Obserwatorzy

środa, 22 stycznia 2014

Grelina - hormon obżarstwa

Dziś będzie trochę naukowo. Wczoraj zastanawiałam się jak powstrzymać się od żarłoczności, dziś znalazłam odpowiedź, co żarłoczność stymuluje.

Oto winowajca: GRELINA



Kiedy jesteśmy głodni żołądek uwalnia hormon, który informuje o tym nasz mózg. Ten hormon to własnie grelina. W momencie uzupełniania niedoboru energii, czyli spożycia posiłku poziom greliny spada. Jak się doczytałam, grelina została odkryta w 1999 roku.
Badania dowodzą, że grelina wydziela się w mniejszym stopniu u osób, które przeżuwają pokarm powoli. Zatem to wszystko, o czym mówią dietetycy to prawda - jedzmy spokojnie, powoli, małymi kęskami. Wtedy w naszym organizmie rozpocznie się wydzielanie innego hormonu - CCK, który działa odwrotnie niż grelina, czyli szybko powoduje uczucie sytości.

Przyjrzałam się bliżej grelinie, znalazłam chyba wszystko, co na jej temat wie internet i oto co jeszcze sie o niej dowiedziałam:

*grelina pobudza perystaltykę jelit
*grelina wydziela hormon wzrostu
*grelina jest odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności z jedzenia i picia, ale jednocześnie to właśnie ona odpowiedzialna jest za odkładanie się tkanki tłuszczowej
*grelina zwiększa odporność na chorobę Parkinsona, bo odpowiada za wytwarzanie dopaminy, a jak wiadomo u ludzi chorujących na Parkinsona komórki wytwarzające dopaminę obumierają i w ten sposób zostaje zaburzony system połączeń komunikacyjnych miedzy komórkami
*grelina sprawia, że wybieramy produkty tłuste, wysoko kaloryczne, czyli jakby "namawia" nas do zjedzenia hamburgera, frytek albo ociekającego czekoladą ciastaaaa!!
*grelina działa silniej u osób, które mało śpią
*niedobór greliny, może prowadzić do zaburzeń płodności

Jaki z tego wniosek?
Czy grelina to nasz przyjaciel czy wróg? Jak myślicie?

Z jednej strony jest naszym przyjacielem, bo chroni nas od Parkinsona, daje nam przyjemność z jedzenia. Z drugiej zaś, to własnie dzięki niej, nie potrafimy się powstrzymać od tłustego i wysokokalorycznego jedzenia.

Tak czy siak, grelina jest i zawsze będzie w naszym organizmie i na to wpływu nie mamy. Możemy jedynie szukać sposobów, by żyć z nią w zgodzie ;)

Na koniec moje trzy złote zasady, jak walczyć z żarłocznością:

1. Wiem, że powtarzam to aż do znudzenia, ale to naprawdę działa! Jeśli jestem głodna najpierw piję - wodę, herbatę... ważne żeby było mokre i najlepiej nie mało ani grama cukru :)



2. Staram się nie denerwować - wiem, to trudne, a w moim przypadku wręcz ekstremalnie trudne, bo jestem cholerykiem i wszystko, ale to wszystko potrafi mnie wkurwiać... jednak warto czasami się powstrzymać od nerwów, bo...
W stresie wydziela się kortyzol - hormon, który przekazuje organizmowi informacje, że natychmiast potrzebna jest dawka węglowodanów... i właśnie dlatego zajadamy stres słodkościami.
Dlatego wrzuć na luz!



3. Jeśli już muszę coś zjeść, jem owoce albo warzywa - w każdej postaci: na surowo, gotowane, pieczone, suszone, kandyzowane...


A jakie są wasze sposoby na walkę z obżarstwem? :)



Zapisz się do newslettera!




Share this article!

2 komentarze:

  1. Ile ważnych informacji, dzięki za to! Obżarstwo jest straszne, szczególnie w stresie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się zastanawiałam skąd u mnie taka zmiana. Kiedyś jadłam śniadanie i obiad i to mi wystarczało. Generalnie zjadłam to zjadłam, nie to nie, ale wolałam być głodna, niż samej coś przygotować. Teraz moje życie kręci się wokół jedzenia, jedząc myślę co zjem na kolejny posiłek, kiedy będzie na to pora i czy ten posiłek wystarczy do następnego i ogólnie jeśli jestem choć trochę głodna, nie mam większych ambicji niż coś zjeść. Też staram się stosować to o czym napisałaś, ale na razie średnio pomaga. Zobaczymy co z tego będzie na dłuższą metę. :) ~Martyna

    OdpowiedzUsuń

Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML