ELNINO PARFUM - jak peelingi to tylko tutaj. Zresztą nie tylko peelingi warte są uwagi, w tym sklepie jest tak bogaty asortyment, że znajdziesz tam jeszcze niejedną perełkę.

Jeśli chodzi zaś o peeling, to ja osobiście polecam ten zestaw:

Collistar

Collistar to marka, która produkuje jedne z najlepszych peelingów jakie kiedykolwiek miałam i mogę ją polecić z czystym sercem (możecie sprawdzić jej notowania na Wizażu - jest bardzo wysoko oceniania). Ten peeling, który proponuję wam byście wypróbowały to nie jest zwykły kremik z drobinkami, to ekskluzywny produkt, który nie podrażni skóry, nie zetrze naskórka niczym papier ścierny. Peeling Collistar pomoże doprowadzić skórę do najwyższego poziomu gładkości i nawilżenia. A teraz jest świetna okazja do zakupu, bo ten zestaw serum wyszczuplające wraz z peelingiem  w Sklepie Elnino są bardzo fajnej cenie. 

16:30

5 powodów dla których warto jeść rabarbar!

5 powodów dla których warto jeść rabarbar!


Sezon na rabarbar już dawno rozpoczęty, a ty jadłaś już ciasto z rabarbarem albo piłaś kompot rabarbarowy?
Jeśli do tej pory nie jadałaś rabarbaru to postaram się Ciebie zachęcić, bo uwierz mi, że warto jeść rabarbar, szczególnie, że sezon rabarbarowy potrwa już niedługo (w lipcu koniec!).

Rabarbar to roślina wieloletnia znana ze swojego wyraźnego smaku i żywych kolorów. Dawniej roślina ta była używana w wielu formach tradycyjnej medycyny, ale z czasem stała się popularnym składnikiem szerokiej gamy deserów, w tym ciast, chipsów i ciast.

Rabarbar wygląda podobnie jak podobnie jak seler naciowy, tyle że jest czerwony. Sezon na rabarbar trwa zwykle od kwietnia do czerwca. Jednak łodygi i kwiaty są jedynymi jadalnymi częściami tej  rośliny.


Rabarbar sam w sobie jest bardzo kwaśny, więc jeśli chciałabyś go zjeść na surowo to musisz go dobrze obtoczyć w cukrze albo wymieszać z jakimiś bardzo słodkimi owocami. 

A teraz 5 powodów dla których warto jeść rabarbar! Nie pożałujesz! Zapewniam!

5 powodów dla których warto jeść rabarbar


1. Ułatwia trawienie

Rabarbar zawiera mnóstwo błonnika, dlatego dodawanie go do ciast, kompotów, deserów ułatwi nam trawienie. 

2. Wzmacnia kości, chroni przed osteoporozą

Rabarbar chroni przed osteoporozą, a wszystko za sprawą witaminy K, której w rabarbarze jest potężna dawka! To świetna wiadomość dla wszystkich tych, którzy mają słabe kości i chcieliby je wzmocnić. Szklaneczka kompociku do obiadu i niedobory witaminowe uzupełnione! ;)

3. Chroni przed starzeniem i nowotworami

Rabarbar to prawdziwe bogactwo przeciwutleniaczy, a te jak wiadomo są naszą tarczą obronna przed wolnymi rodnikami. Czytałam, że regularne jedzenie rabarbaru pomaga organizmowi walczyć ze stanami zapalnymi w organizmie. Nie wiem ja wy, ja w to wierzę i wsuwam rabarbar garściami, póki jeszcze jest!

4. Łagodzi zaparcia

Jedzenie rabarbaru ma pozytywny wpływ na problemy jelitowe. Zdziwilibyście się jak można przygotować rabarbar, by własnie tak działał. Z rabarbaru w warunkach domowych można robić ekstrakt, proszek, nawlekę, które to doskonale wspomagają leczenie wyżej wymienionych dolegliwości. Zamiast więc kupować farmaceutyki róbmy swoje domowe lekarstwa z naturalnych składników.

5. Poprawia wygląd skóry, dobrze wpływa na wzrok

Chińczycy wierzą, że rabarbar działa cudownie na skórę i na wzrok. Wierzycie? Ja już kilka razy uwierzyłam w chińską medycynę i nie zawiodłam się.

No dobra, ale mu tu gadu gadu, a ja pewnie narobiłam wam smaka na jakieś rabarbarowe przepisy. Dlatego żeby nie było zaraz marudzenia w komentarzach podam wam dwa fajne przepisy (wygrzebane z netu w zeszłym roku), które naprawdę warto wypróbować!

Rabarbar - nalewka



Składniki:
1/2 kg rabarbaru (wybierajcie czerwony)
1/2 litra wódki lub spirytusu nalewkowego (60%)
1/4 szklanki cukru
sok z 1/2 cytryny

Rabarbar kroimy na drobniejsze części zasypujemy cukrem i odstawiamy na jeden dzień. Pamiętajmy, by rabarbaru nie obierać, bo skórka rabarbaru ma sporo witamin. Następnego dnia wlewamy do rabarbaru wódkę lub spirytus i odstawiamy tym razem na około 2 miesiące w ciepłe miejsce. Po tym czasie odcedzamy i gotowe!

Warzywa i owoce, które psują się w lodówce, będziesz zaskoczony!


Taka nalewka nadaje się niemal od razu do picia, ale wiadomo im starsza tym lepsza! ;)
Przepis pochodzi ze strony Kuchnia w formie.

Rabarbar - chutney



Składniki: 
1/2 kg rabarbaru
2 cebule
niepełna szklanka cukru brązowego
1 szkl. octu jabłkowego
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki startego na tarce świeżego imbiru
odrobina chili

Rabarbar i cebulę obrać, pokroić w drobniejsze kawałki, wsypać do garnuszka podgrzewać na małym ogniu. Gdy zaczną się rozpadać i mięknąć, dodać pozostałe składniki. Smażyć aż uzyskamy konsystencję sosu. Chutney przekładamy do słoiczka i pasteryzujemy. Idealny do mięs i serów.

Przepis pochodzi ze strony Tygodnik Poradnik Rolniczy



14:30

10 zdrowotnych właściwości truskawek!

10 zdrowotnych właściwości truskawek!
Jedliście już truskawki? Ja jem codziennie. Chociaż ich cena jeszcze trochę odstrasza, chociaż czasem zdarzają się mega kwaśne, albo wręcz bez smaku, to jest przynajmniej 10 powodów, by jeść truskawki. Zaraz się dowiecie jakie to powody! :)

10 powodów, by jeść truskawki!


truskawki
fot. flikr


1. Truskawki mają mało kalorii (8 truskawek to około 50 kalorii!)

2.  Truskawki są źródłem błonnika, który poprawia perystaltykę jelit, wspomaga metabolizm, ułatwia odchudzanie.

3.  8 truskawek dziennie dostarcza dzienną dawkę witaminy C!

4.  Dojrzałe truskawki, te które są słodkie potrafią zaspokoić nasz głód na słodycze na bardzo długo!

5. Truskawki są doskonałym źródłem potasu! Pamiętajcie o tym szczególnie jeśli macie problemy z pracą mięśni, koncentracją, skurczami.

6. Truskawki są bogate w przeciwutleniacze - antocyjany, które mogą zapobiegać nowotworom, a także chronią przed nadmiernym starzeniem się skóry.

7. Truskawki są bardzo sycącą przekąską. Jeśli dopada cię głód, zjedz kilka truskawek poczujesz się najedzona niemal od razu i nie będziesz podjadać słodkości.

8. Truskawki zawierają kwas foliowy i mangan. Mangan pomaga kościom, a kwas foliowy jest szczególnie ważny dla kobiet w ciąży. 


9. Truskawki są banalnie proste do przyrządzenia. Wystarczy je umyć i gotowe! Chociaż nie potrzebują specjalnego przygotowania smakują niemal każdemu i w każdej formie. Ja najbardziej lubię lody truskawkowe, a właściwie sorbet truskawkowy. Miksuje po prostu truskawki (oczywiście te najsłodsze żeby nie trzeba było dodawać cukru!), przelewam do pojemniczka po jogurcie i zamrażam.

Poniżej przygotowałam dla was kilka fajnych przepisów na truskawki z innych stron. Wszystkie przepisy wypróbowałam więc można robić, bez strachu, że coś nie wyjdzie.

Sałatka z truskawkami i mango od KWESTIA SMAKU


Fot. kwestia smaku


Obłędna! Błyskawiczna! Będziesz do niej wracać - ostrzegam! ;)

 Ciastka owsiane od KWARTET ZDROWYCH SMAKÓW


Fot. kwartet zdrowych smaków

Jaglano-kokosowa panna cotta od VEGANBANDA


Fot. veganbanda


10. Truskawki obniżają poziom cholesterolu we krwi, wpływają na pracę serca, zwiększają poziom czerwonych krwinek. 

Lubisz truskawki?
W jakiej formie najbardziej?
Jeśli macie fajne przepisy - podzielcie się! :)

12:35

Dlaczego nie warto kupować wody butelkowanej? Test dzbanka Aquaphor!

Dlaczego nie warto kupować wody butelkowanej? Test dzbanka Aquaphor!
Aby być zdrowym i cieszyć się piękną sylwetką trzeba pić 2 litry wody dziennie. To nie jest żadną tajemnicą, a wręcz tak często powtarzanym zaleceniem lekarzy, dietetyków, trenerów personalnych, że nawet dzieci o tym wiedzą. Problem jednak pojawia się, gdy zaczynamy czytać o wodzie, którą spożywamy. Jedni mówią, że najlepsza jest woda z kranu, inni nawet do parzenia kawy czy herbaty używają wody butelkowanej. Jeśli chodzi o picie wody, to sama mam z tym od jakiegoś czasu problem. Nie przepadam za wodą z butelki i przyznam, że piję ją tylko latem, gdy jest naprawdę gorąco. Nie wiem dlaczego, ale nie smakuje mi taka woda. Nieważne czy to tak polecany wszem i wobec Żywiec Zdrój, czy Nałęczowianka, Nestle itd... nie smakuje mi niegazowana woda butelkowana. Jedyną wodę, którą jestem w stanie zaakceptować to Muszynianka lekko gazowana. No tak, ale z kolei mówi się żeby nie pić gazowanego.. i bądź tu człowieku mądry! Co zrobić?



Chyba najlepiej byłoby pić wodę z kranu, problem jednak w tym, że moja woda z kranu do bezpośredniego picia się nie nadaje, bo jest ohydna w smaku i ma strasznie dużo osadu. Czajnik muszę odkamieniać raz na tydzień (no dobra, może przesadzam, może raz na dwa, ale to nadal dobrze nie świadczy o tej wodzie). Cóż począć? Pić wodę gotowaną z czajnika... ehh do tej pory tak robiłam chociaż jej smak też daje dużo do życzenia, ale wyboru zbyt wielkiego nie mam., a przynajmniej tak myślałam do niedawna.


Jakiś miesiąc temu spotkałam w sklepie pediatrę moich dziewczyn. Akurat stałam przy napojach i zastanawiałam się którą wodę kupić dziecku do szkoły (moje dzieci wręcz przeciwnie lubią wodę, ale nie wypiją ze szklanki, tylko muszą mieć z butelki).

- Nie szkoda pieniędzy? - szepnęła mi nad uchem lekarka
- Nie rozumiem. Myślałam, że dzieci powinny pić wodę, a nie soki czy napoje - odpowiedziałam zdziwiona
- No tak, powinny, ale ta butelkowana woda wcale nie jest lepsza od kranowej, niech Pani przeczyta artykuł na stronie MPWiKu.

Ta krótka rozmowa nie dawała mi spokoju. Wróciłam do domu i od razu do laptopa! Szukałam na stronie MPWiKu i nie znalazłam nic na ten temat. Pomyślałam więc, że doktorka pewnie się pomyliła. Nie trzeba było długo szukać, by odnaleźć mnóstwo artykułów na przeróżnych stronach o wyższości wody kranowej nad butelkową. 

Ponieważ ostatnio jedna z Czytelniczek wytknęła mi, że artykuł opieram na portalu finansowanym przez WP, dziś przytoczę artykuł z niezależnej strony:

Uważamy, że warto pić wodę kranową: jest tania, zdrowa i w wielu miejscach w Polsce bardzo dobrze smakuje. Niedowiarkom proponujemy porównanie identycznie podanych wód butelkowanych z kranówką, sami wielokrotnie testowaliśmy w ten sposób znajomych. W żadnym z przypadków test nie wypadł niekorzystnie dla wody z kranu.
Nie ulegajmy reklamom, które starają się nas przekonać, że kupowanie butelek z wodą jest wyznacznikiem nowoczesnego stylu życia i zapewni nam zdrowie oraz urodę. Hasłem Piję wodę z kranu zachęcamy do odpowiedzialnej konsumpcji.


Nie wiem jak was, mnie to przekonuje, gdyby tak pogrzebać bardziej można by się dokopać do jeszcze lepszych informacji o tym jakie triki psychologiczne stosują producenci wody, by zachęcić i przekonać do regularnego kupowania wody w butelce.

Jeśli zatem chcesz dbać o swoje zdrowie, swoją kieszeń i przy okazji o środowisko - pij wodę z kranu! A co zrobić, by woda z kranu smakowała? Kupić dobry dzbanek! Ja od miesiąca testuję Aquaphor i jestem mega zadowolona! Żałuję, że wcześniej się w taki dzbanek nie zaopatrzyłam, oszczędziłabym sporo pieniędzy i piłabym lepszą wodę! Zapraszam na moją recenzję dzbanka Aquaphor!

Aquaphor dzbanek - recenzja

aquaphor


Dzbanek Aquaphor Provance to ponad 4 litrowe naczynie o opływowym kształcie, jest bardzo pojemny, designerski, wygodny. Jak dla mnie bomba! Już na pierwszy rzut oka bardzo mi się podoba. Podoba mi się to, że nie ma tej głupiej kratki jak inne dzbanki tego typu przez które woda się sączyła zamiast wlewać. W tym dzbanku jest normalna pokrywka, otwiera się ją, wlewa wodę i czeka aż się przefiltruje. To pierwszy ogromny plus dla dzbanka.

Druga rzecz - to wskaźnik zużycia wkładu. BOMBA! Nawet nie sądziłam, że coś takiego jest możliwe. Filtr sam cię poinformuje kiedy trzeba go wymienić! Jak to jest w innych dzbankach? W innych dzbankach tego typu albo trzeba "liczyć ilość przefiltrowanej wody" (tak na pewno liczę na kalkulatorze ile wody przelałam i codziennie spisuję wyniki! Haha!), albo ustawiamy na wskaźniku datę kiedy ostatnio wymienialiśmy wkład. Nie ma co uciążliwe. Wiele razy zapominałam wymieniać wkład, a potem okazywało się powinnam to zrobić np. miesiąc temu. Tutaj takiego problemu nie ma.



No i trzecia rzecz - jak dla mnie najważniejsza - ten dzbanek naprawdę sprawia, że woda smakuje! Odkąd go mam odważyłam się pić wodę z kranu! Kurcze, smakuje! Poza tym - używam tej wody do zaparzania herbaty - smakuje o niebo lepiej, a na szklance nie zostaje kożuch po herbacie! Używam wody z dzbanka do przygotowywania posiłków. Wcześniej gdy robiłam zupę nie mogłam domyć garnka, bo na brzegach pozostawał taki dziwny osad - teraz nie mam tego problemu. Myślę, że to zasługa garnka. Niestety woda, która leci akurat z mojego kranu nie jest najlepsza. Jest mocno zakamieniona i czasem ma nieprzyjemny smak. Mieszam w jednym z najstarszych bloków w moim mieście więc domyślam się, że rury przez które płynie woda pozostawiają wiele do życzenia ;)
Producent zapewnia, że dzbanek niweluje przykry zapach i smak wody, usuwa szkodliwe substancje i kamień. Zgadzam się z tym.

Fajne jest też to, że mamy możliwość wybrania różnych filtrów do tego dzbanka. Jak czytamy na stronie producenta mamy do wyboru takie filtry:

Wkład AQUAPHOR B6
Wymienny wkład filtrujący przeznaczony do twardej i bardzo twardej wody (powyżej 250 mg/l). Skutecznie usuwa Skutecznie usuwa wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia mechaniczne, znajdujące się w wodzie wodociągowej, poprawia jej kolor, smak i zapach. Znacząco obniża twardość wody, zapobiegając tworzeniu się kamienia oraz powstaniu oleistej powłoki na wodzie przegotowanej. Wydajność wkładu wynosi 300 l.

Wkład AQUAPHOR B5
Wymienny wkład filtrujący. Skutecznie usuwa z wody zanieczyszczenia mechaniczne, poprawia jej kolor, smak i zapach. Zapewnia ochronę bakteriostatyczną. Zalecany do wody o średnim stopniu twardości (do 250 mg/l). Wyposażony w wygodny kalendarzyk przypominający, kiedy należy wymienić wkład. Wydajność wkładu wynosi 300 l, do 3 miesięcy użytkowania przez ok. 3-4 osobową rodzinę, w zależności od twardości wody.

Wkład AQUAFOR A5Mg2+
Zapewnia dłuższą ochronę przed zanieczyszczeniami, występującymi w wodzie kranowej, która jest silnie zanieczyszczona rdzą, piaskiem i mułem. Zawiera więcej sorbentu, dzięki temu jest dłuższy okres użytkowania i wydajność nawet do 350 l. Wkład A5 Mg2+ wzbogaca wodę w magnez nawet do 30% zalecanej dziennej wartości.

Wkład AQUAPHOR A5
Wymienny wkład filtrujący AQUAPHOR skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia z wody wodociągowej. Zapewnia ochonę bakteriostatyczną. Zalecany do wody o średnim stopniu twardości (do 250 mg/l). Zawiera więcej sorbentu, dzięki temu jest dłuższy okres użytkowania i wydajność nawet do 350 l. [Źródło]

Tym też odróżnia się ten dzbanek od innych. Wybierz filtr najlepszy dla Ciebie. Jeśli chcesz oczyścić wodę z zanieczyszczeń wybierz Aquaphor A5, jeśli chcesz oprócz oczyszczania poprawić smak wody - wybierz Aquaphor B5. Mnie osobiście zachwyca filtr AQUAFOR A5Mg2+, który oczyszcza wodę i dodatkowo wzbogaca ją w magnez! Cudnie!

Reasumując polecam dzbanek i filtry!

Za możliwość przetestowania dziękuję Aquaphor i odsyłam na stronę, na której dowiecie się więcej i kupicie dzbanki w najlepszej cenie!


18:51

Aloes zastosowanie i właściwości, które warto znać!

Aloes zastosowanie i właściwości, które warto znać!
Chciałam wam dzisiaj przedstawić aloes - roślinę, której właściwości i zastosowanie warto poznać (jeśli jeszcze jej nie znacie). 

Przyjechałam ostatnio do mojej mamy na kawę. Siedzimy, rozmawiamy, nagle mój wzrok przykuła bujna roślina stojąca na parapecie. "Mamo skąd masz aloes?" - zapytałam, bo nie zauważyłam go wcześniej. "Ojj, dostałam go od tej starszej sąsiadki, ale chyba go wyrzucę, zobacz jak mi się rozrósł, nie wiem co z nim zrobić...". Faktycznie aloes był bardzo bujny. Czytałam sporo na temat tej rośliny i postanowiłam wykorzystać jej moc, a przy okazji wam o tym napisać.

Aloes - zastosowanie i właściwości

Aloes zastosowanie i właściwości


Aloes to bogactwo witamin: C, E i A, kwasu foliowego (B9), choliny, B1, B2, B3 (niacyny), witamin B6, B12, a także składników odżywczych i mineralnych: wapnia, magnezu, cynku, potasu, żelaza, miedzi, manganu, chromu, selenu, sodu. 

Aloes wzmacnia naturalną odporność organizmu na stres, warto więc sięgać po naturalne soki z aloesu jeśli cierpimy na nerwicę, depresje lub inne tego typu choroby. Oprócz tego jednak aloes ma działanie zewnętrzne. Żel, który znajduje się we wnętrzu liścia idealnie nadaje się do zrobienia maseczki dzięki której:

- pozbędziemy się trądziku
- nawilżymy przesuszoną skórę
- odżywimy skórę
- łatwiej będzie nam walczyć z łuszczycą, egzemą
- wyleczmy AZS
- pozbędziemy się  innych problemów skórnych

Aloes i jego właściwości są ostatnio mocno doceniane przez koncerny farmaceutyczne i producentów kosmetyków. Kosmetyki z aloesem są tak popularne, że niemal każda blogerka kosmetyczna je poleca. Wszystko fajnie, warto jednak sprawdzać składy zamiast ślepo wierzyć reklamom. Nie twierdzę, że takie kosmetyki są złe. Po prostu radzę sprawdzić co oprócz aloesu jest w składzie kosmetyku i czy tego aloesu nie jest w takim produkcie przysłowiowa "szczypta ". 
Dlatego właśnie lepiej mieć swój aloes i czerpać z niego w 100% .

Aloes - przepisy





Maseczka z żelu aloesowego to najprostszy sposób jak można wykorzystać aloes dla urody. Ja wycięłam liść aloesu, umyłam to, przekroiłam na pół, a żel aloesowy wmasowałam w twarz.

Innym sposobem na wykorzystanie aloesu jest zmieszanie go z miodem. Żel aloesowy plus miód to świetny sposób na maseczkę do skóry suchej. Jeśli natomiast dodamy jeszcze do tego sok z cytryny to dzięki maseczce wygładzimy skórę i wybielimy ciemne plamy. 

Czytałam też, że żel z aloesu zmieszany z wodą stanowi doskonały środek do odkażania skóry. Takim tonikiem warto też przecierać skórę trądzikową, ze skłonnościami do wykwitów skórnych.

I jeszcze przepisy znalezione w internecie na soki i nalewki z aloesu.

Nalewka wzmacniająca. Liście z dużego aloesu wkładamy do sokowirówki lub miksujemy i przecieramy przez sito. Do otrzymanego soku dodajemy czerwone wino w proporcji 1:1 oraz 200 g płynnego miodu. Mieszamy, wlewamy do butelki z ciemnego szkła i odstawiamy w ciemne miejsce na 10 dni. Gotową nalewkę pijemy raz dziennie po małym kieliszku.

Nalewka na problemy trawienne. 100 g zmiksowanych świeżych liści zmieszaj z 50 g miody oraz 50 ml spirytusu. Wlej do butelki z ciemnego szkła i odstaw w ciemne miejsce na 5 dni. Następnie wstaw nalewkę do lodówki. Tak przygotowaną nalewkę z aloesu zażywaj przed jedzeniem, po jednej łyżeczce.

Aloes z cytrusami. Pęk liści aloesu (mniej więcej taki, żeby móc objąć go dwiema dłońmi) wkładamy na dobę do lodówki. Po wyjęciu obcinamy brzegi z kolcami i wydrążamy miąższ. Wrzucamy do do szerokiego dzbana i dodajemy 1/2 litra soku z cytrusów (pomarańczowy, grejpfrutowy, cytrynowy)  i miksujemy. Tak otrzymany, zawiesisty sok można przetrzeć przez sitko, a następnie przelać do butelki z ciemnego szkła i umieścić w lodówce. Sok można przechowywać przez tydzień.

Sok z aloesu z miodem. Obcinamy liście z całej rośliny, przemrażamy w lodówce. Potem całe liście kroimy i miksujemy lub wkładamy do sokowirówki. Sok miksowany przecieramy przez sito. Do soku dodajemy łyżkę miodu i mieszamy. Przelewamy do butelki z ciemnego szkła. Przechowujemy w lodówce. Sok z aloesu należy zażywać 2-3 razy dziennie po łyżeczce, sam lub rozmieszany z sokiem, np. cytrusowym.

Te 4 przepisy pochodzą z TEJ strony. Myślę, że są sprawdzone i warto je wypróbować na własnej skórze, a właściwie na własnym żołądku ;)

A ty, lubisz aloes? A może też hodujesz?

16:42

Grillujemy warzywa! 5 propozycji, które cię zaskoczą!

Grillujemy warzywa! 5 propozycji, które cię zaskoczą!
Jak tam u was? Długi weekend rozpoczęty? Sezon grillowy należycie przywitany? My co roku grillujemy niestety w tym roku po raz pierwszy od dawna nasza tradycja rodzinna nie zostanie podtrzymana :(
Rozchorowałam się i w związku z tym grilla nie będzie. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że pogoda nie jest najlepsza na grillowanie. Leżę tak sobie w łóżku z zawalonym gardłem i marzę, że może chociaż na weekend mi trochę choróbsko odpuści. A jak tylko poczuję się lepiej, od razu zmykamy na działkę!

To, że ja na grilla się na dzień dzisiejszy nie wybieram wcale nie oznacza, że nie mam dla was fajnych propozycji na pyszności. Grill to mięso - kurczak, karkówka, łopatka itd... prawda? A wcale, że nie! Warzywa też mogą być grillowane i w niczym nie ustępują mięsku! Uwierzcie mi! Znalazłam w internecie pięć propozycji warzyw z grilla, do zapamiętania, do wypróbowania! Ja jak się tylko wykuruję na pewno wszystkie zrobię, bo prezentują się wyśmienicie!

Grillujemy warzywa! 5 propozycji, które cię zaskoczą!


Warzywa, które najczęściej grillujemy do papryka, pieczarki, cukinia, cebula. Jednak okazuje się, że to nie są jedyne warzywa, które można grillować. Oto 5 propozycji znalezionych w internecie, które mi się niesamowicie podobają, aż leci ślinka!


Fot. www.delish.com

Brukselka! Uwielbiam! Do tej pory jadłam tylko z wody, ale koniecznie muszę spróbować takiej grillowanej. Brukselkę nabijamy na długą wykałaczkę, posypujemy ulubionymi przyprawami i skrapiamy oliwą lub olejem.


Fot. www.delish.com

Kukurydza z grilla! Mniam! Taką kukurydzę jest bardzo łatwo zrobić. Wystarczy wysmarować kolbę masełkiem i położyć na tacce grillowej. Można kukurydzę zakryć folią aluminiową, by się szybciej upiekła. Niektórzy jeszcze posypują kukurydzę drobno pokrojonym boczkiem. Wygląda przeapetycznie!

Fot. www.delish.com
Szparagi! Uwielbiam! Chociaż w życiu nie jadłam ich z grilla! Czas spróbować, bo szparagi już powoli pojawiają się w sklepach i na straganach.


Fot. www.delish.com
Mniam! Ziemniaczki! Ich chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Najlepsze są te młodziutkie, umyte, pieczone ze skórką.


Fot. pytamy.pl
Czosnek! Coś dla mnie! Czosnek pieczemy zakręcony w folii aluminiowej. Całą główkę zawijamy i układamy na grillu. Wiecie jak smakuje czosnek pieczony? Czasem piekę główkę czosnku z kurczakiem. Czosnek po upieczeniu jest gładziutki jak masełko. Można wyciskać taki ząbek i rozsmarować na kanapce - yummy! Polecam spróbować!

A jakie są Wasze pomysły na grillowane pyszności? Niekoniecznie warzywne, mogą być mięsne! Pochwalcie się w komentarzach przepisami z Waszych blogów :)
Copyright © 2016 Diety i ich sekrety , Blogger