Obserwatorzy

piątek, 28 lutego 2014

Owocowy kalejdoskop

Osoby będące na diecie powinny dostarczać organizmowi dużo witamin i składników mineralnych. A gdzie ich szukać? Rzecz jasna – w owocach i warzywach. Tylko co zrobić jeśli mamy już dość jedzenia w kółko marchewki, selera naciowego, jabłek, kiwi… może warto poszukać innych owoców, które wyglądają jak arcydzieła sztuki matki natury?
Przedstawiam wam dzisiaj owocowy kalejdoskop. Niesamowitą mieszankę smaków, kolorów i kształtów.

Cytron - ręka buddy


Ręka Buddy to przedziwny owoc, który swoją nazwę zapewne wziął od swojego dziwacznego wyglądu. Ręka buddy wygląda bowiem jak prawdziwa dłoń z wieloma palcami. Trudno określić jego smak, za to aromat ma tak silny, że utrzymuje się w mieszkaniu nawet jeszcze dwa tygodnie po jego zjedzeniu. Ręka buddy to doskonałe źródło witaminy C. Idealnie pasuje do ryb, sałatek, koktajli i słodkich wypieków. Chińczycy uwielbiają go w każdej postaci, uważany jest nawet za symbol szczęścia i powodzenia w handlu.

Pitaya


Pitaya to jadalny kaktus, nazywany owocem smoka. Jest niezwykłą rośliną nie tylko ze względu na zjawiskowo piękne owoce, pitaya to jedna z tych roślin, które kwitną tylko nocą. Ma aromatyczny, orzeźwiający smak, jednak dla niektórych może być mało zdecydowany, nawet mdły. Dlatego najlepiej podawać ją do sałatek.  Pitaya to źródło zdrowych tłuszczów, błonnika i wapnia. 

Tamaryndowiec indyjski


Dobra wiadomość jest taka, że tamaryndowiec mogą bezkarnie wsuwać wszystkie te osoby, które się odchudzają, bo owoce zawierają zaledwie pięć kalorii i jeden gram cukru, dzięki czemu jest doskonałą przekąską. Niestety zła wiadomość to taka, że te dziwaczne owoce są tak kwaśne, że mało kto potrafi wytrzymać ich szczypiący w język smak. Używany jest często w kuchni azjatyckiej i amerykańskiej np. do sosu Worchester. W niektórych kręgach znany jest jako środek  uśmierzający. W USA tamaryndowca wykorzystuje się do produkcji leków na przeziębienie, zaparcia, gorączkę, nudności. Z nasion tamarydndowca wytwarzana jest biżuteria.

Kiwano



Wygląda jak rogaty melon, smakuje jak mieszanka ogórka, kiwi i bananów. Ciekawostką jest to, że wewnątrz jednego owocu znajduje się około 500 nasion! Ogórek kiwano jest bogaty w witaminę C, żelazo i potas. Ma bardzo orzeźwiający smak, wprost idealny do ryb, sałatek, deserów, a nawet owoców morza. WAŻNE: jest bardzo niskokaloryczny!

Chlebowiec



Pochodzi z Azji, ma ogromne liście, nie wspominając już o owocach, które potrafią mieć nawet 1 m długości i ważyć nawet 40 kilo (jeden). Chlebowiec w smaku przypomina chleb (też mi odkrycie, prawda?) oraz figę z subtelną domieszką miodu. Miąższ tego owocu służy do wypieku chleba i tylko on właściwie jest jadalny. Chociaż niektórzy twierdzą, że zjadają także nasiona chlebowca, ale tylko po uprzednim ugotowaniu lub upieczeniu.

Arnota właściwa



To niewielkie drzewko rosnące w Ameryce i Meksyku  wykorzystywane jest w przemyśle spożywczym do barwienia produktów. Zawiera ogromne pokłady witaminy A oraz selen, magnez i wapń. Indianie Ameryki Południowej wykorzystują barwnik z tej rośliny (biksynę) do malowania ciała.

Noni


Ostatnio dosyć popularne stało się picie soku z owoców noni – dlaczego? Pewnie dlatego, że pół szklanki soku noni zawiera tylko 15 kalorii i 1,5 g cukru. Noni zawiera także więcej niż 50% zalecanej dziennej dawki witaminy C. W kulturze polinezyjskiej noni to najlepsze lekarstwo na bóle miesiączkowe. Dziś naukowcy chętnie badają właściwości tego niepozornego owocu, niektórzy uważają nawet, że noni leczy raka. 

Rambutan


Rambutan to niezły włochacz, prawda? Niestety nie jest zbyt popularny w Polsce. Chociaż jest krewnym liczi, to ponoć smakuje o wiele lepiej. Aby dobrać się do rambutanu należy rozchylić delikatnie nożem stosunkowo miękką skorupkę, w środku znajduje się galaretowata masa i pestka. Ta ostatnia- rzecz jasna, nie jest jadalna, za to galaretkaaaa…. Soczysta, pachnąca, pysznaaa!

Guanabana


Guanabana jest zielono- żółtym owocem, jest bardzo smaczna, w środku znajduje się masa podobna do budyniowej. Guanabana najlepiej jeść łyżeczką lub wrzucić do sokowarki i wycisnąć sok. Guanabana zawiera tyle witamin i minerałów, że można by przeżyć dość długo jedząc tylko ten jeden owoc. Niestety w związku z tym ma także dość sporo kalorii. Zalecana osobom z niedoborem witamin i leczącym raka, bo ma działanie antagonistyczne.

Jak wam się podobają te egzotyczne owoce. Przyznać się czy ktoś z was znał chociaż jeden? A może nawet próbował? ;)
Read More




czwartek, 27 lutego 2014

Jakimi pączkami obżera się dziś świat?

No i mamy tłustszy czwartek! Haha!
Chyba nie wypada mi się chwalić ile dzisiaj zjadłam pączków ;)
Za to opowiem wam jakie pączki jada się na świecie!


Bawarski krem i czekolada - BUŁGARIA



Mocno nadziewany pączek oblany czekoladą z kwiatem Copihue - CHILE
Copihue to symbol narodowy tego kraju.



Połączenie słodkiego i pikantnym? To muszą być CHINY!
Pączek mango z galaretką.




Szafran i pistacje - INDIE
Czy to oby na pewno pączek?




Czarny pączek wypełniony śmietanowym nadzieniem w lukrowej polewie - INDONEZJA



Czekolada, dużo czekolady - KOLUMBIA




Lekki pączek, który pączka nie przypomina, nawet w smaku - KOREA




Choco Duo Donut, tak nazywa się ten pączek z LIBANU.
Nic dziwnego, wystarczy na niego spojrzeć - choco, choco, choco..




Krem Manjar Blanco, czekolada i dużo orzeszków, to paczek z PERU




Pączek drożdżowy ozdobiony tzw. "Panden" - TAJLANDIA
Panden to tradycyjne zioło powszechnie używane do wielu potraw w tym kraju




I tradycyjne paczki z USA, które nie różnią się wiele od naszych.
Nadziewane marmoladą, lukrowane i obsypane orzeszkami.

Warto dodać, że "tłusty czwartek" tak naprawdę istnieje tylko w Polsce. W innych krajach nie ma takiej tradycji, albo inaczej się to "święto" nazywa. W Niemczech np. pączkami obżerają się we wtorek - Fette Donnerstag.

No i jak wam się podobają pączki świata? Którego z nich nie moglibyście sobie dziś odmówić?
*Źródło: http://www.dunkindonuts.com/

Read More




środa, 26 lutego 2014

Dzień wielkich zmian!!

No i stało się! Od dziś jestem na facebooku! Na blogu jak widać pojawił się Like Box, więc zapraszam wszystkich do dodawania mnie do tak zwanych ulubionych ;)


Czytajcie, komentujcie, bawcie się dobrze, ja też zamierzam... jak mi tylko nerw minie na tego "niebieskiego"!
Nie wiem może i jestem jakaś zacofana, ale męczyłam się ze dwa dni z tym, żeby w ogóle założyć stronę na tym światowym portalu społecznościowym. No, cóż uniosłam się honorem po tym jak usłyszałam od koleżanki, że skoro nie ma mnie na "fejsie" to nie istnieję, więc ... JESTEM :)
Myślę, że wielu z was także ułatwi to śledzenie mojego bloga i nowych wpisów. W końcu nie każdy ma profil na google, a na fb to chyba już mało kto nie ma. Także mam nadzieję, że ułatwiłam wam życie jednocześnie nie utrudniając swojego ;) Jeśli na początku będę się poruszać na "niebieskim" jak słoń w składzie porcelany-wybaczcie mi, bo akurat tego dopiero się uczę ;)

Jest jeszcze jedna wiadomość, o której wspominałam już dość dawno. Zabierałam się do tego jak przysłowiowy pies do jeża i nie wiedziałam jak ogłosić wszem i wobec swój drugi projekt. Dziś jest chyba najlepsza okazja, a więc..

TA DAAAAM!

Niezłe Ziółko


Przedstawiam wam mojego drugiego bloga, na którym zgłębiam tajemnice ziół, przypraw i roślin leczniczych. Mam nadzieję, że tez go polubicie :) Zapraszam do lektury!

Ps. Jednocześnie mam do wszystkich czytających gorącą prośbę, jeśli zauważycie, że coś nie działa, albo coś się wykrzaczyło, jakieś rozjechane obrazki, krzywe napisy czy nie działające odnośniki, bardzo proszę napiszcie o tym chociażby w komentarzu po postem. Będę się starała jak najszybciej naprawić ten błąd.
Read More




poniedziałek, 24 lutego 2014

7 wspaniałych, czyli zabójcy tłuszczu

Na początek powiem, że wyzwanie z poprzedniego posta przerosło moje możliwości. Niestety jeśli ktoś nie ma kondycji, nie będzie w stanie wytrzymać minutowej deski. Jednak to mnie nie zniechęciło i robię na razie 30 sekund każdego dnia. Moje spostrzeżenia jak na razie są takie, że o ile pierwszego dnia czułam się dumna z siebie, o tyle następnego dnia nie byłam w stanie wytrzymać 15 sekund w tej pozycji. Miałam wrażenie, że drgają mi wszystkie mięśnie i to nie tylko na rękach. Ale… jakoś dałam radę! To ćwiczenie może nie uczyni ze mnie zaraz super szczupłej modelki, ale dobrze jest sobie poćwiczyć 30 sekund dziennie, hehe..
Dziś natomiast będzie o zabójcach – zabójcach tłuszczu.
Za trzy dni tłusty czwartek i nie wiem jak wy, ja zamierzam tego dnia świętować i zjeść chociaż ze dwa pączusie…
A tymczasem przedstawiam wam siedmiu wspaniałych. Zabójcy tłuszczu, a co za tym idzie sprzymierzeńcy w odchudzaniu!

Chilli



Papryczka chilli zawiera kapsaicynę, to dzięki niej jest tak ostra. Potrawy o pikantnym smaku, powodują, że szybko robi nam się gorąco. Organizm zmuszony jest do wydzielania ciepła i przyspieszenia metabolizmu, a jak wiadomo szybszy metabolizm, to szybsze spalanie tłuszczu. Chilli jako warzywo i chilli jako przyprawa mają podobne działanie, bo jedno i drugie rozgrzewa i pobudza do wzmożonej pracy nasz organizm, dlatego dodajmy chilli do wszystkiego począwszy od kanapek, na zupach skończywszy!

Cynamon


Cynamon to ponoć najstarsza przyprawa świata. Ma piękny zapach, ale o jego dobroczynnym działaniu bardzo często zapominamy i dodajemy go jedynie do szarlotki, a szkoda, bo cynamon, odchudza, leczy i poprawia humor. Cynamon to doskonałe źródło błonnika, manganu, żelaza. Spożywanie pół łyżeczki cynamonu dziennie pomaga pozbyć się złego cholesterolu. Poza tym cynamon działa bardzo dobrze na cerę i problemy ze stawami. Stara szkoła mówi, że wypicie na czczo pół łyżeczki cynamonu z łyżeczką miodu przynosi ulgę w bólach stawów. Ja dodaję cynamon nie tylko do ciast i deserów, ale także do kawy, herbaty i mięsa mielonego. Spróbujcie szczególnie do tego ostatniego dosypać szczyptę, a wasze kotlety mielone zyskają niesamowity smak!

Kasza



Kasza to źródło chromu, a chrom jak wiadomo reguluje poziom insuliny w organizmie. Warto jeść kasze i to przeróżne, począwszy od gryczanej na jaglanej skończywszy. Nie wiem czy wiecie, że jest specjalna dieta oparta właśnie na kaszy jaglanej, która ma ponoć oczyścić organizm z toksyn i zbędnych produktów przemiany materii. Kasze mają niewiele kalorii, za to zawierają mnóstwo witamin. Warto także dodać, że kasze, a szczególnie gryczana pomaga oczyścić jelita i jest lekkostrawna. 


Owoce cytrusowe


Cytrusy mają dużo witaminy C, a ta z kolei pomaga w spalaniu tłuszczu. Jedzmy więc cytrynę, grejfruta, pomarańcze, mandarynki! Bardzo dobrze wchłaniane są także witaminki z soków. Jeśli więc mamy urządzenie do wyciskania soku, to nie wahajmy się go użyć, choćby raz w tygodniu.

Ryby morskie



Ryby zawierają jod, a jod jak wiadomo jest pierwiastkiem, który jest dosyć deficytowy. Dzięki niemu w naszej tarczycy dochodzi do produkcji hormonów, które to z kolei regulują tempo spalania tłuszczów. Zaleca się jedzenie przynajmniej raz w tygodniu ryby, w jakiejkolwiek postaci, aczkolwiek wiadomo, że sardynki z puszki będą mniej wartościowe niż śledzik. Ja polecam śledzika właśnie i to z beczki! Tylko nie zapomnijcie dobrze go wymoczyć, bo zawarta w nim sól nie jest zalecana i to nie tylko w diecie!

Warzywa kapustne



Pamiętacie słynną dietę kapuścianą? Ta zupa była obrzydliwa! Ale faktem jest, że "prawdziwki", które mimo obrzydliwości strawy potrafiły się katować, chudły… ja wolę mniej hardkorową wersję (cóż, nie jestem prawdziwkiem!) i wybieram kapustę, brokuła i jarmuż. Te warzywa zawierają dużo błonnika, mają naprawdę minimalne ilości kalorii i potrafią zasycić na długo. Co ważne, brokuł na przykład, jest jakby strażnikiem i podczas trawienia dba o to, by przypadkiem za duża ilość tłuszczu nie odłożyła się w naszych komórkach. Dlatego do obiadku- brokuł gotowany na parze… pyszzzzotka! :)

Kapusta kiszona



Uwielbiam! Doskonale oczyszcza i jest znana jako wysłanniczka młodości. Dlaczego? Kapusta kiszona zawiera duże ilości witaminy C, witamin z grupy B, witaminy K, A i E. Dwie ostatnie witaminy to doskonałe przeciwutleniacze, które usuwają z organizmu wolne rodniki. Kapusta kiszona to także doskonały środek na zaparcia i ochronę przed przeziębieniem. Jedzmy więc kiszonkę! Świetnie pasuje do obiadu zamiast tradycyjnej sałatki, chociaż ja dosyć często robię zupę na bazie kapusty kiszonej, którą uwielbia cała moja rodzina.
Read More




niedziela, 16 lutego 2014

Deska na brzuch i chudniesz!

Ostatnio było o słodyczach i jedzeniu, czas na odmianę.
Jak stracić trochę sadła, jeśli nie chce nam się ćwiczyć?
Niedawno pisałam o ćwiczeniach dla leniwych. Dziś będzie w podobnym klimacie, tyle, że słów kilka o ćwiczeniach izometrycznych. Ćwiczenia takie polegają na napinaniu mięśni. Ćwiczenia izometryczne nie wymagają ani specjalnych umiejętności, ani specjalistycznego sprzętu, trenować można w każdym momencie dnia. Chociaż ćwiczenia nie wymagają ruchu, to potrafią być naprawdę wyczerpujące i można się przy tym zmęczyć nie mniej niż na bieżni. 

Oto trzy główne zasady ćwiczeń izometrycznych:

*ćwiczenia izometryczne to napinanie mięśni maksymalnym nakładem siły, wykluczając ruch
*każde ćwiczenie musi trwać od kilku do kilkunastu sekund
*podczas ćwiczenia ważny jest miarowy, głęboki oddech

Oto kilka przykładów na ćwiczenia izometryczne:







I na koniec moje ulubione


Deska na brzuch!

Jak wykonać poprawnie to ćwiczenie?
Kładziemy się na brzuchu i unosimy ciało na zgiętych palcach stóp i rękach zgiętych w łokciach. W tej pozycji staramy się utrzymać przez kilka, kilkanaście sekund. Aby ćwiczenie przyniosło spodziewane efekty należy wykonywać serie po 3-5 powtórzeń każdego dnia.
Czy ktoś podejmie moje wyzwanie i będzie ze mną ćwiczył?

Proponuje zacząć od dziś! Oto moje wyzwanie na najbliższy miesiąc!


To ćwiczenie wzmacnia mięśnie pleców, ramion i bioder. Ponadto, dzięki "desce" ćwiczymy głębokie mięśnie brzucha, których nie angażujemy podczas standardowych brzuszków.

ZACZYNAMY!?
Read More




czwartek, 13 lutego 2014

Na diecie można jeść słodkości! HIT czy KIT?

Witam po tygodniowej przerwie :)
Dziś postaram się obalić mit, że na diecie zabronione jest jedzenie słodyczy. Pewnie trudno będzie, bo wszystkie diety nam wmawiają, że niejedzenie słodkiego to klucz do pięknej sylwetki. Nie mogę się z tym zgodzić. A wy? Jak myślicie kiedy nasza dieta będzie najbardziej efektywna? Kiedy przestaniemy jeść słodycze, pizzę i ulubione przekąski? Oczywiście, że tak - pod warunkiem, że do tej pory jedliście tego za dużo. Każda dieta powinna być prawidłowo zbilansowana, ale to nie oznacza, że musimy sobie wszystkiego odmawiać. Uważam, że dieta powinna być początkiem nowego, lepszego życia, ale nie dajmy się zwariować. Jeśli na co dzień odżywiacie się niezdrowo, pijecie colę litrami i żrecie wieczorami czekoladę, to oczywiste, że jeśli z tego zrezygnujecie, schudniecie natychmiast i to sporo. Ale jeśli chcecie żyć zdrowo i być szczęśliwe, to pozwólcie sobie czasami na odrobinę szaleństwa i podelektujcie się słodką przyjemnością.
Do diety należy podejść poważnie, to fakt. Jeśli już wybrałyśmy odpowiednią dla siebie, trzymajmy się jej zasad, nie zapominajmy też o ćwiczeniach! Jeśli jednak od czasu do czasu macie ochotę na chwileczkę zapomnienia... kosteczka czekolady, lampeczka wina...? Chyba nikomu jeszcze nie zaszkodziły! ALE KOSTECZKA MÓWIĘ! DLA SMACZKU! A nie pół opakowania ptasiego mleczka!
Odrobina słodkości ma nam pomóc się zrelaksować, dobrze poczuć, a jak wiadomo spokój i relaks sprzyjają odchudzaniu. Dlatego moim zdaniem zjedzenie od czasu do czasu czegoś dla przyjemności, to nic złego. I to jest dopiero HIT!

Teraz powiem wam jakie przyjemności ja sobie serwuję jeśli mam ochotę na coś słodkiego:

Rodzynki, daktyle, śliwka suszona, żurawina - słowem owoce. Są bardzo słodkie, a przy tym zdrowe. Pomagają przyspieszyć metabolizm, a przy tym nie idą w boczki jak słodkie ciastka.

Gorzka czekolada - jeśli czekolada to tylko gorzka z dużą zawartością kakao. Kakao wspomaga odchudzanie i redukcje cellulitu.

Jogurt - jeśli jogurt to tylko naturalny! Ale przecież nie jest słodki! Ale będzie... i dlatego własnie uwielbiam w lecie mrozić owoce, które w zimie dodaje do jogurtu, aby dodać mu smaczku. Do jogurtu czasami dodaje tez muesli, jest zdrowe, sycące i jeśli zawiera dużo kandyzowanych owoców, to także będzie słodziutkie i pyszne.

Koktajl - to kolejna przekąska, którą lubię się napychać, kiedy mam ochotę na coś słodkiego. Wystarczy wyjąc z zamrażalnika owoce i zmiksować. MNIAM!

Marchewka - Jest słodka? JEST! Jest chrupiąca i pyszna? JEST! więc spróbujcie kiedys schrupac taka marchewkę zamiast ciastka, gdy macie ochotę na coś słodkiego. NAPRAWDĘ DZIAŁA! Mozna się najeść, zasłodzić i nie ma później kaca moralnego!

Pomelo - ostatnio to mój ulubiony owoc. Uwielbiam pomelo od pierwszego kęsa i dlatego jem codziennie 1/4 tego owocka, no sorrry jest tak wielkie, że więcej nie dam rady, zresztą więcej mi nie trzeba, wystarczy ćwiarteczka, by poczuć się szczęśliwą.

No i UWAGA UWAGA, na koniec mała kontrowersja... niedawno odkryłam trzy-składnikowe ciastka bez cukru. Przyznam, że robię je głównie ze względu na córcię, która codziennie ma ochotę na coś słodkiego, a ja nie bardzo chcę jej pozwalać na czekoladki, batoniki, lizaczki, wiec piekę!

Przepis jest bardzo prosty, samo wykonanie również, że już nie wspomnę jakie są pyszne! 
Do zrobienia ciasteczek potrzeba Ci trzech składników:

Mąki
Masła
Twarogu

Zasada jest jedna, ile mąki, tyle masła i tyle samo twarogu. Ja robię z jednej kostki sera i jednej kostki masła, a do tego szklanka mąki. Wszystkie składniki mieszamy razem, wyrabiamy ciasto, wałkujemy placka, wycinamy nożem kwadraciki, na środku każdego z nich można ułożyć kawałek jabłuszka, zawijamy kopertki i..

Voila!



Ciasteczka pieką się błyskawicznie, jakieś 10-15 minut w temperaturze 180 stopni. Błyskawicznie też znikają z talerza. Zanim ostygną ja obsypuję je trochę cukrem pudrem, ale tylko tak dla smaku. Polecam ten przepis, bo jest naprawdę prosty i w miarę mało kaloryczny, w porównaniu do batonów i nadziewanych konserwantami ciastek z kremem. Tylko nie obżerać mi się tam! Bo potem powiecie, że namawiam do złego! :)

Pozdrawiam i smacznego!
Read More




czwartek, 6 lutego 2014

Dieta płaskiego brzucha i cudowna woda Sass??

Czy ktoś z was słyszał już o wodzie Sass? Podobno to jakiś cudowny wynalazek na pozbycie się zbędnej oponki. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, aczkolwiek napiszę wam co ja się o niej doczytałam.
Woda Sass i przepis na dietę płaskiego brzucha wymyśliła niejaka Pani, która się nazywa Cyntia Sass. książka tej Pani wygląda tak..


..i pojawiła się w księgarniach w 2009 roku. Jak więc widać nie jest to jakaś super nowość na rynku, ani też nic odkrywczego po tej książce się nie spodziewam, skąd więc to wielkie poruszenie? Co się nagle stało, że zawrzało na forach, a koleżanki w pracy znoszą butlami wodę do pracy? Może zima? Może myśl o tym, że zima niebawem się skończy i trzeba będzie odkryć trochę brzucha... chyba to jest akurat mało ważne. Ważne jest to, że to kolejna książka i kolejny sposób na schudnięcie.

Oto jakie są założenia diety płaskiego brzucha w pigułce:

1. Aby uzyskać idealną wagę powinnyśmy zjadać 1600 kcal dziennie, bo ponoć tyle potrzeba kobiecie o średnim wzroście i wadze, aby cieszyć się dobrym zdrowiem nie przybierając na wadze. 1600 kalorii ma dostarczyć ci odpowiedniej ilości energii i wspierać twój układ odpornościowy... hmm, ciekawe.
2. Każdy posiłek powinien zawierać nie więcej niż 400 kalorii, a odstępy między jedzeniem nie powinny wynosić więcej niż 4 godziny. 
3. Dieta, którą proponuje Pani Sass do złudzenia przypomina dietę śródziemnomorską i główny nacisk kładzie na spożywanie produktów w stanie surowym, czyli: owoce, warzywa, kiełki, ziarna, orzechy, chude źródła białka.
4. MUFA w diecie na płaski brzuch odgrywa kluczową rolę. Tylko co to jest ta MUFA? MUFA to kwasy tłuszczowe, które można znaleźć w: oliwkach, awokado, orzechach, kiełkach, ciemnej czekoladzie, soi..  Ponoć badania naukowe wykazały, że jedzenie MUFA sprzyja redukcji tkanki tłuszczowej. Dzięki jedzeniu MUFA jemy mniej, a zdrowo i do syta. 

Tyle o diecie, teraz będzie o wodzie. Każdy doskonale wie jak ważne jest picie dużej ilości wody i to nie tylko będąc na diecie. Można wręcz powiedzieć, że woda to podstawa każdej diety, podobnie jak ruch i sen.

A to przepis na wodę Sass:
2l wody (nie może być woda z butelki, tylko przegotowana, odstana, przefiltrowana)
1 łyżeczka świeżo startego imbiru
1 średni ogórek obrany i pokrojony na cienkie plasterki
1 średnia cytryna pokrojona na cienkie plasterki
12 listków mięty
Wszystkie składniki wymieszać w dużym dzbanku i pozostawić na noc w lodówce

Kiedy pić tę wodę i jakie ona ma zadanie? Woda ma za zadanie oczyścić organizm z toksyn i zbędnych produktów przemiany materii i najlepiej wypić całą butelkę jednego dnia. Ogórek, cytryna i imbir mają dodatkowo wzmocnić jej działanie. Czy to prawda? Nie wiem, nie próbowałam, ale zamierzam zrobić sobie taką wodę, chociażby żeby poznać jej walory smakowe.

A może ktoś z was już próbował tej diety i tej wody? Co o tym myślicie?



Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML