Obserwatorzy

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Nie choruj, omijaj szpitale!

Długo się zastanawiałam o czym będzie mój pierwszy post to tak długiej przerwie spowodowanej pobytem w szpitalu. Ciężko jest wrócić do dawnego rytmu gdy zostało się z niego tak drastycznie wyrwanym. Spędziłam w szpitalu 4 długie tygodnie. Ominęły mnie Mikołajki, Święta w rodzinnym gronie, Sylwester.... jednak cieszę się, że w końcu jestem w domu i choć sił mi wciąż brak, to dobrze jest leżeć na własnych śmieciach i nie być budzonym codziennie skoro świt przez pielęgniarkę, która właśnie przyszła pobrać krew.



Nie zamierzam się nad sobą rozczulać, nie chcę wracać myślami do tamtych dni, ale wiem jedno, że szpital i choroba poważnie nadszarpnęła moim zdrowiem co da się mocno odczuć w kolejnych postach. Muszę wrócić do formy! Zamierzam uzupełnić braki witaminowe i energetyczne i takich własnie artykułów spodziewajcie się w najbliższym czasie na moim blogu.

Każdy kto choć kilka dni leżał w szpitalu doskonale wie, że kuchnia szpitalna nie zdobyłaby nawet połowy jednej gwiazdki Michelin, a posiłki choć na pewno układane przez szpitalnych dietetyków bardzo często nie zaspokajały potrzeb pacjentów. Czego brakowało mi w szpitalu najbardziej?

Soków


Zamiast tego do każdego posiłku była herbata, słodzona (BLEEEHH!) i w smaku nie przypominająca najgorszej lury.

Nabiału

Chociaż na codzień nie jem zbyt dużo nabiału, to w szpitalu tak bardzo brakowało mi białego sera i jogurtów, że kazałam sobie codziennie dostarczać przynajmniej jeden ;)
W sumie nic dziwnego - na śniadanie i kolacje ZAWSZE były 3 kromki chleba, plasterek masła i 2 plasterki śmierdzącej wędliny, której na pewno nie ruszyłby nawet mój kot!

Warzyw


Nie wiem czy wiecie jakie warzywo cieszy się największą popularnością w kuchni szpitalnej? MARCHEW. Dlaczego? Zapewne dlatego, że jest najtańsza i do jej przygotowania nie trzeba się zbytnio przykładać, wystarczy ją zetrzeć na tarce i surówka gotowa. Surówka z marchwi była nieodłącznym dodatkiem do każdego dania. Dodatkowo czasami była głównym składnikiem zup, a raz nawet w Wigilię została w niej utopiona ryba mająca przypominać (przynajmniej w wyglądzie) rybę po grecku.
Po powrocie do domu nie mogę znieść zapachu marchwi, a kolor pomarańczowy przyprawia mnie o mdłości. Jako ciekawostkę powiem wam, że pierwszą rzeczą jaką sobie zażyczyłam do jedzenia w domu była micha świeżych warzyw, wszystkich które nie są w kolorze pomarańczowym!

Owoców

No cóż w szpitalu nie praktykuje się jedzenia owoców, chociaż są bardzo cennym źródłem błonnika... ale za to jest lewatywa i czopki na jedno zawołanie! :)

Jakie było najgorsze szpitalne danie?


Kapusta na wodzie udająca bigos. Pierwszy raz w życiu widziałam poszatkowaną kapustę wrzuconą na wodę i lekko podgrzaną, coś obrzydliwego! Żeby chociaż soli trochę dali, albo pieprzu... BLAAAHHH!

No cóż jak w słowach serialowej piosenki najlepiej "nie choruj, omijaj szpitale!". A jak się już nie da, to zapewnij sobie własny catering ;)

I tym pozytywnym akcentem żegnam się dzisiaj z wami. Nie wiem czy ten post spełnił wasze oczekiwania, chciałam napisać z przymrużeniem oka o tym jak nas żywią... No cóż, szpital to nie wakacje all inclusive, a przy takim poziomie zadłużenia akurat tego szpitala, w którym przyszło mi leżeć, to i tak cieszę się, że mimo tego wszystkiego jedzenie wypełniało cały talerz i żeby je zobaczyć nie trzeba było używać lupy ;)



Zapisz się do newslettera!




Share this article!

4 komentarze:

  1. To chyba bym w tym szpitalu się zaglodzila. Od zapachu mielonek jest mi niedobrze, nie jadam mięsa, nie piję herbaty slodzonej. Ale przwpraszam, zy szpital nie powinien zapewnic pacjentowi wody? Przecież jeżeli rodzina nie moze Cię zbyt. Często odwiedzać to herbata po posiłku nie wystarczy....

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jedną taką sytuację jak któregoś dnia dowiedziałam się, że w jednym dzbanku jest herbata z cukrem w drugim bez... poprosiłam pielęgniarkę o herbatę bez cukru. "Niestety nie mogę pani dać, bo ta herbata jest tylko dla pacjentek z cukrzycą, a jest ich aż dwie!", "Ale ten dzbanek jest dwulitrowy!" - próbowałam ją przekonać.... niestety nie dała :(
    Kurczę! Cukier jest drooogiii! - krzyczałam w myślach. Mogliby przecież robić tylko herbatę BEZ CUKRU i każdy słodziłby sobie tyle ile chciał :(
    Ehhh... szpitaleeee

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się co ci szpitalni dietetycy tam robią? Mają pewnie 7 zł do wykorzystania na każdego pacjenta na dzień i kombinują coby coś tylko było... Kapusta z wody? Może chodziło im o witaminę U zawartą w kapuście :D Wracaj szybko do formy i pisz ciekawe artykuły ;)
    Pozdrawiam

    http://naturalniezdrowy.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko tylko nie szpital. Wracam bardziej chora niż byłam.

    OdpowiedzUsuń

Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML