Kolagen naturalny Colway
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieczorna niechcica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieczorna niechcica. Pokaż wszystkie posty

23:10

Przypomnienie o konkursie i niechciej

Przypomnienie o konkursie i niechciej
Nic mi się dzisiaj nie chce. Cały dzień miałam takiego lenia, że nawet zauważyła to moja spostrzegawcza córa. Siedząc na nocniku na wieczornym "siusiu" zapytała: "Mamo, co to za hałas?". Za oknem szalał wiatr i słychać było obcasy jakiejś przechodzącej paniusi. "No cóż, to odgłosy nocy" - odpowiedziałam jej, no co?! Co niby miałam jej powiedzieć, że ktoś łazi pod parapetem? To już wtedy usypianie miałabym z głowy, tak jak i całą noc. "Hmmm...", zamyśliła się na chwilę mała smarkula, po czym patrząc na zmęczoną matkę opierającą od niechcenia podbródek o ręce podparte na kolanach, spytała: "Odgłosy nocy, czy odgłosy rezygnacji?!". Boszzzczzszzz... nic się nie da w tym domu ukryć, nawet przed dzieckiem i to raptem trzyletnim! Wyczuła nawet moją rezygnację w głosie, że już o mowie ciała nie wspomnę. 
A napisałam, to wszystko tak poetycko, żeby wynagrodzić stracony czas wszystkim tym, którzy weszli dziś na mój blog, by przeczytać ciekawego posta. Dziś będzie nuuuudno... nic ciekawego nie napisze, bo mi się zwyczajnie NIE CHCE! I pewnie wcale bym dziś się nie odzywała, gdyby nie to, że dostałam dwa maile w sprawie konkursu. 
Dziewczyny! Tak jak już pisałam, do wygrania w moim banalnym wręcz konkursie jest niemiecki balsam różany. Pytanie konkursowe pojawi się NIESPODZIEWANIE, któregoś pięknego dnia (lub nocy, jeśli będę miała taką fantazję), gdy liczba wyświetleń na moim blogu będzie się zbliżała do 10 000. W ten sposób zechcę uczcić tą okrągłą sumę. Pytanie będzie pewnie proste, jeszcze sama nie wiem o co zapytam, ale nie martwcie się, nie chodzi tutaj przecież o sprawdzian inteligencji, a o nagrodzenie jednej z was za to, że do mnie zaglądacie i czytacie te moje wypociny ;) Ogłoszenie konkursu nastąpi dnia następnego, chociaż same zobaczycie kto wygra, po prostu pierwsza osoba, która zamieści komentarz pod postem :) Przesyłkę wysyłam na koszt własny.
Mam nadzieję, że teraz już wszystko jest jasne. 
Teraz powoli się oddalam zatapiając w muzyce, odpowiedniej do mojego nastroju...

22:21

Wieczorna Niechcica

Wieczorna Niechcica
Cześć dziewczyny!
Miałam wam napisać coś optymistycznego, ale chyba nie dziś. Ogarnęła mnie wieczorna niechcica. Dziś nic mi się nie chce, brak mi energii i pozytywnej afirmacji, bu!
Mam nadzieję, że to chwilowe, wieczorowe..
Nie wiem czy ten mój nastrój spowodowany jest paskudną pogodą, która ogarnia moje miasto już drugi dzień, czy nadchodzącym kryzysem, oby to pierwsze, bo mówią, że od jutra ma się poprawić.
Co dziś robiłam? NIC. Naprawdę jedno wielkie NIC! nawet w pracy się opieprzałam, nie pomagało jedzenie czekolady, nie pomogły trzy kawy...
Moja waga stanęła w miejscu :( Chyba mój plan na wrócenie do rozmiaru 38 legł w gruzach. Nie, nie poddaje się, jeszcze nie teraz! W sumie to sama nie wiem czego chcę, przecież nie odchudzam się nawet miesiąca. Nie wiem co sobie wyobrażałam, że będę żreć czekoladę i chudnąć w oczach?! 
Rozmawiałam dziś z koleżanką, która ma za sobą drastyczną dietę oczyszczającą i mówi, że czuje się dzisiaj dokładnie tak samo jak ja. Tyle tylko, że ja się jej nie dziwię, moim zdaniem jest hardkorem, bo przez tydzień czasu nie jadła NIC! Wyobrażacie to siebie? Nie jeść NIC??? Zupełnie NIC!? Jedyne co robiła to piła hektolitry wody. Dieta, o której mi opowiadała polega na rezygnacji z jedzenia i picie tylko wody, by oczyścić organizm z toksyn. Patrząc na nią nie jestem pewna czy jej się udało, mimo, że przetrwała tak długo. Wyglądała na bardzo zmęczoną, miała sińce pod oczami i szarą cerę. Mówi, że straciła chęć do życia i zupełnie brak jej energii. Nic dziwnego, skąd ma brać energię? Z wody? Pierwsze dni ponoć są najgorsze. Bóle głowy, mroczki przed oczami... Patrzyłam na nią i zastanawiałam się, jak można się tak katować mając idealna figurę. Tłumaczyła, że wszystko dla dobra sprawy, dla wyrzucenia z siebie toksyn i złogów. Teraz przed nią najgorsze-moim zdaniem, bo teraz choć czuje straszny głód, nie może rzucić się na jedzenie, bo mogłaby zrobić sobie krzywdę, teraz musi jeść powolutku i każdego dnia, wprowadzać do jadłospisu nowe potrawy i smaki. Trzymam za nią kciuki i mam nadzieje, że to się nie skończy na wrzodach, albo szpitalu. To bardzo trudne odmawiać sobie jedzenia i jeść tylko niektóre potrawy i to w małych ilościach. Akurat to znam z autopsji, bo po urodzeniu dziecka musiałam trzymać ścisłą dietę, a tego nie lubię. Także wiem co mówię. Myślę tak i myślę o mojej koleżance i coś sobie postanowiłam. W sobotę zrobię sobie głodówkę. Po dzisiejszej rozmowie zaczęłam czytać o głodówkach w internecie. Nie jestem taka twarda, by zrezygnować z jedzenia przez kilka dni, ale jednodniowa głodówka też podobno daje radę i zamierzam sprawdzić jak to zadziała na mnie :)
Oczywiście nie omieszkam wam o tym napisać, obiecuję! Trzymajcie kciuki, mam nadzieję, że mi się uda nie jeść nic przez jeden dzień.
Na koniec coś pozytywnego. Zobaczcie jak wyglądał wczoraj mój obiadek:



To superpyszne i łatwe danie z przepisu Nikoli o którym ostatnio pisałam :)
Zdjęcie oczywiście nie oddaje smaku, ale uwierzcie mi, że jedzonko jest pyszne!

Ps. Aha, oczywiście z wczorajszych zakupów przyniosłam dwie koszulki z Reserved dla męża i skarpetki z Hello Kitty, dla niuni. WNIOSEK: świetna ze mnie matka i żona, ale chyba gdzieś po drodze straciłam cechy prawdziwej kobiety, która to nie wychodzi ze sklepu jak sobie czegoś nie kupi. Niestety nie zmieściłam się w nic, co mi się podobało. Cholerrrne wyprzedaże! Widać rozmiar 42 jest najpopularniejszy :(


Copyright © 2016 DS , Blogger