Obserwatorzy

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Jesteśmy uzależnieni od niezdrowych produktów gotowych

Ostatnio zdarzyło mi się kilka dni siedzieć nad jeziorkiem i zauważyłam coś strasznie zatrważającego. Jesteśmy uzależnieni od gotowych produktów i najbardziej widoczne jest to dopiero na tak zwanym plażingu. 
Jedziesz nad jeziorko popływać, poopalać się, wypocząć … prawda? Jak się jednak okazuje spora część z nas jedzie nad jezioro, by leżeć i opychać się niezdrowym jedzeniem.

Zrobiłam krótki rekonesans i oto jakie produkty królują na plażingu:


Piwo – piwo jest w porządku, nie mam nic do piwa, przyznam się, że sama czasem lubię sobie walnąć browara na plaży, ale…. Red’s? Lech Shandy? Radler? Te piwa na plaży cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród pań jak i panów. Powiem jedno – żeby nie wyjść na gbura – piwo na plaży jest spoko, ale do licha czytajcie skład! Piwa smakowe nie tylko uzależniają tak bardzo, że nie możesz się oprzeć przed wypiciem kolejnego, ale wcale nie gaszą pragnienia, że już nie wspomnę o tym, że zawierają syrop glukozowo-fruktozowy, czyli największego sprzymierzeńca otyłości!


Chipsy – a to z kolei już prawdziwa plaga! Pal licho paluszki, krakersy czy prażynki, ale chipsyyyy? No ja wiem, wiem, do piwa najlepiej smakują, ale gardło mi się zaciska jak widzę roczne maluchy, które zajadają się tym świństwem. Mamo, tato daj mi jabłko! – Co Ty na to?!


Kebab i gyros – wiem, że pewnie pomyślicie, że jestem strasznym mrukiem krytykując kebaby i gyrosy nad jeziorem. Nie wiem, ja wychowałam się w czasach gdy nad jezioro jeździło się ze swoim prowiantem, a jeśli już zdecydowało się o tym, by kupić coś na miejscu to była to ryba z frytkami i surówką. Niestety coraz częściej ryba przegrywa z wszechobecnymi kebabami, pitami, gyrosami, smutne to :(
Co ludzi tak fascynuje w żarciu z budki? Chyba tylko lenistwo skłania nas do jedzenia śmieciowego. Przecież kebaba mamy już niemal na każdym kroku w mieście. O tym dlaczego nie jadam kebaba nad jeziorem przeczytacie tutaj:

http://sekretydiety.blogspot.com/2014/07/10-faktow-o-zywnosci-po-ktorych-puscisz.html

No dobra skrytykowałam plażowiczów, zaraz posypią się pewnie lawiny uwag, że żywię się pewnie miłością i jem powietrze… więc zanim to nastąpi powiem wam co znajduje się wewnątrz mojego plażowego koszyka:

* Maca albo pieczywo chrupkie – moje dziecko uwielbia chrupiące rzeczy, a takie zdrowe przekąski nad wodą wchodzą doskonale.

* Owoce – najchętniej sezonowe, ale mogą być każde inne, ja wybieram: borówkę amerykańską, brzoskwinię, jabłka, śliwki, nektarynki.

* „Woda z wkładem” – do butelki wciskam cytrynę lub limonkę, wrzucam plasterek ogórka i listki mięty. Taka woda nawet jak się zagrzeje na słońcu dzięki „wkładowi” będzie orzeźwiała i chłodziła.

* Naleśniki – najchętniej z białym serem, bo są lekkie, ale bardzo dobrze też wchodzą nam z prażonymi jabłkami albo mięsem. Dodatki dowolne i według upodobań. Moim zdaniem naleśniki są doskonałą opcją obiadową nad jeziorem, bo się nie zaparzą na słońcu, smakują zarówno na ciepło jak i na zimno, no i co najważniejsze są lekkie. Nie wyobrażam sobie zjedzenia gyrosa z kopą frytek i pływania z takim kamieniem w żołądku. No chyba, że niektórzy jadą nad wodę żeby się nażreć, nachlać i leżeć jak skała na piasku.

A co wy jecie nad wodą? Jesteście typem plażowicza, czy aktywnego pływaka, który nie wychodziłby z wody nawet gdy pada deszcz?

Dzisiejszy artykuł to część pierwsza moich przemyśleń na temat zdrowego jedzenia. Kolejny będzie o produktach, które kupujecie, a moglibyście samodzielnie zrobić w domu!




Zapisz się do newslettera!




Share this article!

2 komentarze:

  1. właśnie mi pomogłaś w weekend wybieram się do gdańska:) i zamierzam spakować podobne rzeczy te zdrowe oczywiście:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM jeśli lubisz zdrowe jedzenie, to czytaj mojego kolejnego posta nad którym własnie pracuję. Będzie pysznie, zdrowo i mam nadzieję, że inspirująco! ;)

      Usuń

Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML