Obserwatorzy

poniedziałek, 22 lipca 2013

Pieczywo w diecie

Czy będąc na diecie należy jeść pieczywo? Sama długo się nad tym zastanawiałam i powiem szczerze, że chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wiele diet odrzuca pieczywo, tłumacząc, że nie jest ono niezbędne, a nawet sugerując, że to właśnie przez nie przybieramy na wadze. Postanowiłam, więc przyjrzeć się bliżej pysznemu chlebkowi i bułeczkom, które uwielbiają iść w boczki.
Powiem wam, że za każdym razem, kiedy się odchudzałam, czy to wtedy gdy byłam na jakiejś konkretnej diecie, czy gdy po prostu nie jadłam pewnych produktów, przestawałam jeść pieczywo – chudłam i to nawet szybko. Gdy zaś byłam „po diecie” i na śniadanie serwowałam sobie choćby kromeczkę z masełkiem, znowu szybko przybierałam na wadze. ALE DLACZEGO?! Czy człowiek jest w stanie wyrzec się pieczywa na całe życie? Nie sądzę, chociaż wierzę, że są takie osoby. W czym zatem tkwi problem? Czy po prostu niejedzenie pieczywa sprawi, że schudnę, a gdy będę znowu jeść – przytyję? NIE! Pieczywo jeść można, ale tylko wartościowe pieczywo!

Źrodło: www.mojewypieki.com

Oto moje przemyślenia dlaczego warto jeść pieczywo.
Pieczywo zawiera węglowodany, tłuszcze, białko, witaminy, związki mineralne oraz błonnik pokarmowy. Jak wiadomo, te wszystkie składniki są nam potrzebne. Jednak tylko ciemne pieczywo jest wartościowe. Te wszystkie białe, chrupiące bułeczki, drożdżóweczki, pączusie, chałeczki i cebularzyki, to tylko zapychacze, które właśnie idą w nasze boczki. Pieczywo ciemne natomiast zawiera ziarna zbóż, nasiona roślin oleistych, kiełki i składniki bioaktywne. Takie dodatki nie dość, że są zdrowe, to skutecznie przeciwdziałają np. miażdżycy, nadciśnieniu czy nowotworom.
Przyznam się, że mój ulubiony chleb, to chleb z błonnikiem. Dlaczego? Po pierwsze, ze mi smakuje i to jest chyba najważniejsze, ale rola błonnika nie kończy się na jego smakowitości J Błonnik jest odporny na działanie enzymów trawiennych przewodu pokarmowego człowieka. Jeśli się w nim znajdzie, a do tego pojawi się trochę wody zaczyna pęcznieć. A to oznacza, że nawet jeśli zjemy niewielką ilość błonnika, po niedługim czasie z tej małej ilości zrobi się większa ilość. Tak, więc można się porządnie i zdrowo najeść jedną kromką takiego chleba. Idąc dalej tym tropem, jeśli będziesz jeść mniej, będziesz chudnąć, nieprawdaż? Poza tym błonnik, nie tylko wpływa na uczucie sytości. Pewnie mało kto wie, ze błonnik pomaga usuwać substancje toksyczne z naszego organizmu. Jeśli znajdzie się w jelitach, stanowi pożywkę dla flory jelitowej i osadzając się nich wspomaga perystaltykę jelit. A więc mamy lepszy poślizg, hehe..

Jakie pieczywo warto włączyć do swojej diety?

Pieczywo orkiszowe
Pieczywo orkiszowe ma łagodny smak i jest bardzo lekkostrawne. Poza tym wzmacnia układ odpornościowy, oczyszcza organizm z toksyn, obniża poziom cholesterolu, wpływa na prawidłową pracę serca, zapobiega kamicy żółciowej. Niektórzy nawet twierdzą, że dieta bogata w orkisz poprawia samopoczucie i spowalnia procesy starzenia!

Pieczywo z dodatkiem nasion
Jakie nasiona dodawane są do pieczywa? Pestki słonecznika, mak, len, orzechy włoskie, soja, sezam. Chleb ze słonecznikiem hamuje odkładanie się cholesterolu, usuwa z krwi szkodliwe metale ciężkie, ale za to dostarcza białka i chroni przed osteoporozą i nowotworami. Natomiast pieczywo z innymi ziarnami oprócz tego, że szybko powoduje uczucie sytości, a więc znowu – jesz mniej… itd. to jeszcze dostarcza organizmowi niezbędnych mikro i makroelementów oraz witamin.

Pieczywo z amarantusem
Amarantus to chyba najstarsza roślina uprawowa na świecie. U nas znany jest bardziej pod nazwą szarłat. Mam taka koleżankę, która jest fanką zdrowej żywności i namówiła mnie kiedyś, by kupić w sklepie Eko nasiona amarantusa i dodawać do każdej potrawy, jak sól czy pieprz. Posłuchałam się i jakiś czas tak robiłam i nie żałuję (chyba muszę wznowić ten zwyczaj). W tamtym czasie bardzo poprawiła mi się cera i włosy, a poza tym nie miałam problemów jelitowych (ładnie mówiąc). Amarantus zwiększa wartość odżywczą produktów, nie wpływając na ich zapach czy smak. A więc co nam zależy, by dorzucać go do zupy, sosu czy na kanapkę? Nasiona amarantusa są bogatym źródłem witaminy B6 i składników mineralnych np. wapnia, fosforu, potasu, magnezu, żelaza.

Oto dlaczego uważam, że nie powinno się eliminować ze swojej diety pieczywa funkcjonalnego. Jestem zdania, że tylko mądra dieta jest kluczem do idealnej sylwetki. Odchudzanie się, to nie tylko zakazy i nakazy. To co jesz musi ci smakować inaczej będziesz się męczyć i na pewno długo nie wytrzymasz na takiej diecie. A wiadomo, że głodówka to nic mądrego, bo po jakimś czasie…

Po pierwsze – twoja przemiana materii spada, a dobra przemiana materii jest konieczna w utrzymaniu szczupłej sylwetki
Po drugie – ograniczenie jedzenia wartościowych produktów źle wpływa na nasz wygląd, na nasze włosy, paznokcie, cerę…
I po trzecie – efekt jo-jo gwarantowany!

Źródło: www.balviten.com



A wy, jakie pieczywo jecie? A może nie jecie pieczywa w ogóle? Albo wsuwacie ryżowe, czy tzw. pieczywo chrupkie..? Ja akurat nie przepadam za tego rodzaju hmmm, nazwijmy to zamiennikach tradycyjnego pieczywa. 
Read More




niedziela, 21 lipca 2013

Moje Top Five domowych peelingów

No to C.D....

Co sądzicie o domowej roboty peelingach? Znacie jakieś fajne przepisy? Ja znam kilka i właśnie dzisiaj chcę się nimi z wami podzielić. Oto one:

1.Peeling kawowy
Najbardziej popularny i chyba najprzyjemniejszy z domowych peelingów. Uwielbiam masować się drobinkami kawy! Taki masaż nie dość, że przyjemny, jest jeszcze niezwykle pachnący. Moim zdaniem nie ma nic lepszego niż wypić dobrą kawkę, a potem MYK do łazienki i masażyk aromatycznym, naturalnym i tanim peelingiem.

Źródło:www.shisha-pub.pl

2.Peeling cynamonowy
Ten peeling zajmuje drugie miejsce na mojej liście. Dlaczego? Bo także jest łatwy w przygotowaniu i też nieziemsko pachnie. Mój przepis to:
Cukier (najlepiej brązowy, ale może być też biały)
Olej (najlepszy będzie kokosowy, ale równie dobrze może być np. arganowy)
Cynamon (im więcej, tym bardziej pachnący będzie, peeling, ale nie radzę przesadzać)
Wszystkie składniki wymieszać razem, na gładką masę i gotowe! Jeśli zamierzasz użyć oleju kokosowego, musisz go rozpuścić, np. w kąpieli wodnej, ale o tym wie każdy, kto taki olej w swoim domu ma J

Źródło:www.manager-mlm.pl

3.Peeling orzechowy
Ten peeling jest co prawda najlepszy do stóp, ale ja go czasami robię na uda i pupkę J A zrobić go to naprawdę – chwila – mielimy orzechy i mieszamy je z żelem pod prysznic.

Źródło:www.swiatkwiatow.pl

4.Peeling herbaciany
Czarną lub zieloną herbatę wysypujemy z saszetek i parzymy pod przykryciem przez kilka minut. Gdy wystygnie dodajemy do niej sól gruboziarnistą i żel pod prysznic. Jeśli mamy witaminę A w kapsułkach, to również możemy ją dodać, będzie lepszy efekt no i skóra będzie nakarmiona witaminką J

Źródło:www.antoniocaffe.pl

5.Peeling miodowy
Lubicie jeść scukrzony miód? Ja – nie, bo moim zdaniem miód jest najlepszy jak ocieka po łyżce i to najlepiej prosto do mojego gardła, hehe… Taki scukrzony miód nie jest zły, nie świadczy o tym, że się zepsuł czy coś, ale nie znaczy to że jest pierwszej świeżości. Ja takiego nie jestem w stanie przełknąć, więc jeśli mi się scukrzy, to wale go na uda i jazda! Najlepszy z takiego miodziku jest peeling!

Źródło:pszczelipark.pl/

A propos scukrzenia, przypomniał mi się dowcip. Może go znacie, jest dość stary, ale mnie zawsze bawi J

Dzwoni Jasio do babci i mówi:
-Babciu, bo ja cię chciałem przeprosić, byłem niegrzeczny i mam wyrzuty sumienia.
-Co się stało? – pyta zmartwiona babcia.
-Bo ostatnio jak u ciebie byłem, to poszedłem do piwniczki, nasrałem do kompotu, zakręciłem słoik i odstawiłem na półkę…
-Oj nic się nie stało – babcia jak to babcia, wszystko wnuczkowi wybacza.
Odłożyła słuchawkę, idzie do dziadka i opowiada o wszystkim, a dziadek na to:
-A widzisz, a mówiłem ci, ze to gówno! A ty, nieeee! Scukrzyło się!


I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy post i zapraszam na kolejne J
Read More




wtorek, 16 lipca 2013

Odchudzanie przez chorowanie

Totalny zwrot w akcji! Jeśli czytujecie mojego bloga, to przygotujcie się na to, bo tak często u mnie bywa! Jest takie powiedzenie nie wyprowadzaj wagi z równowagi, a że ja waga jestem… J
Poczułam się lepiej, lekarstwa zaczęły działać, więc dostałam POWERA! Dziś nie jestem już „wszystko na nie” ( jak to mawia moja córcia). Dzisiaj kocham wszystkich ludzi, nie wkurza mnie to, że jestem chora, bo w końcu dostrzegłam tego dobre strony! (o ja ślepa!). 

Nie mogłam się powstrzymać, by nie wrzucić tutaj tego obrazka, wybaczcie, że nie ocenzurowałam... rozwaliło mnie to! ;)

Pewnie się zastanawiacie, jakie mogą być plusy chorowania? Wbrew pozorom jest ich aż trzy!

Po pierwsze: Wszyscy dają ci święty spokój, bo przecież jesteś chora! I nieważne, czy to strach przez zarażeniem, czy litość nad umierającym… naprawdę NIEWAŻNE! Ważne, że masz ich z głowy, możesz sobie leżeć i robić to, na co do tej pory czasu nie miałaś (gdyby na bloggerze było można wstawiać efekty dźwiękowe, tu zapewne byłby ten szyderczy śmiech mojego ulubionego kreskówkowego psa):


Po drugie: Skoro już musisz leżeć, to przecież takiej okazji nie można zmarnować! Możesz przecież leżeć i chudnąć, nieprawdaż…? (o przecudowny body wrappinguuu!)

Body wrapping, jak już wspominałam wcześniej, to najlepszy zabieg na pozbycie się cellulitu i zbędnych kilogramów z brzucha, pośladków czy ud dla LENIWYCH J
Wystarczy się przecież posmarować, zawinąć w 3 kilometry folii jak mumia i leżeć, leżeć, leżeć! Wiecie, że najwięcej toksyn z naszego organizmu wychodzi przez skórę? No właśnie i to jest ten trzeci plus chorowania. Chorujesz, więc leżysz, leżysz, wiec przykrywasz się ciepłą pierzyną i pocisz. A jeśli się pocisz dla zdrowia, to czemu by nie pocić się dla odchudzania? J
HA! Tak to sobie wymyśliłam!
I jak wymyśliłam, tak zrobiłam.

Oto trzy kroki do odchudzania przez chorowanie:

KROK 1
Bierzesz słoiczek koncentratu Bingo SPA


KROK 2
Odkręcasz i sprawdzasz czy coś tam jeszcze jest… o cholera!


KROK 3
No nic, na jedną nogę wystarczy!



No dobra i z tą jedną zawiniętą nogą kuśtykam do łóżka dalej chorować i odchudzać się jednocześnie. J
I wam też to polecam! Oczywiście nie chorowanie, a odchudzanie…
A z tym pustym słoikiem będę musiała coś zrobić, przecież muszę chudnąć symetrycznie! Coś mi się wydaje, że nadszedł czas na to:



Czy któraś z was już się odważyła na zastosowanie tego hardkoru wśród koncentratów na body wraping? Chętnie poczytam wasze opinie.

Ps. Aha i jeszcze coś, byłabym zapomniała. W jednym z komentarzy pojawiło się pytanie, Oli- jeśli dobrze pamiętam- ile się chudnie, w ciągu tygodnia, po takim mumiowaniu. Szczerze mówiąc nie pamiętam ile schudłam po pierwszym, bo było to dość dawno temu, a ja body wrapping robię dość regularnie, by nie mieć cellulitu. Jedno mogę potwierdzić, to co piszą jest prawdą, stosując body wrapping regularnie, twoich ud będzie stopniowo ubywać :) I pamiętaj, nieważne czy szybko! Ważne, by skutecznie!
Read More




poniedziałek, 15 lipca 2013

Dieta Wikingów

Wizyta u lekarza zaliczona! Dostałam kolejna siatkę leków. Ciekawe co będzie tym razem? Kolorowe pawie, wysypka, a może jedno i drugie dla lepszego efektu? Jestem zła. Ta cholera nie chce się ode mnie odczepić! Leżę i zdycham i czuję jak zarastam tłuszczem! Kiedy to się skończy!? Ja chcę wrócić do życia, bo zwariuję! Wiem, pewnie większość z was się puka w czoła i myśli… boszzz, co za nerwuska, dopiero trzeci dzień jest chora, a zachowuje się jakby miesiąc była przykuta do łóżka. No cóż, tak to już jest z cholerykami, a ja właśnie nim jestem! Nienawidzę nicnierobienia i każdą sekundę swojego życia staram się wykorzystać konstruktywnie. Nie wiem, chyba ciągle mam wrażenie, że jeśli nie robię nic, to marnuję życie… też tak macie?

Ponieważ moim mottem życiowym jest: „Nie rób komuś tego, czego nie chciałabyś, żeby ktoś zrobił tobie”, nie zamierzam marnować dziś także waszego czasu. Wiele mądrego nie mam co prawda do napisania, więc będę się streszczać. Przeczytałam dziś w Dailymail o diecie wikingów. To nie jest żadna nowość, było o niej głośno już jakiś czas temu, tak tylko mi się przypominało. Czy któraś z was może stosowała tą dietę i chce się podzielić spostrzeżeniami?

Źródło:www.dzieciprzyszlosci.pl


Na czym polega ta dieta? Jesz to, co jedli Wikingowie czyli w twoim jadłospisie powinno się pojawić dużo kapusty i warzyw korzeniowych. Wikingowie jadali także sporo ryby, owoców i pieczywa żytniego. Ta dieta tak bardzo zainteresowała naukowców, że zaczęli oni sprawdzać jak w praktyce działa na nas taki sposób odżywiania. Wniosek jest jeden: jedząc to, co Wikingowie można o 30% zmniejszyć ryzyko śmierci, to znaczy żyć dłużej! Poza tym dieta wikingów może znacznie obniżyć ryzyko zachorowania na cukrzycę, choroby układu krwionośnego oraz raka. Hmmm, to ciekawe kiedyś, gdzieś czytałam, że Wikingowie jedli kapustę szklankami… a nasz były prezydent jadł garnkami (słynna dieta kapuściana - garnek zupy i chudniesz!). Kapusta ma właściwości detoksykujące i niewiele kalorii – może faktycznie coś w tym jest!?
Read More




niedziela, 14 lipca 2013

Wspomagacze odchudzania. Część II - Body Wrapping

Dziś do południa spałam, a jak się przebudzałam, to umierałam, ale mój mądry mąż poradził mi wypicie POWERADE, bo ponoć zawiera wszystkie mikroelementy i tam jeszcze jakieś inne składniki, które pomagają sportowcom uzupełnić braki w organizmie po wysiłku, a mojej mężowinie wrócić do pionu po szalonej imprezie, znaczy się bezboleśnie przeżyć kaca. I wiecie co? Działa! Póki co… (puk, puk..) nie zapeszać! ;) Dostałam nagły zastrzyk energii, wiec muszę go wykorzystać i wyrzucić z siebie, to o czym chciałam już od kilku dni wam napisać.
Ponieważ ten post ma tytuł – „Wspomagacze odchudzania, część II – Body wrapping”, to napisze wam po krótce kilka słów o tej metodzie.
Pamiętacie wasze zmagania z odchudzaniem? Ile razy próbowałyście schudnąć i nic z tego nie wychodziło? Ile razy przerywałyście dietę i rzucałyście się na jedzenie? Pewnie nie raz, a wiecie dlaczego? Brak samozaparcia? Brak motywacji? NIE! Brak efektów! No niestety tak to już z tymi dietami bywa, że na efekty trzeba poczekać. Nie warto się głodzić, ani stosować drastycznych sposobów, bo efekt jo-jo gwarantowany, ale jak wiadomo, kobiety są niecierpliwe i jeśli nie widzą efektów swojego działania, to nie widzą sensu…
To ja wam teraz powiem, co zrobić, żeby motywacja do walki o piękną figurę nie uciekła jak powietrze z balonika. Nadszedł czas na chwilę prawdy. Spójrzmy jej w oczy – prawie każda kobieta ma cellulit. A już na pewno każda, która potrzebuje diety! Zgadza się? Nieeee?
W takim razie proszę oto dowody:

Źródło: e-plotki.com
Jenifer Lopez
Źródło:www.kobieta.onet.pl
To zdjęcie, ostatnimi czasy było bardzo popularne. Tatiana Okupnik i jej cellulit.

Lady Ga-ga
Źródło: koktajl.fakt.pl


Natalia Siwiec
Źródło: koktajl.fakt.pl

Jak więc widać, nawet gwiazdy, które mają przecież osobistych trenerów, spożywają posiłki tylko z najwyższej półki i co najlepsze – wcale nie są otyłe, zmagają się z cellulitem! Także wracając do początku mojego wywodu – niemalże każda kobieta ma cellulit i do tych właśnie kieruję swój dzisiejszy post.

Co to jest cellulit i co z nim robić?

Powiem, krótko – zdania są podzielone, niektórzy twierdza, że cellulit to kobieca przypadłość, inni że choroba. Jedno jest pewne, cellulit to nagromadzona pod skórą tkanka tłuszczowa. I jeśli już go masz, to w sumie nie jest ważne czy dlatego, że za dużo jesz, czy dlatego, że za mało ćwiczysz… ważne jest teraz jak się go pozbyć! Oczywiście, że najlepiej jest zaatakować z kilku stron, zacząć od diety, potem od ćwiczeń, masażu..ale nie oszukujmy się! Większość z nas jest leniwa i wolałaby nie robić nic, a chudnąc, albo nie robić nic, a pozbyć się cellulitu. To pierwsze jest raczej niewykonalne, ale to drugie – pewnie was zaskoczę – ale jest możliwe do wykonania i ja baaardzo lubię tą metodę, jako wspomagacz odchudzania. A mowa tu oczywiście o body wrappingu!
Body wrapping to nic innego, tylko idealny zabieg dla leniwych! Smarujesz się balsamem, owijasz folią i kładziesz do łóżka, a cellulit znika! Kremów do body wrappingu jest wiele, ja akurat stosuje ten, bo na mnie działa najlepiej:


Tego kosmetyku nie kupisz w żadnej zwykłej drogerii ani Rossmanie. Można go kupić tylko w sieci. Ja kupuję w tym sklepie:



Bo jest szybko, tanio i do większego zamówienia zawsze coś tam dostaję w gratisie J

No! To już pierwszą motywację do odchudzania macie! Zacznijcie od body wrappingu! Mówię wam, efekty zobaczycie tak szybko, że od razu pojawi się kolejna motywacja od odchudzania.

Trzymam kciuki!
Read More




sobota, 13 lipca 2013

No i stało się!

Jestem chora! :(
Rano jakoś zwlekłam się z łóżka i pojechałam do lekarza. Tak jak myślałam – zapalenie krtani. Nie mogę przełykać śliny, nie mogę jeść, nie mogę pić, a co najgorsze… nie mogę mówić! Dobrze, że chociaż pisać mogę, chociaż trudno opieprzać męża podając mu kartkę! No nic, może nie będę musiała go za nic opieprzać. Chociaż z drugiej strony, zapalenie krtani, leczy się dość długo z tego co pamiętam, to boję się, żeby się zbytnio nie przyzwyczajał… ;) Hehehe… dobrze, że chociaż humor mi dopisuje, chociaż muszę przyznać, że w miarę upływu godzin – coraz mniej. Ja wiem, że dopiero dwa razy przyjęłam tabletki, które zapisał mi lekarz, ale już widzę, że chyba niekoniecznie są trafione. Źle na mnie działają. Nie mogę mówić, bo mam kaszel, a jak mam kaszel to mam sraczkę (sorry, za to określenie, ale to co ja mam, to naprawdę nie zasługuje na miano zwyklej biegunki). Nie wiem, czy te tabletki są źle dobrane, czy mają tak na mnie działać – „Ani mi się waż kaszlać, bo będziesz latać do kibla…” Generalnie jestem dziś od rana strasznie biedna i nic mi się nie chce. Miałam wam dzisiaj napisać o kolejnej diecie i o body-wrapingu jako jednej z metod, którą warto włączyć do walki z tłuszczykiem, ale chyba nie mam siły, więc dzisiaj nic z tego L

Idę się położyć, a tymczasem wrzucam Wam fajny skecz o tym dlaczego, kobiety nie potrafią schudnąć:


Czy któraś z was poznaje w tym filmie siebie? :)

Read More




czwartek, 11 lipca 2013

Sprzymierzeńcy odchudzania pod lupą

Tak się zaczął mój dzisiejszy dzień...

Budzę się, w oczach piach, w gardle ogień, w sercu smutek, który nie daje spokoju również mojej głowie. Miałam straszną noc i na samą myśl o tych wszystkich złych snach i chorobie, która coś czuję zbliża się wielkimi krokami, jest mi potwornie źle :(
...
Włączam kompa, poranna prasówka... jak zwykle dailymail, onet, wp...
I co widzę? Reklama:

"Lekarze przerażeni szybkością działania nowej kapsułki odchudzającej". No weszłam, a co, ty byś nie weszła po takim "wabiku"? Weszłam, bo byłam bardzo ciekawa, co to za kapsułka, która tak PRZERAŻA lekarzy?

Kapsułki Zielona Kawa, które mają cyt. "zrzucać 10 kg w miesiąc". Haha! Normalnie mi się humor poprawił. Tak się składa, że akurat troszkę wiedzy o zielonej kawie mam i o suplementach diety również. Pozwolicie, że nie skomentuję tychże cudownych kapsułek odchudzających, bo uważam, że każda z nas powinna sama wiedzieć, czy wierzyć w takie błyskawiczne odchudzanie czy nie. Powiem tylko tyle... Jakoś mi się nie chce wierzyć, żeby tracić 10 kg wagi w miesiąc. Nie wiem nawet czy można przytyć 10 kg w miesiąc, a co dopiero schudnąć tyle! Ale, może się mylę... a nawet, jeśli faktycznie jest tu ktoś, komu udało się stracić tyle na wadze, w ciągu tak krótkiego czasu, to ręka do góry!! I proszę mi pokazać te 10 cm wiszącej skóry pod pachami i dyndający jak u indora podbródek! :) Bez urazy, ale tak sobie właśnie wyobrażam osobę, która schudła 10 kg. w miesiąc. Obwisła skóra, worki pod oczami i ślinotok na widok choćby okruszka jedzenia. Bo chyba trzeba by było nic nie jeść przez 30 dni... No nic, nieważne. Tą cudowną metodę i te zajebiste tabletki zostawiam waszej ocenie, a tymczasem napiszę parę słów o prawdziwych sprzymierzeńcach odchudzania.

Nie wiem czy pamiętacie, że już w latach 80 i 90 dominowały na naszym rynku diety niskoenergetyczne jako preparaty wspomagające odchudzanie.
Źródło: www.brandchannel.com
Pamiętacie te słynne koktajle? Rozpuszczało się koncentrat, albo proszek w wodzie lub mleku, piło i czekało, aż tkanka tłuszczowa wstanie i pójdzie sobie w cholerę...o własnych nogach. Potem pojawiły się tabletki, głównie błonnikowe, kapsułki i napoje odchudzające. Te wszystkie diety niskoenergetyczne miały zastępować posiłek, a kapsułki tylko wspomagać. Dzisiaj największą popularnością cieszą się te drugie "wspomagacze", jest ich na rynku cała masa, nie ma tez problemu z dostępnością, a co najwyżej z decyzją, który "będzie dla mnie najlepszy?". Przyjrzyjmy się substancjom bioaktywnym polecanym jako wspomagające odchudzanie. Oto lista najbardziej popularnych:
L-karnityna, kwas hydroksycytrynowy (HCA), błonnik pokarmowy, chitosan, chrom, CLA - czyli kwas linolowy.

L-karnityna
Występuje w postaci samodzielnego suplementu, jest ostatnio bardzo popularnym sprzymierzeńcem walki o zgrabna sylwetkę. L-karnityna hamuje wydzielanie tłuszczu w organizmie i przyspiesza spalanie tego, który pozostał. L-karnityna wiąże kwasy tłuszczowe i włącza je w procesy energetyczne, bez jej udziału tłuszcz nie może być spalony. 

HCA
Kwas HCA otrzymywany jest ze skórki owocu mangostanu Garcinia Cambogia. Roślina ta od wieków używana jest na Wschodzie jako przyprawa. HCA ma redukować ilość energii powstającej w wyniku procesów trawiennych, spowalniać wytwarzanie tłuszczu w organizmie i hamować apetyt. Czytałam niedawno naukowy artykuł, w którym przeprowadzono badania nad HCA. Podobno wśród osób otyłych przyjmujących tabletki z HCA po 12 tygodniach zanotowano spadek wagi 3-4 kg.

Błonnik pokarmowy
Co to jest błonnik pewnie każda z was doskonale wie, więc nie będę się tu produkować i tłumaczyć, że dwa plus dwa to 4, hehe. Błonnik polecany jest w szczególności w dietach odchudzających, bo ma duży wpływ na spożycie energii. Dzięki zdolności do pęcznienia wywołuje uczucie sytości, a nie dostarcza energii. Poza tym żywość z dużą zawartością błonnika wymagają dokładnego żucia, co wydłuża czas spożywania pokarmu, a co za tym idzie przyspiesza osiągnięcia uczucia sytości. Specjaliści polecają mieszaninę kilku różnych błonników, np. guar, ksantan, pektyny, najkorzystniej w układzie z innymi substancjami np. witaminami antyoksydacyjnymi (C, E, betakaroten, lecytyna).

Chitosan
Żródło:www.sodahead.com
Chitosan to substancja złożona z włókien chitynowych z pancerzy skorupiaków, ogranicza ona wchłanianie cząsteczek lipidów w jelitach oraz zwiększa wydalanie z kałem nierozpuszczalnych produktów. Czyli chitosan to taki pożeracz tłuszczu, który niczym packman przemieszcza się po naszym żołądku, hehe...  a tak na poważnie to chitosan rozpuszcza się w żołądku i tworzy "żel" który jest jakby pułapką dla tłuszczu. Chitosan wyłapuje tłuszcz o masie od 4 do 6 razy większej od swojej własnej. Najlepiej spożywać go przed posiłkiem, bo wtedy ma najlepsze działanie.

Chrom
Chrom bardzo często występuje w suplementach diety, a jego najważniejszym zadaniem jest hamowanie apetytu na słodycze! A więc chrom reguluje poziom cukru we krwi, wspomaga metabolizm i oczywiście spalanie tłuszczu, a więc to co tłuste dziewczynki lubią najbardziej J

CLA
Conjugated linoleic acid - sprzężone dieny kwasu linolowego - CLA...uffff, myślałam, że tego nie napiszę! ;) To tylko tak trudno się pisze, jeszcze trudniej całą nazwę wymawia, ale działanie ma bardzo proste. CLA redukuje zapasy tłuszczu w organizmie i rozrost mięśni. Jak to robi? Blokuje enzymy odpowiadające za odkładanie się tłuszczu i wpływa na metabolizm tkanki tłuszczowej. A ponadto CLA prowadzi do regulacji złego i dobrego cholesterolu, hamuje rozwój osteoporozy, ma działanie antymutagenne i antykancerogenne, jak więc widać same plusy!


Teraz wiecie już jakich składników szukać w tabletkach, kapsułkach i innych wspomagaczach odchudzania. A więc czytajcie etykiety i nie dajcie sobie wmówić, że suplementy zrobią z was Kate Moss w jeden miesiąc! (chociaż, nie wiem czy akurat Kate Moss, jest tutaj ideałem, do którego warto sie porównywać). W kolejnych postach wezmę pod lupę konkretne preparaty odchudzające. Zobaczymy co się kryje za tymi czarującymi opakowaniami i ulotkami, które zapewniają, że ten właśnie suplement jest najlepszy!


Read More




środa, 10 lipca 2013

Zabiegi chirurgiczne wspomagające odchudzanie

Jest kilka sposobów na pozbycie się tkanki tłuszczowej za pomocą skalpela i właśnie dziś wam o nich opowiem.

Liposukcja
Źródło zdjęcia: www.diariosur.es
Liposukcja to rozbicie i usunięcie zasobów podskórnej tkanki tłuszczowej. Zabieg ten odbywa się za pomocą metalowej kaniuli, która za pośrednictwem węża, połączona jest z urządzeniem generującym podciśnienie i odsysającym tłuszcz z tych części ciała, które chcemy odchudzić. Tą kaniulę wprowadza się do ciała poprzez malutkie nacięcia na skórze. najczęściej te nacięcia robi się w takich mało widocznych miejscach np. na zgięciach, żeby po za gojeniu się ran, nie było widocznych zabliźnień. Tą metodą możemy odchudzić brzuch, pośladki, uda, kolana, ramiona, policzki czy nawet szyję. Liposukcja polecana jest szczególnie wtedy, gdy chcemy pozbyć się zalegającego tłuszczyku z miejsc, z których mimo stosowania diety i odchudzania, trudno jest pozbyć się złogów, np. z policzków :)
Źródło zdjęcia:Wikipedia
Są dwie metody liposukcji: mokra i sucha, w skrócie powiem, że mokra do zabiegu wykorzystuje płyn, a sucha – nie, ale to jest przecież oczywiste J. Poza tym liposukcja może być ultradźwiękowa, wibracyjna, laserowa. Na koniec dodam jeszcze, że jeśli któraś z was zamierza sobie taki zabieg zafundować, to radzę wybrać się do prawdziwego gabinetu chirurgicznego i oddać w ręce doświadczonego chirurga. Te wszystkie zabiegi w gabinetach kosmetycznych nie dają aż takich rezultatów! (sprawdziłam to, więc szkoda tylko kasy), poza tym liposukcja niesie za sobą ryzyko powikłań. W skrajnych przypadkach może nawet doprowadzić do śmierci jeśli zajdzie do zatoru tłuszczowego. Przecież liposukcja niszczy nam część naczyń krwionośnych zaopatrujących skórę oraz unerwienie tej skóry.

Gastro plastyka i Lipektomia
Źródło zdjęcia: www.mp.pl
To dwa zabiegi, które także wykonywane są pod opieką lekarza i są już poważnymi operacjami. Nie można się im poddać od tak, z biegu, że tak powiem. Musza być na nie konkretne wskazania, od lekarza. Pierwszy zabieg gastroplastyka- to po prostu zmniejszenie żołądka, które ma na celu ograniczenie jego pojemności. Drugi - Lipektomia- to usuwanie tłuszczu wraz ze wszystkimi fałdami. Te zabiegi dotyczą tylko osób ekstremalnie otyłych, których otyłość doprowadza do pogorszenia zdrowia. Nie życzę nikomu, by musiał z nich korzystać!


Balonikowanie żołądka
Śmiesznie to brzmi, prawda? Jednak tym, których taki zabieg czeka, wcale nie jest wesoło. Balonikowanie żołądka polega na wprowadzeniu do żołądka balonu, który jest wypełniany wodą, powietrzem albo specjalnym żelem i zostaje tam na 6 miesięcy! Po co? Po to, aby zmniejszyć żołądek – oczywiście J, no i oszukać mózg, ze nagle twój żołądek potrzebuje mniej pokarmu - tak w skrócie mówiąc. Niby fajne rozwiązanie, ale niesie za sobą niestety wiele powikłań, o których może lepiej nie mówić, no chyba że interesuje was martwica żołądka i deflacja (czyli otworzenie się balonu), że już o wymiotach i różnego rodzaju średnio przyjemnych bólach nie wspomnę. Poniżej wyklejam link do filmu, który obrazuje, jak mniej więcej taki zabieg wygląda:



Jak widać z opisu, balonikowanie żołądka jest refundowane przez NFZ! Wow! Może jednak się suszę… w końcu już tyle lat dorzucam się do tej kasy, to niech i ja coś z tego mam! J
I na koniec istny hardkor- chirurgia bariatryczna
Chirurgia bariatryczna stosowana jest już tylko u osób chorych lub zagrożonych chorobami związanymi z otyłością. Wyróżniamy dwa typy zabiegów: operacje ograniczające pojemność żołądka i operacje prowadzące do ograniczania wchłaniania przyjmowanych pokarmów. Nie ma co kryć, że żadne w nich nie są sympatyczne i miłe, a jeśli już ktoś musi się poddawać takiemu zabiegowi, to może oznaczać tylko jedno- że nie jest z nim dobrze!
Nie będę się może zagłębiać w szczegóły, chyba, że na specjalne życzenie czytelnika. Jeśli będziecie faktycznie zainteresowane, to poszukam obszerniejszych informacji na ten temat i w oddzielnym poście opisze krok po kroku jak wyglądają te operacje, powiem tylko tyle, że większość z nich polega na  zakładaniu opasek , metalowych kołnierzy i innych strasznych urządzeń na żołądek, by wyłączyć jego część z funkcjonowania.

No dobra, to były po krótce hardkorowe metody na schudnięcie, obok tych profesjonalnych są jeszcze takie, które są przyjemniejsze, tańsze i mniej ingerujące w nasz organizm. Można do nich zaliczyć wszelkiego rodzaju masaże, zabiegi na skórę stosowane w gabinetach kosmetycznych, drenaże, body-wrapingi i inne, którym się przyjrzę niebawem, a wy przeczytacie o nich w kolejnych postach. 

Zapraszam do lektury i komentowania!
Read More




wtorek, 9 lipca 2013

Odchudzanie według Olki

Rozmawiałam sobie dzisiaj z koleżanką na temat odchudzania. Ja z rozrzewnieniem wspominałam swoje piękne ciało, którym mogłam się poszczycić kilka lat temu, przed urodzeniem dziecka, ona zaś wspominała czasy gdy wyglądała jak pulpet.


Teraz role się odwróciły. To ja muszę zrzucić jeszcze kilka kilogramów, które mi zostały, a ona cieszy się nową, zgrabna figurą. Pamiętam kiedy ją poznałam (jakieś 7 lat temu) była korpulentną blondyną z włosami wiecznie związanymi w kucyk. Sprawiała wrażenie zaniedbanej i mocno zakompleksionej. I faktycznie tak było. Wstydziła się swojego ciała, nie lubiła siebie i źle się czuła wśród ludzi. Tak to już jest, że osoby wrażliwe, które mają choćby niewielką nadwagę i brak wiary w siebie, najczęściej zamykają się i unikają ludzi, zamiast coś ze sobą zrobić. A czasami wystarczy naprawdę niewiele, tylko dobrze dobrana dieta! Tak! Tylko! Bo dieta, chociaż wiąże się z pewnymi poświęceniami, wcale nie musi być drastyczna. Owszem, niektórym nie wystarczy tylko odstawienie słodyczy, bo mają sporą nadwagę, ale jeśli do tego dołączymy odrobinę ruchu, to wcześniej czy później nam się uda! Zapytałam koleżankę jak to zrobiła, że dziś wygląda tak kwitnąco i po prostu pięknie! Pewnie mi nie uwierzycie, zresztą ja też z początku jej nie wierzyłam, ale niby dlaczego miałaby mnie okłamywać…? Na początku trochę zmieniła nawyki żywieniowe, potem zastosowała dietę, a na koniec, gdy jej sylwetka zaczęła nabierać ponętnych kształtów, wybrała się do stylistki, która stanowczo zabroniła jej związywania włosów w kucyk, hehe… dało radę! Dzisiaj Olka jest o 10 kilo szczuplejsza, o 10 odcieni ciemniejsza (bo ma czarną czuprynę!) i nie patrzy już w czubki butów, a przed siebie! A teraz zdradzę wam sekret Olki. Oto od czego zacząć odchudzanie.


Po pierwsze: Zaraz po przebudzeniu wypijamy na czczo łyżkę oleju lnianego. Olej lniany osadza się na jelitach i chroni organizm przed wchłanianiem toksyn, że już o lepszym poślizgu nie wspomnę ;) A wiadomo jak ważny jest prawidłowy metabolizm podczas odchudzania.

Po drugie: Pół godziny przed każdym posiłkiem wypij szklankę wody. Dzięki temu mniej zjesz i szybciej poczujesz sytość.

Po trzecie: Jesz tylko śniadanie, obiad i kolację (najpóźniej o godzinie 18) i pijesz, pijesz, pijesz… minimum 1,5 l płynu każdego dnia, a kiedy zgłodniejesz możesz podjadać wyłącznie warzywa i owoce. Ewentualnie miej w torebce baton muesli, to zaspokoi twój apetyt na słodycze.

Po czwarte: Do każdego posiłku, czy to zupa, czy zwykła kanapka, dodawaj zmielone siemię lniane. Siemię lniane to zdrowy zapychacz, który sprawi, że będziesz szybko najedzona, nawet jeśli zjesz niewiele.

Po piąte: Postaraj się ograniczać spożywanie produktów mącznych. Nie musisz od razu eliminować z diety pieczywa, makaronów i pierogów, ale jeśli możesz to kluski zastąp kaszą gryczaną, jasne bułeczki pieczywem chrupkim, a pierogi jedz tylko od święta.

Stosując się do tych rad już po miesiącu powinno być widać różnicę, nie tylko na wadze, ale także na twarzy! Bo cóż innego może nas tak bardzo ucieszyć jak nie, spadek wagi niewielkim wysiłkiem, a przyznacie chyba, ze tych poświęceń na początek wcale nie jest tak dużo :) A kiedy zrzucimy już kilka gramów sadła, nabierzemy ochotę na więcej… w kolejnych postach szukajcie odpowiedzi jaka dieta będzie dla was odpowiednia. Jeśli chcecie, możecie w komentarzu napisać, jaką dietę mam wziąć pod lupę – postaram się sprostać… :)


Read More




niedziela, 7 lipca 2013

Wspomagacze odchudzania. Część I - Herbata

Od 4 lat uwielbiam czerwoną herbatę! Pierwszy raz poczęstowała mnie tą herbatą koleżanka w pracy i to była właśnie czerwona Pu-Erh firmy Posti. J. Oczywiście muszę podkreślić, że ja zalecam picie tylko herbat liściastych, bo moim zdaniem tylko takie są wartościowe. Herbata w saszetkach to jak dla mnie zwykły odpad i syf, ale to już według uznania. No i jeszcze proces parzenia. Wbrew pozorom jest bardzo ważny, bo każdą herbatę inaczej się zaparza, by wydobyć z niej najlepsze właściwości. Czerwoną herbatę zalewamy wrzątkiem i zaparzamy pod przykryciem przez kilka minut. Prawidłowo zaparzona powinna mieć na wierzchu piankę J Pijcie ją zawsze pół godziny po posiłku, to będzie najlepiej działać!

 Nie wierzyłam, że herbata może być taka pyszna! Posmakowała mi od razu i tak sobie zaczęłam ją pić, zwyczajnie, zamiast zwykłej saszetkowej lury. Potem, kiedy byłam na etapie odchudzania i szukałam wszystkiego, co odchudza, natrafiłam na artykuł o czerwonej herbacie i jej cudownych właściwościach. Wcześniej jakoś nie przywiązywałam uwagi do tego jak czerwona herbata działa, ale kiedy się odchudzałam, jej działanie naprawdę dało się zauważyć! Czerwona herbata zawiera więcej enzymów i polifenoli, niż zwykła czarna i to właśnie one sprawiają, że ma właściwości odchudzające. Polifenole pomagają spalać tłuszcz, ułatwiają trawienie, no i oczywiście obniżają poziom cholesterolu. Oprócz tego czerwona herbata oczyszcza organizm, wspomaga pracę wątroby, hamuje apetyt no i jeśli chodzi o mnie to naprawdę poprawia nastrój! Jest pyyyyszna! Polecam taką herbatkę każdemu, nie tylko temu, kto się odchudza. Niektóre dziewczyny piszą na forach, że dzięki tej herbacie, nawet jeśli się nie odchudzają to także tracą na wadze (ok. 3 kg. pijąc ją regularnie przynajmniej 3 razy dziennie). Sprawdźcie to! Jest wiele herbat czerwonych i jeśli traficie na półkę w markecie, to naprawdę rozpiętość chociażby cenowa jest ogromna. Ja akurat najbardziej lubię POSTI, jest tania (kosztuje coś około 4 zł) i dobrze się ja zaparza. Nie lubię jak po wierzchu pływają fusy i ta herbata właśnie mi tego nie robi.

Na koniec coś dla rozrywki:

***
Trzech pedałów kłóciło się między sobą który ma czulszy odbyt. Żeby rozwiązać swój spór zdecydowali się pójść do lekarza by ten jakoś to zbadał. Więc wchodzi pierwszy i mówi:
- Panie doktorze, założyliśmy sie z kolegami który z nas ma czulszy odbyt. Czy jest jakiś sposób w jaki mógłby Pan to zbadać?
Lekarz chwilę myśli, myśli i nagle wymyślił. Wsadził pierwszemu facetowi ołówek w dupę. Pedał się wzdrygnął i mówi:
- HB... dobrze naostrzony.
Wszystko się zgadzało, wyszedł zadowolony.
Wchodzi drugi. Lekarz wsadza mu w dupę pióro, pedał się lekko wzdrygnął, chwilę pomyślał i mówi:
- Nierdzewna końcówka, czarny atrament... Parker!
Wszystko się zgadzało i wyszedł zadowolony, że ma najczulszy odbyt.
Wchodzi ostatni, trzeci pedał ale lekarzowi skończyły się pomysły. Siedzi i myśli i od niechcenia chlusnął na trzeciego pedała herbatą.
- BRrrrrrrrrrrrrrrrrr!
- Co, gorąca?
- Nie, gorzka.
***
Po hucznej imprezie student budzi się cały nagi na dywaniku łazienkowym i zauważa, że z ust wystaje mu biały sznureczek. Boże spraw, żeby to była herbata!!!
***
Mówi mąż do żony:
- Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty!
- Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził! Herbata jest w apteczce, w puszce po kakao, z nalepka "sól"...

***





Read More




Ulubiona dieta gwiazd

Kilka dni temu wspominałam o diecie Hollywood. Dieta Hollywoodzka to ulubiona dieta gwiazd. Marilyn Monroe czy Elizabeth Tylor nie kryły się z tym, że ją stosują. Dieta polega na ograniczeniu liczby kalorii do 1500 w ciągu dnia. Będąc na tej diecie  możesz spożywać tylko określone grupy pokarmów. Dieta Hollywood nie jest łatwą dietą, bo eliminuje z naszego codziennego jadłospisu jajka, mleko, białe pieczywo, cukier, sól produkty zawierające tłuszcz zwierzęcy, kawę i oczywiście alkohol. Jak więc widać, jeśli zamierzasz przystąpić do diety Hollywood, musisz być gotowa na wiele wyrzeczeń. Ale jak to w życiu często bywa, jest coś za coś… wiemy już czego nie wolno nam jeść, teraz sprawdźmy jakie produkty znajdują się w twoim menu. Wszystkie owoce, warzywa, pieczywo razowe i pieczywko chrupkie, świeże mięso, chude ryby, białe sery i jogurty naturalne oraz kiełki. Wbrew pozorom jest tego naprawdę dużo, więc masz w czym wybierać, jednak na pierwszy rzut oka już widać, że dieta najlepiej będzie się sprawdzała latem, gdy na targowych straganach kupimy świeże owoce i warzywa, których niestety nie kupimy latem, a ta zdrowa „zielenina” to podstawa!
W pierwszym tygodniu możesz jeść tylko owoce. Ananasy, jabłka, gruszki, maliny, brzoskwinie… wybierz te, które lubisz najbardziej, aby jedzenie sprawiało ci przyjemność. W drugim tygodniu możesz odetchnąć, bo do owoców będziesz mogła dołączyć warzywa, mięso, sery i pieczywo.
No i jak wam się podoba takie menu? Jesteście gotowe na wypróbowanie tej diety? Jeśli chcecie zacząć się odchudzać jak słynne gwiazdy musicie pamiętać jeszcze o kilku zasadach, które dotyczą nie tylko tej diety, ale także wszystkich pozostałych.

1. Nigdy nie najadaj się do końca!
2. Rób przerwy między posiłkami, lepiej jeść co godzinę małe porcje niż raz na kilka godzin nażreć się jak świnia (sorry za te słowa, chciałam podkreślić różnicę między jedzeniem, a wpieprzaniem na masę)
3. Każda dieta eliminuje z jadłospisu pewne składniki odżywcze, które niestety, ale nasz organizm potrzebuje, a więc jeśli już schudniesz parę kilo, przejdź na program stabilizacyjny, dzięki któremu będziesz chudła powoli, ale regularnie, aż do osiągnięcia wymarzonej wagi.

Dietę Hollywood można stosować nie dłużej niż 3- 4 tygodnie. Jeśli będziesz ściśle trzymać się wyznaczonego planu, powinnaś w tym czasie zrzucić około 6 kilo. Pamiętaj jednak, że aby utrzymać wagę, musisz zmienić nawyki żywieniowe! Inaczej efekt jo-jo gwarantowany!

Na koniec podam jeszcze przykładowy jadłospis na jeden dzień, na jego podstawie możecie ułożyć sobie menu na pozostałe dni tygodnia, aby nie było monotonnie.

Śniadanie: grapefruit albo pomarańcza, garść dowolnych owoców
Obiad: Stek, albo ulubiona ryba, pomidor i kilka liści sałaty
Kolacja: Jajko na twardo, 2 kromki pieczywa chrupkiego, grapefruit albo pomarańcza

Pamiętajcie tylko, że w pierwszym tygodniu jemy same owoce, a więc to menu dotyczy tylko drugiego i trzeciego tygodnia!
Na koniec jeszcze tylko dodam, że ja dzięki tej diecie schudłam 7 kilo w ciągu miesiąca, ale nie będę ukrywać, że oprócz tego poświęcenia dla niejedzenia, poświęciłam się i ćwiczyłam, co znacznie przyspieszyło proces pozbywania się mięśni poprzecznych pontoniastych ;)

POWODZENIA!
Read More




piątek, 5 lipca 2013

Dieta Alfreda Penningtona

Dieta Alfreda Penningtona opublikowana została w 1953 r. Można więc założyć, że była to chyba jedna z pierwszych diet, które miały swój ułożony, konkretny plan odchudzania. Założeń tej diety było kilka. Po pierwsze autor uważa, że istnieje ścisły związek między otyłością, a snem. "Ustaw budzik na 8 godzin snu  nigdy więcej!" - radził w swojej publikacji Pennington – "I pamiętaj, by spacerować przynajmniej 30 minut przed posiłkiem. Nie musisz chodzić szybko, ale spaceruj regularnie przez pół godziny"

Według Peningtona, każdy powinien spożywać trzy duże posiłki dziennie, ale o stałych porach. Trzy posiłki dziennie, spacer i 8 godzin snu mają zapewnić, że w miesiąc stracimy ponad 3 kilogramy?! Niemożliwe! A jednak... Doktor Penington nie trudził się, by układać dodatkowy jadłospis, ale według niego każdy posiłek składać się winien części.

Cześć pierwsza: Chyba najfajniejsza ze wszystkich części możesz bowiem jeść tyle ile chcesz. Ważne aby to było mięso. Minimum 200g. i zasada jest jedna - jedna część chuda na 3 części tłuste. Możesz jeść wołowinę, jagnięcinę,  wieprzowinę; gotowaną, duszoną czy smażoną - twoja wola. Do mięsa możesz używać przypraw: pieprzu, papryki albo innych, które w składzie nie zawierają soli. Aby twój posiłek nie był mdły dozwolone jest dodanie soku z cytryny,  nasion selera, natki pietruszki.. Pamiętaj tylko o tym, by nie jeść żadnych mięs, które zawierają choćby szczyptę soli - czyli wyłączamy z diety boczek, szynkę konserwową i wędliny. 

Część druga: Ta część niestety jest ściśle ograniczona. Możesz zjeść tylko jeden z poniższej listy składników: białe ziemniaki, słodkie ziemniaki, gotowany ryż, pół grejpfruta, garstka winogrona, kawałek melona, ​banan, gruszka, maliny lub jagody. Na koniec posiłku możesz napić się kawy lub herbaty czarnej, bez cukru! 
Ważne jest by podczas całej tej kuracji pić 6 szklanek wody, do godziny piątej. Jeśli po kilku dniach będziesz miał "wodowstręt", możesz do każdej szklanki wrzucić plasterek cytryny. 


Dieta Alfreda Penningtona dąży do całkowitego wyeliminowania z codziennego jadłospisu mąkę, pieczywo, sól, cukier oraz dla niektórych pewnie - niestety- alkohol.

A na koniec dla zainteresowanych, znających biegle język angielski, cała publikacja dr Alfreda Penningtona:

Read More




O diecie antyhistaminowej

O tym, co to jest histamina nie trzeba tłumaczyć wszystkim tym, którzy jej nie tolerują. Bóle głowy i brzucha, ciągłe migreny, kolki, biegunka, a także reakcje skórne, choroby żołądka i jelit - z takimi problemami borykają się wszyscy ci, u których rozpoznano nietolerancję na histaminę.

Co to jest histamina?


Pewnie zastanawiasz się teraz, co to właściwie jest ta histamina, która sieje takie spustoszenie w organizmie człowieka bez względu na wiek. Histamina to tzw. "amina biogenna", jest ona wytwarzana w organizmie człowieka i bierze udział w regulowaniu różnych funkcji życiowych oraz odgrywa kluczową rolę w reakcjach alergicznych. Histamina, włączając się do działań organizmu, rozszerza naczynia krwionośne i kurczy macicę. Jednak sama histamina nie jest dla naszego organizmu groźna. Choć krążąca we krwi może doprowadzić do śmierci (wstrząs anafilaktyczny), to za takie działanie tak naprawdę odpowiedzialne są mechanizmy, które ją rozkładają (DAO).

DAO- diaminooksydaza
Diaminooksydaza to enzym znajdujący się w jelicie cienkim, wątrobie, nerkach, krwi, a nawet łożysku u kobiet w ciąży. DAO jest bardzo ważna, bo to właśnie ona rozkłada histaminę.

*migrenę i ciągłe bóle głowy
*niskie ciśnienie
*astmę i wodnisty katar, często nawracający
*biegunki, dolegliwości żołądkowo-jelitowe
*świąd skóry, pokrzywkę

Te wszystkie objawy nasilają się po:
*wysiłku fizycznym i stresie
*niedoleczonych i ciągłych infekcjach
*wahaniach spowodowanych hormonami
*częstych biegunkach i zapaleniu jelit

Jak rozpoznać nietolerancję na histaminę?
Jeśli zauważyłaś u siebie jeden z tych objawów, to może być sygnał, że twój organizm nie toleruje histaminy. Co zrobić, by mieć stuprocentową pewność? Na początek warto zrobić badanie wątroby, jelit i nerek, by wykluczyć schorzenia, które mogą dawać podobne objawy. Weź także pod lupę laktozę i fruktozę oraz sprawdź czy twój organizm je toleruje. Możesz także zbadać krew na aktywność DAO. Im mniejsza jej aktywność w surowicy krwi, tym większe prawdopodobieństwo, że twój organizm nie metabolizuje histaminy.

Warto także prowadzić dzienniczek, w którym będziesz zapisywać:
Co jesz?
Co pijesz?
Jakie leki przyjmujesz?

Dzięki takiemu dzienniczkowi łatwo będzie wychwycić jakie dolegliwości występują po spożywaniu określonych grup pokarmów i dzięki temu łatwiej będzie wyeliminować z diety alergen. Kiedy będziesz mieć już pewność, że twój organizm nie toleruje histaminy, to znak, że czas na dietę! Dietę antyhistaminową!

O tej diecie nie znajdziecie wielu informacji w internecie, a te, które znajdziecie będą dość skąpe. Ja znalazłam książkę DIETA ANTYHISTAMINOWA w księgarni internetowej, w której dość często się zaopatruję, bo mają tanio. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to macie TU linka.
Read More




czwartek, 4 lipca 2013

Krótko o suplementach diety

Czy wiesz co to są suplementy diety, czy tylko tak ci się wydaje? Jeśli myślisz, że suplementy, to magiczne tabletki, które w łatwy sposób, bez wyrzeczeń i diety pozwolą ci osiągnąć w krótkim czasie sylwetkę modelki, to bardzo się mylisz. Suplementy diety, jak sama nazwa wskazuje, to środki o charakterze farmaceutyków lub leków uzupełniające posiłki w pewne składniki.

Co zawierają suplementy diety?
Najczęściej stosowanymi produktami są rośliny ( np. susze i koncentraty: buraka ćwikłowego, aronii, zielonej herbaty, aloesu it..) lub ich ekstrakty (np. wyciągi z pestek grejpfruita, winogron czy oleju lnianego).

Po co są suplementy diety?
Zgodnie z Ustawą o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia, suplementy diety mają uzupełniać naszą dietę w witaminy i składniki mineralne. Suplementy występują w postaci tabletek, drażetek, syropów.
Na rynku aż roi się od suplementów diety, a my jako konsumenci niestety jesteśmy często oszukiwani. Suplementy to nie produkty, które posiadają właściwości lecznicze. Dlatego dobre przeczytajmy ulotkę zanim kupimy coś, co szumnie nazywa się SUPLEMENT DIETY. Aby odróżnić suplement diety od środka, który tylko go imituje, szukajmy surowców roślinnych, które np. wspomagają odchudzanie. Musimy także pamiętać, że tabletki i inne preparaty roślinne zawierające rośliny lecznicze, to według norm nie suplement diety! Różnica między suplementem diety, a lekiem roślinnym dotyczy jakości i efektywności działania.

Czy suplementy można przedawkować?
OCZYWIŚCIE! Tak jak wszystko w nadmiarze szkodzi tak i suplementy mogą być przez nas przedawkowane. Ostatnio coraz bardziej popularne stało się wzbogacanie żywności w witaminy (wzbogacane są np. soki, napoje, produkty mleczne). Spożywanie takiej żywności i dodatkowo łykanie suplementów diety  może doprowadzić do hiperwitaminozy. Najczęściej przedawkować można witaminę B6, A, PP oraz żelazo. Na przedawkowanie narażone są szczególnie osoby palące. U tych osób podanie suplementu o działaniu przeciwutleniającym w nadmiarze może spowodować większe ryzyko zgonu w porównaniu z osobami niepalącymi, które taki właśnie suplement zażywają.



Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML