Obserwatorzy

poniedziałek, 2 września 2013

Mama idzie do przedszkola...

Wiecie co, dziś zupełnie nie na temat będzie, sorry!
Dziś moje dziecko pierwszy raz poszło do przedszkola. Oczywiście ja bardziej przeżywałam niż moja córcia. Nie wiem po co, ale wzięłam sobie urlop... rano zaprowadziłam niuśkę do przedszkola i krążyłam w pobliskiej galerii handlowej przez te głupie 8 godzin, co 5 minut sprawdzając komórkę, bo umówiłam się z przedszkolanką, że jakby co - będzie dzwonić. Oczywiście- nie zadzwoniła.Co się okazało, moje dziecko poszło sobie na luzie do dzieci, bawiło się, samo przebrało, samo najadło i generalnie jak szło do przedszkola w podskokach, tak też wracało... ehh... dziewczyny- jeśli któraś z was będzie kiedykolwiek przeżywać pójście dziecka do przedszkola, to najpierw zastanówcie się dobrze, czy historie o histeriach mogą dotyczyć waszej pociechy. Nie wiem co sobie wyobrażałam, że dziecko, które jest na co dzień śmiałe, pewne siebie, samodzielne i nie daje sobie w piaskownicy napluć w kaszę, nagle pójdzie do przedszkola i będzie odstawiać cyrki? 
Jestem z niuśki naprawdę baaardzo dumna! MOJA KREEEW! Hehe..
Dzisiaj to ja dałam większą plamę niż ona, bo zapomniałam jej wziąć piżamy (taki wymóg, bo dzieciaki leżakują) i musiałam się wracać do domu (na szczęście mam blisko i to był jedyny pozytyw z tego, że wzięłam urlop). Ale to nic, opowiem wam teraz kilka "smaczków", które zapamiętam chyba do końca życia, hehe...
*
Wchodzimy na salę, mała się rozgląda, stanęła na środku i patrzy: w jednym kącie dziecko płacze, w drugim leży na podłodze i wali w nią pięściami, trzecie biega od drzwi do drzwi i szuka mamy... podchodzi do nas pani wychowawczyni i pyta:
-Jak masz na imię?
A niuśka myk, za mamę i się zawstydziła. Kucnęłam, chcę ją ośmielić, ale przez chwilę nie dało rady. Mówię do niej:
-Kochanie, to jest ta pani, o której ci mówiłam.
Mała nadal nic. Pani wyciąga rękę i chce się przywitać, a ta jeszcze bardziej się chowa, więc mówię jej cichutko na ucho:
-To jest Pani Gazela...(Mała uwielbia świnkę Peppę i tam jest przedszkolanka - Pani Gazela, wtajemniczeni wiedzą o co chodzi)
I moje dziecko nagle dostaje olśnienia:
-AAAaaaaa! No to ja jestem Ala!
I pooooszłaaaaa, do zabawek!
*
Nasza rozmowa po przedszkolu:
-Jak Ci się podobało w przedszkolu?
-Było super! Przedszkole to fajna sprawa!
-Masz jakieś koleżanki?
-Tak, jedną, bawiłyśmy się w herbatkę!
-A jak to się bawi w herbatkę?
-No tak: bierzesz herbatkę i się po prostu bawisz!
-A były jakieś dzieci smutne, które płakały?
-Tak, były...
-No i co ty robiłaś jak widziałaś, że one płaczą?
-No jak dziecko jest smutne i płacze, to trzeba do niego podejść i pocieszyć, znaczy się powiedzieć, żeby nie płakało, bo zaraz mama przyjdzie.
-I kogo ty tak pocieszałaś?
-Nikogo!
-Dlaczego? Bo ja nie mam zamiaru nikogo pocieszać!
-A samej ci się płakać nie chciało?
-Płakałam trochę...
-Tak a czemu?
-Bo pani mi kazała spać, a mi się spać nie chciało! Jutro jej powiem, że nie mam zamiaru spać i już nie będę płakać, tylko sobie po cichu leżeć...

No widzisz matka! Przedszkole wcale nie jest takie złe! "Pani Gazela" powiedziała, że dziecko się świetnie odnalazło wśród zabawek i innych dzieci, tylko ten bunt przed spaniem... ehh, zapomniałam powiedzieć, że Ala w dzień nie śpi już od jakiegoś czasu... chociaż wątpię, by to coś zmieniło. Przecież i tak nikt nie pozwoli jednemu dziecku latać po sali jak wszystkie inne śpią.
Wychodzi na to, że mam prawdziwą twardzielkę w domu! Jak na początku dnia przeraziła mnie mówiąc:
-Ja tego misia zabieram ze sobą do przedszkola, a jak mi go ktoś zechce zabrać, to go nabiję! (nie wiem skąd jej to do głowy przyszło, w życiu nie dostała ode mnie nawet klapsa! wolę stosować motywacyjne metody wychowania)
A podczas ubierania się w szatni, rozczuliła do łez:
-No wiesz co, już myślałam, że po mnie nigdy nie przyjdziesz!
Ehh, te dzieci..
Przepraszam, was, że taki post z dupy wzięty, ale musiałam to napisać! Jeszcze żyję tym dzisiejszym dniem! Musze więc trochę poprzeżywać, hehe
A tak odnośnie diety, to dziś do 15.00 nie jadłam NIC! Żołądek tak mi się zacisnął, że ledwo wlałam tam kawę ;)
To tyle na dziś...
AA! Nie, przepraszam, dla rozluźnienia, taki tam skecz...o wrednych (?) rodzicach:






Zapisz się do newslettera!




Share this article!

3 komentarze:

  1. dzielna córka :) moja przyjaciółka prowadziła dzisiaj do przedszkola swojego synka... ten sam scenariusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile córka ma lat?
    My dziś całą rodziną przeżywaliśmy,bo moja ukochana chrześnica też miała pierwszy dzień w przedszkolu. Czekała na ten dzień od wielu miesięcy i też sobie świetnie poradziła. Po powrocie wspominała,że było cudownie i chociaż chwilę płakała, bo brakowało jej mamy, jutro też koniecznie chce tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy latka... ale dziś mi pani w przedszkolu powiedziała, że pierwszy tydzień to będzie masakra i te dzieci co wczoraj nie płakały będą rozpaczać w wniebogłosy! Miała rację.. ehh :(

      Usuń

Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML