Obserwatorzy

czwartek, 3 października 2013

"Lajt" - srajt!

Ostatnio było o konkursie, a dziś z zupełnie innej beczki.
Zastanawiałam się ostatnio nad tym, czy istnieją takie produkty, które mają ZERO kalorii. Jak myślicie czy jest coś co nie tuczy w ogóle? Na myśl pewnie przychodzi wam tylko jedno: szklanka wody. 



I słusznie, woda nie tuczy. Jednak nie tylko woda. Jak się okazuje nie tuczy również kawa (ale bez dodatków, czyli cukru i mleka ma się rozumieć), herbata i zioła. W takim razie podczas diety możemy do woli spożywać wyżej wymienione produkty. Uważajmy oczywiście na kawę i herbatę, szczególnie jeśli jesteśmy wysokociśnieniowcami. No i sól – sól, choć nie ma żadnych kalorii może być naprawdę zdradzieckim dodatkiem do naszych dań. Sól wiąże wodę w organizmie, jak również podnosi ciśnienie, także będąc na diecie zapomnijcie o niej!
A co myślicie o produktach „light” albo „fit”? Ja ostatnio przyjrzałam się bliżej tym wrednym oszukicielom i od tamtej pory rzadko sięgam, po pudełka na których widnieje jeden z tych napisów. Moim zdaniem produkty light nie istnieją, a mają jedynie oszukać nasz wzrok i stworzyć złudzenie optyczne mniej kalorycznych niż są naprawdę. Tyle się mówi i ciemnym pieczywie, że niby takie zdrowe i niskokaloryczne, ale mało kto spojrzy na „metkę” na chlebie i zastanowi się skąd się bierze ten piękny brązowy kolor. Wiecie skąd? To słód albo miód, a jak wiadomo miód, chociaż zdrowy, do niskokalorycznych produktów nie należy. To samo się dzieje z napojami. Dla przykładu Coca-Cola. Ta wersja light ma niby być taka super? A czym słodzona jest cola light? Aspartamem! Aspartam to: ester metylowy N-[amino(karboksylamino)acetylo]fenylalanin. Potrafisz to płynnie przeczytać? Jedna z moich zasad brzmi, nie kupuj niczego, co ma w składzie nazwę, której nie możesz płynnie przeczytać. TO SZKODZI! Aspartam jest 160 razy słodszy od cukru, a więc… cola light? NIGDY! Napoje typu light? NEVER! Nie dajcie się także nabrać na te wszystkie słodziki i inne gówna. Słodzik też zawiera aspartam! Pisałam ostatnio o witaminowych bombach, warzywach, owocach jako dietetycznych produktach. Pamiętajcie jednak o tym, że warzywa owszem są zdrowe, mają wiele witamin, ale w połączeniu z majonezem także mogą przyczynić się do powstania wstrętnej oponki. Także wszystko jest dobre, ale z umiarem.
I na koniec prawdziwy smaczek - koktajle dietetyczne. Czy ktoś już próbował? Ja nie, ale byłam świadkiem, co taki koktajl robi z mózgu, że o wadze już nie wspomnę. Swego czasu, jakieś, hmmm...10 lat temu.. a może nawet i więcej, nie pamiętam, ale to mniej ważne.. był prawdziwy BUM na dietetyczne koktajle, które miały zastępować prawdziwe posiłki i sprawić, że wszystkie grubasy nagle staną się wieszakami z wybiegów. Z tego cudu postanowiła skorzystać moja koleżanka. Fakt, była otyła i to dość mocno, leniwa i to dość poważnie, a więc stwierdziła, że nie będzie się wysilać by stosować jakieś tam diety, albo ćwiczenia, a po prostu będzie żłopać te koktajle. I naprawdę żłopała! Smakowało jej to, sprawiało, że schudła, a także poważnie schudł jej portfel. Po jakimś czasie, gdy doszła do momentu, w którym jej kieszonkowe przestało wystarczać na puszkę pudru odchudzającego, a "dieta" stała się zbyt monotonna postanowiła przestać... no i się zaczęło! Jak schudła, powiedzmy 10 kilo w ciągu miesiąca czy tam dwóch, tak przytyła 20 mniej więcej w tym samym czasie. Mało tego, po "diecie koktajlowej" jej apetyt drastycznie wzrósł i pochłaniała dziennie więcej żarcia niż wcześniej. Także moim zdaniem koktajle to ściema! Jak je pijesz, jak się doisz z kasy - chudniesz, choćby w myślach, jak przestajesz... wiadomo... 


Nie wiem na ile te koktajle zmieniły się dzisiaj. Może niesprawiedliwie je oceniam... Może dzisiejsze koktajle działają inaczej. Chociaż biorąc pod uwagę to, że dzisiaj pieniądz wygrywa ze wszystkimi innymi wartościami, nie spodziewam się rewelacji. Ludzie są gotowi zapłacić każdą cenę za bycie szczęśliwym i pięknym, a producenci są gotowi użyć każdego argumentu, by ich przekonać, że sprzedają produkt, który im to szczęście i piękno da. Poprawcie mnie jeśli się mylę.. Może macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
Moim zdaniem koktajle TAK, ale tylko domowej roboty i na pewno nie odchudzające, a witaminizujące :)

MÓJ PYSZNY PRZYKŁAD:

http://www.megapedia.pl


Zmiksowany banan plus szklanka schłodzonego mleka albo jogurtu naturalnego - POLECAM!



Zapisz się do newslettera!




Share this article!

5 komentarzy:

  1. Historia Twojej koleżanki daje mocno do myślenia. Warto myśleć podczas odchudzania i nie wierzyć w magiczne środki.... Twój koktajl cudny :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się ograniczyć do minimum wysoko przetworzoną żywność więc w ogóle nie kupuję jogurtów owocowych, kostek rosołowych, płatków czy musli, sosów w proszku itp Wystarczy sobie skład poczytać takich produktów i odechciewa się jeść.A produkty light to świństwo naładowane chemią.
    Też robię takie koktajle owocowe na bazie kefiru na zmianę z zielonymi smoothies :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. MMMMmmm... koktajl uwielbiam, z bananem jeszcze nie robiłam, ale z jagodami, malinami, wiśniami, truskawkami tak, również polecam:D:D albo z mieszanymi owocami, które podałam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Produkty LIGHT to ściema, niejednokrotnie mają nawet więcej kalorii niż produkt zwykły (warto sprawdzać, można się zdziwić). Już nie mówiąc o ich składzie.

    Bardzo przydatna notka :)

    OdpowiedzUsuń

Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML