Obserwatorzy

piątek, 24 lutego 2017

Owoce, które najlepiej jeść zimą

Macie swoje ulubione owoce?

Na pewno macie!
Ja uwielbiam owoce latem, ale chyba nic dziwnego wtedy jest największy wybór. Zimą niestety musimy bardzo często obejść się smakiem. Albo stawiamy na mrożonki, albo kupujemy owoce w dużych marketach. Na szczęście dla nas jest tam spory wybór. Chociaż zimą ostatnio można nawet truskawki kupić (widziałam dziś w markecie), to nie radzę … ani nie wyglądają, ani nie smakują.

Wiecie jakie owoce najlepiej jeść zimą?




Zrobiłam listę sześciu najbardziej wartościowych owoców, na które zawsze stawiam zimą. Ciekawa jestem co wy na to powiecie? Czy podzielacie moje zdanie, czy też jecie owoce, które są najbardziej wartościowe? Stawiacie na te które mają najwięcej witamin i dodają odporności? Czy może w ogóle rezygnujecie z zimowych owoców, bo ich nie lubicie?

Pigwa
Zawiera mnóstwo witaminy C, dzięki czemu hamuje rozwój wirusów. Chociaż teraz już trochę trudno o pigwę, ale zapamiętajcie sobie, żeby w kolejnym roku gdy zacznie się na nią sezon zrobić z niej przetwory. Sezon pigwowy to wrzesień - grudzień. Pigwę jest bardzo łatwo przechowywać. Wystarczy ją dokładnie umyć i nie obierając zetrzeć na tarce, dodać do niej cukier, cynamon, imbir, obgotować i włożyć do słoiczków. Po 10 minutowej pasteryzacji mamy super dodatek do herbaty, którym można się cieszyć przez cały rok!

Jabłka
Nie wiem jak tam u was u mnie najwięcej jabłek zjada się zimą. Uwielbiam zimowe odmiany tego najpopularniejszego owocu. Jabłka mają dużo błonnika, wody i witamin. Zjedzenie tylko jednego jabłka dziennie pozytywnie wpływa na pracę jelit i serca. Jedzcie więc jabłka w każdej postaci, na surowo, w kompotach, na szarlotkach, w deserach!

Kumkwat
Na pewno nie raz widzieliście go w markecie i nawet nie wiedzieliście co to. Ja po raz pierwszy zainteresowałam się kumkwatem w zeszłym roku. Poczytałam o nim sporo informacji i bardzo spodobało mi się jego działanie przeciwutleniające, przeciwzapalne, przeciwgrzybicze.



Na początku kupiłam garstkę kumkwatu i dodawałam połóweczkę do każdej herbaty, po jakimś czasie kupiłam drzewko kumkwatowe. I wszystko byłoby fajnie gdyby nie zjadł mi go kot ;) Tak długo podgryzał liście aż padło biedne i już nie odżyło. Jeśli jeszcze nie próbowaliście kumkwatu to polecam spróbować. Z tego co pamiętam doskonale sprawdzał się w ochronie odporności. Czytałam gdzieś kiedyś, że zjedzenie jednego owocu kumkwatu dziennie ochroni nas przed zachorowaniem na grypę. Wszystko dzięki temu, że kumkwat ma mnóstwo witamin w tym witaminy A i C, oraz potas.

Gruszki
Niektórzy mówią, że trzeba na nie uważać, bo mogą powodować bóle brzucha, biegunki, ja w to nie wierzę. Gruszka sama w sobie nie będzie powodować żadnych dolegliwości, chyba, że połączymy ją z innym pokarmem i powstanie mieszanka wybuchowa! ;)
Bardzo lubię gruszki za to, że zawierają potas, fosfor, magnez, wapń, żelazo, miedź, bor i jod. Gruszki zawierają też witaminy: A, B1, B2, B6, C i PP.

Dzika róża
Jedliście kiedyś? Pewnie, że jedliście, a jeśli negujecie to nawet o tym nie wiecie. Dzika róża stanowi dodatek do herbat aromatyzowanych, przetworów, a nawet słodyczy. Dzika róża niestety jednak nie nadaje się do jedzenia prosto z krzaczka, ale na szczęście jej obróbka termiczna nie zabiera cennych właściwości, którymi są witaminy A, B1, B2, E, K, kwas foliowy, olejki eteryczne oraz flawonoidy. Dzięki tym wszystkim substancjom owoce dzikiej róży mają działanie przeciwutleniające, przeciwzapalne, przeciwgrzybicze.

Czarny bez
Pamiętam jak moja mama w dzieciństwie katowała mnie niemal syropem z bzu. Wtedy tego nie doceniałam, dzisiaj brakuje mi tych domowych przetworów dzięki którym zyskujemy odporność w sezonie grypowym. Czarny bez zawiera bardzo dużo witaminy C oraz B, jest źródłem antyutleniaczy, które to z kolei mają działanie przeciwnowotworowe, przeciwzapalne, przeciwwrzodowe. Zwróćcie uwagę, że bez jest niemal w każdym syropie na odporność i grypę.


A jakie są wasze ulubione owoce, które jadacie zimą?

Read More




środa, 22 lutego 2017

Odchudzanie według Marty Alice! :)

Cześć Wam :) 

Dziś ja przejmuje stery tu, a Autorka bloga Diety i ich Sekrety przejmuje mój blog ;)

Mam nadzieję,że oba teksty Wam się spodobają. Długo zastanawiałam się jaki wpis powinien się pojawić, aż w końcu mnie olśniło -  zainspirowała mnie rozmowa, jaka wywiązała się między mną a moimi koleżankami. Od słowa do słowa doszłyśmy do tego,że to ostatni gwizdek by wziąć się za siebie, by ładnie wyglądać w bikini. Zeszło na temat detoxu, a jedna z dziewczyn stwierdziła,że zamiast oczyszczania woli dietę tygodniową.

Wiele osób nadal nie pojmuje dokładnie co oznacza prawidłowa dieta, a tym bardziej  zdrowe odżywianie.

A przecież będzie to łatwiejsze, gdy zrozumie się jego przebieg :)

Odchudzanie to bardziej skomplikowany proces niż się tego spodziewamy. To zrozumiałe, że jeśli poświęcamy się diecie, wkładamy w to sporo energii i nadziei - z niecierpliwością czekamy na spektakularne rezultaty. Trzeba mieć jednak świadomość, że raz odchudzanie będzie przebiegało błyskawicznie, a za chwilę może być oporne i wcale nie musi to być związane z naszym zaangażowaniem i przestrzeganiem diety.

• Okazuje się też, że w momencie, gdy waga pokazuje duży spadek, być może rzeczywiste spalanie tłuszczu jest znikome. Analogicznie, gdy wydaje nam się w trakcie diety, że chudniemy opornie spalanie naszej tkanki tłuszczowej sięga szczytu.

4 etapy wtajemniczenia



Każdy z etapów odchudzania charakteryzuje się różną utratą poszczególnych elementów – wody, tłuszczu, ale też białka. Na początku odchudzania tracimy głównie wodę, później jej część powraca i zaczyna się konkretne spalanie tkanki tłuszczowej

Etap 1: Do trzeciego dnia diety  tracimy 70% wody, 5% białka, 25% tłuszczu
Etap 2: Do 13 dnia diety  tracimy 19% wody, 12% białka, 69% tłuszczu 
Etap 3: Między 21 a 24 dniem diety  tracimy 15% białka, 85% tłuszczu
Etap 4: Od 24 dnia diety tracimy 25% białka, 75% tłuszczu

Jest to doskonałe potwierdzenie faktu, iż diety tygodniowe, a nawet dwutygodniowe mijają się z celem. Kończymy je właśnie wtedy, kiedy wzrasta intensywność spalania tkanki tłuszczowej, a do maksimum tego procesu nawet nie docieramy. Kończąc taką dietę możemy spodziewać się typowego schematu:

• ponownie gromadzimy utraconą wodę
• nasza przemiana materii spada
• zaczynamy jeść tak samo jak wcześniej
• tyjemy z nawiązką.

Efekty plateau


Odnosząc się do tego tematu warto wspomnieć o zastoju pojawiającym się często podczas odchudzania. Dorobił się on swojej nazwy – efekt plateau. Ma on miejsce najczęściej w drugim etapie redukcji masy ciała, kiedy cześć wody powraca i rozpoczyna się właściwe spalanie tkanki tłuszczowej. Organizm w tym momencie może się „buntować” i chronić zapasy tłuszczu. Ponadto efekty etapu pierwszego nastawiają pozytywnie i dają nadzieję, że wysokie tempo redukcji masy ciała utrzyma się przez cały okres diety. Zderzenie z rzeczywistością powoduje załamanie i poczucie bezsensowności diety. Stres może jednak tylko pogorszyć sytuację.

 Aby doprowadzić do dalszej redukcji masy ciała mamy dwa wyjścia:

• przeczekać zastój do momentu „przełamania” oporu spalania
• zwiększyć aktywność fizyczną

Znajomość tego stanu rzeczy pozwoli spojrzeć na zjawisko odchudzania bez emocji. Początkowe efekty są miłe i napawają dobrą energią, jednak nie nastawajmy się, że takie tempo utrzyma się do końca diety. Z pokorą przyjmujmy zarówno sukcesy jak i drobne porażki, bo właśnie z przeplatanki tych dwóch zjawisk składa się całe odchudzanie.


Mam nadzieję,że taki rodzaj wpisu przypadł Wam do gustu.

Jeśli chcecie więcej to zapraszam na mojego bloga - TŁUSZCZU NADCHODZĘ! :)
Read More




sobota, 18 lutego 2017

10 powodów dla których warto jeść ananasa

Ananas zawiera mnóstwo witaminy C, jest owocem który nie gości zbyt często na naszych stołach, a to bardzo szkoda, bo nie wiem czy wiecie, ale jest przynajmniej 10 powodów dla których warto go jeść.

10 powodów dla których warto jeść ananasa



1. Ananas wzmacnia odporność dzięki dużej zawartości witaminy C.

2. Ananas zawiera mnóstwo błonnika.

3. Ananas ma właściwości oczyszczające, więc jest idealny dla wszystkich tych, których się odchudzają. Woda z ananasem to super woda detox!

4. Ze względu na mnóstwo witamin (głównie chodzi o witaminę C - znowu!) znajdujących się w ananasie jest on skutecznym wspomagaczem w walce o piękna skórę. Ananas wzmaga syntezę kolagenu dzięki czemu nasza skóra dłużej zachowuje młodość.


5. Ananas zawiera dużo wody dzięki temu utrzymuje organizm nawodniony.

6. Ananas hamuje rozwój wolnych rodników, a to one sprawiają, że powstają nam zmarszczki, kurze łapki, sińce pod oczami.

7. Ananasy zawierają dużo manganu, który wzmacnia kości. Jedzenie codziennie ananasa uzupełnia w 75% niedobory tego pierwiastka.

8. Ananas reguluje ciśnienie krwi, jeśli więc masz z tym problem jedz codziennie ananasa!

9. Badania dowodzą, że ananas wspomaga leczenie niepłodności.

10. Dzięki zawartości witaminy C, potasu, magnezu ananas wspomaga pracę serca i układu krwionośnego.

Masz jeszcze jakieś wątpliwości co do tego czy powinieneś jeść ananasa? :)
Read More




środa, 15 lutego 2017

Body-wrapping z czekolady - moje genialne odkrycie!

Tak, mam ostatnio hopla na punkcie body-wrappingu! Ale to dlatego, że super działa. A zimą uwielbiam to ciepełko, które ogarnia moja skórę. Uwielbiam pachnieć cynamonem i kawą, a mój mąż uwielbia mnie gładzić po gładkim tyłeczku, hehe... rozmarzyłam się! ;)

No cooooo, WALENTYNKI wczoraj były! ;)

Robiliście kiedyś body-wrapping z czekolady?

Jeśli jeszcze nie to polecam!
Ja wczoraj pierwszy raz tego spróbowałam i jestem zachwycona!



W ogóle body-wrapping to jest świetny sposób na ujędrnienie i nawilżenie skóry w domu. Zamiast iść do salonu SPA zrób sobie w domu taki zabieg. Ja polecam na początek koncentraty, które są do tego stworzone, ale pisałam o tym już wiele razy, nawet ostatnio, dla tych co się zgapili przypominam link TUTAJ. 
Oprócz tego, że możecie sobie kupić gotowe kosmetyki do body-wrappingu, takie co będą wam skórę ujędrniały i rozwalały cellulit możecie też zrobić sobie pasty domowe antycellulitowe. Jedną z takich past jest pasta zrobiona z czekolady!

Dziś podam wam przepis na body-wrapping z czekolady (podpatrzony gdzieśtam kiedyśtam w necie)

Okłady czekoladowe będą nawilżać i zmiękczać waszą skórę. Mogą też pomagać w usuwaniu cellulitu, zapewnią relaks i przyjemne doznania :)

Jak zrobić czekoladowy body-wrapping?



Krok 1

Umieść czekoladę w naczyniu szklanym. Włóż naczynie do kuchenki mikrofalowej i podgrzewaj czekoladę tak ze dwie minuty, do czasu aż czekolada stanie się gładka.

Krok 2

Dodaj 5 truskawek (możecie je kupić nawet w Biedronce, do jedzenia nie polecam, ale do zabiegów na cellulit jak najbardziej!), 1/2 szklanki szampana i 1/3 szklanki miodu, wymieszaj wszystko w blenderze. Mieszanka musi być gładka.


Krok 3

Zrób sobie najpierw peeling żeby złuszczyć martwy naskórek, potem, gdy czekolada będzie jeszcze ciepła nakładaj ją na skórę (najlepiej pędzelkiem). Najlepiej byłoby owinąć ciało folią, bo gdy czekolada będzie stygnąć i zasychać będzie się kruszyć, także lepiej nie ryzykować sprzątaniem.


Krok 4

Pozostaw czekoladę na 15 minut na skórze. Weź prysznic. Ciesz się pachnącą, piękną, gładką skórą!

Nie wiem czy pamiętacie ale o dobroczynnych właściwościach czekolady pisałam tam wieki temu ;)
Polecałam (i nadal polecam)  spróbować diety czekoladowej.


Read More




wtorek, 14 lutego 2017

Przez żołądek do serca czyli pomysł na Walentynkowy obiad!

Nie wiem jak wy, ale ja uważam, że przez żołądek do serca... :)

Są dwie rzeczy, które uwielbia mój mąż - jeść (żeby nie było! bez skojarzeń mi tu! hehe!) - sushi i kluski. I w moim przypadku sprawa jest prosta, jeśli chce go uszczęśliwić to muszę po prostu przygotować mu coś pysznego do zjedzenia... albo japońskie krążki, albo patelnię z kluchami.

W te Walentynki stawiam na kluchy! :)

Dzisiaj były ćwiczenia, jutro będę podawać "na poważnie" jak to mawia moje kochane dziecko ;)
Jeśli więc nie masz pomysłu na jutrzejszy obiad to polecam... jest pyszne, banalnie proste i trafia prosto w serce! Myślę, że mój mąż jutro po takim obiedzie się rozpłynie ;)



Przepis jest banalnie prosty.

Gotujemy ulubione kluski al dente.

Przerzucamy je na patelnię, dodajemy pesto (my uwielbiamy czerwone), mieszamy z kluskami do tego dodajemy pomidorki koktajlowe i kulki mozzarelli. Smażymy krótko.

I GOTOWE! :)

Mówiłam, że proste?
Szybkie!
A jak smakujeeeee!





WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA WALENTYNKI! :)



Read More




sobota, 4 lutego 2017

4 najlepsze sposoby na domowy body-wrapping

Hejka!
Jest sobota, a w sobotę, nie wiem jak wy, ja zawsze wieczorem robię sobie takie 2 godzinki dla siebie. Zamykam się w łazience i nie ma mnie!
W sobotę jestem tylko ja, lampka wina i wanna ;)

TAK!
Po całym ciężkim tygodniu pracy mi też się coś należy!

Dzisiaj chciałam wam odkryć tajemnice BODY-WRAPPINGU. Nie wiem czy znacie już ten zabieg, jeśli nie znacie to polecam się zapoznać szczególnie jeśli planujecie się odchudzać lub jeśli właśnie się odchudzacie.

Body-wrapping to moim zdaniem najlepszy i najskuteczniejszy sposób na odchudzanie jaki możecie z powodzeniem wykonać w domu. Body-wrapping polega na wysmarowaniu ciała spalaczem tłuszczu, koncentratem lub samodzielnie wykonaną pastą i owinięciem się folią. Po co ta folia? To właśnie ona spełnia tu kluczową rolę. Folia sprawi, że koncentrat który wmasowaliśmy w ciało będzie lepiej działał. Skóra się spoci, a wraz z potem oczyścimy organizm z toksyn i spalimy podskórny tłuszczyk czyli cellulit :)
Na taki body-wrapping możecie się wybrać do SPA albo do Salonu odnowy biologicznej, jednak zapłacicie za niego krocie, a robiąc go w domu nie dość, że będziecie mieć większą satysfakcję to jeszcze zaoszczędzicie pieniądze!

Dziś pokażę Wam jak zrobić body-wrapping w domu. Ja mam na to 4 niezawodne sposoby!

4 najlepsze sposoby na domowy body-wrapping


http://olipstore.com


1. Pasta na bazie miodu

Przygotujcie sobie:

pół szklanki płynnego miodu
1 żółtko 
kilka kropel olejku goździkowego, cytrynowego, imbirowego

Wszystkie składniki wymieszaj razem na gładką masę. Wysmaruj ciało powstałą pastą i owiń się folią. Wskocz do łózka lub pod kocyk na 45 minut.

2. Pasta vicks

flickr

Pamiętacie taką pastę, która ma ze sto lat chyba i którą można do dziś kupić w aptece? 
Jeśli do tej pory używaliście jej wyłącznie do smarowania piersi czy nosa podczas choroby to czas to zmienić!
Posmarujcie tą pastą miejsca, z których chcecie schudnąć, miejsca z cellulitem i zróbcie dokładnie to samo co w punkcie pierwszym. Czyli folia i do łóżka na 45 minut.



Możesz też skorzystać z gotowego koncentratu antycellulitowego. Koncentrat cynamonowo-algowy z L-karnityną można kupić w Sklepie Naturica za 33 zeta. Fajny jest to wystarcza na prawie 2 miesiące. W składzie koncentratu jest L-karnityna to mi odpowiada bardzo ze względu na to, że l-karnityna jest spalaczem tłuszczu. Definicja l-karnityny z portalu Dbam o Zdrowie:

"L-karnityna jest jednym z częściej stosowanych środków farmakologicznych wspomagających odchudzanie. Uważa się, iż suplement ten pomaga w spalaniu tkanki tłuszczowej nagromadzonej w organizmie. Czym jest ten cudowny specyfik i na jakiej zasadzie działa?
Nazwa karnityny pochodzi z łaciny od słowa caro, carnis, co oznacza mięso, bowiem największe jej ilości (prawie 90% całych zapasów) znajdują się właśnie w mięśniach – szkieletowych oraz w mięśniu sercowym. Pozostałe 10% znaleźć można w nerkach, mózgu i innych narządach". [Źródło: https://www.doz.pl].

Wracając do koncentratu:

Oprócz l-karnityny w tym koncentracie są jeszcze algi:

Algi bogate są w składniki mineralne i witaminy B, C, D i E oraz kwas alginowy. Posiadają zdolność wiązania toksyn w organizmie i szybką ich eliminację z ustroju. Wpływają korzystnie na pobudzenie krążenia. Działają zmiękczająco, tonizująco i nawilżająco. Pobudzają syntezę kolagenu oraz posiadają właściwości wygładzające i uelastyczniające.

W rezultacie jeśli będziemy sobie taki zabieg z tym koncentratem stosować regularnie przez minimum 6 tygodni możemy osiągnąć takie efekty:

http://naturica.pl/koncentrat-cynamon-lkarnityna250g

4. Cynamonowa pasta

I ostatnia moja propozycja to pasta cynamonowa. Nie wiem czy wiecie ale cynamon jest rewelacyjną przyprawą, która nie tylko dodaje smaku i zapachu potrawom. Cynamon doskonale też pali tłuszczyk. Jeśli dodacie go do kawy, nie będzie wam się tak łatwo robił cellulit. Jeśli fusami z tej kawy zrobicie sobie peeling, to uzyskacie gładką jędrną i napiętą skórę już po jednym takim masażu. Jeśli natomiast zrobicie sobie pastę cynamonową w domu i zrobicie sobie z nią body-wrapping ... gwarantuję, że wasz cellulit dzień po dniu będzie coraz mniejszy! :)

Do zrobienia pasty potrzebne Wam będą:

łyżeczka cynamonu
olej kokosowy

Wymieszaj 4 łyżeczki oleju kokosowego z łyżeczką cynamonu. Nakładaj pastę na ciało, lekko wmasuj i pozostaw na skórze na 45 minut. Możesz też owinąć się folią, ale uważaj, bo cynamon ma naprawdę bardzo silne działanie, możesz się zdziwić, ale bardzo łatwo się nim poparzyć! ;)

Który sposób na cellulit Wam się najbardziej podoba?
Lubicie taki body-wrapping? :)

Read More




środa, 1 lutego 2017

Srebro koloidalne - naturalny antybiotyk

Słyszeliście już o leczeniu srebrem? Srebro koloidalne to naturalny antybiotyk, zapobiega infekcjom, przyspiesza leczenie, blokuje rozwój bakterii, wirusów. Internet ostatnio aż huczy od doniesień na ten temat. Niestety wszelkie informacje zabijane są już w zarodku... dlaczego? Bo niektórym (czytaj koncernom farmaceutycznym!) się to zupełnie nie opłaca. Smutne... Przygnębiające... OKROPNE! Przecież tyle chorób dałoby się zdusić w zarodku... tyle ludzi można byłoby uratować od chorób, cierpienia... niestety wciąż najdroższy jest pieniądz, a życie ludzkie dla wielu nic nie znaczy.



Zobaczcie co znalazłam na temat srebra i leczenia srebrem, być może te informacja się wam przydadzą..

Srebro koloidalne wydaje się być silnym, naturalnym antybiotykiem i środkiem zapobiegawczym przed wszelkimi infekcjami. Działając jak katalizator, blokuje enzym, który jednokomórkowe bakterie, wirusy i grzyby używają do metabolizmu tlenowego. Niszczy je bez szkód  dla enzymów które wykorzystują ludzie i nie wpływa na chemię ciała.
Srebro koloidalne było w powszechnym użyciu aż do 1938 roku. Na przełomie XIX i XX wieku, naukowcy odkryli, że najważniejsze w organizmie płyny są z natury koloidalne : posiadają zawieszone w sobie bardzo drobne cząstki. Na przykład krew, odżywiania i dostarcza tlen do komórek ciała. Doprowadziło to do badań srebra koloidalnego. Przed 1938, srebro koloidalne było używane przez lekarzy jako głównego środek leczenia antybiotykowego i została uznany za bardzo zaawansowany technicznie. Metody produkcji były jednak kosztowne. Przemysł farmaceutyczny zamiast rozwijać leczenie srebrem zajął się badaniem i wprowadzaniem bardziej zyskownych leków chemicznych.
Źródło: http://www.naturalna-medycyna.com.pl/



Wywiad z Panią Mają Błaszczyszyn, właścicielką Przychodni Medycyny Komplementarnej KOMED w Warszawie:

"...Srebro jest jednym z najważniejszych mikroelementów, które są niezbędne do aktywowania, czyli rozpoczynania, wielu procesów biochemicznych w organizmie. Przede wszystkim chodzi o działanie bakterio- i wirusobójcze.I trzeba tutaj wyraźnie podkreślić, że chodzi o czysty metal, a nie jego związki. Nie może to być ani chlorek, ani azotyn, bo one są trujące.

To musi być metal w formie koloidu, czyli maleńkich skupisk zjonizowanych atomów o dodatnim ładunku elektrycznym zawieszonych w wodzie. Ponieważ mają one ładunki jednoimienne, dodatnie, odpychają się i wykonują bezładne ruchy w wodzie (tzw. ruchy Browna)..."

Koloidy srebra są maleńkie i dlatego łatwo przechodzą przez błony komórkowe i są chętnie przyswajane przez komórki, dzięki tym dwóm czynnikom łatwo się do nich dostają. Również do komórek bakterii i tam zaczynają działać jak katalizator. Jest to dosyć skomplikowany proces, o którym w maksymalnym skrócie i uproszczeniu można powiedzieć, że ich działanie polega na zabijaniu szkodliwych mikroorganizmów przez utlenianie.

Najczęściej szkodliwe bakterie mają ładunek ujemny, więc gdy srebro koloidalne dostaje się do nich, utlenia je i giną. Czyli niszczy je, choć robi to według innej zasady, to działa jak antybiotyk. A przez to, że koloidy się tak łatwo wchłaniają, nie zaburzają normalnej pracy organizmu.

Ponadto wiemy, że każdy z antybiotyków działa jedynie na sześć rodzajów bakterii i wcale nie niszczy wirusów, tymczasem srebro koloidalne działa na około 650 rodzajów mikroorganizmów!

Działa zabójczo na bakterie, wirusy, grzyby, pleśnie oraz drożdżaki. I, co bardzo ważne, dotychczas badacze nie zaobserwowali żadnego szczepu bakterii, który uodporniłby się na działanie srebra koloidalnego.

A niestety, wiele bakterii uodporniło się już na działanie antybiotyków i liczba nowych opornych szczepów stale rośnie. Poza tym srebro koloidalne nie ma działań ubocznych. Mogłoby szkodliwie wpłynąć na zdrowie jedynie w przypadku wielokrotnego przekroczenia leczniczej dawki.
Źródło: http://oczymlekarze.pl/

I teraz ja się pytam: dlaczego się o tym nie mówi!? Dlaczego lekarze nie wykorzystują tej wiedzy!!!??? Dlaczego jedyne czym potrafią nas faszerować to ciągle te antybiotyki i antybiotyki, które nic tylko osłabiają nasz organizm i zabijają odporność!!??

Jestem wkurzona na maksa! Dziecko mi ostatnio chorowało 3 miesiące, a lekarz nic tylko zmieniał antybiotyki i ją tym dobijał i w rezultacie zamiast zdrowieć, mała czuła się coraz gorzej! 3 antybiotyki pod rząd, a poprawy żadnej! MASAKRA JAKAŚ!

Ale dosyć tego!
Następnego razu nie będzie.
Postanowiłam już - stawiam na srebro koloidalne.

Srebro koloidalne już od dawna można kupić w każdej niemal aptece. Podobnie jak i złoto. Niewiele kosztuje, a można dzięki niemu uratować się przed antybiotykiem.

Obok srebra koloidalnego, takiego aptecznego, można też pokusić się o kupno Eliksiru Dr. Słonia, który zawiera w swoim składzie nie tylko cząsteczki srebra, ale też tlen i to połączenie jest ponoć o stokroć lepsze niż samo srebro.

Zresztą przytaczam fragment wywiadu z Dr. Słoniem:

„… W 2014 roku powróciłem do moich dawnych zainteresowań srebrem i jego cennymi własnościami bakterio- i grzybobójczymi (…) Jako chemik-pasjonat szukam sposobów, jak coś ulepszyć na tym świecie, najlepiej poprzez znalezienie innych, nowych koneksji chemicznych dla pierwiastków i związków (…) 
Znany jest fakt, że większość katalitycznych reakcji utleniania prowadzi się w przemyśle chemicznym właśnie na katalizatorach srebrowych. Srebro ma niezwykłą zdolność absorbowania tlenu na swojej powierzchni. Przy dużym zagęszczeniu tlenu na powierzchni srebra, wszystkie reakcje utleniania zachodzą łatwo i wydajnie. 
Jeśli srebro podzielić na małe cząstki, rzędu 5 nanometrów, otrzymujemy niewyobrażalnie dużą powierzchnię jego powłoki, na której chętnie absorbuje się tlen. 
I tu zobaczyłem swoją rolę. Połączyłem te dwie substancje o wielkim potencjale, te dwa pierwiastki o zdolnościach bakterio-, grzybo- i wirusobójczych: tlen i rozdrobnione srebro, w jeden preparat o imponującej mocy. Jednakże nie w procesie utleniania, lecz wykorzystując fantastyczne zjawisko adsorpcji chemicznej zwane także chemisorpcją. Moja metoda zgłoszona została w tych dniach właśnie do ochrony patentowej, więc mogę już uchylić rąbka tajemnicy, który i tak osobom posiadającym wiedzę chemiczną prawdopodobnie nie zaimponuje. 
W metodzie tej srebro jest adsorbentem, zaś tlen adsorbatem. Entalpię chemisorpcji w tej reakcji cechują znaczne różnice od wartości typowych dla adsorpcji tlenu na metalach. Także na srebrze. Nie jest to również proces egzotermiczny… Reszta, to aż do ogłoszenia decyzji Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej – tajemnica. (…)Rzecz cała już po jej wymyśleniu wydaje się bardzo prosta. Trzeba było jednak połączyć dwa dosyć odległe fakty – katalizę chemiczną i działanie bakteriobójcze samego srebra, aby otrzymać preparat wyjątkowo skuteczny, a przy tym całkowicie wolny od szkodliwych działań ubocznych. Cóż bowiem mogłoby w moim preparacie szkodzić, czy powodować jakiekolwiek skutki uboczne? Woda lub tlen? Nawet srebra jest w nim w istocie tyle co nic. Raptem 50 ppm. 

Dodatkową zaletą Eliksiru jest imponująca szybkość działania. Bywa, że już po pierwszej aplikacji mamy rozwiązany problem skórny. Jakim cudem i kiedy w ogóle tak się może zdarzyć? Warunkiem zniszczenia szkodliwego drobnoustroju jest dotarcie srebra do wnętrza komórki. Wrzody otorbione np. pod dziąsłami zębów są dla srebra niedostępne. Tlen zaabsorbowany na powierzchni srebra, otwiera dostęp do wnętrza komórki drobnoustroju i tam wspólnie ze srebrem niszczy mitochondrium. 
Eliksir ten badany był w pracowniach mikrobiologicznych. Ze względu na efektywność biobójczą nieporównywalną z innymi preparatami na bazie srebra, badania były powtarzane dwu- lub trzykrotnie z inicjatywy własnej osób, które badały substancję i nie mogły uwierzyć w tak dużą jej skuteczność. 


Badania prowadzono w odniesieniu do pięciu rodzajów „popularnych” bakterii i dwóch rodzajów grzybów. We wszystkich przypadkach wyniki były identyczne, zniszczonych zostało 100% kolonii bakterii i grzybów. Szklane szalki, na których wyhodowano te bakterie były całkowicie wolne od mikroorganizmów /jest dokumentacja fotograficzna tego/ (…)” [Źródło: Naturica.pl]

Najbardziej podoba mi się w tym eliksirze:

1. Że jest w formie spraju, więc nie wyleje mi się nagle na rękę za dużo, tylko jedno psiknięcie i wystarczy.

2. Że jest połączone z aktywnym tlenem, więc szybciej się przyswaja i szybciej działa.

3. Że można je stosować do użytku zewnętrznego (na skórę), wewnętrznego ( np. do ust) jak i np. na ścianę zagrzybioną czy na fugi w łazience.

No kurde, chyba się pokuszę o kupno!

Nie kosztuje fortuny, więc myślę, że warto spróbować i następnym razem jak mi dziecko zacznie chorować to po prostu psiknę jej tym eliksirem w usta, a nie będę szła do tego zakichanego lekarz, który zaraz mi znowu antybiotyk każe dawać! 

Więcej na temat tego Eliksiru możecie przeczytać TUTAJ

Co myślicie o takiej alternatywie leczenia antybiotykami?

Macie jakieś doświadczenia z używania srebra koloidalnego?

Read More




wtorek, 24 stycznia 2017

10 rad na przyspieszenie metabolizmu zimą!

Hej!

Jakoś spać nie mogę... a nie znoszę przewalania się po łóżku, więc pomyślałam, że napiszę wam dzisiaj moich 10 rad na przyspieszenie metabolizmu zimą.
Zimą odchudzanie przychodzi nam trochę trudniej, ale to nie znaczy, że nie można sobie z tym poradzić. Nie wiem czy wiecie, ale niektórzy z nas, są takimi szczęściarzami, że nie muszą stosować jakichś drastycznych diet, żeby schudnąć. Mam taką koleżankę, która gdy chce trochę schudnąć wystarczy, że przestanie jeść na jakiś czas pieczywo, odstawi mleko i słodycze i BACH, nagle 4 kilo mniej. ZAZDRASZCZAM JEJ! Ta to ma dopiero metabolizm!
Zrobi sobie taką kurację na miesiąc przed weselem czy inną ważną imprezą i ma z głowy! No cóż, niektórym to dobrze :) A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie ma u niej efektu jojo, cholera! Jak ja bym tak zrobiła, to za kolejnych kilka tygodni miałabym dwa razy po 4 kilo, ale w tyłku! Hehe, dlatego nawet tego nie próbuję, ehhh... ja jestem z tych co się muszą niestety katować cały czas i wiecznie sobie czegoś odmawiać. Ale cóż - taki lajf. Chyba powoli zaczynam rozumieć dlaczego u niej tak to działa, a u mnie nie. U niej po pierwsze - lepiej z metabolizmem, a po drugie jest ode mnie prawie 10 lat młodsza, a niestety wiek też robi swoje. Ona jest jak młody podlotek, a ja jak ciotka klotka ;) No cóż SKS - kuźwa! Hahaha!

Dobra to teraz rady dla tych co też cierpią na SKS i chcą rad na przyspieszenie metabolizmu ;)



1. Nie omijaj śniadania, a najlepiej jedz najpóźniej 30 minut po wstaniu z łóżka. W nocy metabolizm spowalnia, ale za to rano można go trochę pogonić, więc pij koktajl odchudzający i zaraz potem jedz śniadanie - obowiązkowo! ;)

2. Jedz częściej w ciągu dnia, małymi porcjami i pij dużo wody. W ten sposób nie będziesz szukać dodatkowych przekąsek, bo będziesz cały czas czuć się najedzona. Podjadanie w diecie jest najgorsze, bo to własnie stąd się biorą dodatkowe kalorie!

3. Jedz jak najwięcej naturalnych produktów, nieprzetworzonych, niemrożonych, czyli warzywa, owoce.

4. Śpij przynajmniej 7 godzin. Ja wiem, że w dzisiejszych czasach to trudne, ale naprawdę jeśli śpimy mniej, nasz metabolizm spowalnia i stąd te problemy z odchudzaniem.


5. Rób sobie w ciągu dnia zimne prysznice lub kąp się w okładach algowych. Tak, wiem dziwnie to brzmi, ale jeśli będziesz wychładzać swoje ciało, ono będzie próbowało się obronić i w ten sposób będzie produkować więcej energii do ogrzania. To sposób stary jak świat, ale bardzo skuteczny. Poza tym takie zimne prysznice w ciągu dnia są bardzo orzeźwiające i działają odmładzająco na skórę. Powiem wam, że ja od jakiegoś czasu uwielbiam wieczorami nasmarować się algami i wskoczyć do wanny z gorącą wodą. Algi chłodzą moje ciało i dzięki temu czuję się jakby mnie masował kostkami lodu jakiś super przystojny masażysta. A po wyjściu z wanny moja skóra jest tak cudownie jędrna i napięta - genialny zabieg! Polecam wypróbować! :)

6. Łykajcie witaminę D - szczególnie zimą! Będzie wam potrzebna nie tylko do zachowania odporności, ale także do popędzenia metabolizmu.

7. Raz  w tygodniu zalecam też kąpiele w soli. Może być to sól z Morza Martwego, albo np. sól Epsom. Takie kąpiele działają detoksykująco i pozwalają waszemu organizmowi pozbyć się toksyn, a to bardzo ważne dla zachowania pięknej sylwetki!

8. Trzymaj się zasady: 

Jedz duże śniadanie
Średni obiad
Mała kolację

To działa! :)

9. Może i nie chce ci się ćwiczyć, ale te 5 minut poświęć na szybki trening, ja polecam TABATĘ!
      Z takimi panami jestem w stanie się nawet poświęcić i ćwiczyć! Haha! ;)





10. No dobra jeśli już jesteś maksymalnym leniem to chociaż głaskaj swoje ciało ;)
Masuj się! Na sucho, na mokro - nieważne! - po prostu masuj! W ten sposób pobudzasz krążenie no i możesz się też pozbyć cellulitu :)
Read More




sobota, 14 stycznia 2017

Jak schudnąć zimą - moje niezawodne sposoby!

Słuchajcie chora jestem. Gorączka mi wczoraj dała nieźle w kość, ale dzisiaj jak to się mówi już mi od tyłka odeszło więc mogę napisać dla was post, który od dawna planowałam.

Cholerrrrrna zima! Zimą wszystko jest trudniejsze:

- przemieszczanie się
- ubieranie się na cebulkę
- nawet odchudzanie!

Nie to co latem, narzucisz na siebie byle co, do pracy pojedziesz rowerem i możesz wcinać po całych dniach świeże warzywa i owoce. A co zimą? Zimą jest mało słońca, więc częściej mamy chandrę, którą najlepiej wyleczyć czekoladą. Zimą jest kurewsko zimno, więc czasami nawet nie chce nam się ruszyć dupy żeby wyjść na basen, czy na siłownię. No i wieczny dylemat - co by tu zjeść?!
Nie wiem jak wy, ja zimą nie lubię jeść owoców. Mimo tego, że w marketach znajdziemy dużo różnych owoców, to jakoś nie jestem przekonana czy oby na pewno zima powinnam wsuwać truskawki czy tam borówki... Jeśli już jem jakieś owoce to tylko jabłka i owoce cytrusowe.
Wiec jak tu schudnąć zimą?! 
HA!
Ja mam na to swoje niezawodne sposoby :)

Jak chudnąć zimą - moje niezawodne sposoby!




1. Jedz często ale mało

Ta zasada zawsze się sprawdza. I nieważne czy jest zima czy lato. Jeśli będziesz jeść mało, twój organizm będzie lepiej trawił i przyswajał pożywienie, jeśli będziesz jeść często, nie będziesz mieć ataków wilczego głodu.

2. Jedz dużo kiszonek

Kiszonki najlepiej smakują zimą. Nie wyobrażam sobie, żeby chociaż raz w tygodniu nie zjeść kapusty kiszonej czy kiszonych ogórków. Te kiszonki są bardzo wartościowe i warto je jeść zimą ze względu na dużą ilość witamin oraz na to, że doskonale popędzają metabolizm. Poza tym kiszonki wpływają na naturalną florę bakteryjną jelit, dzięki czemu wspierają naszą odporność.

3. Stawiaj na zupy


Nie wiem jak wy, ja zimą stawiam na zupy. Zupy są bardzo pożywne. Mają mnóstwo witamin bo i dużo w nich warzyw. Zupy łatwo się trawią i rozgrzewają organizm zimą. Poza tym zupy przyspieszają metabolizm i oczyszczają organizm. Pamiętacie jeden z moich postów o zupie detoks? No to przypominam! Link tutaj ---> ZUPA ODKWASZAJĄCA ORGANIZM

4. Pokochaj pikantne przyprawy

Wiele razy już wam o tym mówiłam, że pikantne przyprawy są bardzo polecane w odchudzaniu. Pikantne przyprawy zawierają kapsaicynę, która pobudza trawienie i powoduje wzrost temperatury ciała. Dzięki temu szybciej spalamy kalorie i szybciej możemy schudnąć.

5. Zacznij ćwiczyć

Ja ostatnio zafascynowana jestem jogą. Mam taką koleżankę, która nauczyła mnie kilku pozycji i bardzo mi się to spodobało. Jak się okazuje joga to idealne ćwiczenia dla mnie! Uspokajają mnie, wyciszają, a nawet mogę powiedzieć odciągają mnie od sięgania po słodycze. Uważam, że każdy kto chce schudnąć powinien polubić jakiś rodzaj sportu - nieważne jaki - ważne żeby tej aktywności nie zabrakło nam w ciągu tygodnia czy nawet dnia. Zimą niestety mamy ograniczone pole do popisu, ale nie powinniśmy rezygnować z ćwiczeń.
Powiem wam jeszcze, że zastanawiam się nad kupnem tej książki:


Podobno jest świetna, super się ją czyta i co ważniejsze są w niej nie tylko pozycje jogi, ale i przepisy z nimi połączone także dobrze jest, by zebrać wszystko w całość i wtedy osiągniemy lepszy efekt w odchudzaniu :)
Pewnie się skuszę na ta książkę, bo bardzo mnie zaintrygowała. Ma ktoś tą pozycję w domu? Polecacie?

6. Masaż jest bardzo ważny

Wiecie, że samo odchudzanie niewiele daje? Aby skóra była jędrna, gładka, dobrze napięta nie wystarczy zbilansowana dieta, trzeba ją jeszcze ręcznie pobudzać ;)
Pamiętajcie o masażu, pamiętajcie o peelingach pod prysznicem i o body-wrappingu!
Body-wrapping jest najlepszy na zimowe wieczory!
Nic nas tak nie rozgrzeje jak koncentrat antycellulitowy i folia :)

Dla tych co nie wiedzą o czym mówię, przypominam:

"Body-wrapping to zabieg, który polega na wmasowaniu w skórę aktywnego balsamu, który następnie zostaje owinięty folią. Pod folią organizm zaczyna się ogrzewać, ucisk pobudza krążenie krwi i otwieranie się porów w skórze. W ten sposób balsam może swobodnie wnikać pod skórę i działać na nią wygładzająco, ujędrniająco. Gdy składniki balsamu wnikną pod skórę rozbijają cellulit, pobudzają krążenie limfy co wyraźnie poprawia stan skóry".[Źródło].

ja dzięki temu zabiegowi kiedyś pozbyłam się cellulitu :) Niestety nie na długo bo jak z tej radości zaczęłam znowu podjadać, jeść słodycze, przestałam pilnować diety to znowu mi się pojawił cholernik jeden! Ale przynajmniej wiem, że cellulitu można się pozbyć :)
Jak? Link TUTAJ


To chyba wszystko.
Jeśli zastosujecie się do tych moich rad, myślę, że odchudzanie nie będzie wam szło opornie - nawet zimą! Wiadomo, że jeśli ktoś się odchudza to i nie może pić słodkich napojów, musi dbać o to by nie jeść cukru za dużo, pic dużo wody... o tym wam już nie pisałam, bo chyba nie muszę wam tego przypominać co? :)

Pozdrawiam i ściskam ciepło!
Niech ta zima już pójdzie przecz! ;)

Read More




piątek, 30 grudnia 2016

Szybkie sposoby noworocznego na kaca!

Hej!
Dziś kilka rad na kaca, które mogą się coniektórym przydać! ;)
Nie napiszę ani jednego słowa dziś o diecie i odchudzaniu, bo jestem zdania, że ten jeden dzień w roku można sobie popuścić pasa! ;)
Zresztą byłabym hipokrytką gdybym namawiała was na dietę w Sylwestra! Sama nie zmierzam sobie niczego odmawiać, to tylko jeden dzień w roku! ;)

A teraz moje rady dla tych co lubią procenty.

W Nowy Rok będzie jak znalazł! ;)

Szybkie sposoby na noworocznego kaca



1. Gdy tylko się obudzisz wypij wodę z cytryną. Pij ile dasz radę! Jeśli jedną szklankę to jedną, jeśli dwie, to wypij nawet dwie! Nie ma nic gorszego niż odwodnienie, nie pozwól by cię dopadło, bo to główna przyczyna kaca i bólu głowy.

2. Wypij dużą szklankę soku grapefruitowego, pomarańczowego albo pomidorowego. Nie wiem jak wy, ja na kaca mam zwykle jadłowstręt także dobrze jest przynajmniej pić jeśli nie możesz jeść. Poza tym soki zawierają fruktozę, cukier który przyspieszy metabolizm alkoholu.

3. Zjedz rosół. Jeśli masz zaciśnięte gardło i nie dajesz rady zjeść kanapki to zjedz rosół, albo chociaż wypij rosół! To ci pomoże uzupełnić potas i sód, który wypłukał z Twojego organizmu alkohol. 

4. Kiedyś koleżanka podała mi przepis na koktajl bananowy, który ponoć na nią działa najlepiej i szybko niweluje kaca. Jeśli lubicie mleko może i u was zdziała cuda ;)

pół szklanki mleka
banan
2 łyżeczki miodu

Zmiksuj wszystko blenderem. Banany zawierają dużo potasu, miód ma w sobie fruktozę - czyli wszystko czego nam brakuje w organizmie na kacu ;)

5. Gdy pijesz, jedz coś tłustego. Nie mogę uwierzyć, że to napisałam, ale niestety tłuste potrawy dają sobie najlepiej radę z alkoholem i kacem. Tłuszcz "użyje" alkoholu do swojej emulgacji, więc do krwi wchłonięta zostanie mniejsza ilość, co oznacza, że trudniej będzie się upić.

6. Pijąc pamiętaj, że im więcej rodzajów alkoholu zmieszasz tym gorzej dla ciebie i twojego żołądka. Najlepiej pić czystą wódkę. Unikaj ginu, rumu czy brendy - po nich kac jest niesamowicie silny! Białe wino działa wolniej niż czerwone :)

7. Przyznam, że gdy mam kaca najlepiej działa na mnie zjedzenie zupki chińskiej i picie małymi łyczkami napoju izotonicznego - już obojętne jakiego! Ważne, że taki napój zawiera bogactwo witamin i soli mineralnych, które zostały z organizmu wypłukane. A ta zupka chińska, wiem że fuj, ale gdy mnie głowa boli, a gardło mam zaciśnięte ona mi najlepiej wchodzi :)

8. Kąpiel lub prysznic. Ostatnio odkryłam bardzo fajną emulsję do kąpieli i mój mąż po przetestowaniu stwierdził, że jest świetna. Dlaczego pisze o mężu - bo mój mąż nie akceptuje żadnych płynów do kąpieli, nienawidzi piany i pachnieć! (o zgrozo!). Gdy się kąpie to jedynie żel pod prysznic Nivea (ten sam od stul lat!) i absolutnie żadnych bąbelków do wody nie pozwala wpuszczać. Tym jednak razem gdy zobaczyłam ten widok nędzy i rozpaczy jak wrócił z wieczoru kawalerskiego zapakowałam go do wanny i wlałam nowego płynu do kąpieli. Nawet się nie za bardzo zorientował w czym się wyleguje godzinę, przechytrzyłam go! Haha! Ale za to następnego dnia mi podziękował i gdy się zbudził i wstał z łóżka stwierdził, że czuje się jak młody bóg. Także rekomendacja dla płynu do kąpieli naprawdę nielada! Chyba napiszę o tym właścicielowi sklepu ;)

A jakbyście mieli okazje wypróbować ten płyn to naprawdę polecam, to jest ten:

Borowinowy eliksir do kapieli




Pachnie nieziemsko i nawet sporo piany wychodzi jak się go wleje 100 ml. tak jak napisane na opakowaniu. Uprzedzając wasze pytania: ja kupuję kosmetyki BingoSpa w Sklepie Naturica.

Co do kąpieli pod prysznicem - jeśli się zdecydujecie to radzę polewać się na przemian ciepłą i zimną wodą.

9. Nie leż, spaceruj! Ja wiem, że to trudne gdy się kręci w głowie, ale jak będziecie leżeć to będziecie dłużej do siebie dochodzić.

10. I na koniec chyba najstarszy sposób na kaca - czym się zatrułeś tym się lecz. Wypij kieliszek wódki z pieprzem. Tylko nasyp tyle pieprzu żeby wódka była aż czarna. Na mnie taki kieliszek działa tylko w jedną stronę ;)
A potem to już z górki, żołądek ruszy i błyskawicznie dochodzę do siebie :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę delikatnego kaca Sylwestrowego! ;)
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML